Noc Książek w Multikinie

Udostępnij ten post

Z nocy 31 lipca na 1 sierpnia, miałam okazję być na świetnym wydarzeniu, zwanym nocnym maratonem filmowym. Na pewno wiecie co to takiego. Idziemy do kina, płacimy za bilet i przez całą noc oglądamy filmy. Świetna sprawa, jeśli ktoś nie był to gorąco polecam, bo nie dość, że wychodzi naprawdę tanio ( ja płaciłam 29 zł za 4 filmy), to tej atmosfery nie da się porównać z niczym innym. To coś całkiem innego niż przyjść do kina na jeden film i to w ciągu dnia ;)

Sama decyzja była mocno spontaniczna, kilka godzin przed seansem się zdecydowałam, wyszukałam pociąg i pojechałam. A było na co. Wyczekiwane, utęsknione i premierowe- Papierowe miasta, całkiem mi obce Z dala od zgiełku, romantyczna Najdłuższa podróż, i widziane już Gwiazd naszych wina. A to wszystko ekranizacje książek, bo to właśnie pod takim znakiem upłynął maraton w Multikinie.

Na Papierowe miasta wyczekiwałam, odkąd przeczytałam newsa o ekranizacji, ale dopiero po oglądnięciu zwiastuna zaczęłam wręcz maniakalnie czekać na premierę. Słuchałam "Smile" Mikky Ekko, zdarzyło mi się kilkakrotnie popłakać na zwiastunie. Szaleństwo.



 "W życiu każdego zdarza się jakiś cud"

No właśnie. Cud. W przypadku Q było to zamieszkanie naprzeciwko Margo Roth Spiegelman. Jako dzieci trzymali się razem, później ich drogi się rozeszły... aż do pewnej nocy, kiedy dziewczyna prosi chłopaka o pomoc. Potrzebuje auta i kierowcy, a Quentin się zgadza, Ta noc była dla niego wyjątkowa, dlatego tak bardzo boli, kiedy następnego dnia Margo ucieka z domu. Nie jest to pierwszy raz, ale dla chłopaka najbardziej bolesny. Jednak jak za każdym razem zostawia wskazówki. Quentin rusza ich śladem, w międzyczasie przekonując się, że każdemu należy się od życia więcej, niż życie w bezpiecznej strefie. Towarzyszą mu niezastąpieni przyjaciele, w końcu czym byłyby te poszukiwania bez nich?

Czytałam książkę rok temu i chyba muszę ją sobie odświeżyć, bo czytałam opinie, że film jest niezgodny z papierową wersją. To chyba żart. W mojej subiektywnej ocenie jest to jedna z lepszych ekranizacji ever ! Jest prawie tak samo identyczna jak moje wyobrażenie książki. Na początku nie byłam przekonana do wyglądu Margo i Radara, ale nawet to się z czasem zmieniło. Nie wyobrażam sobie innych bohaterów. Rozbawiło i wzruszyło mnie wiele scen, nie potrafię wskazać jednej ulubionej. Playlista jest genialnie zrobiona, mam swoich ulubieńców: "Lost It To Trying", "Falling", "Search Party" i oczywiście "Smile", którego niestety mi zabrakło, ale zawsze będzie kojarzyć mi się z tym filmem. Zwiastun to ułamek tego, co Was czeka na seansie :)  A wiecie co? John Green chyba ma słabość do Nata Wolffa i Ansela Elgorta, ponieważ ten drugi też występuje w filmie ;) Epizodycznie, ale jednak :D Papierowe miasta to idealny przykład jak powinno się robić ekranizacje.
I mam pytanie- czy ja niedokładnie oglądałam i mi umknęło, czy naprawdę nie było w filmie sceny gdy rodzice dają Q auto w prezencie? Tej ze zwiastuna? :D

 "You will go to the paper towns, and you'll never come back"



Kolejnym filmem było Z dala od zgiełku. Widziałam plakat, ale kompletnie nie miałam pojęcia czego się spodziewać.



Młoda Bathsheba zostaje spadkobierczynią podupadającego majątku. Uczy się radzić sobie z zarządzaniem posiadłością, jednocześnie obdarzając uczuciem trzech, kompletnie różnych od siebie mężczyzn. Mamy tutaj biednego pasterza wyglądającego jak Ryan Gosling, bogatego właściciela ziemskiego, który nie bardzo wie po co ma używać mięśni twarzy, oraz egoistycznego dupka w czerwonym mundurze, zwanego też żołnierzem.
XIX wiek, angielska wieś, wszystko ładnie i pięknie. Krajobrazy są jednym z dwóch bardzo mocnych punktów tej produkcji. Drugim jest muzyka, spokojna, burzliwa, kojąca. Pod tym względem film jest niesamowicie zrobiony. Tylko, że sama historia nie bardzo mnie urzekła. Bathsheba jest niezdecydowaną, ale też niedoświadczoną w uczuciach kobietą, jednak z interesami i z zarządzaniem gospodarstwem radzi sobie nad wyraz świetnie. Jest uparta i skora do buntu, udowadnia, że nie tylko mężczyźni mogą zajmować się interesami. Ale mimo wszystko opowieść jest dość monotonna, bohaterów mało, zwrotów akcji również. Nie jestem przyzwyczajona do tego typu opowieści, a Carey Mulligan okropnie mi kogoś przypomina i nijak nie mogę sobie przypomnieć kogo ;)







Trzecim filmem jest ekranizacja książki Sparksa, czyli Najdłuższa podróż.



Sophia, młoda studentka poznaje Luke'a Collinsa, obiecującego, młodego i zdolnego ujeżdżacza byków. Na jednej z randek, ratują z płonącego samochodu starszego człowieka, który błaga tylko, by ocalić pudełko. Okazuje się, że jest ono pełne jest listów do jego ukochanej. Sophia zaprzyjaźnia się z Irą i poznaje piękną, pełną miłości historię dwójki ludzi- Iry i Ruth. Dodatkowo sama zakochuje się w boskim kowboju.
Kilkakrotnie wspominałam, że książek Sparksa nie lubię. Pisze on oklepanym schematem, nudno, słodko i przeraźliwie nużąco. Jednak filmy to inna bajka. Lubię je oglądać, przedstawiona tam historia często mnie zaskakuje i co ważniejsze podoba mi się. Tak było i w tym przypadku. Słowa "prędzej czy później obejrzę", przekształciły się w prędzej i już mogę powiedzieć, że ten film niesamowicie mi się podobał. Jest to komedia romantyczna, więc nie ma co wiele oczekiwać, jednak są świetne dialogi, ładne aktorki i przystojni aktorzy. Sama chciałabym takiego Luke'a na urodziny. Dodatkowo śledzimy dwie historie miłosne i chociaż to Sophia i Luke skradli moje serce, to Ira i Ruth też byli kochani. Tutaj też chciałabym zwrócić uwagę na genialną ścieżkę dźwiękową :)



I ostatnim, aczkolwiek nie najmniej wyczekiwanym filmem, było Gwiazd naszych wina :)








Gwiazd naszych wina jest to druga w tym zestawieniu ekranizacja książki Johna Greena i na jej temat już pisałam (tutaj ) . Dodam tylko, że zarówno Papierowe miasta jak i Gwiazd naszych wina są jednymi z lepszych adaptacji i takie powinny być każde. Po raz kolejny zachwyca nas muzyka, uchwycenie emocji i naprawdę dobra gra aktorska. Czego chcieć więcej? :)











Reasumując- po nocnym maratonie filmowo-książkowym wróciłam szczęśliwa i chociaż się zarzekałam, że nie jestem śpiąca i nie czuję zmęczona, padłam jak długa godzinę po powrocie. Ale nie zmieniłabym tej nocy ani na sekundę. Każdy powinien pójść na takie wydarzenie chociaż raz, żeby sprawdzić, czy mu się spodoba.
Teraz mi napiszcie czy Wy kiedykolwiek braliście udział w czymś takim czy nie. A jeśli tak- jaki to był maraton ? :))

21 komentarzy :

  1. Niestety kin w okolicy mam może ze dwa i żaden nie robi takich maratonów. A szkoda, bo z chęcią bym w czymś takim wzięła udział :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę dojeżdżać, żeby obejrzeć w kinie jakiś film ;)

      Usuń
  2. Czytałam ,,Papierowe miasta", bardzo chce zobaczyć ekranizację i porównać.
    Całą noc w kinie chyba bym nie wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wypiłam dwie pepsi i dałam radę :D

      Usuń
  3. Nie mogę się doczekać gdy w końcu obejrzę "Papierowe miasta", przy dobrych wiatrach może uda mi się to już dziś :D bardzo chciałabym zobaczyć jeszcze "Najdłuższa podróż". A taki maraton filmowy to świetna sprawa, osobiście jeszcze z czegoś takiego nie korzystałam ale gdy tylko nadarzy się taka okazja mam nadzieję że uda mi się w takim maratonie wziąć udział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maraton jak najbardziej polecam, a zaraz lecę do Ciebie, bo widziałam, że coś o "Papierowych miastach" pisałaś ^^

      Usuń
  4. Sama chętnie wybrałabym się na taką noc w kinie :) Papierowe Miasta chciałabym najpierw przeczytać a później obejrzeć film i mam nadzieje ze szybko to zrobię. Najdłuższa podróż mam na półce i mam nadzieję że w sierpniu ja przeczytam co do Gwn czytałam ogladal a m i płakałam nic dodać nic ująć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze są ciekawe, bo np. na maraton horrorów żywej mnie nikt z domu nie wyciągnie :D Ale na inne jak najbardziej ;) Ja osobiście nie lubię książek Sparksa, dlatego te przed seansem z czystym sumieniem sobie odpuszczam ;)

      Usuń
  5. Nie mogę się już doczekać kiedy wreszcie obejrzę "Papierowe miasta" - jestem strasznie ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam iść, a teraz tak żałuję :( Będę musiała teraz czekać na "Papierowe miasta".
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam, żeby to zobaczyć jeszcze raz ! I jeszcze. I jeszcze :D

      Usuń
  7. Nigdy nie bylam na takiej nocy w kinie, jednak chętnie bym się wybrała, szczególnie że ciekawią mnie "Papierowe miasta" oraz "Najdłuższa podróż" - których jeszcze nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy wytrzymałabym aż 4 filmy, ale 29zł to naprawdę tanio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trailer do Papierowych Miast jest genialny:)

      Usuń
    2. Nawet więcej niż tanio ;D

      Usuń
  9. Czytałam "Papierowe miasta" i "Gwiazd naszych wina",jednak nie miałam okazji wybrać się na nie do kina.Chociaż może zarezerwuję bilety,dopóki mój zapał nie ostygnął ... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Na "Papierowych miastach" byłam na przedpremierze, a na takiej nocy filmowej byłam dwa razy. Raz na Nocy Horrorów a raz na takiej z filmami Marvela, czy coś - Thor (obie części) i coś tam jakieś Avengers. Ale męczą mnie takie rzeczy, wolę oglądać filmy pojedynczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Noc Horrorów, nikt mnie z domu żywej nie wyciągnie ;))

      Usuń