Anna Frankowska- "Sny"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Sny
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 3/10


  Sasza jest młodą dziewczyną, która wskutek pewnych decyzji, trafia do ośrodka dla trudnej młodzieży. Tam odkrywa, że jej przeznaczeniem jest spełniać sny. Te dobre i te złe. Wie też, że jest jedyną osobą, które może uratować świat, który zbliża się niebezpiecznie blisko krawędzi. Jednak jest to dla niej coś nowego- musi się w tym dopiero odnaleźć i nauczyć się panować nad swoim darem. Ucieka z ośrodka i nawiązuje kontakt z Małgorzatą, która jest medium. To ona bierze na siebie odpowiedzialność za moc Saszy. Jednocześnie dziewczyna poznaje Dominika- syna swojej nauczycielki. Kiedy nadejdzie czas, nastolatka będzie musiała poradzić sobie ze wszystkimi trudnościami, które zesłał na nią los i upewnić się czy jej serce należy do Dominika czy poznanego w ośrodku Adriana.

  Sam tytuł zaciekawił mnie tematyką spełniania snów. Wiecie- to coś nowego, odmiana po wielu powielanych schematach. Jednocześnie jest to dzieło polskiej pisarki, a ja mam ambitny plan czytania książek rodzimych autorów. Jednak teraz, po poznaniu tej historii doszłam do wniosku, że zdecydowanie bardziej wolałabym poświęcić mój czas na przeczytanie czegoś schematycznego, a napisanego z sensem.

  Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi- ale przeczytajcie sobie oryginalny opis książki, chociażby z lubimyczytac.pl i powiedzcie mi czy Waszym zdaniem to wszystko nie brzmi tak strasznie pompatycznie? Tak jakby na siłę próbowano zwrócić uwagę czytelników? Przekonać do książki? Bo jak tak teraz patrzę to to wszystko jest bardzo wyolbrzymione.

  Coś co miało być fascynującym zadaniem spełniania snów, polega na wejściu w pewien stan, zobaczenia dużego ekranu, wpisania imienia i nazwiska i już. Jesteśmy w czyimś śnie, możemy do zmieniać, wedle potrzeb. Brakowało mi jakiegoś chociażby określenia tego "pokoju". Cokolwiek, bym uwierzyła, że to jest interesujące. 

  Nasza główna bohaterka Sasza, początkowo zyskała moją sympatię. Uzależniona, ale z chęcią do naprawy siebie samej. Wiele przeszła, ale jest gotowa to zmienić. Jednak ta sympatia była chwilowa. Potem zobaczyłam drugą stronę nastolatki- naiwną, niezdecydowaną, niewytrwałą w swoich postanowieniach. 

  Żaden z bohaterów męskich nie wzbudził mojego zainteresowania. Każdy, który został umieszczony na kartach powieści był w zasadzie taki sam, różnice były trudne do wychwycenia. Nie potrafi,ę powiedzieć, że darzyłam któregokolwiek sympatią.

  Zachowanie bohaterów w poszczególnych sytuacjach jest mocno irracjonalne. Nie wyobrażam sobie, żeby takie denne sytuacje miały miejsce w prawdziwym życiu. Cała akcja jaka jest zawarta w powieści niesamowicie się dłuży i tylko patrzyłam na to ile stron pozostało mi do końca. Poza tym wszystkie te arcyważne wydarzenia opisane zostały niezwykle szybko, bez szczegółów. 

  Autorka wprowadziła zbyt wiele radykalnych rozwiązań. Sytuacje, które można rozwiązać szybko, prosto i z jak najmniejszą liczbą  ofiar, stały się nagle bardzo skomplikowane. Ciężko było wyczuć o czym w ogóle pisze autorka. Język był sztywny i daleki od nazwania go "plastycznym"

  W historii przewija się trójkąt miłosny. A może powinnam raczej powiedzieć, że gra główne skrzypce. Odniosłam wrażenie, że choć to sny i ich spełnianie miały być głównym tematem książki, coś się wymknęło spod kontroli i zaczęło niebezpiecznie przechylać się na stronę wątku miłosnego. Nie byłabym tak zdruzgotana, gdyby ten wątek miłosny był spójny i dokładny. Nawet jako trójkąt. Ale myślę, że autorka wprowadziła dwóch chłopaków ubiegających się o względy jednej dziewczyny i sama zaczęła się zastanawiać, kogo by wybrała. Tak jakby pozostawiła Saszę samej sobie, a sama decydowała o tym, który chłopak w danym momencie podoba jej się bardziej. Wzajemna zazdrość była irracjonalna i całkowicie wynikała z niezdecydowania Saszy.

  Cała ta książka to dla mnie żart. Już dawno tak całkowicie nie ponarzekałam sobie na dany tytuł. To oczyszczające ;) Jeśli ktoś chciałby przekonać się do twórczości polskich pisarzy i wybrał tą powieść- uwierzcie mi wcale nie zdziwiłabym się, gdyby na tym jednym skończył. Miał być taki fajny temat- spełnianie snów, a wyszedł z tego jakiś bajzel i chaos. Takie pisanie bez planu. Nie polecam Wam tej książki, trzymajcie się od niej z dala. A jeśli jesteście już po lekturze- dajcie znać, co Wy o niej sądzicie.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

28 komentarzy :

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że ocena niska, czuję się zaintrygowana i być może pokuszę się na tą książkę :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobają mi się sytuacje, gdy maksymalnie oceniam książkę nisko, a mimo wszystko kogoś zainteresuję :D Sama tak miałam w kilku przypadkach i nie uważam tego za nic złego, tylko to takie fajne uczucie :D

      Usuń
  3. Hah, dobre słowo! Właśnie dlatego pisanie negatywnych opinii daje takiego kopa - człowiek się oczyszcza :D


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że napisałaś taką recenzję, bo zastanawiałam się, czy nie kupić! Mój portfel dziękuję!
    http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah, sporo niżej ją oceniłaś niż ja na samym początku tamtego roku - mnie sam pomysł na fabułę urzekł (nie licząc motywu "ratowania świata"). :) W sumie przypominając sobie teraz książkę chyba obecnie bym ją niżej ocenił - sam nie wiem co mnie skłoniło do tak wysokiej jak na nią oceny, ale cóż. Było, minęło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż specjalnie poszłam zobaczyć co pisałeś o "Snach" i te "namiętne oczy" przebijają wszystko :D Szczerze to nawet na to nie zwróciłam uwagi ;)

      Usuń
    2. Mi się to od razu rzuciło w oczy (he-he), bo takie powtórzenia zawsze mnie irytują. :P

      Usuń
  6. O bardzo fajna książka, sięgnęłabym ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Tematyka mnie interesuje, a skoro tak oceniasz tę książkę, to już w ogóle nie mam na nią ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że tak słabo wypada - zapowiadała się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie sięgam po książki rodzimych autorów. Za dużo razy już się przejechałam :P
    Ja też lubię ponarzekać na dany tytuł, szczególnie kiedy zapowiadał się dobrze, a okazał się KLAPĄ
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczynam czytać polskich autorów i szukam czegoś dla siebie, "Sny" były kiepskie, ale się nie poddaję ;))

      Usuń
  10. Zauważyłam, że większość książek o tematyce snów, nie ważne czy polskie czy nie, zazwyczaj są niewypałami. Na razie spotkałam się jedną z książek z motywem snów, który był rozbudowany i naprawdę wspaniały.
    Jednak nie zrażaj się do polskich autorów! Niektórzy piszą naprawdę wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz wyżej wymienionej nie czytałam nic o tematyce snów i spełniania, możesz mi coś polecić lub napisać, które tytuły lepiej omijać z daleka? :))
      A do polskich autorów w ogóle się nie zrażam- daję szansę każdej książce, któa mnie tylko zaciekawi :)

      Usuń
  11. Zdecydowanie nie dla mnie :( Chociaż okładka przyciąga, to treść z tego co piszesz nie bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę by ta książka Ci się spodobała ;)

      Usuń
  12. Zdecydowanie odpuszczę sobie ten tytuł. Dziękuję za ostrzeżenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam dotychczas o tej książce. Zdecydowanie nie moja tematyka, no i niezbyt pozytywna opinia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książki wydane przez Novae Res zazwyczaj okazują się klapą, więc tej książki i tak bym unikała za wszelką cenę.

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Novae Res czytałam wcześniej jedynie "Brudny świat" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i szczerze powiedziawszy po tylu ochach i achach spodziewałam się czegoś szałowego, czego nie dostałam. Poza tym mam ochotę na cykl Ostatniej spowiedzi Reichter, o którym wyrażają się w samych superlatywach więc liczę na to, zę i mnie się spodoba ;)

      Usuń