Nora Roberts- "W samo południe"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: High Noon
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 7/10

  Uwielbiam książki Nory Roberts, o czym niejednokrotnie mogliście się tutaj przekonać. Czy to romans, czy romans połączony z sensacją- czytam wszystko. No może z większym naciskiem na to drugie. Nie potrafię zliczyć ile razy wzięłam już książki Nory do ręki. Jednak jak dotąd zawiodłam się całkowicie jedynie dwa razy, co uważam za sukces, albo po prostu szczęście.
"W samo południe" nie zaliczam do kategorii bubli. Jest to dość dobrze skonstruowana treść z dreszczykiem emocji, do której przeczytania gorąco Was zachęcam.

  Phoebe MacNamara jest policyjnym negocjatorem. Na czym polega jej praca? Na rozmowie. Poznajemy ją w momencie, kiedy ratuje pewnego mężczyznę przed popełnieniem samobójstwa.
Jednak to dopiero początek. W jej otoczeniu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś wygwizduje znajomą jej melodię, kładzie martwe zwierzęta przed progiem jej domu, grozi jej. Chcąc nie chcąc kobieta zaczyna się bać. Obawia się, że te incydenty mogą mieć związek z wydarzeniami z przeszłości. Do tego wszystkiego musi znaleźć czas na opiekę nad siedmioletnią córeczką, matką cierpiącą na agorafobię oraz randki z gorącym Duncanem. Kim jest osoba, która stoi za gnębieniem kobiety?

  Phoebe jest bardzo silną i wyrazistą osobowością. Ma swoje własne zdanie, jest uparta i często ma niewyparzony język. Jest również nieprzejednana, ale i cierpliwa. Tę ostatnią cechę widać szczególnie podczas opieki nad córeczką Carly oraz przy policyjnych negocjacjach.
Duncan ma głowę na karku i wielkie szczęście. Kilka lat temu niesamowicie poszczęściło mu się na loterii, skutkiem czego jest to, że obecnie może nazwać się milionerem. Jednak nie obnosi się  ztym na prawo i lewo czym u mnie na początku zapunktował.

  Jednak ich relacja wydawała mi się dość płytka. W przypadku innej autorki nie miałabym zastrzeżeń, jednak wiedziałam co czytam. To Nora Roberts. Uwielbiam jej postacie właśnie za to, że są tak bardzo nieszablonowe. Że wyróżniają się z tłumu innych. Że pomimo tego, że czytam romans między dwójką ludzi, to jest w nim szczypta "tego czegoś" co sprawia, że po dłuższym czasie potrafię przywołać w pamięci ich bezbłędny obraz. W tej konkretnej pozycji tego mi zabrakło. Niby wszystko było tak jak powinno, a jednak nie do końca. On jest milionerem, a ja mam lekką alergię na takich ludzi. Autorka sama zaznacza, że został nim tylko ze względu na fart, jednak to mnie drażniło. Przykładowo Cooper z "Czarnych wzgórz"- jest zwyczajnym facetem, bez milionów na koncie, ale to on o wiele bardziej rozgościł się w moim sercu. Nie mam pojęcia z jakiego elementu wynika moja niechęć do tego typu bohaterów, ale przypuszczam, że tak już mi zostanie na zawsze ;)

  Kiedy zobaczyłam, kto stoi za tymi wszystkimi incydentami i jak bardzo moje przypuszczenia odbiegały od rzeczywistości to byłam w szoku. Byłam święcie przekonana, ze idę właściwym tokiem rozumowania, a tu nie. Albo autorka chciała zmylić czytelników, albo ja mam zbyt bujną wyobraźnię ;) Ale choć się tego nie spodziewałam, to przyznaję- Nora odwaliła kawał dobrej roboty. Każdy element układanki idealnie pasował i nie było mowy o jakimkolwiek przeoczeniu.

  Co by nie mówić to głównym tematem książki nie jest romans między Duncanem i Phoebe, ani nawet ten morderca. Według mnie tutaj chodzi o rozmowę. O to jak ważna i potrzebna jest w naszym życiu, a jak często pomijana. Tak być nie powinno, bo gdy wszystko inne zawodzi, to rozmowa ratuje sytuację :)

  Jeszcze wspomnę, że tytuł książki jak i pewne wydarzenia nawiązują do filmu Freda Zinnemanna z 1952 roku pt. "W samo południe". Jeśli przeczytanie książkę dostrzeżecie wątek wspólny. A książka jest cegiełką, ponieważ liczy sobie 557 stron.

  Jeśli nie zaczęliście jeszcze przygody z powieściami Nory Roberts, to na pierwszy ogień poleciłabym coś innego, krótszego i lżejszego, abyście się w razie wypadku nie zrazili do jej twórczości. Jednak kto jest przekonany do tego stylu pisania, to jak najbardziej powinien sięgnąć po 'W samo południe". Gwarantuję śmiech oraz chwile przerażenia. A potem razem ze mną do towarzystwa obejrzyjcie sobie ekranizację tej książki pod tym samym tytułem. Nie wiem czy polecać czy nie, wszak ona jeszcze przede mną ;))

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam

15 komentarzy :

  1. Uwielbiam twórczość Nory, dlatego z przyjemnością poznam powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam wcześniej styczności z autorką więc pewnie poszukam coś od niej i zacznę swoją przygodę z Norą :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakimś cudem nie czytałam żadnej jej książki... Kto ją gnębi? Pewnie Duncan! (Ma podejrzane imię... No dobra, nie wiem xD). Jakoś nie przepadam za milionerami, nie mam o nich najlepszego zdania. Recenzja bardzo zachęcająca. Przy okazji z pewnością sięgnę po twórczość Nory Roberts. Co polecasz na początek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha nie patrzyłam na niego pod kątek imienia, ale można i tak ;D Chociaż ja tam bym znalazła inne podejrzanie brzmiące ;D Dziękuję bardzo za miłe słowa. A co polecam? Hmm Trylogię Klucze, albo Znak Siedmiu. Serię o MacGregorach , Bracia MacKade czy "Czarne wzgórza" :D

      Usuń
    2. Spróbuję się zorientować czy coś jest w bibliotece. Wtedy na pewno coś wypożyczę :)

      Usuń
  4. Już od dłuugiego czasu zastanawiam się nad książkami Nory Roberts i może w końcu się skuszę skoro tak je chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie spotkam się z twórczością autorki, więc jakby co, to poszukam czegoś lżejszego .

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja. Muszę przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam NIC. I to był mój błąd, bo książka wydaje się być ciekawa, chociaż rzadko takie czytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tylko "Lasy w płomieniach" tej autorki, ale poluje też na Trylogię Kluczy. Po ta książkę tez na pewno sięgnę, ale troszkę mnie zmartwiłaś ta płytką relacją między bohaterami powieści. Poza tym tez lubię to, że Roberts nie skupia się tylko na wątku miłosnym, bo takich typowych, płytkich romansideł nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeglądałam Twoje recenzje i widzę, że jesteś fanką Nory Roberts :)

    PS. Dziękuję za udział w rozdaniu, również obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam jeszcze ani jednej książki z pióra tej autorki, ale szczerze mówiąc, niekoniecznie mi się do tego śpieszy. :/ Jestem nieco zrażona do obyczajowych książek. Dzięki Sparksowi. I tego, że jego książkę czytam już chyba piąty miesiąc. :/ Ale kiedyś dam szansę Norze i mam nadzieję, że wybiorę taki tytuł, że nastroi mnie pozytywnie do poznawania pióra tej pani. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń