Jennifer Estep- "Dotyk Gwen Frost"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Touch of Frost
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Dreams
Seria: Akademia Mitu #1
Ocena: 8/10

  Seria Akademia Mitu już od dość dawna leżakowała na półce "do poznania". Pojawiła się nawet na
liście 10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego. I kiedy już miałam poważne wątpliwości czy uda mi się ją przeczytać przed końcem czerwca, w mojej bibliotece pojawiła się wiadomość o jej dostępności (w sumie to dostałam maila. Takie znajomości). I jak już pisałam na FB, zaczęłam ją czytać dzisiaj około południa, Tak się wciągnęłam, że teraz, o godzinie 20.00 możecie czytać moją opinię na jej temat. Kompletnie wyjęta z harmonogramu ( tak mam harmonogram), wcisnęła się przed kilka innych, przeczytanych wcześniej książek. Ale czuję, że muszę wszystkie emocje spisać od razu, bo doszłam do wniosku, że im dalej w czasie je odwlekam, tym bardziej są one mniej rzetelne.

  Gwen Frost po śmierci mamy zostaje wysłana do Akademii Mitu, elitarnej szkoły dla bogatych, rozpuszczonych dzieciaków z niezwykłymi mocami. Tylko, że Gwen daleko do niezwykłości. Jej rodzina wcale nie jest nadziana, a ona sama uważa się za nic nieznaczącą postać. Jednak jest coś co ją wyróżnia. Mianowicie dar dotyku. Jej jeden dotyk wystarczy by poznać historię i emocje przedmiotu bądź osób, które go dotykały. Na ludzi też to działa. Jedno przelotne muśnięcie dłoni i znasz czyjeś tajemnice. Szokujące prawda? Gwen jednak czeka coś jeszcze bardziej straszniejszego. Jest nią świadomość, że odegra ona bardzo ważną rolę w unicestwieniu uwięzionego króla chaosu-Lokiego.

  Zacznę od tego, że już gdzieś spotkałam się z motywem dotyku, przez który poznajesz emocje i historię innych. Było to w którejś z książek Jayne Ann Krentz. Pamiętam, że mi się podobało i byłam tym zafascynowana. Jednak Jennifer Estep wykreowała coś na większą skalę. Gwen przez dotyk nie tylko poznaje historię przedmiotów, ale również ludzi, których dotknie. W książce Krentz tego nie było. Więc moc Gwen jest jeszcze bardziej okrutna.

  Sama główna bohaterka jest postacią, do której ciężko się przyzwyczaić. Od początku zapałałam do niej sympatią, jednak przerywały ją momenty, kiedy Gwen uważała się za nikogo. Znacznie (i bardzo często ) obniżała poczucie własnej wartości. Nie była odważna. Była zdesperowana. Zdesperowana by odkryć gnębiącą tajemnicę koleżanki, zdesperowana by przestać być uważaną za wariatkę. Chciała mieć przyjaciół, jednocześnie nie robiła nic  w tym kierunku. Po części rozumiem targające nią emocje- śmierć matki, bycie nową w szkole, ale ona po prostu katowała się poczuciem winy, co znacznie umniejszało jej własną wartość. Rzecz jasna stopniowo się to zmieniało. Wraz z biegiem książki, Gwen zaczęła rozumieć o co chodzi z tą cała Akademią Mitu, a czytelnik razem z nią. Nie mogę powiedzieć, że dorosła w ekspresowym tempie, bo to dopiero pierwszy tom, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

  Mamy tutaj też mitologię. Wszystko kręci się wokół niej. Bo do tej elitarnej szkoły uczęszczają potomkowie bogów czy wojowników. Mamy więc walkirie, Spartan, wikingów- kilka grup, a każda z nich obdarzona specjalną umiejętnością. I Gwen- zagubiona nastolatka wśród tej śmietanki. W tej szkole ciężko zdobyć przyjaciół, jeszcze trudniej utrzymać ich lojalność. Ale mitologia rządzi. To ona jest centrum wydarzeń i to do niej wszystko się sprowadza.

  Teoretycznie mamy też wątek miłosny, jednak w pierwszym tomie jest on właśnie teoretyczny. Niby coś tam iskrzy, potem się psuje, są obawy, a to wszystko i tak w ekspresowym tempie. Czekam na dalszy rozwój wypadków, i niesamowicie kibicuję Gwen i jej wybrankowi.

  Na zakończenie chciałam jeszcze zauważyć, że "Dotyk Gwen Frost" pod pewnymi względami przypomina mi dwie książki, które czytałam, i które bardzo mi się podobały. Po pierwsze "Akademia wampirów"- wiem wiem. Tu mitologia, a tam wampiry. Co jedno z drugim może mieć wspólnego ? A to, że podobny świat AW wykreowałam sobie u Gwen. Mamy tych złych i tych dobrych, mamy też specjalnego trenera dla głównej bohaterki. Widać kilka podobieństw. Tak bezwiednie, samo nasunęło mi się to porównanie :) Po drugie "Wybrani"- Bohaterka zostaje wysłana do szkoły, o której nie wie nic, a tak naprawdę całe pokolenia jej rodziny są z nią związane. Do tego Pani Metis przypominała mi Isabelle. Tak więc, jeśli ktoś się waha, a czytał "Akademię wampirów" lub "Wybranych" to myślę, że powinno Wam się spodobać. :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne


20 komentarzy :

  1. Hm, raczej nie sięgnę. Na każdym kroku to jej zaniżanie poczucia własnej wartości by mnie dobijało...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo osób mi to poleca i muszę sięgnąć po tę książkę w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak znajdę w bibliotece to chętnie pożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba słyszałam o tej książce, ale nie mam na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam tę książkę u siebie w bibliotece, ale myślałam, że to nic ciekawego, a Ty w jeden dzień to przeczytałaś. Muszę koniecznie wypożyczyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobała mi się książka Wybrani i Akademia wampirów, dlatego z chęcią dam szansę tej książce :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele dobrego się mówi o tej książce.Kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po samym opisie również powiedziałabym "Wybrani". Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze się składa, że nie tylko ja widzę podobieństwa ;)

      Usuń
  9. Czytałam serię AW więc mam nadzieję, że ta również mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego właśnie ja prawie zawsze piszę recenzje od razu po skończeniu danej książki. Można przenieść w ten sposób masę emocji do notki. :)
    A odnośnie książki - była okej, ale aż tak jak tobie mi się niestety nie spodobała. Znielubiłam Logana i Gwen, akcja mnie nie wciągała i... no nie wiem. Było fajnie, ale mogłoby być lepiej. I było! W kolejnych częściach. Trójkę polubiłam, a czwórka to już totalnie zauroczenie. :) Mnóstwo akcji, jeszcze więcej niebezpieczeństwa, tajemnic i zwrotów. :) Także czytaj serie dalej, bo będzie coraz bardziej zachwycać. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałaś pisałaś i strasznie mnie kusi ;) Na razie mam mnóstwo książek do czytania, zarówno własnych jak i tych bibliotecznych ;)

      Usuń