Jay Crownover- "Buntownik"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Rule
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Amber
Seria: Naznaczeni Mężczyźni #1
Ocena: 7/10

Uwaga! Możliwe drobne spoilery!
  Byłam najlepszą przyjaciółką Remy'ego. Przygarnął mnie do siebie, kiedy byłam samotna i zagubiona. Od tej pory byliśmy nierozłączni. Wszyscy błędnie myśleli, że byliśmy parą. Wolne żarty. Remy był dla mnie jak starszy brat, nigdy nie widziałam w nim materiału na swojego chłopaka. Co innego Rule- brat bliźniak Remy'ego. Wytatuowany, wiecznie zbuntowany czarny charakter w rodzinie Archerów. Jednak to w nim się zakochałam. I tylko ja o tym wiedziałam. I Remy. Ale on zabrał moją tajemnicę do grobu. Teraz rodzina Archerów jest w fatalnym stanie. A ja doprowadzę do tego, że to się zmieni. I postaram się również zmienić uczucia Rule'a względem mnie.

  "Buntownik" był na liście "obowiązkowo przeczytać", odkąd zobaczyłam go w zapowiedziach. Wytatuowany bad-boy i dziewczyna z charakterem. I do tego skrycie w nim zakochana. Lubię takie historie.

  Shaw jest dziewczyną z dobrego domu. Wszyscy tam uczą jak być idealnym i jak najlepiej się prezentować. Dziewczyna dusi się. I pewnego dnia spotyka Remy'ego, który zaprasza ją do swojej rodziny. Po jego śmierci, kolejny raz wyrywa się z rodzinnej klatki i wyjeżdża na studia. Do miasta, w którym pracuje Rule. I żeby nie było niejasności- nie Shaw nie jest jakąś zakochaną i naiwną małolatą. Jest dojrzała, uczciwa i wie co to znaczy praca. Ma charakter, potrafi być zadziorna i ma własne zdanie. Jednak w głębi duszy jest poraniona. Rodzice nie rozumieją jej próśb i nie doceniają starań, najlepszy przyjaciel umiera, a ukochany facet  uważa ją za dziewczynę swojego brata. Nie ma lekko.

  Rule za to odgrywa twardziela. Co tydzień nowa laska do towarzystwa, picie, imprezy oraz wizerunek człowieka kompletnie wytartego z uczuć. Na dodatek pracuje w salonie tatuażu, sam posiada na ciele mnóstwo rysunków i szokuje fryzurą. Jednak kiedy dochodzi do spotkań z Shaw jest wobec niej opiekuńczy i pod pewnymi względami zaborczy. Również dręczą do wspomnienia z przeszłości, które dodatkowo potęguje fakt, że własna matka uważa go za nic niewartego człowieka, który zabił własnego brata. Nie ma lekko.

  Poznajemy ich w momencie kiedy Shaw wyciąga kompletnie skacowanego chłopaka z łóżka, aby zaciągnąć go siłą na rodzinne śniadanie. Wtedy też widzimy jaką niechęcią matka darzy swojego syna. Dla mnie było to kompletnie nie do przyjęcia. Co to za matka, by tak krzywdzić swoje dziecko? W najgorszy z możliwych sposobów-emocjonalnie. Kim trzeba być?
Nie podobała mi się też reakcja ojca Rule'a, który twierdzi, że nie wiedział, iż stosunki syna z matką, są w tak opłakanym stanie. Nie mogę w to uwierzyć. Czy trzeba było mu jednoznacznego i dosadnego zdania, które by mu to uświadomiło? Polubiłam tego starszego człowieka, ale w pewnym momentach przydałby mu się dar spostrzegawczości.

  Wracając do Shaw i Rule'a. Podobało mi się to ich początkowe stadium znajomości, kiedy to byli tylko przyjaciółmi. Bez nacisku, spokojnie. Ale kiedy dziewczyna decyduje się zmienić łączący ich układ, dosłownie pakując mu się do łóżka, to poczułam lekkie odrzucenie. Ja rozumiem- zakochana do szaleństwa, zdeterminowana by go chociaż pocałować, ale to przekracza wszelkie granice. Również reakcja Rule'a nie należy do ciekawych momentów. Po początkowym zdziwieniu przyjmuje do wiadomości to, że spał z Shaw. A potem oboje zaczynają tworzyć związek. Ma on niesamowite wzloty i upadki, jednak to Shaw starała się za bardzo, a Rule tylko trochę. Dziewczyna na siłę próbuje utrzymać związek na powierzchni, co tylko mu szkodzi.
 
  Niesamowicie polubiłam drugoplanowych bohaterów- przyjaciółkę Shaw-Aiden, kumpli Rule'a- Jet'a, Rowdy'ego oraz brata -Rome'a. Są o nich już osobne historie, więc z pewnością do nich zajrzę. Tym bardziej, że wszystkie te historie są oznaczone nurtem NA, a ten póki co mi się nie znudził.

  Choć książka nie do końca spełniła moje oczekiwania i w moim odczuciu ma pewnie więcej słabych niż mocnych stron, to w stylu pisania pani Crownover jest coś takiego, co sprawia, że od książki ciężko jest się oderwać. Mogła być lepsza? Mogła. Ale to nie zmienia faktu, że i tak przyjemnie się ją czytało.

  Z pewnością mogę polecić ją tym osobom, które lubują się w takich gatunkach, lubią romantyczne historie, ale nie boją się również konfrontacji bohaterów z przeszłością i własnymi demonami. Na pewno się tutaj odnajdziecie ;)

27 komentarzy :

  1. Koniecznie muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami mam ochotę przeczytać własnie taką książkę. Wezmę tę pozycję pod uwagę, kiedy zacznę potrzebować romantycznej historii. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i też nie uważam ''Buntownika'' za arcydzieło. Miło mi się czytało, ale nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo wszystko playlista była świetna!

      Usuń
  4. Hmm... Spojlery... I tak przeczytam recenzje xD
    O kurczę. Zachęcający opis!
    Lubię książki z fajnymi bohaterami. Takimi silnymi, którzy wiedzą czego chcą.
    Shaw źle postępuje. Nic na siłę. Aż mi jej szkoda, ale ją rozumiem.
    Myślę, że to książka dla mnie :3 Nie będę zbyt wiele oczekiwać, więc się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś nominowana do Doggy Book Tag na moim blogu. Zapraszam ;)
      http://biblioteczka-dominiki.blogspot.com/2015/03/doggy-book-tag.html

      Usuń
    2. Hahahaha mam nadzieję, że nie dowiedziałaś się niczego, co mogłoby zepsuć lekturę :D
      Ciekawa jestem jak ją ocenisz, jeśli przeczytasz .
      I dzięki za nominację, odpowiem w wolnym czasie :)

      Usuń
  5. Ah... już myślałam, że to typowy romans, a jednak czytając dalszą stronę recenzji już się zniesmaczyłam tym "wpakuję się mu do łóżka będzie mój hehe". Eh.. no trudno.
    Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od czasu do czasu lubię przeczytać tego typu historię i zawsze przyjemnie spędzam z owymi czas. Dlatego myślę, że w którymś momencie sięgnę także po Buntownika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo wszystko możesz być zadowolona z "Buntownika" w podobnym stopniu co ja :))

      Usuń
  7. "Uwaga! Możliwe drobne spoilery!" - więc nie przeczytałam całej recenzji, bo książkę mam i chcę przeczytać (chyba mnie zrozumiesz), ale ostanie akapity przeczytała i myślę, że się w tej książce odnajdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że rozumiem. Dlatego piszę takie słowa, bo po prostu mam ochotę czasem zrobić krzywdę komuś kto mi zaspoileruje zakończenie czy cokolwiek w książce. :))

      Usuń
  8. Lubie takie książki, więc może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie się skuszę, w ramach odskoczni ):

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka zapowiada się nawet ciekawie. Jak kiedyś wpadnie w moje ręce, to z pewnością przeczytam :)

    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym z takim poczuciem winy żyć nie umiała. Nie lubię tego gatunku, więc książki nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, poczucie winy to nie jest żadne przyjemne uczucie, nawet gdy chodzi o błahostki.

      Usuń
  12. Mam w planie przeczytać całą szarą serię z Amber. Odpoczywam przy takich historiach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz, a akurat ja rozumiałam wszystkie zawirowania i decyzje podejmowane przez bohaterów, więc mój odbiór tej książki prawdopodobnie mimo wszystko był lepszy od twojego. Trudno mi to wyjaśnić, ale za każdym razem NA sprawia, że zżywam się z postaciami i przeżywam wszystko tak jak oni. Łączę swój punkt widzenia z ich i... po prostu wszystko... rozumiem. Wszystkie ich błędy, wszystkie ich... powody. Trudno to wyjaśnić. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam kilka takich książek, a jedną szczególnie. Taką gdzie to aż fizycznie boli, jak jakiś bohater ciężko coś przeżywa. "Buntownik" choć był dobry nie jest niestety w tej kategorii, a szkoda :)

      Usuń