Joss Stirling- "Jak cię wykraść Phoenix?"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Stealing Phoenix
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Akapit Press
Seria: Bracia Benedict
Ocena: 6/10

  Po książki Joss Stirling miałam ochotę sięgnąć już od jakiegoś czasu. Kiedy więc zobaczyłam dwie z nich w bibliotece nie namyślając się dłużej zgarnęłam jedną i wyszłam. Dopiero w domu, gdy zaczęłam czytać zorientowałam się, że zamiast pierwszej,  pożyczyłam część drugą. Miałam jednak to szczęście, że są one połączone tylko bohaterami, więc kolejność nie gra roli.

  Yves jest jednym z siedmiu barci Benedict. Co ciekawe imię każdego z nich zaczyna się na kolejne litery alfabetu. Żeby nie było jednak nudno zaczynamy od końca. Jest Zed, Yves, Xavier, Will, Victor, Uriel i Trace. Rewelacyjnie prawda?
Ale wracając do tematu. Yves przyjeżdża do Anglii, gdzie już pierwszego dnia pobytu ktoś próbuje go okraść. Tym jegomościem okazuje się Phoenix. Nie dajcie się zwieść pozorom. Phoenix to imię damskie. W wyniku niecodziennego zbiegu okoliczności drogi tej dwójki przetną się nie raz i nie dwa.
Ach zapomniałam wspomnieć. Zarówno każdy z braci Benedict jak i Phoenix są sawantami. Ogólnie chodzi o to, że masz jakiś szczególny dar. Ktoś uzdrawia, ktoś ma zdolność telekinezy, a Yves natomiast igra z ogniem. Dosłownie. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze historia o Przeznaczonych- dwie osoby, chłopak i dziewczyna, urodzone mniej więcej w okolicach tego samego dnia mają się spotkać i kochać na zawsze. Brzmi banalnie, ale jest fascynujące.

  Jak już wspominałam opowieści Joss niezmiernie mnie ciekawiły. Jednak opis akurat tej konkretnej powieści wydał mi się z lekka przesadzony. Niby jest w nim zawarte wszystko co być powinno jednak czytając miałam wrażenie, że był niekompletny. Zwalam jednak winę na moje chwilowe zaćmienie, skutkiem czego zaczęłam czytać serię w odwrotnej kolejności.

  Phoenix- cóż nie do końca zyskała moją sympatię. Mieszka w miejscu gdzie trzeba kraść by przeżyć. Samo to w sobie nie jest złe, chociaż ja sama wybrałabym jednak mniej drastyczny sposób na życie. Jednak za każdym razem dziwiło mnie dlaczego nie chce rzucić tego wszystkiego w cholerę. Miała swoje wyjaśnienia i powody, które niemniej jednak wydawały mi się niewystarczające. Próbuje zgrywać twardzielkę typu "Sama sobie doskonale poradzę". To mi się podobało, pewnie dlatego, ze jest to nasza cecha wspólna, jednak nawet ja wiem kiedy lepiej odpuścić. A Phoenix nie. Zgrywała się jakby była małym dzieckiem, któremu odmówiono kupna zabawki.

  Za to jedyne określenie, które pasuje mi do Yvesa to słowo "kochany". Naprawdę. Taki słodki pod każdym względem. Jest bystry, zabawny i nosi okulary ( mam słabość do przystojnych chłopaków w okularach). Chce przekonać do siebie Phoenix, która w ogóle na to nie zasługuje. Ale on widzi w niej swoją Przeznaczoną i niemniej jednak wybaczam mu to.

  Ich relacja była urocza, chociaż momentami klasycznie irytująca. Phoenix ma w sobie coś z feministki, a Yves tego nie chce tolerować. Ale mimo wszystko podobało mi się. Może trochę się przejechałam i zawiodłam na moich oczekiwaniach, ale nie było źle i tragicznie.

  Pokochałam sposób w jaki autorka przedstawiła więzi rodzinne. Z jednej strony Phoenix nie mająca nikogo tak naprawdę, a z drugiej dziewięcioosobowa społeczność Benedictów. Podobało mi się to jak bardzo są zżyci ze sobą i jak wiele są w stanie poświęcić dla drugiego członka rodziny. Jak bardzo chcą ich wszystkich chronić i momentalnie przyjmują do swojego grona obcą osobę, tylko dlatego, że jest ważna dla jednego z nich. Imponuje mi to.

  A jeśli chodzi o same zdolności sawantów to powiem tak. Z jednej strony chciałabym znaleźć się z nimi wszystkimi w jednym pokoju, a z drugiej uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Razem są niepokonani i nie mam pojęcia co by mogli wymyślić. Może nawet bym się przestraszyła. Z drugiej strony to musi być fascynujące doświadczenie.

  Powstało tak wiele książek o zdolnościach paranormalnych, a ja klęczę przed Joss Stirling i proszę o więcej. Bo książkę o Zedzie już przeczytałam. A Xavier  zyskał już tak wiele mojej sympatii, iż nie mogę się doczekać jego odrębnej opowieści. Polecam serię każdemu kogo choć trochę zainteresowałam. Bo pomimo kilkunastu wad jest warta poświęconego dla niej czasu.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne

17 komentarzy :

  1. może kiedyś jak wpadnie mi w ręce to przeczytać, choć nie ukrywam że z przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi interesująco. Choć nie czytam już raczej paranormal romance to po tą książkę chętnie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że o książce słyszałam już dosyć dawno, to nie miałam okazji, ani ochoty aby ją przeczytać. Chociaż kto wie być może wkrótce po nią sięgnę, bo Twój opis książki dosyć mnie zainteresował.
    Jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie :)
    http://ksiazkisawspaniale.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety,tym razem zupełnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tej książce i pomimo wad chce przeczytać. Tylko zacznę od pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No patrz, też uwielbiam panów w okularach :3 Już od paru lat zauważyłam, że mam taki pociąg do tego typu mężczyzn, ale jest jeszcze jedna reguła - brunet. Jestem strasznie zrażona do blondynów, ale jak widzę ciemnowłosego pana w okularach to po prostu... oddaję pokłony ^^
    Okej. Książka.
    Pomysł z imionami dla chłopców rzeczywiście genialny + podoba mi się imię tej młodej feministki - Phoenix. Mmmm. Pewnie się domyślisz czemu ^^
    Szkoda, że bohaterka jest denerwująca - jeśli płeć piękna nie zdobywa mojej sympatii, to raczej powieści słabną w moich oczach, ale spoko. Dam szansę temu cyklowi. :) Mimo wszystko. I zacznę od jedynki ^^
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Blondyn i okulary to nie jest dobre połączenie. Ale brunet mmmm <3 I jeszcze jak ma brązowe oczy :D
      Och faktycznie. Nawet nie powiązałam tego z Feniksem ;D
      A co do mnie- to już kilka razy zamiast pierwszego tomu wypożyczyłam lub kupiłam któryś z kolei, ale za każdym razem sama się sobie dziwię jak tak mogłam :))

      Usuń
    2. Brunet i brązowe oczy - mój ideał! <3 Dlatego jadę do Hiszpanii po męża ^^

      Usuń
  7. Czytałam pierwszą część i poluję na drugą, jednak zawsze jest coś innego do kupienia/czytania. Muszę w końcu ją zdobyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję z tego, że pierwsza część Ci się podobała ;))

      Usuń
  8. Kurczę, pierwsze słyszę o takiej książce, a wydaje się całkiem, całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O książce nigdy nie słyszałam, a okładka niezbyt przyciąga oko. Wow! Ciekawe to co z tymi imionami. I jeszcze te dary! No no no... Opis jak najbardziej zachęcający! Oj znam tą cechę charakteru. Można być upartym, ale tak jak napisałaś: trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Masz słabość do przystojnych chłopaków w okularach? Czemu ja żadnego PRZYSTOJNEGO nie spotkałam? :// Gdy będę miała okazję na pewno sięgnę po tę powieść! Wydaje się być bardzo ciekawa, ale postaram się nie oczekiwać zbyt wiele, żeby się nie zawieść. :)

    OdpowiedzUsuń