Daniel Glattauer- "Napisz do mnie"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Gut gegen Nordwind
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Książnica
Seria: Napisz do mnie #1 / Do Torebki
Ocena: 6/10

  Wątek rozmowy z internetowym znajomym przewija się w książkach notorycznie. Każdy autor go urozmaica, wrzuca coś od siebie i zmienia. Nie ukrywam, że bardzo lubię ten motyw pod każdą postacią, jednak są tytuły lepsze i tytuły gorsze. Do jakiej kategorii zaliczam "Napisz do mnie"?

  Mówi się, że człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki. Życie trzydziestokilkuletniej Emmi jest nieskomplikowane. Jest mężatką, wychowuje dwójkę dzieci, ma pracę, czuje się spełniona. Do czasu, aż jeden jej mail przypadkowo ląduje w skrzynce pocztowej Leo. Mężczyzna początkowo to ignoruje, ale sytuacja powtarza się dwukrotnie i chcąc nie chcąc odpisuje na maila Emmi. Tak zaczyna się ich internetowa korespondencja. To tam dzielą się sekretami, planami, marzeniami, opisują rzeczy, których w realnym życiu nie powiedzieliby nikomu innemu. Nawiązuje się między nimi nić porozumienia, jednak oboje mają powody by nie chcieć pogłębiać ich znajomości. Czy ich internetowy związek ma szansę na przetrwanie? Jak dużo oboje są w stanie dla siebie poświęcić?

  Początkowo gdy wzięłam tę książkę do ręki, ujęła mnie bardzo ładną, dziewczęcą okładką, która jak nic sugeruje powieść dla kobiet. Jest to także część serii pod jakże fajnym tytułem "do torebki", więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy przeczytałam, że autorem jest facet. Nie kobieta, a facet. W tym momencie muszę Wam napisać, że nie jestem przeciwna temu, żeby faceci pisali książki dla pań. Absolutnie. Tylko, że jak dotąd miałam dwa spotkania z taką akcją i oba były nieudane. Tak więc byłam sceptycznie nastawiona do lektury i niespieszno było mi ją poznać. Kilka miesięcy później, przeczytałam inną powieść dla kobiet napisaną przez płeć męską i totalnie mnie ona oczarowała. Zmieniłam swoje nastawienie, mówiące, że facet plus powieść dla kobiet to zły związek, jednak dalej bałam się siąść nad historią Emmi i Leo. Co się zmieniło? Patrz akapit niżej.

"Pisanie jest jak całowanie, tyle że bez ust. Pisanie jest całowaniem głową."

  "Napisz do mnie" nie jest typową książką. Jest epistolarna, czyli napisana za pomocą maili. Nie znajdziecie tutaj zwyczajnych dialogów, ani opisów miejsc. Wszystko co wiemy, wiemy od Emmi albo Leo. I tylko oni są dopuszczeni do głosu. Byłam bardzo ciekawa tego zabiegu, ponieważ jak dotąd nie miałam okazji czytać niczego takiego. Jedni chwalili, drudzy krytykowali, a ja nie miałam nic do powiedzenia. Ale teraz jestem już pewna, że ta forma niezbyt do mnie trafia. Choć książka jest krótka i czyta się ją lekko, to w niektórych momentach byłam zdezorientowana tym co wiem. Albo czego nie wiem. Bo zaczynały mi się mieszać fakty. Po pewnym czasie nie zwraca się uwagi na imiona bohaterów nad wypowiedzią i to było moją zgubą. Nie byłam pewna, które z nich powiedziało interesującą mnie w danym okresie rzecz, co potęgowało moją frustrację.

  Jak wspominałam ich dialog składa się z maili. Czasem było to jedno słowo, a czasem 3 strony zapisane czarnym atramentem. Czasem cztery wiadomości pod rząd były adresowane Emmi, a czasem Leo nie odpisywał na żadną. Momentami dłużyły mi się te długie treści, ponieważ nie zawierały istotniejszych informacji.

  Dodatkowo ich rozważania są często filozoficzne i dość specyficzne. Momentami można wyczuć wśród nich poetycką część. Emmi i Leo nie wiedzą jak wyglądają, więc chłoną siebie innymi zmysłami. Są zrozpaczeni tym jak trudno jest im ze sobą nie rozmawiać. A przecież każde z nich ma zobowiązania, swoje życie, które nie przewiduje tej drugiej osoby.  Ale ich rozmowy są niewinne. Nie znajdziecie tam gorących scen pocałunków czy rozmów twarzą w twarz. Wszystko odbywa się w internetowej przestrzeni.

"Komunikujemy się w przestrzeni bez powietrza"

  Zdecydowanie wielkim plusem tej powieści, jest jak wspominałam lekkość języka i umiejętność zaciekawienia czytelnika ( aż mi się zrymowało :)). "Napisz do mnie" czyta się niesamowicie szybko, chociaż są momenty, kiedy najlepiej odłożyć lekturę na jakiś czas. Kolejny plus to temat internetowych znajomości, który niesamowicie mnie interesuje. No i forma epistolarna, która niestety nie do każdego trafi. Jest to na pewno coś odświeżającego i nieczęsto spotykanego. Sama kojarzę jeszcze jeden tytuł napisany w ten sposób i na tym by się skończyło. Sami musicie się przekonać, czy taka forma narracji Wam odpowiada, bo faktem jest, że sporo się różni od "zwykłej" książki. Mimo wszystko powieść mi się podobała i zachęcam Was do jej poznania. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:

28 komentarzy :

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale chociaż fabuła brzmi ciekawie, to jednak ta forma epistolarna jakoś mnie odstrasza. Dlatego zastanowię się jeszcze: czytać, czy nie czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do formy epistolarnej trzeba się przyzwyczaić, albo się polubi, albo nie :)

      Usuń
  2. Taka forma narracji raczej mnie nie przekonuje. Spotkałam się z nią przy okazji czytania książki "Skandal w wielkim mieście" i niestety trochę się z nią męczyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w planach przeczytanie "Love Rosie" jak dotąd tylko taką znałam. Nie jest to do końca forma dla mnie, ale historia mnie interesuje ;)

      Usuń
  3. Super opis! Formę epistolarna kojarzy mi się bardzo pozytywnie z Love Rosie, więc pewnie sięgnę.
    http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm pierwszą książką z którą się zetknęłam a była napisana w formie epistolarnej było 'Love Rosie',szybko się jednak przyzwyczaiłam i przyjemnie się czytało.Może i ta by mi się spodobała,zaciekawiłaś mnie i faktycznie okładka bardzo przyjemna.
    pozdrawiam :)

    nataliarecenzujee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę od Ahern również mam w planach :)

      Usuń
  5. Bardzo fajnie napisane o książce. Jeśli bym ją znalazła, to chętnie bym wzięła. :)
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Powieść napisana w formie maili? To przypomina mi trochę "love, rosie", która szalenie mi się podobała. Też mam trochę sceptyczne poglądy na temat pisania przez facetów powieści typowo dla kobiet. Ale nie ma co się uprzedzać. :-) Generalnie jestem ciekawa tej książki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To coś typu "Love Rosie" :) Ja jestem uprzedzona tyko do jednego autora, który pisze babskie książki ;)

      Usuń
  7. Hej, nominowałam Cię do LBA :D
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytałabym tą książkę ;) Najlepszy jest cytat "Pisanie jest całowaniem głową" ;D
    wer-pozeraczkaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem jakoś do końca przekonana, czy to książka dla mnie. Chociaż może kiedyś po nią sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Forma epistolarna choć ciekawa, nie każdego przekona :)

      Usuń
  10. Wydaje mi się, że to coś jak najbardziej dla mnie :) lubię taka formę dialogów i fabuła jest przekonujaca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, w takim razie mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się przeczytać ten tytuł :)

      Usuń
  11. Chyba na razie odpuszczę, ale nie zapomnę o tym tytule :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powieści w listach jeszcze nie czytałam, to może być ciekawe, szkoda jednak, że ogólny całokształt wypada słabo. Książki dla pań pisze Spark, Evans, są bardzo poczytne, sądzę więc, że to nie zależy od płci. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem przeciwna pisaniu książek dla kobiet przez facetów. Jednak to na Sparksie dwa razy się przejechałam, nie lubię jego twórczości. Evans jak najbardziej, jego "Szukając Noel" mnie oczarowała :)

      Usuń
  13. Cóż... książka nie skusiła mnie szczególnie, szkoda czasu na coś, co może nie do końca odpowiadać moim gustom lub okazać się całkowicie przeciętne :)

    OdpowiedzUsuń