Marta Bilewicz- "Goniąc cienie"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł:  Goniąc cienie
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Ocena: 8/10

  Luke i Tom wspólnie prowadzą własną agencję detektywistyczną. Oboje z trudną przeszłością, nieustępliwie tropią przestępców i oszustów. Do czasu, aż jeden z nich zostaje postrzelony podczas wykonywania zlecenia. Pomocy i schronienia udziela im wtedy Chelsea, zagadkowa kobieta, która od pierwszej chwili hipnotyzuje Lucky'ego. Jednak ma ona własne tajemnice i gnębiące ją duchy przeszłości. Luke chcąc jej pomóc sam wplątuje się w szemrane interesy i wraca do środowiska, z którego dawniej uciekał. Kim tak naprawdę okaże się Chelsea i czy jest warta zaufania mężczyzny?

  Marta Bilewicz to polska autorka, która na swoim koncie ma kilka powieści. W Polsce nie jest szeroko znana, a szkoda, bo "Goniąc cienie" naprawdę mi się podobało i chcę więcej.

  Na rok 2015 postawiłam sobie cel przeczytania co najmniej 7 książek polskich autorów. Siódemka to podobno szczęśliwa liczba i liczyłam, że i dla mnie się taka okaże. Dlaczego w ogóle podjęłam się tego wyzwania? Jeszcze kilka lat temu czytałam polskie książki, zdecydowanie prym wiodły wśród nich Ewa Nowak i Marta Fox. Uznałam, że wiele osób również stawia na naszą rodzimą literaturę (drugie tyle jest przeciwko niej, ale to szczegół) i pomyślałam, ze coś musi w tym być. "Goniąc cienie" to już 6 tytuł, który udało mi się w tym roku poznać i śmiało mogę stwierdzić, że jak dotąd najlepszy.

  Cała akcja powieści rozgrywa się w Ameryce i zdecydowanie można poczuć ten klimat. Odniosłam wrażenie, że Pani Marta osobiście zwiedziła każdy kawałek tego kraju, żeby to potem szczegółowo opisać w książce. Nie brak tu najmniejszych detali, pisania o krajobrazach, a to wszystko zgrabnie wplecione w fabułę. Autorka nie traciła czasu na długie i bezsensowne paplanie o tym jak bardzo zielone są drzewa, wszystko opisała tak, jak to widzieli bohaterowie. Szybko, bez czasu na zastanowienie.

"Wiecie co jest niezwykłe? Dwóch facetów może się pobić, stłuc, poturbować i to o kobietę, a potem nadal są przyjaciółmi. Kobiety tak nie potrafią. Od razu chwyciłyby się za kudły, wyszarpały, podarły ciuchy i do końca życia byłyby wrogami."

  Każdy z bohaterów- czy to Tom, Laura, Chelsea, Luke czy ktokolwiek inny, odznacza się własnym, niepowtarzalnym charakterem. Zdarzają się między nimi kłótnie, ale dbają o siebie nawzajem. Jedno za drugiem wskoczyłoby w ogień.

  Autorka postawiła na dużą ilość zwrotów akcji, ale nie tych gdzie czytelnik myśli " W życiu tak nie ma". Przekręcamy kartkę, czytamy, a w pewnym momencie ktoś ma nóż w brzuchu. A potem jeszcze kogoś torturują. I szantażują. Jest to bardzo dobre posunięcie i czytelnik nie ma wrażenia monotonności. I właśnie te zwroty akcji są mocną podporą książki.

Drugą jest za to wątek miłosny. Pani Marta sama pisze, że jej książki to połączenie romansu, wątku kryminalnego oraz obyczajowego. Gdyby pominąć którykolwiek z nich, prawdopodobnie nie oceniałabym książki tak pozytywnie. Może ta miłość między Luckym, a Chelsea nastąpiła trochę zbyt szybko i gwałtownie, ale potem zwolniła nieco tempa i rozwijała się powoli, ze smaczkiem.

"Widzisz, przeszłość lubi wracać w najmniej spodziewanych chwilach."

  Trzecią taką podporą są wszechobecne tajemnice. Pani Marta genialnie połączyła ze sobą powiązania poszczególnych bohaterów ze sobą nawzajem. Do tego wcisnęła wątek obrazu Tycjana, który tylko pozornie stanowi nieistotną rolę. Końcówka i odkryta tam tajemnica zwala z nóg, ale jednocześnie satysfakcjonuje.

  Zastanawiałam się jaką ocenę wystawić tej książce. Prowadziłam negocjacje sama se sobą i doszłam do wniosku, że brakuje mi cyfry między ósemką, a dziewiątką. Bo ta książka to właśnie, takie mocne 8, ale trochę słabe 9. Nie daję połówek, więc postawiłam na tę słabszą ocenę. Niech autorka nie spoczywa na laurach, ale ma dalszą motywację do pisania, bo to co stworzyła teraz jest naprawdę bardzo dobre. Z zapartym tchem czekam na nowe powieści Pani Marty i możliwość ich poznania.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Goniąc cienie" przeczytałam w ramach akcji "Podaj dalej, czyli książka w podróży" organizowanej przez Sylwię. Jest to taki właśnie Book Tour, trzeci, w którym miałam okazję brać udział :) Zasady znajdują się pod tym linkiem. W skrócie- czytasz książkę, zostawiasz w niej swój ślad, robisz zdjęcie książki, przesyłasz dalej. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ szukam chętnych osób na zapoznanie się z książką pani Marty. Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam i skorzystacie z okazji, bo tytuł jest naprawdę warty uwagi, nie zniechęcajcie się dlatego, że jest to polska autorka :)) Na Wasze zgłoszenia (wystarczy podać maila) czekam do piątku, potem kogoś wylosuję i to jemu wyślę egzemplarz "Goniąc cienie".

Podrzucam Wam wywiad z Panią Martą, przeprowadzony przez jedną z naszych blogerek :)
A tutaj macie zwiastun książki, którego niestety nie dam rady wrzucić inaczej niż w formie linka :)

7 komentarzy :

  1. Co prawda pierwszy raz słyszę o książce, ale jestem zainteresowana. Uwielbiam jak powieść jest pełna tajemnic i jak nie ma obszernych opisów. Z chęcią się zgłoszę do Book Tour. Mój e-mail: theworldofbook@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka powędruje do Ciebie :) Później napiszę do Ciebie maila ;)

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę i również mi się podobała (o czym pisałam na swoim blogu, może nie aż tak obszernie jak Ty ;)). :) Zdecydowanie jest to babskie czytadło, lekkie i w sam raz na upalne dni. :)
    Polecam polskich autorów! Piszą naprawdę świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już staram się szukać takich autorów, którzy mogliby mi się spodobać ^^

      Usuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale mam chęć ją przeczytać. Wydaje się być interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za tę recenzję :) Gorąco pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń