Richelle Mead- "Pocałunek cienia"

Udostępnij ten post


 Oryginalny tytuł: Shadow Kiss
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Akademia Wampirów #3
Ocena: 9/10

   Życie Rose zmieniło się odkąd w poprzedniej części pokonała strzygi. Czy na lepsze? Zaczyna mieć zwidy, wydaje jej się, że popada w obłęd, widzi duchy zmarłych ludzi. Sądzi, że to wina pocałunku cienia, który nosi, a historia zdaje się tylko potwierdzać jej obawy. Jest też stuprocentowo pewna, że kocha Dymitra, ale musi je tłumić, ze względu na dobro Lissy. Dodatkowo musi przyjąć do wiadomości, że pewna osoba darzy ją uczuciem, a ona tego uczucia nie potrafi odwzajemnić. Jakby tego było mało Wiktor Daszkow znowu coś knuje, a dziewczyna przeczuwa, że do bram Akademii zbliża się niebezpieczeństwo.

   Ten opis, który właśnie przeczytaliście to zaledwie ułamek tego co Was czeka w trzeciej części, same suche fakty. Nie oddaje on emocji i uczuć, które towarzyszyły mi podczas lektury, a było ich co niemiara. Pani Mead z każdą kolejną częścią się rozkręca, pisze coraz lepiej, zaskakuje czytelnika niespodziewanymi zwrotami akcji, a to wszystko tylko na nieco ponad 400 stronach.

   Rose z każdym kolejnym tomem przechodzi wewnętrzną przemianę. Doświadczenia, które ją kształtują wpływają na jej obecne postrzeganie świata. Dorośleje, staje się bardziej świadoma swoich czynów i odpowiedzialności za nie. Na naszych oczach, z krnąbrnej i zbuntowanej nastolatki przemienia się w silną i niezależną młodą kobietę. Wie co jej można, a co nie, do czego może dopuścić, a co unikać. Jednocześnie nie mamy wrażenia, że na jej miejsce nagle wstąpiła inna bohaterka. Czasem przegina, łamie zasady, ale wszystko jest doskonale wyważone.

   O Dymitrze nie mam za dużo do powiedzenia. Jestem wybredna i w jednej chwili go uwielbiam, w w kolejnej nienawidzę. I ciągle mam przed oczami jego filmową, mocno nieudaną wersję. Za każdym razem, kiedy próbuję siebie przekonać, że nie wygląda on tak źle i jest odpowiednim Dymitrem, jakiś głosik z tyłu głowy niesamowicie się ze mnie naśmiewa.
Adrian Iwaszkow i Christian Ozera to zdecydowanie moi faworyci. I ich obu w tym tomie jest aż nadto, dzięki czemu jestem więcej niż szczęśliwa. Charyzmatyczny, pewny siebie i sarkastyczny Adrian i odosobniony, romantyczny i nadpobudliwy Christian, Jak ich nie kochać?

  Znaczną część książki stanowią poszukiwania Rose na temat tego kim tak naprawdę jest i co oznacza dla niej pocałunek cienia. Dziewczyna jest przerażona i zdecydowana przyjąć szaleństwo jakie być może zsyła na nią Lissa. Momentami ta lojalność i wręcz usłużna poddańczość Rose wobec przyjaciółki irytowała mnie. Poświęcać się i godzić na pomysły księżniczki to jedno, ale tracić dzięki temu własne życie i własne marzenia to drugie. W tym tomie Lissa bardzo mocno przypomina stereotypową królewnę, której wszystko można. Coraz częstsze stają się też jej treningi z Adrianem, który tak jak ona włada żywiołem ducha.

  Akcja ciągle jest w toku. Ataki strzyg, rozmowy z Daszkowem, kłótnie z Adrianem, poszukiwania własnej tożsamości, gorące pocałunki, aż w końcu na końcu moment kulminacyjny, który łamie serce. Niestety mocno zaspoilerowano mi koniec tomu trzeciego, co mnie rozzłościło, dlatego, że ten koniec byle jaki nie był ! Jest to kategoria tych zakończeń, po których najpierw wracamy kilka stron wstecz, aby przekonać się, czy aby na pewno dobrze przeczytaliśmy, a potem jak się upewniamy, że to prawda siadamy z otworzonymi ustami i zastanawiamy się -"dlaczego?". Także nawet jakby książka była zła, podniosłabym jej ocenę właśnie za taką końcówkę. Ale na szczęście zła nie jest, więc spokojnie mogę wystawić jej wysoką ocenę i serdecznie Wam ją polecać. Całą serię AW zresztą, bo jestem przekonana, że kolejne części trzymają tak wysoki poziom jak trzy pierwsze.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne

11 komentarzy :

  1. Rzadko sięgam po tego typu książki, ale może kiedyś się do nich całkowicie przekonam i sięgnę po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam ochoty na "Akademię Wampirów", nie lubię tego, co stało się z wampirami w literaturze tego typu. Nie mówię jednak, że kiedyś tego nie przeczytam. Ile było książek, których czytać nie planowałam, a skończyłam, pochłaniając ją?

    dianabookgeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle osób chwali te książki w zasadzie najbardziej za Dymirta, że aż sama jestem ciekawa, co to za facet :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za książkami o wampirach, przeszła mi już faza na nie. Ale AW bardzo dużo osób poleca, więc chyba wypadałoby przeczytać ;)

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze co zobaczyłam to rok wydania 2010 i nie mówię że to źle, gdyż książki są jak wino im straszne tym leprze, choć nie powiem że nie kocham nowych książek. :) Ja również mam dość już o wampirach jak koleżanka wyżej, za dużo tych książek już o nich przeczytałam. Po twojej recenzji stwierdzam że bohaterka tej książki musi być naprawdę fajna, dzięki czemu książka jest super. Mam nadzieje że trafię na nią w swojej bibliotece, może w wakacje się przeczyta :) (mimo wampirów)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Na Akademię wampirów ochoty nie mam,więc sobie ją odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam całą serię i bardzo miło ją wspominam :) Choć mi na szczęście nikt nie zaspoilerował końcówki. Mam nadzieję, że kolejne części również Ci się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z książek Mead czytałam serię o sukubie i właśnie się zastanawiałam, czy jej inne książki też są takie dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam całą serię Mead, chociaż nie czytałam jeszcze dwóch ostatnich części. Na szczęście zbliżają się wakacje, więc na pewno znajdę na to czas :)
    Pozdrawiam <3
    zaczytana-w-krainie-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć!
    Nominowałam Cię do Tea Book Tag :) Szczegóły na moim blogu.

    Pozdrawiam,
    isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam całą serię, co było... wyzwaniem z mojej strony, bo nienawidzę Dymitra, nie znoszę Rose, więc obcowanie z tym cyklem do prostych nie należało. Ale moimi światełkami w tunelu byli poboczni bohaterowie: Mason, Christian, Lisa, Adrian. Uwielbiam ich, nawet jeśli Lisa miewała gorsze momenty, a Mason... wszyscy wiemy co się z nim stało.
    I mimo że podziwiam Mead za to jak pisze, AW do moich ulubieńców nie należy. Za to Kroniki Krwi z Sydney i Adrianem... TO JEST CUDO. A ostatni tom wciąz przede mną! W te wakacje pożegnam się z kolejną serią ze świata morojów i dampirów i nie wiem jak przeżyję rozstanie z Adrianem i Syd, którą pokochałam tak jak powinnam pokochać Rose. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń