Colleen Hoover- "Maybe someday"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Maybe someday
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Maybe #1
Ocena: 9/10



  Colleen  Hoover jest bestsellerową, amerykańską autorką, której książki pokochały miliony czytelniczek na całym świecie. Uznawana jest przez jedną z najlepszych twórczyń New Adult. Każdy z Was na pewno o niej chociaż słyszał. Ja miałam przyjemność poznać trzy z jej książek. "Hopeless" wcale nie okazało się beznadziejne, a "Pułapka uczuć" wciągnęła mnie w swoje sidła i już nie chce puścić. Na "Maybe someday" byłam niesamowicie mocno nakręcona. Niejednokrotnie okładka ta pojawiała się na blogu w różnych listach czy zestawieniach. Tak bardzo nie mogłam usiedzieć na miejscu, że postanowiłam po raz pierwszy zamówić sobie egzemplarz jeszcze przed premierą. Czy było warto i moje oczekiwania zostały stuprocentowo spełnione?


  On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce… ( opis: lubimyczytac.pl)

  Jak tylko wzięłam mój własny egzemplarz do ręki poczułam niedowierzanie. Lekki szok i zdziwienie, że jestem jedną z pierwszych osób, które mają możliwość poznania tej historii. Jeszcze przed tym, zanim na dobre ta konkretna Hoover rozgości się na innych blogach, czy w sercach. Ale poczułam też strach. A co jeśli mi się nie spodoba? Co jeśli nie będę mogła powiedzieć o niej nic pozytywnego? Co jeśli zawiodę się na własnych oczekiwaniach? Tym "cośkom" nie było końca, ale przecież specjalnie chciałam poznać historię Sydney i Ridge'a wcześniej. Dlatego siadłam wygodnie i zaczęłam czytać.

"Kocham ją. Kocham w niej wszystko. To, że nigdy mnie nie osądza. To, że mnie rozumie.
To, że wspiera każdą moją decyzję, mimo że czasem one jednocześnie ją niszczą. Kocham
jej uczciwość. Bezinteresowność. A najbardziej kocham to, że to właśnie ja jestem tym
facetem, który może w niej wszystko kochać."

  "Maybe someday" jest dość specyficzne. Jak sama autorka zaznacza na samym początku jest to eksperyment, którzy współtworzy razem z Griffinem Petersonem. Ona zajmuje się tekstem, a on muzyką, dzięki czemu możemy przesłuchać każdej z piosenek, bez trudności wyobrażania sobie jak ona mogłaby brzmieć, Jest to naprawdę cudowny pomysł i świetne wykonanie. Razem z bohaterami możemy się wzruszyć, pośmiać oraz rozczarować, słuchając skomponowanej specjalnie na potrzeby książki muzyki. I to naprawdę fenomenalnej muzyki, adekwatnej do zaistniałych sytuacji. Wielkie brawa dla Colleen za to, że potrafi czytelnika złapać nie tylko samym tekstem, ale także innowacyjnym pomysłem na książkę.

  Chociaż akcja książki rozgrywa się praktycznie cały czas w mieszkaniu Ridge'a, nie odczułam tego. Bohaterowie pakują się w różne trudne życiowe sytuacje i naprawdę bardzo łatwo zapomnieć, że odbywają się one cały czas w tym samym miejscu.

  Narracja jest naprzemienna- raz znamy myśli Sydney, a za chwilę Ridge'a. Jest to mój ulubiony sposób prowadzenia historii. Wiemy co w danym momencie czuje i ona i on. Autorka po raz kolejny porusza problem choroby, który jak zawsze wychodzi jej mistrzowsko.

"Say it’s wrong, but it feels right."

  Ridge i Sydney są bohaterami nakreślonymi mocną, grubą, czarną kredką. Początkowo nie wiemy o nich nic. Tylko imię, bez nazwiska. Później ich relacja rozwija się, dowiadujemy się o ich dzieciństwie, młodości i docieramy do teraźniejszości. Każdy wybór dokonany w przeszłości ukształtował ich i sprawił, że wiodą teraz życie takie a nie inne. Oboje są również rozdarci między tym co muszą zrobić, a tym co chcą.  Poboczni bohaterowie- Warren czy Maggie też zasługują na wspomnienie, gdyż nie są oni pomijani, ale stanowią istotną część opowiadanej historii.


   Jednak pomimo tych wszystkich ochów i achów książka nie była tym czego oczekiwałam. Tylko nie zrozumcie mnie źle. Jasne, była naprawdę dobra i widać, że Colleen trzyma tempo i nie zwalnia. Może nawet dodaje gazu. "Maybe someday" zdecydowanie porusza w czytelniku jakąś czułą strunę. Ale nie tego po prostu się spodziewałam.Tak więc lekko się przejechałam na moich oczekiwaniach. A próbowałam to ograniczyć: wmawiałam sobie, że wcale tak bardzo na nią nie czekałam i że nie jest to jedna z tych gorących premier 2015. Taa próbuj dalej.  Ta opowieść jest przerażająco smutna i wrażliwa. Sam styl i pomysł na opowieść zasługują na pełną dziesiątkę. W moim subiektywnym odczuciu ocena troszkę maleje, ale dalej jest  wysoka. Dlatego polecam Wam wszystkim "Maybe someday". Da Wam ona do myślenia, przeżyjecie ją po swojemu i zatracicie się w niej. Tylko nie słuchajcie piosenek z wyprzedzeniem. Po kolei. Jaka sytuacja w książce, taka muzyka. Dajcie się porwać wzruszeniu.

A tutaj co nieco o projekcie duetu Hoover & Peterson :)

46 komentarzy :

  1. Książka wydaję się być ciekawa, będę musiała po nią sięgnąć.
    Ciekawy też projekt wymyśliła autorka, później będzie trzeba przesłuchać tych wszystkich piosenek :D
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej tak jak pisałam słuchać ich razem z czytaniem treści :)

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć, że można się rozczarować bo ja nadal jestem na etapie - kupić czy nie?
    Nie napisałaś (a raczej nie zaspoilerowałaś) tu chyba niczym co tylko spotęgowało moją ciekawość. I ta okładka... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie nie pisałam nic więcej o treści ponad to co podał wydawca. Bałam się, że każde dodatkowe słowo zniszczy komuś przyjemność z czytania. Ale wierz mi- jest na co czekać i co kupować ;))

      Usuń
  3. Nie mogę się jej doczekać! Tak wysoka ocena dodatkowo mnie zachęca do jej zakupu. :)
    Pozdrawiam!
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
  4. Szybko ją przeczytałaś ;) Sama muszę się w nią zaopatrzyć i zacząć wreszcie czytać Hoover, bo czuję, że jej książki mogą mi przypaść do gustu i to bardzo :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na to co obie czytamy, to myślę, że Ci się spodoba, a nawet bardzo ;))

      Usuń
  5. Ta książka chodzi za mną od pewnego czasu, może wreszcie uda mi się ją dorwać. I racja - premiera była niedawno, a Ty już ją przeczytałaś, zazdroszczę czasu, bo mi ostatnio kompletnie go brak. I w sumie nie mam jakiś wielkich oczekiwań co do tej książki i autorki, przeczytam i zobaczę :)


    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Premiera była we środę, 13 maja, więc technicznie rzecz biorąc przeczytałam ją przedpremierowo :D

      Usuń
  6. Muszę koniecznie zabrać się za czytanie tej książki, bo leży od jakiegoś czasu na mojej półce i czeka na swoją kolej. Mam nadzieję, że mnie zachwyci równie mocno jak ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie byłam napalona na tę książkę, tak jak Ty, więc mnie powinna w 100% zachwycić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zaintrygowana tą muzyką, ale poza tym, to raczej średnio. Hopeless było okay, ale nie powaliło mnie na kolana i nie miałam jak dotąd ochoty sięgać po nic innego tej autorki. Po ten tytuł jednak może i sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij po "Pułapkę uczuć", może akurat ona Cię zachwyci tak jak i mnie :)

      Usuń
  9. Muszę w końcu zabrać się za twórczość tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ! Jestem pewna, że będziesz zadowolona ^^

      Usuń
  10. O rety, ale ci zazdroszczę, że już ją przeczytalaś. :) Bardzo lubię Colleen Hoover, więc spodziewam się niesamowitej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam MS! :) Ciekawa jestem, jak wygląda polski przekład i wydanie powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Estetycznie- bardzo ładnie, jak to u Otwartego bywa. Chociaż nie mam porównania z oryginałem, więc nie mnie osądzać ;))

      Usuń
  12. Muszę przeczytać.Mam ebooka,a tu tyle pozytywnych opinii na temat tej książki ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kusi mnie ta książka strasznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby skusiła, bo jest naprawdę fajna ;)

      Usuń
  14. Kurcze znów będzie o chorobie? O nieeeeeee:( Kusiła mnie, ale teraz już nie wiem:( Ciekawy pomysł z tą ścieżką dzwiękową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrażaj się tą chorobą. Wątek jest naprawdę świetnie przeprowadzony i niejednokrotnie pewnie doprowadzi do łez. :))

      Usuń
  15. Bardzo, ale to bardzo chcę się z nią zapoznać. Uwielbiam autorkę :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta książka naprawdę zasługuje na uwagę ^^

      Usuń
  16. Czaję się na tę książkę :D Uwielbiam Colleen Hoover ♥
    MÓJ BLOG - GALERIA KSIĄŻEK

    OdpowiedzUsuń
  17. Koniecznie muszę się kiedyś zapoznać z twórczością Colleen Hoover! Tym bardziej, że podoba mi się pomysł z muzyką :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Colleen Hoover to zdecydowanie moja ulubiona autorka. "Hopeless", które czytałam najpierw wywarło na mnie ogromne wrażenie. Później sięgnęłam po "Pułapkę uczuć" i "Nieprzekraczalną granicę". Te książki odebrały mi serce. Jest całe ich. Do tej pory na mojej ścianie widnieją rady, które w liście przekazała im mama. "Nie podchodź do życia zbyt poważnie", czy "Przesuwaj swoje granice" są przy mnie cały czas. Książka nauczyła mnie tego, że życie jest kruche, że niczego nie można żałować. Po przeczytaniu tej recenzji wiem, że nie mogę się spodziewać takiego wstrząsu jakim okazała się "Pułapka uczuć", ale mimo wszystko zamierzam sięgnąć po tę książkę. Obserwuję i pozdrawiam / PN

    http://pannanikt001.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się trochę tak jakby to były moje słowa. Niesamowicie się cieszę, że jest jeszcze ktoś kto myśli podobnie jak ja, dla kogo te słowa "Przekraczaj swoje granice" są ważne. Co prawda "Nieprzekraczalna granica" jeszcze przede mną, ale mimo wszystko. "Pułapka uczuć" faktycznie była wstrząsem. Mocnym wstrząsem, który trudno przebić.

      Usuń
  19. Książka o miłości mam dość czytam co prawda romanse ale naprawdę rzadko! i tylko wyjątkowe książki i Ci powiem że ta mi się bardzo podoba :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nie jest tylko o miłości. O pokonywaniu własnych słabości, usuwaniu przyzwyczajeń, dążeniu do samodzielności - to wszystko ze sobą współgra :))

      Usuń
  20. Nie mogę się doczekać, aż sama ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam panią Colleen. i pomyśleć, że kiedyś mieszkała na skraju ubóstwa ...
    no cóż, z chęcią przeczytam tą pozycję. :) nie mogę się doczekać kiedy zostaną wydane następne pozycje tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka dni temu właśnie artykuł na temat Colleen i jestem pod wrażeniem. Najfajniejsze jest to, że moja ulubiona książka Hoover zapewniła jej popularność. A potem kolejne i kolejne :)) W tym roku będzie na pewno "Ugly love", a jak się Wydawnictwo rozpędzi to wyda wszystkie inne. Na przyszły rok obstawiam "Confess" i "Never Never" :))

      Usuń
  22. Słuuuuucham?! Zawiodłaś się?! Jak to jest w ogóle możliwe?! Dziś się z twoją recenzją wyjątkowo nie zgodzę, bo to co ze mną zrobiła ta książka swego czasu... Prawdopodobnie wkrótce przeczytam ją jeszcze raz, tym razem po Polsku, ale i tak. Jest mi strasznie smutno, że nie zrobiła na tobie takiego wrażenia, jak na mnie. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gust mamy podobny, więc to chyba pierwsza książka co do której się nie zgadzamy... ale też nie do końca. Maybe someday podobało mi się... tylko, że oczekiwałam czegoś innego. W żadnym wypadku nie jest zła, a zawiodłam się troszkę głównie dlatego, ze postawiłam jej strasznie wysoką poprzeczkę. Drugi raz tego błędu nie popełnię- "Ugly love" na razie jest mi całkowicie neutralne :D

      Usuń