Maggie Stiefvater- "Wyścig śmierci"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: The Scorpio Races
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Wilga
Ocena: 8/10


   Co roku na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jest to niebezpieczny i krwiożercy pęd o władzę, sławę i pieniądze. Jeźdźcy dosiadają koni wodnych, które co roku wylęgają się z morza. Sean kilkakrotnie wygrał wyścigi. W tym roku walczy o niezależność i o ukochanego rumaka.
Kate z kolei jest pierwszą dziewczyną, która odważyła się wziąć udział w gonitwie. Jej celem jest zatrzymanie ukochanego domu oraz brata. Dla każdego z nich stawka jest wielka. Kogo tym razem ogłosimy zwycięzcą Wyścigu Skorpiona?

   Jestem wielką zwolenniczką powiedzenia "oczekiwanie zwiększa apetyt". Często sama siebie hamuję przed zakupem upragnionej rzeczy wmawiając sobie, że jak jeszcze poczekam, będę bardziej szczęśliwa i zadowolona. Nie mam pojęcia skąd u mnie takie przekonanie, ale w niektórych wypadkach marzę by z nim skończyć. Na przykład w sprawie "Wyścigu śmierci".

   Bardzo, bardzo długo czekałam na możliwość przeczytania tej książki. A jak tak się długo czeka to z człowiekiem dzieją się niewyobrażalne rzeczy. Stają się uzależnieni od czytania jednej konkretnej powieści i innych tytułów nie dopuszczają do głosu. Stwarzają sobie własne wyobrażenie na temat książki, wymyślają własne losy bohaterów. A kiedy wreszcie trzymają wymarzoną perełkę w dłoniach szaleją ze szczęścia. Źle jednak jest wtedy, kiedy dostajemy coś zgoła innego niż to co sobie wymyśliliśmy.

   I tak właśnie kończy się wiara w moje powiedzenie. Jestem lekko rozczarowana. Nie dlatego, że to zła książka. A dlatego, że sama dopuściłam do tego, by mogła się taka stać.


"Czasami wystarczy, że dzieli się z kimś swoją wściekłość, żeby poczuć się lepiej."

   Kate jest silną, niezależną, odpowiedzialną, a przede wszystkim młodą dziewczyną, której pragnieniem jest zatrzymanie brata na wyspie. Konie wodne doprowadziły do śmierci jej rodziców, przez co starannie ich nienawidzi. Tak bardzo stara się połączyć pozostałych członków jej rodziny, że momentami była dla nich aż za dobra i za bardzo pobłażliwa. Przypominała mi taką osobę, której jako jedynej zależy na wszystkim.

   Sean nie ma nikogo, oprócz Corra. Corr to koń wodny, dzięki któremu chłopak kilkakrotnie wygrał wyścigi. Stał się jego przyjacielem, jako jedyny potrafi go ujarzmić, a przede wszystkim nie boi się go jak inni mieszkańcy wyspy. Jest cichy, spokojny, odpowiedzialny, skrupulatnie i małymi kroczkami dąży do spełnienia swoich marzeń. Potrafi postawić na swoim jeśli tego wymaga sytuacji, ale duma nie przeszkadza mu przyznać racji innym osobom.

   Między dwóją nawiąże się delikatna, romantyczna nić. Stanowią oni dla siebie wzajemne oparcie i podporę w trudnych chwilach. Zawsze mogą na siebie liczyć, chociaż początek ich znajomości najlepszy nie był. Jednak to jedna z tych par, która nie wzbudza w czytelniku głębszych emocji. Kibicujemy im, ale bez wielkiego entuzjazmu. Nie zauważyłam między nimi przysłowiowej chemii, na którą tak bardzo liczyłam.

"Mam wrażenie,że moje serce jest pełne wszystkich początków i końców,a zarazem puste."

   Zawiedziona jestem też faktem, iż sam wyścig przewinął się w ledwie kilka końcowych stron. Cała reszta to przygotowania do niego, szkolenia, upomnienia, wątpliwości czy niedopowiedzenia. Na co liczyłam? Na faktyczny wyścig, który zajmie autorce, przynajmniej jedną trzecią książki. Na jakiekolwiek WIELKIE emocje, kibicowanie, uczucia. Liczyłam na wszystko tylko nie na to co dostałam. Autorce udało się mnie zaskoczyć, jednak nie w tym sensie w jakim bym chciała.

  Jednak styl pisania Maggie Stiefvater jest plastyczny, można z łatwością wyobrazić sobie scenerię, którą ona kreuje; mądry- bo nie brakuje w nim inspirujących cytatów czy scen mających szansę zaistnieć w realnym życiu; oraz autentyczny- widzimy, że bohaterowie mają wady, słabości i są tacy jak my. Jednocześnie Maggie prowadzi akcję z końmi wodnymi- stworzeniami, które w literaturze jeszcze nie miały szansy zaistnieć.

  "Wyścig śmierci" nie okazał się tym na co liczyłam, ale mimo wszystko był bardzo dobry. Mam nadzieję, na poznanie innych książek autorki, a tych u nas w Polsce nie brakuje ;)


33 komentarze :

  1. Muszę ją w końcu przeczytać, już długo czeka na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam raczej rozczarowana tą książką i oceniłam ją na 6/10. Denerwowało mnie przede wszystkim to, że sam wyścig zajął kilka stron, a przygotowania ponad pół książki. Wstęp był również dla mnie słaby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie podobała mi się sama koncepcja wyścigu, który trwał kilka stron :/ Dla mnie to też był minus

      Usuń
  3. Mam straszny dylemat- zamawiać, czy nie zamawiać. Jestem pewna że ją przeczytam, tylko nie wiem kiedy.
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można się porozglądać w bibliotece, w razie wątpliwości :) A dopiero potem zamówić jak się spodoba ;)

      Usuń
  4. Czytałam, posiadam i uwielbiam!
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ejj, ale mnie się podoba! No ok, wyścig może i trwał krótko, ale i tak zakochałam się w tej powieści <3

    Pozdrawiam,
    Isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo wszystko szkoda, że temu wyścigowi Maggie nie poświęciła troszkę więcej czasu :(

      Usuń
  6. Masz pomalowane pazurki! Też lubię ;)
    Wyścigu śmierci nie czytałam i chyba tego nie zmienię, jednak Maggie znam z Króla kruków - i polecam tę ksiązkę. Dużo magii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohohoho miło, że zauważyłaś :D "Król kruków" ostatnio mnie własnie zaciekawił ;)

      Usuń
  7. Jeżeli zobacze tą książke w bibliotece to w 100% wypożycze, ale co do jej kupna to musze sie zastanowić, bo nie jestem do końca przekonana czy warto :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Inna
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się spodoba, zawsze można kupić swój egzemplarz :))

      Usuń
  8. Właśnie... słyszałam(i ty też tak mówisz), że ten CAŁY GŁÓWNY WYŚCIG został opisany na kilku stronach. Szkoda... To trocze odstrasza mnie od książki, jednak i tak przeczytam, bo mam od kogo pożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ma od kogo pożyczać, to cudowne uczucie, że w naszym otoczeniu czyta ktoś jeszcze oprócz nas ^^

      Usuń
  9. Już na którymś blogu widzę recenzję tej książki. Kurczę tak mnie zaciekawiliście że mam wielką ochotę ją przeczytać i spróbuje ją zdobyć :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie zaciekawiła pomimo tego, że tak do końca Ci się nie spodobała.

    Tymczasem zapraszam Ciebie na recenzję "My, dzieci z dworca Zoo"
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com/2015/07/christine-f-my-dzieci-z-dworca-zoo.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawi mnie ta książka już od jakiegoś czasu. Muszę w końcu znaleźć sposobność, żeby ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po "Drżeniu" mam dość autorki, ale książka brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Obecnie czytam tą książkę i coraz nudniej mi się ją czyta, bo chciałabym w końcu zobaczyć ten wyścig, ale skoro mówisz, że jest dopiero na samym końcu, to bardzo mnie zniechęciłaś... ;__; No nic, będę czytać dalej, obym wytrwała do końca, bo nie chcę porzucać książki w połowie D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PRZEPRASZAM ! Nie sądziłam, że ta informacja może zostać uznana za spoiler...
      :(

      Usuń
  14. Mnie się bardzo podobała ta książka, może ze względu na te mitologiczne konie, które pochodzą z mitologi, którą akurat studiuję sobie. I pomimo tego trudnego początku, naprawdę świetnie się ją czytało.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam pomysł na wprowadzenie koni wodnych, bardzo mi się podobał :) I trzeba przyznać, że jest to oryginalny pomysł ;)

      Usuń
  15. Czytałam i miło wspominam tą książkę. Sama niedługo zabieram się za inną książkę tej autorki "Król kruków" :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię książki pani Stiefvater, choć są bardzo specyficzne, mają osobliwy styl, do którego muszę przywyknąć, by na dobre rozgościć się przy lekturze. Dzięki za uprzedzenie, że książka nie skupia się na wyścigu, bo też żyłam w przekonaniu, że całość będzie na nim skupiona, a tu proszę - jakieś przygotowania i tak dalej. Trochę jak w Igrzyskach Śmierci.
    Postaram się mieć na uwadze twoje obiekcje, przy czytaniu, a wtedy może się nie rozczaruję. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń