Claire North- "Pierwszych Piętnaście Żywotów Harry'ego Augusta

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł:  The First Fifteen Lives of Harry August
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 7/10



  Faktem jest iż każdy człowiek ma jedno życie. Żyjemy, umieramy, a potem może spotka nas coś lepszego niż dotąd. Niektórzy wierzą także w pojęcie reinkarnacji-odradzanie się na nowo. Claire North jednak zaskakuje nas innym twierdzeniem. Według niej na świecie istnieją ludzie, którzy żyją nieskończenie wiele razy. Umierają i rodzą się ponownie w swojej osobie, jednocześnie pamiętając wszystkie szczegóły z poprzedniego życia. Harry August jest taką osobą. Nieciekawy ma chłopak start- jego ojciec gwałci młodą dziewczynę, jego matkę, która podczas porodu umiera w damskiej toalecie na stacji kolejowej. Niemowlę zostaje oddane pod opiekę Patrickowi i Harriet August, którzy zostają jego przybranymi rodzicami. Tak zaczyna się każde życie Harry'ego.

  Jednak mężczyzna każde życie stara się przeżyć inaczej. W każdym z nich głównym punktem zaczepienia staje się coś innego- medycyna, wojsko, prawo, fizyka. Harry nie pozwala sobie na monotonię, co może być dość dziwnym stwierdzeniem, biorąc pod uwagę fakt, że w każdym życiu dzieje się to samo. Te same wojny, te same konflikty, te same problemy, ci sami ludzie. Jednak  w nic nie można ingerować. Taka jest zasada Bractwa Kronosa, czyli stowarzyszenia łączącego kalaczakry (osób mających wiele żyć) na całym świecie. Jednak są jednostki, które buntują się przeciwko tym regułom. Zawsze, w każdym systemie znajdą się osoby gotowe się sprzeciwić ogólnie uznawanej prawdzie. Na ogół darzę takie osoby szacunkiem, jeśli walczą przeciwko słusznej sprawie. Jednak nijak nie mogłam obojętnie patrzeć jak tacy ludzie bezmyślnie próbują przyspieszyć przyszłość, korzystając z nowych technologii. Wszystko ma swoje określone miejsce w historii, dlatego nie można ryzykować zmianami.

  Karty opowieści nie pokazują wszystkiego. Nie pokazują każdego dnia Harry'ego, przez wszystkie żywota. I w sumie jeśli tak by się działo byłoby to złe rozwiązanie, a książka dłużyłaby się w nieskończoność. Jednak przeciętny czytelnik nie potrafi sobie wyobrazić tego co przeżywa główny bohater. Przeżyłam jak dotąd 18 lat. Powiedzmy, że będę żyła 70. Do tego momentu pozostał mi szmat czasu i mnóstwo możliwości jego wykorzystania. Ale jeśli narodziłabym się na nowo i otrzymała kolejne 70 lat życia? A potem kolejne i kolejne? Kiedy moje życie by mi się znudziło? To niewyczerpalne pokłady czasu i naprawdę ciężko jest mi to sobie uzmysłowić.

  Gdy zaczynałam czytać tę historię liczyłam, że Harry August będzie cały czas żył. Bez umierania. Mam tutaj na myśli coś typu: ma 600 lat, a wygląda na 60. Nie sądziłam, że po pewnym czasie nadchodzi kres jego dotychczasowych dni, a potem on rodzi się na nowo, w ten sam sposób, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach i wałkujemy temat od początku. Nie jest to złe rozwiązanie, jednak trochę zaskakujące.

  Irytowały mnie bardzo mocno dylematy głównego bohatera. Autorka ciągle je gdzieś po drodze wciska, co skutkuje tylko moim zdenerwowaniem. Tak samo jak namiętne przeskakiwanie między wszystkimi życiami. Jeśli liczycie, że wszystko będzie spójnie opisane krok po kroku, życie po życiu, to się zawiedziecie. Tkwimy w 10 życiu, a następny rozdział to retrospekcja z 13.
Dużym plusem książki są natomiast rozdziały- krótkie zwięzłe i na temat. Nie ma niepotrzebnego rozwodzenia się nad czymś oczywistym.

  Chciałabym jeszcze wspomnieć o wątku historycznym, którego niestety nie da się uniknąć. Jest go tutaj mnóstwo, to wokół niego praktycznie kręci się cała opowieść. Należy chociaż minimalnie orientować się w dziejach historycznych, tamtejszych spiskach, sojuszach i wszystkim innym, bo nieznajomość niestety lekko utrudnia lekturę i jej odbiór.

  To nie jest książka o reinkarnacji, bo kalaczakra zawsze pamięta swoje poprzednie życia. Podróże w czasie też nie do końca mi pasują, bo zawsze zaczynamy w tym samym momencie, nie możemy przeskoczyć życia. Tak naprawdę nie mam pojęcia jak sklasyfikować tę książkę. Mamy tutaj trochę fantastyki, trochę moralizowania, mnóstwo historii i teorii spiskowych. Sami zdecydujcie czy chcecie zagłębić się w tę historię, wiedząc co Was czeka.

  Claire North napisała fascynującą, mądrą historię, która momentami skłania do głębszych przemyśleń i zmusza nas do odpowiedzi na pytanie: "Czy takie wieczne życie, na pewno jest dobre?". Nie obyło się bez wad, które wcześniej wymieniłam, ale jednak twierdzę, że warto poznać tę historię, o bajecznej okładce, która już sama w sobie powinna zachęcać czytelnika.

♥------------------------------------------------------------------------------------♥


Książkę otrzymałam od  Katherine w ramach akcji "Emigrantka" organizowanej przez Olę z http://aleksandrowemysli.blogspot.com/. Jeszcze w tym tygodniu wędruje ona dalej, a do kogo to nie zdradzę :)

30 komentarzy :

  1. Tematyka trochę nie w moim guście, raczej nie przeczytam. Ale recenzja bardzo dobra ;)

    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zainteresowaną tą książką od dawna, będę musiała niedługo po nią sięgnąć po takiej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To coś dla mnie. Myślę, że niebawem znajdę czas, by ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa recenzja ^^. Może kiedyś się skuszę.
    Pozdrawiam kochana :*
    wpadnij do mnie: cynamonkatiebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że książka przywędrowała do Ciebie i odnalazłaś w niej coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby udało się to innym osobom biorącym udział w akcji ;)

      Usuń
  6. Mam przeogromną ochotę na tą książkę! Po prostu muszę ją mieć i muszę ją przeczytać :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trzymam kciuki, żeby się udało ;)

      Usuń
  7. Czytałam i mam wobec niej raczej mieszane uczucie. Z jednej strony podobał mi się pomysł autorki, a z drugiej jak dla mnie za dużo było fizycznego żargonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekiedy i mnie przytłaczał ten styl, jakby autorka chciała się wywyższyć nad czytelnikiem używając tak naukowo brzmiących określeń, ale po pewnym czasie się do tego przyzwyczaiłam:)

      Usuń
  8. Okładka jest bardzo ładna. Cieszę się, że książka spodobała Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka mnie kusi, ale tylko dlatego że jest sławna. Sama treść mnie jakoś nie przekonuje, ale tak samo było z "Hopeless" a okazała się świetna. Haha to ta głupia aplikacja na telefon, miałam ją ale po co komu ona.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- "Hopeless" jest świetne ! Harry August jest dość popularny i myślę, że dużą rolę odgrywa tutaj okładka, która przyciąga czytelnika, który później czyta treść. :)
      A aplikacja? Hmm sądzę, że odnosisz się tutaj do zdjęcia, ale ja po prostu pstryknęłam fotkę, a potem telefon wraz z książką trafili pod obiektyw. To żadna aplikacja :))

      Usuń
  10. Nominowałam cię do LBA :) http://z-ksiazka-przez-swiat.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-8.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Opis jest interesujący, okładka magiczna i wspaniała. Kupując ją nie miałam pojęcia że aż tak bardzo mi się spodoba. Czeka już na mojej biblioteczce :)
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, nominowałam Cię do LBA :)
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale świetne zdjęcie zrobiłaś :)
    Co do samej książki, zastanowię się jeszcze, gdyż obecnie mam inne plany czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka brzmi ciekawie i choć jeszcze jej nie czytałam mogę się podpisać pod twoimi przemyśleniami. Żyć, umierać, a potem odradzać się na nowo i potem jeszcze raz ... i jeszcze jeden. Za każdym razem w tych samych miejscach, z tą samą rodziną, pamiętając wszystkie poprzednie życia, no ciężka sprawa, ja bym tak chyba nie mogła...
    Okładka rzeczywiście śliczna i mam nadzieję, że książka trafi kiedyś w moje ręce ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek zawsze jest taki sam, potem to się stopniowo zmienia, ale dalej jest co około 10 lat, co jest prawie połową mojego życia ;) Trudno to sobie uświadomić :)

      Usuń
  15. Ciągle się waham, jeśli chodzi o tą książkę :)
    Za to jednak polubiłam twój Blog, dodaje Cię do obserwowanych, będę pewnie częściej zaglądać :)
    ksiazkomiloscimoja.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń