Victoria Aveyard- "Czerwona Królowa"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Red Quenn
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Seria: Czerwona Królowa #1
Ocena: 4/10

  Chciałam przeczytać "Czerwoną Królową" i napisać w miarę spójną i konkretną opinię na jej temat. Ale tak się kurczę nie da ! ( Na miejsce "kurczę" chciałam wstawić inne słowo, ale, że jest to blog kulturalny, to się powstrzymuję). Całym sercem ostrzegam Was, że dzisiaj do czytania zapraszam TYLKO osoby, które czytały CK, bo będzie masa spoilerów ( no może lekko przesadzam), żalów i kilka pozytywów. Nie chcę być odpowiedzialna za wyjawienie komuś czegokolwiek z treści.  Gotowi?

  Żyjemy w czasach, gdzie jesteś klasyfikowany ze względu na kolor krwi. Masz dwie możliwości- jesteś Czerwonym lub Srebrnym. Plebsem albo patrycjuszem. Nie możesz sobie tego oczywiście wybrać, zostaje Ci to dane w genach. Czerwoni są wysyłani na wojnę, żyją ubogo, są całkowicie zależni od Srebrnych. Ci drudzy natomiast mają specjalne umiejętności, które odróżniają ich od reszty i zazwyczaj są mocno zadufani w sobie. Mare Barrow jest Czerwoną. Kradnie i nic nie wyróżnia ją spośród reszty ludzi. Do czasu gdy przez zbieg okoliczności zawita do środowiska Srebrnych i okaże się, że jest INNA. Urodziła się Czerwoną, ale posiada umiejętności Srebrnych. Kiedy zwykła dziewczyna, okazuje się niezwykła i trafia do obcego jej środowiska, czy będzie wiedziała komu zaufać?

  Kiedy piszę "krew", Wy macie przed oczami kolor czerwony. To naturalne, że krew nie może być innego koloru niż ta nasza. A jednak. Victoria Aveyard stworzyła świat, w którym właśnie ten jeden czynnik decyduje o tym kim jesteś i gdzie przynależysz. Jednak muszę Wam wyjawić, że nie jestem usatysfakcjonowana. Gdzie podział się ten wielki, wychwalany bestseller?

  Zacznę najpierw od pozytywów, których jest zdecydowanie mniej. Po pierwsze- pomysł na fabułę. Podział społeczeństwa ze względu na kolor krwi to coś czego jeszcze nie było. Coś odświeżającego mogłabym powiedzieć. Sam pomysł mi się podobał, wykonanie już nie. Ale o tym za chwilę.
Po drugie- Maven. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem jego wielką fanką. Pomijając fakt, że okazał się zdrajcą najgorszej rangi, to ja ciągle go uwielbiam i liczę na to, że autorka jakoś załagodzi to jego oblicze w kolejnych częściach. Nie zrozumcie mnie źle- Cala też bardzo lubię, początkowo nawet darzyłam go większą sympatią niż jego brata, jednak potem wrażenie ewoluowało zostawiając tylko niejasny obraz. Dwójka braci skradła moje serce, Maven jednak bardziej i byłam zdruzgotana tym, że wszystkich oszukał. Może miałam tam jakieś mgliste podejrzenia, ale raczej wypierałam je ze świadomości.
Dobra to tyle z pozytywów. Teraz będzie śmieszniej ;)

  Jako kolejna czytelniczka zwracam uwagę na OGROMNE podobieństwo do innych książek. Ja dopatrzyłam się dwóch. Po pierwsze "Igrzyska śmierci'. Ileż książek można wzorować na tej jednej? Król Tyberiasz jako odpowiednik Prezydenta Snow? Naprawdę? Po drugie i jak dla mnie bardziej widoczne- "Rywalki". Mamy podział społeczeństwa, nagle jedna z "tych gorszych" znajduje się  pałacu, zostawiając za sobą swoich bliskich. Czuje się wyobcowana, zostaje kandydatką do tronu. Kurczę nawet imiona mają podobne. Mare- America ( przypomnę- Cass stosowała zamiennie dwa zdrobnienia, Ami oraz MARE ), Maven- Maxon. No serio? Czy naprawdę autorka liczyła, że nikomu nie wpadnie do głowy porównanie? Ja czułam nawet klimat podobny do tego z "Rywalek".

  Mój poziom irytacji podniósł się również gdy czytałam o wydarzeniach z roku 320 Nowej Ery (powiedzmy, że to był ten rok), a tu nagle wyskakuje mi facet z pistoletem w ręku. Potem idzie przez korytarz oblepiony kamerami. Żeby dotrzeć do pokoju gdzie znajduje się motocykl. Ludzie ! Dlaczego takie nowinki techniczne pojawiły się w 320 roku? Gdzie tu logika i sens?

  Pierwsza część jest wielkim i bardzo długim wstępem do serii. Niby coś tam się dowiadujemy o Szkarłatnej Gwardii, ale skąd to się wzięło? Znamy ich powody, ale to tylko pokrywka, co z resztą? Dlaczego ludzie w ogóle rodzą się z czerwoną i srebrną krwią? Dlaczego Mare jest inna? Czy to jest genetyczne? Dlaczego, dlaczego, dlaczego. W tym tomie bardzo mało jest wyjaśnione, to tylko zarys historii i jestem rozdarta. Chciałabym się dowiedzieć co dalej, jak skończy Maven i reszta. Ale z drugiej strony jeśli warsztat Victorii się nie poprawi, to ja nie mam tam po co zaglądać.

  W tym tygodniu przeczytałam newsa, że Aveyard zamierza napisać czwartą część serii, która pierwotnie miała być trylogią. Do tego jeszcze dodatki. Czy nie macie wrażenia, że czegoś tu za dużo? Oczywiście pytam osoby, którym CK nie przypadła do gustu. Sama najlepiej wiem, że jak jest się fanem serii, chce się wszystkiego jak najwięcej i jak najszybciej. Dlatego nie krytykuję ani nie obrażam tutaj fanów Victorii, jedynie nie potrafię ich zrozumieć i postawić się na ich miejscu.

  "Czerwona Królowa" nie zaskoczyła mnie niczym specjalnym, jednak daję jej cztery punkciki. Za pierwsze wrażenie, pomysł na fabułę, Mavena i mimo wszystko chęć dowiedzenia się jak to się skończy. Chociaż może lepszym wyjściem będzie po prostu kogoś zapytać? Ciężko mi w tej chwili zadecydować.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour, którą zorganizowała Ola z bloga http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/. Chociaż książka niespecjalnie mi się podobała, to cieszę się, że mogłam ją poznać i wyrobić o niej opinię. :)







33 komentarze :

  1. Mi tam Czerwona Królowa naprawdę się podobała :) Nie zwracałam uwagi na podobieństwa i cieszyłam się lekturą. Nie mogę się doczekać premiery drugiego tomu :)
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie interesuje przede wszystkim Maven :)

      Usuń
  2. Miałam ją przeczytać przed Targami w Krakowie, gdzie miała się pojawić autorka, ale odkąd dowiedziałam się, że jej nie będzie, wszystkie chęci jakoś wyparowały... Niemniej kiedyś na pewno ją przeczytam, chociażby po to by tak jak Ty wyrobić sobie o niej zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie jej?? Naprawdę?? W takim razie mam nieaktualne informacje :D Ale nie narzekam, jakby miała przyjechać np. Becca Fitzpatrick i odwołała wizytę, to wtedy bym rozpaczała :D

      Usuń
  3. Nie czytałam Czerwonej królowej, ale jak jest podobieństwo do Igrzysk śmierci i innych książek to wydaje mi się, że szkoda czasu na czytanie tego samego w innym wydaniu, chociaż z drugiej strony patrząc, romanse też są powtarzalne i przewidywalne, a jednak wszyscy się zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że podsunęłaś mi bardzo dobry temat do rozmyślań :))

      Usuń
  4. Wiem, że Agata też zwróciła uwagę na windy i motocykle, ale ja zrozumiałam to tak, że Nowa Era to jakiś tam czas po tych całych mutacjach genetycznych :D. Nie rozumiem tylko dlaczego jako czytelnicy musimy spekulować - czyli to, co wytykałam głośno i wyraźnie - brak jakiekolwiek genezy świata przedstawionego.
    Z Igrzyskami też mi się skojarzyła, ale nie wpadłam na Rywalki, a muszę Ci przyznać rację, klimat podobny ;).
    Maven skradł moje serce i też mam nadzieję, że autorka lekko go naprostuje, natomiast Cal jest mi zupełnie obojętny. Nie wyróżnia się absolutnie niczym z tłumów innych podobnych bohaterów literackich. Jest czy go nie ma, na jedno wychodzi.
    CK zaintrygowała mnie na tyle, by sięgnąć po kontynuację, ale jeżeli w drugiej części znajdę tyle samo wad, co w pierwszej moja przygoda z Victorią Aveyard się zakończy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwróciłam w sumie na to uwagi, ponieważ dla mnie rok 320 to po prostu zamierzchłe czasy :P Ja "Rywalki" wyczułam najwcześniej, jeszcze przed "Igrzyskami śmierci" :))
      Kolejna fanka Mavena ! TAK ! Niech nas będzie więcej <3 Ja tam Cala nawet lubię, ale to nic w porównaniu z moim uwielbieniem dla Mavena :D

      Usuń
  5. Szkoda, że Tobie "Czerwona królowa" nie przypadła do gustu. Mnie bardzo się ta książka podobała. A Mavena ubóstwiam!! ;)

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka była dobra, ale chwilami stereotypowa i przewidywalna.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod dwoma ostatnimi stwierdzeniami się podpisuję :)

      Usuń
  7. Niby mnie kusi odkąd ją zobaczyłam. Ale to gównie zasługa okładki, bo treść nie do końca do mnie przemawia. Dlatego dalej po nią nie sięgnęłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nawet okładka zbyt nie przekonała, bardziej to zasługa piosenki była :D

      Usuń
  8. Spotkałam się z bardzo różnymi recenzjami tej książki. Pewnie kiedyś ją przeczytam, żeby wyrobić własne zdanie :P Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne zdanie jest zawsze dobre, nawet jak książka okazuje się porażką :)

      Usuń
  9. Przeczytałam ją jakiś czas temu i pomimo podobieństw do innych serii (Igrzysk śmierci i Rywalek), naprawdę mi się podobała. Nie jest może jakaś cudowna i odkrywcza, ale szybko się ją czyta ;)

    www.ja-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja ją męczyłam dwa tygodnie z przerwami. Nie ma na nic reguły :D

      Usuń
  10. Hej :3 Wow jaka opinia o książce. Też czytałam i bardzo mi się podobała. Już nawet nie wiem co o niej napisać, ale na pewno zgadzam się z tb. :)
    Wybacz że za dużo nie napisałam.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba się nie zgadzamy, bo piszesz, że Tobie się podobała, a ja oceniłam ją raczej negatywnie :)

      Usuń
  11. W końcu znalazłam kogoś, kto myśli o tej książce podobnie jak ja. Nie potrafię wyrazić jakim wielkim rozczarowaniem była dla mnie "Czerwona Królowa". Nawiązania do "Igrzysk..." pojawiają się już na samym początku. Znalazłam także podobieństwa do kilku innych młodzieżówek m.in. "Niezgodnej". "Rywalek" jeszcze nie czytałam, ale z tego co słyszałam o tej powieści (i niestety ze wszystkich spoilerów) mogę połączyć kilka wątków tych dwóch książek. Co do Mavena to ♥♥♥. Wydawał mi się najlepiej wykreowaną postacią ze wszystkich (obok Kilorna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku znalazłam powiązania przede wszystkim do "Rywalek", dopiero potem pojawiły się "Igrzyska śmierci" :). Jejku kolejna fanka Mavena <3 Kocham was :D

      Usuń
  12. Nie czytałam tej książki, ale chyba mimo Twojej recenzji zrobię to, żeby sprawdzić, czy mi może przypadnie do gustu ,,Czerwona królowa".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie ! Zawsze lepiej mieć własne zdanie:)

      Usuń
  13. Mówisz, że spoilery? Niestety nie przeczytam twojej recenzji, bo jeszcze jestem przed tą pozycją, jednak widząc twoje podekscytowanie czuję, że powieść jest warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje podekscytowanie działa raczej w drugą stronę :))

      Usuń
  14. Od pewnego czasu waham się czy przeczytać, ale chyba sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze fajnie jest mieć wyrobioną opinię na dany temat, ale jak czujesz, że książka nie jest dla Ciebie, to raczej na siłę nie ma co czytać :)

      Usuń
  15. Kiedyś myślałam o tym by ją przeczytać. Może i tak zrobię :)
    Zapraszam na konkurs który dziś organizuję na fp mojego bloga. Pierwsza osoba która prawidłowo odpowie na pytanie wygrywa książkę "Między życiem a życiem" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj do konkursu to chyba już się nie złapię :(

      Usuń
  16. Naczytałam się tyle negatywnych recenzji o tej książce, że zdecydowanie po nią nie sięgnę. Pewnie to i lepiej, jest tyle lepszych pozycji, które warto przeczytać, nie ma co tracić czasu na coś, co niczym mnie nie zaskoczy.

    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, ja dopóki nie przeczytałam tej książki znałam może dwie osoby, którym się nie podobała, a teraz to normalnie wysyp negatywnych opinii :D

      Usuń
  17. Szkoda, że ta książka nie spełniła Twoich oczekiwań.
    Oczywiście zgadzam się co do podobieństw - sama znalazłam ich ogrom, ale potem doszłam do wniosku, że to po prostu taki schemat, na którym oparta jest większość dystopii. Jest też to okropne podobieństwo Mare do innych głównych bohaterek, ale nie przeszkadzało mi to wcale, bo po prostu Mare nie lubię XD
    Ja niby jestem bardziej Team Cal, ale Mavena też nie skreślam (nawet po przeczytaniu drugiej części!) :)

    OdpowiedzUsuń