Richelle Mead- "Córka burzy"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Storm born
Rok polskiego wydania: 2011 r.
Wydawnictwo: Amber
Seria: Czarna Łabędzica #1
Ocena: 4/10


  Eugenie Markham zwana Odylią pracuje w dość niespotykanym zawodzie. Wypędza z ludzkiego świata wszelkie duchy i inne stwory. I kiedy pewnego dnia dostaje zlecenie odnalezienia zaginionej dziewczyny, jej życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Wyruszy do świata pozaziemskich kreatur, pozna dwoje przystojnych facetów oraz odkryje długo skrywaną tajemnicę. Jak ta ostatnia wpłynie na Eugenie?

  Muszę przyznać, że miałam wielką ochotę na tę książkę. Już samo nazwisko Mead- było dla mnie swego rodzaju rekomendacją. Autorka napisała bardzo dobre książki z serii "Akademia wampirów". I chociaż przeczytałam tylko dwie z sześciu, to jednak wiem co piszę :)
I dlatego przeżyłam niemałe rozczarowanie. Książka okazała się dość słaba niestety i to znacznie zminimalizowało moją chęć na poznanie kontynuacji.

  Eugenie jest osobą dość stanowczą, ostrą. Nie boi się wyzwań, o czym świadczy chociażby jej fach. Jest dobra w tym co robi i ciężko ją oszukać. Uparta, zdecydowana, trudna do rozgryzienia, a jednocześnie dość krucha.  Jak dla mnie typ osoby, z którą ciężko jest się dogadać, wszystko przychodzi z czasem. Były dwa aspekty, które mnie z nią łączyły i to dość mocno- chwiejne podstawy, ale jednak. Miłość do batoników Milky Way- osiem centymetrów szczęścia oblane mleczną czekoladą ^^ Oraz druga miłość- do układania puzzli- mogłam tylko zazdrościć tego, że siadała przy stole i za kilka godzin obrazek był gotowy. Takie małe spostrzeżenia, które zdecydowanie u mnie zapunktowały.

  Kiyo- jeden z facetów zabiegających o względy Eugenie jest osobą dość emocjonalną, ciężko mi było mu zaufać. Roztrzepany, czasem kłamliwy zmiennokształtny nie zyskał mojej stuprocentowej sympatii. Dorian- drugi z parki to za to cham. Cierpliwy i czarujący, ale jednak cham. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, do którego z nich zapałałam większą sympatią. Jedno wydarzenie potrafiło zmienić mój punkt widzenia i sprawiało, że czułam się zagubiona.
Wątek miłosny nie usatysfakcjonował mnie. Równie dobrze mogło go nie być, a książka stałaby się krótsza. Autorka skupiłaby się na tajemnicy i na mieszkańcach i zwyczajach Tamtego Świata.

  Ciężko było mi się "wbić" w akcję książki, poczuć emocje i problemy bohaterów, odnaleźć się w świecie dziwnych nazw i poplątanych losów. Trochę to trwało, ale jednak mi się udało. Długo skrywana tajemnica ujrzała światło dzienne i szczerze mówiąc była dla mnie nawet zaskakująca.

  Richelle Mead napisała tę książkę inaczej niż serię AW. Po części może bardziej doroślej, ponieważ mamy tutaj prawie trzydziestolatkę jako główną bohaterkę, a nie nastolatkę. Może to również było jednym z czynników, dzięki którym oceniam tę książkę tak, a nie inaczej.
Nie mogę powiedzieć, że straciłam czas przy tej książce- mogę teraz porównać oba style pisania Richelle, a być może poznam jeszcze trzeci?

7 komentarzy :

  1. Ja uwielbiam Richelle Mead i wszystkie jej książki biorę w ciemno. Córka burzy była dobra chociaż do AW jej brakuje. Mimo to żałuje iż wydawnictwo wydało tylko dwie pierwsze części.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to wstyd, ale nie czytałam nic od tej autorki, choć ostatnio zaczyna ciągnąć mnie w stronę Akademii :) Po tę książkę raczej nie sięgnę, bo ostatnio mam dość słabszych pozycji - tylko się przy nich denerwuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości autorki, jedynie co nieco słyszałam o niej i na tym pozostanę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam AW i było genialne, także na Córkę burzy pomimo niskiej oceny też mam chęć :D Tym bardziej, że bliżej mi do tej 30-letniej bohaterki niż do postaci z AW :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Akademia wampirów" spodobała mi się, ale nie planowałam czytać kolejnych książek tej autorki. Teraz też nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta książka spodobała się co prawda bardziej niż tobie, kiedy ją czytałam parę lat temu, ale też szału nie było. :) Akademia Wampirów mi się podobała przez trzy tomy, kolejne trzy to była moja zmora, ale Mead kocham za cudowną, wspaniałą, fenomenalną serię Kroniki Krwi z Adriankiem i Sydney <3 Polecam bardzo! :D
    Niewiele pamiętam z "Córki burzy" ale było parę takich szczegółów, które mi utkwiły w pamięci. Współlokator bohaterki był Polakiem bodajże, a Eugenie miała takiego fajnego, wrednego ducha na utrzymaniu ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń