Agnieszka Lingas-Łoniewska- 'Brudny świat"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: W USA: "Dirty world"
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 5/10

  Od bardzo dawna chciałam poznać twórczość Pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Na półce "do przeczytania" mam co najmniej 5 jej książek, a jedna już za mną. Mowa tu o "Brudnym świecie". Jak głosi okładka najbardziej popularne fan-fiction. Wydane nawet w USA. A może najpierw u USA, a później u nas. Podobno dramat, który złamie niejedno serce. Moje złamał. Ale dostała nie do końca to na co czekałam.

  Kati jest tekściarką. Pisze teksty piosenek. Zostaje zatrudniona przez najbardziej popularny na świecie zespół Semtex. Jego wokalistą jest boski Tommy Cordell- bożyszcze tysięcy kobiet. Wzajemne pociąganie tej dwójki sprowadzi na nich wiele nieszczęść, oraz podłoży pod nogi wiele kłód.  Każde z nich ma własne problemy i tajemnice. Niesie bogaty bagaż doświadczeń. I niezmiennie ucieka przed demonami z przeszłości. Czy związek tak różnych od siebie osób ma szansę powodzenia? Czy sława Tommy'ego i skromność Kati nie będą ze sobą kolidować? Dlaczego powieść nazwana jest dramatem? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce, a tymczasem zapraszam do poczytania moich wrażeń.

  Narracja  jest pierwszoosobowa, opowiadana naprzemiennie przez Kati i Tommy'ego. To dobry pomysł, ponieważ mamy szansę zajrzeć do głowy obojgu bohaterom, nie zastanawiając się co miało na myśli to drugie. Czytelnik od samego początku ma przewagę na Kati i Tommym, gdyż po części zna dręczące ich tajemnice i skrywane sekrety. A to czego nie wie, może sobie łatwo dopowiedzieć, jak było w moim przypadku. Miałam kilka pomysłów na temat tego co niedopowiedziane i jak się okazało były one w dużej mierze słuszne.

  Nasza dwójka bohaterów i ich dialogi to tak naprawdę jedyne co mi bardzo przeszkadzało. Co z tego, że jedyne skoro najważniejsze. Odniosłam wrażenie, że byli oni marionetkami sterowanymi przez dziesięcioletnie dzieci. Ich rozmowy to cukier, lukier i naiwność razem wzięte. Nawet ich imiona: Tommy i Kati mnie irytowały. Dlaczego nie Tom i Kate? Dlaczego to musiały być zdrobnienia??

"Jak wyjdę, to przyjadę do ciebie. To może być późna noc, ale chyba mnie wpuścisz? 
-Nie wiem, nie wpuszczam facetów po dwudziestej drugiej.
-Dobra, to położę się na wycieraczce i będę skrobał w drzwi, wyjąc do księżyca""
(jeden z ciekawszych cytatów ;D)

  Książka w dużej mierze opowiada o muzyce. No bo popularny zespół, piosenki itepe. Jednak autorka skupiła się bardziej na istniejących już piosenkach, które dopasowała do konkretnych scen, aniżeli stworzyła własne. Wiecie- mam słabość do facetów, którzy grają np. na gitarze. Lubię czytać o tym jak siada na podłodze, bierze do ręki gitarę i zaczyna improwizować. Najlepiej gdy sądzi, że nikt go nie słyszy. Tutaj nie dopatrzyłam się żadnego tekstu, a ta scena z gitarą pojawiła się chyba jeden raz. Mimo wszystko te wybrane do książki piosenki niesamowicie mnie usatysfakcjonowały. Na końcu książki znajduje się nawet lista z wykorzystanymi piosenkami. Niektóre znałam, niektóre poznałam, inne pokochałam.

  Jeśli patrzymy już na muzykę, to w Semtexie znajduje się nie tylko Tommy. Jest też jego brat Trevor, który z kolei umawia się z siostrą Kati-Amie. A inny kolega, z inną koleżanką. Nie jest to troszkę naciągane? Tak nagle, wszyscy po kolei zaczynają coś do siebie czuć?

  Dlaczego nazywamy książkę dramatem? Bo nie wyobrażam sobie użyć innego słowa w odniesieniu głównie do ostatnich rozdziałów. Poza tym jest jeszcze Jimmy- chłopczyk, który przeżywa wielki dramat i jego było mi szkoda najbardziej.

  Największą moją sympatię zyskał prolog i epilog. Ten ostatni zwłaszcza, ściśle powiązany z wydarzeniami go poprzedzającymi sprawił, że się popłakałam. Zawierał w sobie tak wiele emocji, tak wiele miłości i tłumionych uczuć, że nie dało się inaczej. Gdyby cała książka była utrzymana w tak dojrzałym i pięknym klimacie z pewnością trafiłaby na listę moich ulubionych. I do tego jeszcze nawiązanie do "Wichrowych wzgórz"- ewidentnie nabrałam ochoty, aby zrobić do tej książki drugie podejście, tym razem ukończone sukcesem.

  Przejechałam się trochę na tej książce, postawiłam jej chyba dość wysoką poprzeczkę. Jednak w żadnym wypadku nie zraziłam się do czytania kolejnych książek Pani Agnieszki oraz reszty polskich autorów. Co to to nie. Będę czytać dalej, aż przekonam się czego oczekuję od polskiej literatury.



20 komentarzy :

  1. Tej autorki mam na półce "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna" i jestem bardzo tej książki ciekawa szczególnie że o twórczości Pani Agnieszki słyszałam w większości pochlebne opinie. Po "Brudny świat" też może kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz- mnie opis serii Lawendowej nie zachwycił. Bardziej skłaniam się ku wcześniejszym książkom tej Pani ;) Co tylko dowodzi jak różne są gusta ludzkie ;)

      Usuń
  2. Chyba także sięgnę po jakąś książkę tej pani. Zachęciłaś mnie swoją recenzją.

    Pozdrawiam :* Może zaczniemy wspólną obserwację ? Zaobserwuj i napisz u mnie, a na pewno odwdzięczę się :D
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo się cieszę jak zachęcam ludzi do czytania :)

      Usuń
  3. Ta gitara z okładki kojarzy mi się z siekierą... Nie podoba mi się jej brutalność. Sama ona nie zachęca mnie do czytania. Rzeczywiście imiona są zdrobniałe. Szczerze mówiąc nie spotkałam się z tym chyba w żadnej książce, albo po prostu nie zwróciłam na to uwagi. Mówisz, że lubisz chłopaków, którzy grają na gitarze. W takim razie spodoba Ci się książka "Na krawędzi nigdy". Jestem pewna, że zakochasz się w Andrew. Recenzja mnie nie zachęciła. Może dlatego, że od początku byłam negatywnie nastawiona. Nie zamierzam jej czytać. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha teraz będę patrzeć na siekierę, a nie gitarę ;D
      Co do imion- nie lubię jak w książkach czy nawet w życiu realnym występują zdrobnienia. Jeszcze jakby było ich kilka i raz na jakiś czas. To tak jakby moi znajomi nazywali mnie Dominiczką- a tak pozwalam mówić tylko wybranym :D "Na krawędzi nigdy" mam już od dawna na swojej półce do przeczytania i owszem jak mi powiedziałaś (napisałaś? :)), że główny bohater będzie grał na gitarze, to jakoś tak poszłam czytać cytaty :) Mam słabość do takich chłopaków i nie chcę mówić, że na 100% mi się spodoba, bo jak nie to będę zawiedziona.

      Usuń
  4. Znam twórczość tej autorki tylko z serii "Szukaj mnie wśród lawendy" i jak narazie mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardziej skłaniam po starsze dzieła pani Agnieszki :)

      Usuń
  5. Hmm... Mam wrażenie, że to kolejne "typowe fanfiction", jednak przez twoją recenzję nabrałam wielką ochotę na przeczytanie ją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią bym przeczytała, chociaż najpierw muszę zapoznać się z innym pozycjami autorki, które czekają na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy będą Ci się podobać ;)

      Usuń
  7. "Wichrowe Wzgórza" są fenomenalne! Bardzo polecam! Kocham. Choć wiem, że ta książka potrzebuje cierpliwości czytelnika. Potrzebuje, by ten poświęcił jej całą swą uwagę. :)
    Co do książki - mój Boże. Nienawidzę zabiegów, takich jakie według twoich słów zastosowała autorka w tej książce. Nagle wszyscy znajomi dwójki głównych bohaterów się zaczynają umawiać, wszystko idealnie, wszystko pięknie. To jest tak głupie, tak naiwne, tak... proste rozwiązanie, że nie mam szacunku do pisarzy, którzy je wybierają. :/
    Nie jestem pewna zatem czy mam ochotę poznać tą pozycję.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. The Fray <3 Kocham ich piosenkę "Love Don't Die"!

      Usuń
    2. Zaczęłam na wakacjach czytać, jednak poddałam się po kilku stronach. Dużo opisów i to takich niezbyt zachęcających. Ale tak dużo osób poleca, a ja chcę jeszcze film obejrzeć, więc nie ma bata :D
      Dla mnie takie łączenie w pary to również najprostsze rozwiązanie i takie naciągane. Chyba się nigdy nie polubimy ;) A The Fray lubię słuchać, ale tej piosenki tytułu nie znałam. Słyszałam i bardzo lubię, ale tytuł podałaś mi dopiero Ty ;D

      Usuń
  8. Ja chce przeczytać ,,Łatwopalnych" tej autorki. Może będzie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O na "Łatwopalnych" swego czasu też miałam ochotę. Nawet sobie o nich zapomniałam, także dzięki za przypomnienie :D

      Usuń
  9. Książka podobała mi się trochę bardziej niż Tobie, ale miałam podobne zastrzeżenia :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale na prawdę mnie zaciekawiłaś. Aż mam ochotę pobiec do najbliższej księgarni i ją kupić. Na pewno w najbliższej przyszłości po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń