Sandy Hall- "Musimy coś zmienić"

Udostępnij ten post




Oryginalny tytuł: A Little Something Different
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Pascal
Ocena: 7/10

  Zamknij oczy. Wyobraź sobie, że właśnie widzisz  dwie osoby. Panią Iks i Pana Igrek. Jedno z nich siedzi na ławce, drugie niedbale opiera się o mur szkoły. I oboje na siebie zerkają, szkoda tylko, że właśnie wtedy kiedy to drugie nie patrzy. A Ty stoisz kilka metrów dalej i czujesz się trochę jak intruz. Bo podglądasz coś, czego pewnie nie powinieneś. Ale z drugiej strony nie masz się czego wstydzisz. Nie szpiegujesz. Jesteś tylko przypadkowym widzem, który obserwuje tę scenę i gorąco kibicuje tej dwójce.
Nie wiesz jednak, że kiedy oni rozchodzą się, każde w swoją stronę, obserwuje ich także okoliczna ekspedientka, pies przywiązany do drzewa, czy kierowca samochodu. I każde z nich ma własną teorię na ten temat, własne spostrzeżenia. Chciałbyś je poznać?

  "Musimy coś zmienić" to historia dwójki ludzi, rozgrywająca się na przestrzeni kilku miesięcy. Jednak opowiedziana jest nie przez samych zainteresowanych, a przez obserwatorów. 14 różnych punktów widzenia, 14 ludzi, którzy są zdecydowanie doprowadzić tę dwójkę do szczęśliwego związku. I ani słowa od Lei i Gabe'a.

   Pierwsze rzeczą, która zachęca czytelnika, do sięgnięcia po ten tytuł to PRZEŚLICZNA okładka, utrzymana w pastelowej kolorystyce, którą wielbię. Jak weźmiecie ją do ręki przekonacie się, że nawet teksturę ma delikatną, taką co przewiduje lekką i przyjemną lekturę. "Musimy coś zmienić" to nowość na polskim rynku wydawniczym i nowość w dziedzinie pisania. Nie kojarzę, aby ktoś wcześniej wpadł na pomysł stworzenia historii miłosnej dwójki ludzi, nie dopuszczając ich przy tym do głosu.  Główne skrzypce grają tutaj przyjaciele, rodzeństwo, nauczycielka kreatywnego pisania, kierowca autobusu, a nawet wiewiórka. I choć jasne jest, że podpatrujemy rozmowy Lei z współlokatorką, czy Gabe'a z bratem, to nie mamy jednak dostępu do bezpośrednio towarzyszących im uczuć, do tego czego nie wyznają przyjaciołom. Wszystko co wiemy, wiemy od obserwatorów.

"-Hej, hej, hej !- mówię i przeklinam w myślach. Z pewnością oglądałam zbyt dużo powtórek Alberta.- Zaczynamy- obwieszczam i klaszczę.
Przynajmniej nie dodałam słowa "impreza" w ostatnim zdaniu. Kiedyś powiedziałam: "Zaczynamy tę imprezę", po czym zaczęłam udowadniać, że pisanie może przypominać przyjęcie, tyle, ze niezakrapiane alkoholem i z ograniczoną możliwością tańczenia."

   Ciężko było mi się przyzwyczaić do takiej narracji. Miałam zakodowane w głowie, że jest to romans między Leą, a Gabe'em i przyłapywałam się na tym, że gubiłam się w rozmowach poszczególnych osób. Sądziłam, że poznaję myśli Lei, a były to myśli jej współlokatorki Maribel.

   Ta czternastka widzów jakby na siłę próbowała wyszukać coś czego nie było. Bawili się w swatów, w niektórych przypadkach było to trochę podejrzane, jakby autorka była na prochach i pisała nie od rzeczy. Jakby chciała stworzyć postać, która wręcz psychopatycznie próbuje nakłonić kogoś do związku. To było trochę szalone i straszne.

   Co do historii samej w sobie jest ona strasznie... nieśmiała. To najlepsze określenie jakiego mogłabym użyć. Zarówno Lea jak i Gabe są strachliwi i dużo czasu minie zanim będą w stanie normalnie rozmawiać. Poza tym chłopak ukrywa tajemnicę, ale nie jest to nic tak spektakularnego jak na to liczyłam.

"Jestem najstarszą ławką na tym dziedzińcu, ale nikt mnie nie szanuje. Chciałabym powiedzieć, że moja praca jest porywająca, ale rzadko zdarza się coś ciekawego. Czasem usiądzie na mnie naprawdę doskonały tyłek, jednak nie wszystkie pośladki mi się podobają." ( Tak- ławka też ma swój głos. Zdziwieni?)

"Musimy coś zmienić" jest często porównywane do "Eleonory i Parka" Rainbow Rowell. Podobieństwa widzę i ja, chociażby typ okładki czy płochliwość bohaterów, jednak na dłuższą metę to stwierdzenie się nie sprawdza.  Są to dwie różne od siebie książki i niech tak zostanie.

   Ciekawym dodatkiem do powieści jest wywiad z autorką umieszczony na końcu książki oraz pytania do samodzielnego rozważenia, do dyskusji. Z pytań do Sandy szczególnie zapadło mi w pamięć to, że książka powstawała przez 6 dni. Oczywiście z wcześniejszym planem i w ogóle, ale mimo wszystko bardzo szybko. Natomiast kwestie do dyskusji są świetnym urozmaiceniem. Uwielbiam jak autor oprócz treści dodaje coś od siebie. Czy to playlisty, czy chociażby podziękowania.



   Sandy Hall ma lekkie pióro, jej powieść połknęłam w zaledwie trzy godziny, jednak jest to typ lektury "na raz". Szybko przeczytasz, szybko o niej zapomnisz. Tak więc nie jest to zła książka. Ma parę minusów, które mogą odstraszyć, ale jest przede wszystkim miłą odskocznią. Polecam ją każdemu kto lubi historie o miłości, dla niektórych tej pierwszej.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A dla Was mam bardzo dobrą wiadomość ! "Musimy coś zmienić" jest tytułem, który przeczytałam w ramach akcji Book Tour, który zorganizowała Iza. Regulamin zabawy podany został TUTAJ. Ja otrzymałam książkę od Alicji z bloga RECENZENT, i w tym miejscu bardzo jej dziękuję, że to mnie wybrała :) I Izie również dziękuję za zorganizowanie całej akcji. :) A co najfajniejsze u niej na blogu wystartował już drugi BT tym razem z debiutancką powieścią Alicji ;) Zapraszam do zgłaszania się, bo taka książka z imionami blogerów jest naprawdę wspaniałą pamiątką !


A "Musimy coś zmienić" już jutro wędruje do kolejnej blogerki, którą wybrałam. Śledźcie blogi :D


20 komentarzy :

  1. Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam! :)

    KsiążkowyŚwiat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgaduję, że w najbliższym czasie, będziesz mieć ku temu okazję :P

      Usuń
  2. Jeju, Jeju! Jaka wspaniała recenzja! Ten wstęp - taki cudowny, kreatywny, idealny! (Że też na coś takiego nie wpadłam :P ). Zgadzam się z Tobą całkowicie, podpisuję się rękami i nogami ^^ I dziękuję za reklamę! :P Kochana <3

    Ściskam mocno!
    Isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ^^
      A nowy Book Tour niech przyciągnie jak najwięcej chętnych :D

      Usuń
  3. 14 różnych punktów widzenia? Sporo, ciekawa jestem, jak autora sobie z tym poradziła :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ciężko się przyzwyczaić, bo to jednak coś nowego, ale daje radę :) Mógł być z tego bestseller, ale mimo wszystko należało nad tekstem popracować ;)

      Usuń
  4. Już dłuższy czas chcę przeczytać tą książkę :) Zastanawiam się jak to jest z tymi 14 punktami widzenia, bo to chyba trochę może namieszać :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że może ;) Trudno jest się przyzwyczaić, ale im dalej w głąb tym lepiej ;)

      Usuń
  5. W 6 dni napisać książkę to naprawdę szybko.
    Nie za bardzo jestem przekonana do takiej narracji, ale mogę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Nie wyobrażam sobie, że miałabym skończyć pisać wymarzoną książkę w niecały tydzień.

      Usuń
  6. Mam nadzieję że nie długo uda mi się przeczytać ta książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta okładka kojarzy mi się z "Eleonorą i Parkiem", być może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam okładki są rzeczywiście kojarzące się ze sobą nawzajem, ale sama treść to jednak coś innego :) Chociaż podobieństwa są :)

      Usuń
  8. Mam książkę w planach, bo myślę, że na lato to w sam raz lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli spojrzeć na to pod tym kątem, to masz całkowitą rację :)

      Usuń
  9. Sama jestem bardzo ciekawa tej książki i mam ją w planach :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje mi się, że ta książka nie jest dla mnie, a przynajmniej nie na razie, bo mam dość specyficzne wymagania względem tego co czytam, a ta powieść wydaje mi się zbyt prosta. Plus, na razie raczej wycofuję się z YA i skupiam tylko na NA.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak czytasz same fajne NA, więc myślę, że nie masz czego żałować :D

      Usuń