Najlepsze książki przeczytane w 2015



Tak samo jak w zeszłym roku, zapraszam Was na przegląd najlepszych i najgorszych książek jakie przeczytałam w ostatnich miesiącach. Dzisiaj widzicie te cudowne, jutro przyjdzie mi się zmierzyć z ich przeciwieństwami. To co? Jakieś typy się nam pokrywają? :)


1. "Coś do ocalenia"- Cora Carmack
2. "Misja Ivy"- Amy Engel
3. "Lato koloru wiśni"- Carina Bartsch
4. "Zima koloru turkusu- Carina Bartsch
5. "Utrata"- Rachel Van Dyken
6. "Piękny drań"- Christina Lauren
7." Idealna chemia"- Simone Elkeles
8. "Na krawędzi nigdy"- Jessica Ann Redmerski
9. "Na krawędzi zawsze"- Jessica Ann Redmerski
10.  "Black Ice"- Becca Fitzpatrick
11. "Lato drugiej szansy"- Morgan Matson
12. "Nie mów mi co mam robić"- Alice Clayton





Jak tak patrzę, widzę tutaj aż 12 tytułów. Tyle samo ile w zeszłym roku. Tyle samo ile miesięcy w kalendarzu. Fajnie to wyszło :) Każdą z nich bezgranicznie Wam polecam :)
Czytaj dalej

Jeaniene Frost- "W pół drogi do grobu"


Oryginalny tytuł: Halfway to the Grave
Rok polskiego wydania: 2011
Wydawnictwo: MAG
Seria: Nocna Łowczyni #1
Ocena: 9/10



  Półwampirzyca Catherine Crawfield żyje z tego, że zabija wampiry. Matka od dzieciństwa opowiadała na temat tych "stworzeń" same krytyczne rzeczy. Catherine nauczyła się, że musi zadbać o siebie i rodzinę, a najważniejszym sposobem na spokojną egzystencję jest zabijanie wampirów. Do czasu, aż wpada w sidła jednego z nich. Bones jest samotnikiem, ma swoje powody by nie cierpieć kilku przedstawicieli swojego gatunku i pragnąć ich śmierci. Cat wydaje mu się idealną przynętą. Zawierają układ, który chroni obie strony i daje im korzyści. Tylko co z tego, jeśli dziewczyna będzie zmuszona przewartościować swoje życie i na nowo nauczyć się, że nie każdy jest taki, na jakiego wygląda? Półwampirzyca przyzwyczajona do dostawania tego czego chce, teraz ma problem, ponieważ zaczyna pragnąć Bonesa. Ciekawi jesteście co z tego wyniknie? Zapraszam do lektury.

  Catherine to bardzo ciekawa osoba. Jej nieobecny ojciec- wampir zgwałcił jej matkę, w związku z czym narodziła się ona- pół wampir, pół człowiek. Jest super kombinacją, ponieważ niejednokrotnie swoje ofiary zwabiała urokiem osobistym, po chwili objawiając się jako wampir i wbijając im sztylet w serce. Dla śmiertelników jest kolejnym szarym człowiekiem ze swoimi problemami... i dla wampirów również. To jest ta jej przewaga, razem z kilkoma wyjątkowymi zdolnościami, która powoduje jej anonimowość. Oprócz tego jest szalenie zabawną, momentami też sarkastyczną osóbką, dlatego z miejsca ją polubiłam.
Bones również posiada jakiś tam kawałek ironicznego poczucia humoru i dzięki temu ich dialogi są barwne i nie ma ani chwili na nudę. Poza tym jest jednak tajemniczy i samotny, momentami bardzo trudno do niego dotrzeć. Relacja tej dwójki po pewnym czasie zaczyna opierać się na uczuciach i zaufaniu, młodzi nie potrafią dopuścić do siebie myśli, że mogliby stracić siebie nawzajem. Stają przed poważnymi dylematami, wszystko po to by się chronić.

  Jeaniene Frost to autorka, której książki zbierają same pozytywne opinie. Dużo z Was polecało mi je, chwaliło Bonesa, świat przedstawiony i te dialogi. Siłą rzeczy zabrałam się za rozpoczęcie nowej serii, chociaż w tym roku miałam dać sobie spokój. Ale nie żałuję ani jednej minuty, którą poświęciłam na przeczytanie "W pół drogi do grobu". Te wszystkie pochlebne opinie okazały się naprawdę prorocze i podpisuję się pod nimi rękami i nogami.

  Język, którym posługuje się autorka jest lekki w odbiorze, dialogi są najczęściej zabawne i ironiczne, a świat wampirów pochłonie cię bez reszty. Bones, Cat i cała reszta bohaterów są na ogół bardzo dobrze wykreowani, możemy poczuć uczucia nimi targające oraz ciężar decyzji, który spoczywa na ich barkach. Niektóre rozwiązania, które zastosowała Frost wydały mi się drastyczne, kompletnie obojętne na wrażliwość czytelników i chyba właśnie za to tak bardzo pokochałam tę książkę. To, że niewiele rzeczy jest oczywistych, a to co wydaje się być pewne, wcale takie nie jest. I ta mnogość emocji wylewająca się z kart powieści. Po prostu rewelacja.

  Jednak nie należy zapominać, że jest to paranormal romance i to pod tym względem tu oceniam. Jako jedna z przedstawicieli gatunku, historia Bonesa i Cat prezentuje się naprawdę super, a niektórzy mogliby się tylko uczyć od Jeaniene. Wątek miłosny to może i jest główna oś tej historii, a wampiry pewnie są już nie na czasie, ale niektóre historie po prostu zasługują na rozpowszechnianie. Z niecierpliwością czekam, aż na nowo będę mogła powrócić do świata Nocnej Łowczyni i przybić piątkę z bohaterami. Jedyną rzeczą, która mnie przed tym powstrzymuje jest to, że Wydawnictwo MAG niestety nie wydało drugiej części serii ( jeśli się nie mylę, to są 3 książki), więc opowieść Cat i Bonesa tak jakby urywa się w połowie. A szkoda, bo jest naprawdę fajna i myślę, że nie jestem jedyną osobą, która tak myśli.

Czytaj dalej

Stephanie Perkins i inni- "Podaruj mi miłość"


Oryginalny tytuł: My True Love Gave To Me
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo:  Otwarte/Moondrive
Ocena: 7/10


  Kiedy okres Bożego Narodzenia zbliża się wielkimi krokami, a Ty wciąż nie wiesz co podarować sobie czy komukolwiek innemu na Gwiazdkę- wybierz książkę. Magiczny zbiór 12 opowiadań, napisanych przez poczytnych autorów ! A to wszystko pod szyldem wersu jednej z najbardziej uroczych piosenek świątecznych ever- 12 days od Christmas ! Nie znacie? Oj nic straconego. Zawsze możecie poznać. I piosenkę ( poniżej) i książkę ( jeszcze bardziej poniżej).



  Powyższe słowa spokojnie mogłyby zostać tekstem reklamowym książki "Podaruj mi miłość", jednakże odnoszę wrażenie, że byłby on zupełnie zbędny. Wydawnictwo Otwarte odwaliło kawał dobrej roboty podczas promocji tej książki i w sumie nie jestem w ogóle zdziwiona, bo ich akcje są bardzo szeroko znane i popularne. Pamiętacie pocztówki z cytatami z książki? Albo konkursy z nagrodami na fanpejdżu? Wygląd okładki? Siłą rzeczy nawet najbardziej odporny czytelnik MUSIAŁ chociażby słyszeć o tej książce. Nie ma bata. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to najbardziej wyczekiwana książka ostatnich dwóch-trzech miesięcy.

  Zazwyczaj dość sceptycznie podchodzę do kupowania nowości. Bardzo wyczekuję ich premiery, ale rzadko kiedy potwierdzam zakup zaraz po ich debiucie. Wolę poczekać te kilka miesięcy, aż szum nieco opadnie i dopiero potem się za nie zabierać. Jednak "Podaruj mi miłość" była jedną nieprzeczytaną, świąteczną książką, którą miałam na swojej półce więc myślę sobie "Kurczę, dlaczego miałabym tego nie poznać jeszcze w tym roku?".

  Zaczęłam. Przeczytałam. I w tym momencie moi drodzy przedstawiam Wam 12 opowiadań utrzymanych w konwencji Bożego Narodzenia, zebranych przez Stephanie Perkins.

  Nigdy specjalnie nie przepadałam za opowiadaniami. Historia kończyła się jeszcze wcześniej, aniżeli zaczęła, a i tak mało kiedy zapadała mi głęboko w pamięć. Nie wiedziałam więc jak ugryźć ten zbiór. Kreśliłam plany: codziennie jedno opowiadanie, aż do świąt, utrzymana kolejność. Nie udało mi się spełnić żadnego z nich. Ponad połowę przeczytałam w ciągu ostatnich czterech dni, w takim porządku, jaki akurat pasował do mnie i mojego nastroju. Dlatego nie mogę powiedzieć, że pierwsza połowa była zła, a druga okej. Bo te opowiadania są pomieszane, jedne wypadają lepiej, drugie gorzej.

  Pierwsze co muszę stwierdzić po lekturze, to fakt, że książka jest bogata w różnorodność. Autorzy inaczej ujęli swoje wizje- jedni poszli w banał, drudzy w fantastykę i dawne wierzenia, a trzeci w kompletnie irracjonalne bajki. Łączy je jedno- pragnienie miłości, która w Boże Narodzenie mimo wszystko powinna być obecna.

  Niesamowite wydanie powieści również jest jednym, wielkim plusem. Twarda oprawa, piękna grafika, wstążka do zaznaczania stron, cudowna czcionka, brokat, urocze gwiazdki na pierwszej stronie. Te wszystkie detale, złożone w jedną całość, sprawiają, że książka prezentuje się rewelacyjnie.

  Na dwanaście opowiadań, pięć mi się naprawdę podobało. Pięć autorów przekonało mnie do swojej twórczości. Ich historie chociaż w większości zwykłe, nie były pozbawione magii i miłości, co w moich oczach potęgowało tylko ich wyjątkowość.
W przeciwieństwie do autorów, którzy wykreowali swoje historie z domieszką fantastyki. Niezupełnie przypadli mi do gustu, sprawiając, że zazwyczaj męczyłam się podczas czytania.

  I jak na złość, nieświadomie to ich wybierałam jako pierwszych w kolejce do czytania. Co poskutkowało tym, że już po trzech opowiadaniach miałam w głowie słowa, które chciałam użyć w recenzji. Mdła, gorzka, przereklamowana. Bałam się jak ja dotrwam do końca, skoro już początek mnie nudzi? Moje obawy na szczęście okazały się nieistotne, ponieważ jak wspominałam- natrafiłam na kilka faktycznie wyjątkowych perełek. I to choćby dla nich warto było brnąć dalej.

  Reasumując- "Podaruj mi miłość" to ciekawa książka, czuć w niej klimat Świąt Bożego Narodzenia i radość kiedy ktoś obdarzy cię uczuciem. Jest różnorodna, nie brak w niej humoru i smutku , ale jednocześnie momentami miałam wrażenie, że powstaje wielki szum o dość pospolitą lekturę. Trochę przereklamowana, ale mimo wszystko warta przeczytania. Najfajniej w okresie świątecznym, albo chociaż wtedy kiedy pada śnieg :)


EDIT: Zachęcona Waszymi komentarzami, gdzie podawaliście swoje ulubione opowiadania, przedstawiam Wam moje TOP 5, o którym mówiłam wcześniej ;)

5. Anioły na śniegu- Matt de la Pena
4. Jezus malusieński leży wśród wojenki- Myra McEntire
3.Witamy w Christmas w Kalifornii- Kiersten White
2.Gwiazda Betlejemska- Ally Carter
1. Cud Charliego Browna- Stephanie Perkins

To po książki tych autorów sięgnę bez wahania :)

Czytaj dalej

TYDZIEŃ LEKKO ŚWIĄTECZNY #5- LET IT SNOW BOOK TAG

Oliwia z Zaczytanej Blondynki rzuciła mi wyzwanie wykonania iście świątecznego TAG'u, który ujął mnie od pierwszego pytania. Gotowi na przebrnięcie przez moje odpowiedzi? ^^

1. Jaka książka wprowadza Cię w świąteczny nastrój?
Nie mam jednej książki, która ma mnie w ten nastrój wprowadzić. W tamtym roku stawiałam raczej na filmy, a w tym zaczynam przygodę z "Podaruj mi miłość". Mi wystarczy jedynie śnieg, którego jak na złość nie ma ;(

2. Na zewnątrz panuje zamieć śnieżna, a ciebie zasypało. Z którym bohaterem/bohaterką chciałbyś/chciałabyś utknąć w środku?

Chętnie posiedziałabym tam z Wes'em z "Utraty". Nieustannie zadziwia mnie swoim nastawieniem do życia, wnosi pozytywną energię i krytykuje, kiedy potrzeba. Nie pozwolił by mi na przejmowanie się jakąś tam zamiecią śnieżną ;)

3. Toczysz bitwę na śnieżki. W którego bohatera/bohaterkę o zimnym sercu rzuciłbyś/rzuciłabyś na początku?
Callie Westfall. Jako, że jestem "świeżo" po skończeniu "Misji Ivy", muszę uwolnić swoją złość na tę bohaterkę. Może jakby dostała zimną śnieżką, to by ją otrzeźwiło?

4. Z którą rodziną chciałbyś/chciałabyś spędzić święta?
Nie mogę uwierzyć, że "Lato koloru wiśni" i "Zima koloru turkusu" pojawiają się tylko jeden raz w tym TAG'u, ale ważne, że w ogóle są ! Kto by nie chciał spędzić tego czasu z rodziną Winter i Schwarz? <3

5. Kogo chciałbyś/chciałabyś pocałować pod jemiołą?

Nie mogłabym całować moich ulubionych bohaterów nie narażając się na złość "tych drugich", ale Camryn wybacz ! Andrew to mój ideał faceta i jak dotąd ma dużą konkurencję, ale nikt go nie przebił ;)

6. Który bohater/bohaterka był/była na liście Niegrzecznych, ale udało mu/jej się przedostać na listę Grzecznych?
Nad tym pytaniem spędziłam najwięcej czasu, ponieważ na początku nikt taki nie przychodził mi do głowy. W drugą stronę- owszem ile tu miałam przypadków ! Ale z Niegrzecznego zrobić Grzecznego? W końcu przypomniałam sobie, że od początku nie darzyłam Scotta ( saga Szeptem) zbyt wielką sympatią. Momentami najchętniej wrzuciłabym go do wody i utopiła. Ale z biegiem czasu zasłużył sobie na mój szacunek.

7. Jesteś SAM/SAMA W DOMU, kiedy dwóch włamywaczy przychodzi do twojego domu. Z którym bohaterem/bohaterką chciałbyś/chciałabyś stawić im czoło?
Daemon Black ! Porzucał by swoim jestestwem i wspaniałością...a włamywacze uciekali by w popłochu ! Tylko kurz by po nich został :D

8. Na Polsacie trwa maraton filmów świątecznych. Która książka ma najbardziej kiepską okładkę?
Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się to co zrobili z okładka "Pięknej katastrofy". A raczej z jej drugim wydaniem i drugą częścią. Pierwotna wersja, którą czytałam, ta z uwięzionym motylem była po prostu cudowna. I chociaż treść mnie nie usatysfakcjonowała, to przynajmniej oprawą graficzną mogłam się zachwycać. Teraz nie widzę nic fajnego w tych nowych, niebieskich wersjach.


9. Przekaż dalej świąteczną miłość, kogo tagujesz?
Gosię
Anię




Czytaj dalej

TYDZIEŃ LEKKO ŚWIĄTECZNY #4- Christmas Tag

W czwarty dzień Tygodnia Lekko Świątecznego przedstawiam Wam Christmas Tag, do którego sama siebie nominowałam ;) To pierwsza taka świąteczna zabawa, która nie ma związku z książkami na którą natrafiłam, a ja właśnie tego poszukiwałam... ponieważ TAG na temat książek jeszcze się pojawi ;)

1. Wolisz w Święta chodzić w piżamie, czy elegancko się ubrać?
Zdecydowanie coś eleganckiego. W Święta nie toleruję spodni- tylko spódnice i sukienki ;)


2. Gdybyś mogła w tym roku kupić prezent tylko jednej osobie, kto by to był? 
Nie potrafiłabym wybrać jednej osoby, do której powędrował by prezent.


3. Prezenty otwierasz rano czy wieczorem w Wigilię?
Taka ciekawostka- u mnie nie robimy sobie prezentów na Gwiazdkę, jedynie 6 grudnia. Zazdroszczę wszystkim , którzy mają jednak tą piękną tradycję :)


4. Czy kiedykolwiek zrobiłaś domek z piernika?
Nie, za to co roku piekę pierniki.


5. Co lubisz robić podczas przerwy świątecznej?
Cóż, zazwyczaj czytam, albo biorę się za układanie nowych wzorów puzzli ( bo do tego trzeba mieć miejsce i czas ;)).  Ale ta przerwa upłynie mi jednak pod znakiem nauki do egzaminu zawodowego, który mam w styczniu. Chociaż nie oszukujmy się- i tak coś przeczytam ;)


6. Ulubiona świąteczna potrawa?
Ogólnie jestem strasznie wybredna jeśli chodzi o kwestie żywieniowe, ale w Wigilię są trzy takie rzeczy, któe wielbię. Ryby, kompot z suszonych owoców i kluski z makiem. Nie wiem czy to ostatnie ma jakąś specjalną nazwę, jeśli tak to możecie mnie oświecić ;)


7. Twój ulubiony film świąteczny?
Holiday z Kate Winslet i Cameron Diaz :)


8. Makowiec czy sernik?
Makowiec, sernik i pierniki !


9. Czy kiedykolwiek ulepiłaś bałwana?
Żeby to tylko raz ;)


10. Wolisz Wigilię, czy pierwszy dzień Świąt?
Pierwszy Dzień Świąt. Wigilia to dla mnie przede wszystkim kolacja, za to dzień później jest o wiele bardziej rodzinnie :)


11. Białe czy kolorowe lampki choinkowe?
Kolorowe zdecydowanie :)



Czytaj dalej

TYDZIEŃ LEKKO ŚWIĄTECZNY #3- Konkurs z zakładkami

W trzecim dniu naszej zabawy zapraszam Was do szybkiego konkursu, w zasadzie losowania, w którym będziecie mogli zdobyć kilka zakładek do książek :)

Zasady i regulamin:
  • Do rozdawajki zapraszam każdą chętną osobę, która tylko ma ochotę na prezent niespodziankę.
  • Wygląd zakładek pozostanie tajemnicą do dnia dostarczenia paczuszki do zwycięzcy ;)
  • Zwycięzcę wybiorę poprzez losowanie.
  • Konkursik trwa od 23.12 do 31.12 do północy. 
  • Wyniki pojawią się w pierwszym tygodniu 2016 roku.
  • Aby wziąć udział w zabawie należy zgłosić się pod tym postem oraz podać maila.
  • Liczy się przede wszystkim frajda ! :D


Przykład zgłoszenia:
zgłaszam się ! ( albo coś bardziej kreatywnego ;))
mail: mój.adres.poczty@renifer.pl





Wesołych Świąt Wam wszystkim życzę !
Czytaj dalej

TYDZIEŃ LEKKO ŚWIĄTECZNY #2- Lekko Świąteczne Liebster Blog Award

Kilka dni temu, od Tiny dostałam nową nominację do Liebster Blog Award. Pomimo, że mam dwie zaległe w postach roboczych, postanowiłam na nią odpowiedzieć najpierw, gdyż lekko pasuje mi do Bożego Narodzenia, które tuż tuż :) To co? Zaczynamy? :)

1. Jakie jest Twoje najmniej realne marzenie?
Bardzo chciałabym zwiedzić USA, tak jak Camryn i Andrew w książce "Na krawędzi nigdy" czy Amy i Roger z "Aż po horyzont".


2. Jak widzisz siebie za 5, 10, 15 lat?
Nie wiem  jak by miało wyglądać wtedy moje życie. Wiem jedynie, że chciałabym je spędzić z miłością mojego życia, zdrowa oraz szczęśliwa.


3. Najpiękniejsze miejsce, które odwiedziłaś/odwiedziłeś?
Chociaż marzę by podróżować i poznawać nowe miejsca, jak dotąd nie było ich zbyt wielu. Po skończeniu technikum planuję coś większego, czy się uda, to zobaczymy :) Bardzo podobało mi się w Sandomierzu, więc jeśli czyta mnie ktoś z tego miasta, to niech wie, że mieszka w pięknym miejscu ;)


4. Jesteś typem optymisty, pesymisty czy raczej realisty?
Najbliżej mi do optymistki, wierzę, że wszystko mi się uda. Chociaż bywam też realistką, mam świadomość tego, że niektóre rzeczy są po prostu nie do przebrnięcia.


5. Najgorsza przeczytana książka?
Nie mam takiej. Jasne, było dużo tych gorszych, ale takiej całkowicie złej chyba jeszcze nie czytałam. Jeśli chcecie zobaczyć co mi się nie podobało, zaglądajcie pod najmniejszą wartość etykiet, po prawej stronie bloga :)



6. Kim chciałaś/chciałeś zostać w dzieciństwie?
Kim ja to nie chciałam być ! Panią nauczyciel, fryzjerką, bizneswoman. A wyszło jak wyszło- jak na razie zgłębiam tajniki ekonomii i sama nie wiem jak to powiązać ;)



7. Jesteś osobą sentymentalną?
Bardzo. Najlepiej objawia się to podczas większych porządków, kiedy tyle rzeczy nie jest mi potrzebnych, ale nie umiem ich wyrzucić. Albo jeśli jadę w jakieś miejsce, które kiedyś tam było dla mnie szczególnie ważne.


8. Ulubiony bohater książkowy?
Pokazać ulubionego bohatera książkowego, to tak jakby spytać o ulubioną piosenkę. Nie można wybrać jednej ;)



9. Jakie są Twoje ulubione seriale?
TEEN WOLF ! Dobra, wynika to z tego, że akurat teraz go oglądam, a inne są na boku, ale to jest takie <niecenzuralne słowo> ! Poza tym lubię jeszcze The 100, które za niedługo powraca ^^ Arrow, ale tutaj za bardzo nie mam się czym chwalić, bo tkwię na połowie pierwszego sezonu. No i podobał mi się też Reign, ale obejrzałam tylko kilka odcinków, więc nie wiem co mam o nim do końca myśleć.


10. Zdarzyło Ci się nie obejrzeć Kevina w okresie świątecznym?
Tutaj Was może zaskoczę, ale ja ogólnie nie lubię oglądać Kevina. Jak byłam młodsza nigdy nie widziałam Kevina w Święta, bo ZAWSZE leciał wtedy, kiedy akurat byłam z rodziną. Potem przez dwa/trzy lata, oglądałam co roku, ale raczej z przymusu bo " przecież każdy widział, to i ja nie będę gorsza". Aktualnie od około trzech lat nie uznaję Kevina w Święta. Ewentualnie jakiś kawałek, ale nic więcej.



11. Święta w niewielkim gronie czy z większą liczbą gości?
Od zawsze spędzam moje Święta z rodziną, na oko jest nas około 30 osób, więc nie wiem czy to zalicza się do niewielkiego grona czy nie ;)




Czytaj dalej

TYDZIEŃ LEKKO ŚWIĄTECZNY #1- Świąteczna wymiana u Fenko

Dzień doberek ! Witajcie w pierwszym dniu mojej osobistej akcji Tydzień Lekko Świąteczny ! Przez ten czas będę starała się codziennie dodać coś na bloga, coś w tematyce świątecznej, co będzie miłe dla oka ;) Dzisiaj lecimy z moją paczką, którą dostałam od Gąski w ramach Świątecznej wymiany organizowanej przez Fenko :)



Jak widzicie na załączonym obrazku dostałam dwie książki- romans i kryminał. Debbie Macomber znam i lubię, natomiast Sidney Sheldon to dla mnie całkowita nowość. Do tego pudełeczko skrywające słodkości, przytulankę, kartkę, coś do kąpieli oraz lakier do paznokci, którego zapomniałam uwiecznić na zdjęciu. Jest to turkusowy kolor ze złotymi drobinkami ;)

Tak prezentuje się paczka, którą dostałam ja. Ode mnie powędrowało też coś do innej wymiankowiczki i mam nadzieję, że będzie tym zachwycona :)

Nie od dzisiaj wiem, że takie akcje to super sprawa, wiem, że za rok Fenko też się mnie może spodziewać. Wszak Boże Narodzenie to magiczny czas ! :)




Czytaj dalej

Suzanne Young - "Plaga samobójców" [ BOOK TOUR ]



Oryginalny tytuł: The Program
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo:  Feeria Young
Seria: Program #1
Ocena: 6/10


Wolałbyś umrzeć czy stracić swoje dotychczasowe życie?

  Żyjemy w czasach, kiedy masowe samobójstwa młodzieży zyskały miano epidemii. Nikt nie był w stanie temu zapobiec, dlatego powstał Program. Tajna organizacja, która ma na celu zmniejszanie ilości śmierci młodych ludzi, poprzez radykalne metody usuwania wspomnień.
Mam na imię Sloane. Dwa lata temu mój brat się zabił. Teraz czuję, że ta choroba dosięga  też mnie i mojego chłopaka Jamesa. Czy uda mi się oszukać Program czy raczej to on oszuka mnie?

  "Plaga samobójców" wywołała w czytelnikach dużo sprzecznych emocji. Począwszy od zapowiedzi, tłumy ludzi marzyły o przeczytaniu tej historii. Samobójstwa to temat "na czasie", dotykają dużą część społeczeństwa i nikt do końca nie wie, co powoduje taką osobą. Suzanne Young wpadła na dobry pomysł napisania powieści, gdzie właśnie ten aspekt odgrywa kluczową rolę. Jednak czy ten dobry pomysł przekształcił się w dobrą powieść?

  Ostatnio doszłam do wniosku, że prawie całe moje życie wyznacza postawa ambiwalentna. Nie potrafię ustosunkować się do jednej sytuacji, nieustannie poszukuję innych rozwiązań. Wierzę, że istnieje jeszcze co najmniej jedno słuszne rozwiązanie, które nie jest moim własnym. Dlatego choć nie rozumiem idei zabijania siebie, to chciałabym zobaczyć jak funkcjonuje umysł takiej osoby. Jak w ogóle zdrowa osoba bierze pod uwagę swoją śmierć dokonaną własnymi rękami? Czy nie ma momentu zawahania ? Przypuszczam, że to co dla większości społeczeństwa jest słabością, dla samobójcy jest próbą odwagi. Na te i inne pytania chciałam odnaleźć odpowiedź w powieści Suzanne Young. Nawet na najmniejszy ich kawałek. Niestety autorka, jak wiele przed nią, poświęciła praktycznie całą uwagę walce z systemem.

  Młodzi ludzie mają świadomość tego, że Program ich zniszczy, natomiast jedno pokolenie wyżej, ich rodzice nie widzą lepszego rozwiązania. Są święcie przekonani, że wymazanie wspomnień uchroni ich dziecko przez niechybną śmiercią. Jednak czy czasem nie lepiej było by umrzeć, aniżeli zapomnieć prawie całe swoje wcześniejsze życie? To pierwszy temat do dyskusji, który tak naprawdę nie ma dobrego rozwiązania. Obie rzeczy to śmierć, tylko z innych powodów. Dla twoich bliskich lepiej widzieć cię żywą i bezpieczną, dla ciebie- przeżyć choćby najkrótsze życie mając wspomnienia.
W takiej sytuacji, należy po prostu wybrać mniejsze zło.

  Związek Sloane i Jamesa śledzimy tak jakby od końca. Poznajemy ich szczęśliwą relację, by potem pozwolić młodym poznawać się na nowo. To oczyszczające doświadczenie, odpoczynek od bohaterek, których punktem odniesienia jest nowo poznany mężczyzna, w którym bezgranicznie zakochują się od pierwszego wejrzenia. Wątek romantyczny nie jest przesadzony. Suzanne pokazuje, że o każdą miłość warto walczyć, jednakże w swojej wizji utrzymuje umiar.

  Dużym plusem powieści jest lekkość języka jakim posługuje się Pani Young. Książkę pochłonęłam w trzy dni. Rozdziały są stosunkowo krótkie, nie męczą czytelnika. Dużo tematów do omówienia, do dyskusji, brak nudy. Decyzje, z którymi najpewniej byśmy się nie zgodzili i roztrząsanie tego jak my byśmy postąpili w konkretnej sytuacji. To jest okej. Ale mimo wszystko mam zastrzeżenia.

  Widząc "Plagę samobójców" można pomyśleć : "O ! To jest coś nowego, tego jeszcze nie czytałam.". Tak naprawdę czytałaś. "Igrzyska śmierci", "Delirium", "Niezgodna". Wszystkie one skupiają się na walce z potężnym systemem i tym razem również nie jest inaczej. Rzecz w tym, że była już zakazana miłość, wzajemne zabijanie dla rozrywki czy klasyfikacja na podstawie cech charakteru, a teraz są samobójstwa. Innowacyjny pomysł, a tak naprawdę odgrzewana historia. Ciekawie napisana, ale to dalej nic więcej ponad to co było.

  Odpowiadając na wcześniej postawione pytanie- tak, uważam, że Suzanne Young napisała dobrą książkę. Wykorzystała popularny temat, co już na starcie dało jej przewagę. Jednak jej historia nie jest niczym więcej. Nie zachwyca, nie wzbudza w czytelniku chęci mordu, nie powoduje płaczu ani śmiechu. Jest za to mocno szczera, powoduje dyskusje i ociera się o kwestie moralności. Na pewno daje do myślenia, co jest dużym plusem, ale sądzę, że tak szybko jak ją przeczytałam, tak szybko zapomnę dokładną fabułę.  Bo powoli zaczyna mnie męczyć czytanie tych samych historii, ze zmienionym tematem przewodnim.

-----------------------------------------------------------------------------
"Plagę samobójców" przeczytałam w ramach Book Touru organizowanego przez Natalię z Książkowego Kocha Nie Kocha oraz Wydawnictwo Feeria Young . Dziękuję !


Czytaj dalej

Courtship Book TAG

Wieki temu Tetiana nominowała mnie do Courtship Book TAG, czym niesamowicie mnie ucieszyła ! Podoba mi się wiele Tag'ów w tej naszej blogosferze i zazwyczaj tylko czekam, aż ktoś zechce mnie nominować :D Także, jeśli jesteście ciekawi moich odpowiedzi- zapraszam do czytania :)



Faza 1. Zauważenie
Książka, którą kupiłam ze względu na okładkę.

Wiedzcie, że zwracam bardzo wielką uwagę na okładki. Dla mnie to też jest część książki i nie oszukujmy się, zawsze przyjemniej jest mieć w rękach coś ładnego. Ale tylko raz zdarzyło mi się kupić książkę mając na względzie tylko okładkę. Byli to "Dobrani" Ally Condie.


Faza 2. Pierwsze wrażenie.
Książka, którą kupiłam ze względu na opis.

Eee, wszystkie książki kupuję ze względu na opis? :) Jak wyżej- okładka ma dla mnie znaczenie, ale kupując książki kieruję się opisem.


Faza 3.Słodkie rozmówki.
Książka ze świetnym stylem pisania.

Może podam po prostu autorów, którzy mają świetny styl pisania? ;) Morgan Matson, Jennifer L. Armentrout, Jill Shalvis, Colleen Hoover. Jeśli kogoś nie znacie to naprawdę polecam Wam przekonać się na własnej skórze do czego zdolni są Ci autorzy.



Faza 4. Pierwsza randka.
Pierwszy tom serii, który sprawił, że miałam ochotę zabrać się za kolejne.

Pamiętam jak ponad rok temu skończyłam czytać "Obsydian" i byłam załamana tym, że do premiery drugiego tomu jeszcze tak daleko. Teraz mam odwrotną sytuację- za nic nie chcę jeszcze kończyć tej serii :(


Faza 5. Nocne rozmowy telefoniczne.
Książka, przy której przetrwałam noc.

Na ogół nie zarywam nocy dla książki, choćby była nie wiem jak dobra. Może zdarzyło mi się to kilka razy gdy byłam młoda i głupia ( o czym ja gadam, przecież dalej jestem młoda :D). Tak czy siak- pewnie był tam jakiś Harlequin, w którym zaczytywałam się po nocach, ale normalnie staram się tego unikać.


Faza 6. Zawsze w myślach.
Książka, o której nie mogę przestać myśleć.

Jest wiele takich książek. Może minąć kilka miesięcy, a ja dalej mogę poczuć te same emocje co za pierwszym razem, gdy tylko spojrzę na okładkę. Duologia od Cariny Bartsch, Seria Lux, książki Redmerski. To tylko nieliczne przykłady.


Faza 7. Kontakt fizyczny.
Książka, którą kocham za towarzyszące jej uczucia.

"Na krawędzi nigdy" i "Na krawędzi zawsze". Te dwie książki są tak napakowane emocjami, chwilami do śmiechu i do płaczu, że za każdym razem mam ochotę je przytulić, zaznaczyć swoje terytorium i nie pozwolić nikomu ich czytać. Tak jestem zaborcza.


Faza 8. Spotkanie z rodzicami.
Książka, którą chce polecić rodzinie i znajomym.

"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń"- Nick Vuijcic. Przepiękna opowieść o wierze, miłości i motywacji. W ogóle Nick to "człowiek mały wzrostem, ale wielki sercem".



Faza 9. Myślenie o przyszłości.
Książka, którą będę czytała wiele razy w przyszłości.

"Pułapka uczuć"- Colleen Hoover. Jest to bardzo ważny dla mnie tytuł, ulubione fragmenty czytam zawsze w chwilach załamania i bezsilności.


Nominuję dziewczyny z Koła Anonimowych Książkoholiczek oraz każdą inną chętną osobę :) Dobrej zabawy !
Czytaj dalej

Brigitte Melzer- "Elyria. Polowanie na czarownice"


Oryginalny tytuł: Elyria- Im Visier Der Hexenjager
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo:  Świat Książki
Ocena: 5/10


  Zauważyliście pewną zależność? Im bardziej wyczekujemy przeczytania jakiejś książki, niejednokrotnie okazuje się ona bublem, a jeśli jesteśmy co do niej negatywnie nastawieni- możemy dać się pozytywnie zaskoczyć. Na ogół staram się unikać takiego myślenia, ale okazało się ono prawdziwe już tyle razy, że momentami wydaje się to trudne.

  Do "Elyrii" robiłam wcześniej już jedno podejście, które niestety było nieudane. Dodatkowo większość opinii na temat tej książki, które czytałam, były na nie. Jak w takiej sytuacji z entuzjazmem mogłam odnieść się do książki? Lekko katowałam się myślą, że mam to przeczytać, ale o czarownicach jeszcze nic nie znałam, a do tego książka pasowała mi do wyzwania. A koniec roku zbliża się nieubłaganie. Zaczęłam, skończyłam i czuję się mile zaskoczona.

  Osiemnastoletnia Elyria nawet nie zdawała sobie sprawy w jakie kłopoty się wpakowała, kiedy wiedziona impulsem chciała odnieść znaleziony wisiorek, tam gdzie jego miejsce. Przyłapana, oskarżona jako złodziejka, marnieje w podziemnych lochach, czekając tylko na cud. Ten cud zjawia się, ale rozwiązując jeden kłopot, dziewczyna ściąga na siebie kolejny, znacznie poważniejszy.  Okazuje się, że przez przypadek przejęła magię od młodego mężczyzny- Ardana, co stawia ją na celowniku Łowców Czarownic. Od tej pory razem z Ardanem, będzie zmuszona uciekać, aby znaleźć bezpieczne schronienie. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Okazuje się, że istnieje jeszcze jedna rzecz, która zagraża życiu Elyrii. Czy dostrzeże i zrozumie ją na czas?

  Niemieccy autorzy niejednokrotnie mnie zaskakują, a moje uwielbienie co do nich rośnie z każdą przeczytaną książką. W przypadku Brigitte miałam pewne obawy, gdyż początek nie zapowiadał się zachęcająco, a im dalej w głąb szłam, tym bardziej byłam nastawiona negatywnie. Zaczęło się kruszyć moje przekonanie, co do wspaniałości niemieckich tworów, co było dla mnie maksymalnie szokująca myślą. Jasne- nie każdy pisze dobrze i nawet narodowość tego nie uratuje, ale mimo wszystko miałam nadzieję, że będzie lepiej. I powiem Wam, że naprawdę zaczęło być ciekawiej.

  Od momentu ucieczki Elyrii z więzienia, prawie cały czas towarzyszy jej Ardan, który prawdę mówiąc, źle o niej myśli, nie wiedząc o niej praktycznie nic. Po prostu ocenia ją przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, które nie okazały się zbyt miłe. Z biegiem czasu jest skłonny przyznać sam przed sobą, że jego nastawienie do dziewczyny zaczyna się zmieniać. Pojawia się zrozumienie, szacunek, na końcu miłość. Ich relacja nie jest łatwa, jak każda inna napotyka przeszkody, ale młodzi pokonują je z wytrwałością.

  Po raz pierwszy od bardzo dawna, miałam też okazję zmierzyć się z powieścią fantasy. Trudne do przeczytania imiona, magiczne moce, zamierzchłe czasy- nie do końca gustuję w takich klimatach, zdecydowanie wolę wątki romantyczne czy kryminalne... ale mimo wszystko nie czuję się tym przytłoczona. Gdyby zabrakło romantyzmu, nawet tak lekkiego jak w przypadku tej powieści- mogłabym się trochę pomęczyć.

  Tak naprawdę nie mam większych zastrzeżeń co do tej książki. Podział na wiele narracji, dzięki czemu poznajemy więcej zainteresowanych, ciekawy klimat. Bardzo ciężko było mi się jedynie wbić  w tę historię, język Brigitte jest dość ociężały, a nasza czcionka wcale nie ułatwia czytania. Ale myślę, że te minusy chociaż dość ciężkie nie zniechęcą potencjalnego czytelnika, jeśli takowy bardzo chce poznać tę opowieść :)

  Początkowo miałam wystawić książce nieco niższą ocenę niż jest obecnie, ale to było zanim przeczytałam zakończenie. Uwierzcie mi- zakończenie to bardzo mocny filar książki, lekko wzruszające, brutalne i do dyskusji... ale przede wszystkim szokujące i niespodziewane. Nie mówię, że warto czytać dla samego zakończenia, bo to byłaby bzdura, ale jeśli już zaczęliście lekturę to wytrwajcie do końca i przekonajcie się sami.

Czytaj dalej

Janette Rallison- "Mam talent"


Oryginalny tytuł: Fame, Glory and Other Things on My To Do List
Rok polskiego wydania: 2009
Wydawnictwo: Akapit Press
Ocena: 9/10 



  Janette Rallison to jedna z ulubionych autorek mojego nastoletniego wieku. Znamy się już od około 5 lat, a jej książki darzę nieskrywaną miłością. Prawie wszystkie przeczytałam dwukrotnie, a czasem i więcej, co już o czymś świadczy. "Mam talent" niestety długo czekało na swoją kolej, a to dlatego, że w bibliotece nie mogłam jej dostać, a z kupowaniem było zawsze nie po drodze. I zasiadając do jej czytania teraz, kiedy mam 18 lat, trochę się bałam, że nie spełni moich oczekiwań. No bo co innego podoba się trzynastolatce, a co innego starszej jej wersji.

  Jessica bardzo chce zostać aktorką. Chociaż mierzy bardzo wysoko, dostaje jej się drugoplanowa rola w szkolnym przedstawieniu. Ale co to dla niej ! Początkowe niezadowolenie przeradza się w wenę twórczą i chęć przeobrażenia West Side Story w nieco inną, bardziej szałową wersję. W międzyczasie dowiaduje się, że sławny aktor przyjeżdża do miasta, a ona sama będzie pracować z jego synem ! Nie mogłoby być lepiej. Teraz tylko trzeba znaleźć sposób, by zostać zauważoną i pojawić się w Hollywood. To przecież nie może być takie trudne...

  Muszę przyznać, że zostałam pozytywnie zaskoczona. Obawiałam się, że przez wzgląd na wiek, mogę potraktować problemy głównej bohaterki protekcjonalnie i bezdusznie. Nie dawało mi spokoju to, że Jessica może mnie tylko zdenerwować swoją małostkowością i problemami, które ją obejmują. Ale Janette po raz kolejny udowodniła mi, że światy które ona kreuje, choćby te osadzone w najbardziej szarej rzeczywistości, nieodmiennie mnie zachwycają.

  Jessica to bardzo szalona dziewczyna, mogłabym nawet kolokwialnie napisać "przypałowa". Śmieszne sytuacje nieodmiennie się jej trzymają, a momentami naprawdę ciężko jest wyjść z nich z głową. Ale to jeden z elementów charakterystycznych dla tej autorki, więc tym bardziej się cieszę, że moja opinia została podtrzymana. 

  Wątek miłosny nie zachwyca, jest on co prawda jednym z głównych filarów opowieści, ale zdecydowanie jest przeznaczony dla młodszej części widowni. Nie zmienia to jednak faktu, że czytając o perypetiach Jess i Jordana, musiałam się uśmiechać. Byli uroczy i momentami niezręczni w kontaktach ze sobą, co tylko dopełniało wizerunek książki.

  Chociaż książka mi się podobała, sądzę że poruszyła by mnie bardziej gdybym poznała ją w tym samym czasie co jej poprzedniczki. Zadziwiające jest to, o ile  dłużej czytało mi się książkę będąc młodszą wersją siebie, aniżeli teraz :)

  Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że "Mam talent" podobało mi się w dużej mierze przez wzgląd na moją sympatię do autorki. Tworzy ona książki zdecydowanie dla młodzieży w wieku 10-14 lat, i to ta grupa docelowa powinna być najbardziej zadowolona. Ja sama się zachwycam i daję dużą notę, ale jeśli nie czytaliście wcześniej żadnej książki Janette, albo nie darzycie jej sympatią, to muszę Wam powiedzieć, żebyście na tę książkę nie tracili czasu, gdyż najprawdopodobniej nie przypadnie Wam ona do gustu. 
Czytaj dalej

Stos na zimowe wieczory

 Ostatnie nabytki książkowe pokazywałam Wam tutaj na początku października, a od tego czasu moją półkę zamieszkały nowe tytuły ^^


1. "Zima koloru turkusu"- Carina Bartsch- egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Media Rodzina. Cudowności, chociaż całkowicie różne od pierwszej części :)

2. "Ostatnie lato w Nebrasce"- Nele Neuhaus- egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Media Rodzina. New Adult w troszkę innej formie niż znacie, warto zajrzeć.

3. "Restart"- Amy Tintera- książka z Epik Boxa. 

4. "W grobie"- Jeaniene Frost- zakup życia. Po przeczytaniu pierwszej części ubolewałam, ponieważ drugą mam, a trzeciej nie. Bardzo trudno było ją zdobyć, ale uratowała mnie jedna z użytkowniczek znanego portalu książkowego, która miała ten tytuł na sprzedaż w szałowej cenie 5 zł. No po prostu interes życia.

5. "Przez burze ognia"- Veronica Rossi- kupione u tej samej użytkowniczki co poprzednia książka. Dla towarzystwa do drugiej książki. Również 5 zł.

6. "Miłość bez końca"- Scott Spencer- zacząwszy od tej książki w dół, to są same prezenty urodzinowe. Jak nigdy dostałam książki. Tej akurat nie miałam w planach, ale skoro już ją mam, to w wolnym czasie przeczytam :)

7. "Byłam tu"- Gayle Forman- według prezentodawcy to bardzo fajna książka, co podtrzymują tylko blogowe opinie :)

8. "Ostatni pociąg do Babylon"- Charlee Fam- w tym przypadku miałam pół-niespodziankę. Spisałam na listę kilka tytułów, które chciałabym mieć, ale do samego rozpakowania nie chciałam wiedzieć, która będzie konkretnie. Trafiło na Fam i bardzo się cieszę ! ( chociaż z każdej innej też bym się cieszyła ;))

9. "Origin"- Jennifer L. Armentrout- obie Armentrout są od najlepszych z najlepszych, które wiedzą co dobre. Jednak w ogóle nie chcę czytać tych tomów, nie chcę już kończyć tej serii. Co robić??

10. "Opposition"- Jennifer L. Armentrout- j.w

11. "Misja Ivy"- Amy Engel- Tutaj koleżanka się uparła, żebym podała konkretnie jeden tytuł, który chcę przeczytać, żeby ona nie musiała wybierać, a więc podałam  "Misję Ivy". Ludzie ta książka jest niesamowita, czytajcie ! I niech się pospieszą z drugim tomem, bo ja tu umieram !

12. "Podaruj mi miłość"- Stephanie Perkins i inni- tutaj zostałam zaskoczona, ponieważ nieświadomie powiedziałam wprost, którą książkę z nowości chciałabym dostać, kiedy myślałam, że pomagam wybierać prezent dla kogoś innego. To się nazywa działanie z zaskoczenia :D

13. "Notes do kolorowania 2016"- od roku taki notes jest moim must have, bez niego się nie ruszam. W tym roku koleżanki postawiły na taki z kolorowankami i jestem nimi zachwycona ! Jedyne co mi przeszkadza to wielkość, bo w porównaniu z moim poprzednim notesikiem,to jest mur chiński :P

Najfajniejsze jest to, że zapłaciłam tylko za trzy z tych książek. ;)) Powiedzcie mi co czytaliście, co polecacie co odradzacie. ;)



  • Blog przeszedł przemianę ! Patrząc na kropki i tamten nagłówek miałam wrażenie klaustrofobii, czułam, że się wypalam, a stare tło nie pomagało mi w żadnym stopniu. Potrzebowałam jakiejś konkretnej, widocznej zmiany i właśnie w sobotę usiadłam, zrobiłam nagłówek i pobawiłam się kolorami. Nie jest to jeszcze idealny efekt jaki chciałam uzyskać, ale jak na moje możliwości uznaję to za postęp ;) No i jakoś tak od razu chęć do działania jest ;)
  • Chociaż ta chęć do działania objawiła się też dzięki temu, że udało mi się zdać dzisiaj egzamin praktyczny na prawko i jestem bardzo szczęśliwa. ^^ Oby ten stan utrzymał się jak najdłużej :D
Trzymajcie się ciepło :)
Czytaj dalej

ŁOWCA CHMUR- Relaksująca kolorowanka dla dorosłych


Trendy. Bardzo często to one nas wyznaczają, pchają do działania, do robienia rzeczy, których tak naprawdę nie chcemy. Robienia, kupowania, myślenia. Na ogól staram się uciekać od nich najdalej jak się da, nie dla mnie jest myślenie "chcę być jak wszyscy". Jednak jestem tylko człowiekiem i jestem narażona na różne pokusy.

Jedną moją pokusą, a jednocześnie nowym trendem stały się kolorowanki dla dorosłych. Najczęściej format A4, fajne obrazki, pole do wykazania się kreatywnością. Muszę się przyznać, że początkowo dość niechętnie się do nich odnosiłam. No bo co takiego fajnego jest w tych kolorowankach? Siedzisz nad nimi, tracąc czas, który spokojnie mogłabyś przeznaczyć na książkę czy odcinek ulubionego serialu. Co w tym ciekawego?

Jednak bardzo dużo osób z blogosfery poddało się tej zabawie, a ja pomyślałam: "w sumie, może to będzie też coś dla mnie?". Nie jestem żadną artystyczną duszą, o wiele lepiej idzie mi pisanie niż rysowanie, malowanie czy kolorowanie. Ale jednak spróbowałam swoich sił, mam na ten temat własne zdanie, nie muszę bawić się w spekulacje.


Kolorowanką, którą dostałam do opisania, była "Łowca chmur" od Wydawnictwa Pascal. To co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to okładka, która zwiastowała bardzo dużo dokładnych i szczegółowych rysunków. Kiedy jednak wzięłam kolorowankę do ręki i zaczęłam ją przeglądać, dostrzegłam pierwszy minus. Rysunki choć ładne, często były malowane na siłę, po to by zapełnić czymś białą, pustą stronę. Zdarzały się oczywiście wyjątki i to właśnie te obierałam na mój cel, ale bardzo wiele to nic innego jak kreska w górę, kreska w dół, a potem jeszcze na skos. Nie chcę się wywyższać, mówiąc, że narysowałabym to lepiej, bo pewnie nie. A może to jest jakiś nowy, artystyczny kierunek w sztuce, którego nie rozumiem?

Fajnym rozwiązaniem było umieszczenie cytatu na każdej stronie, sąsiadująco z kolorowanką.
 Niektóre odkrywcze, inne mniej, a jednak każdy taki sam. A konkretniej napisany w identyczny sposób. W formie koła, takiego zwijającego się ślimaka, którego dość trudno było odczytać. Jednak zazwyczaj było to tylko kilka wyrazów, więc bez obaw. Sama dostałam kartkę na urodziny napisaną w taki sposób, tyle, że z całą setką różnych życzeń. To dopiero było wyzwanie ! ;)


Super ideą jest to, że każdą stronę z kolorowanką, można wyciąć/wyrwać i zrobić z nią cokolwiek się nam podoba. Ja w sumie nie zamierzam tego robić, wolę by zostało to spięte razem, w formie zeszytu, tak mi będzie wygodniej. Ale możliwość jest.

Nie jestem też pewna co do ceny tej zabawy. Moja książka kosztuje 24,90 za 45 kolorowanek. Myślę, że jest adekwatna, chociaż niektóre obrazki mogłyby jednak zostać wykonane solidniej i bardziej twórczo.


Jednak choć dostrzegam wiele zalet tych kolorowanek, to muszę przyznać, że nie są one dla każdego. Osoby o zaniżonej cierpliwości do rzeczy wszelakich, impulsywne, niezbyt łatwo odnajdą się w tej zabawie. Ja sama często przy kolorowaniu bardziej się denerwowałam niż to wszystko było warte.
Nie żałuję spędzonego czasu, bo chociaż często miewałam obolałe nadgarstki, to przynajmniej wyrobiłam sobie własne zdanie na temat nowego trendu. Jestem jednak pewna, że ta kolorowanka starczy mi na dość długi okres czasu, biorąc pod uwagę ilość moich zajęć i "cierpliwość" do takich rzeczy ;)

OCENA: 6/10


Za kolorowankę dziękuję Wydawnictwu Pascal:
Czytaj dalej

Weekend z Gorzką Czekoladą

Już w najbliższy weekend 5-6 grudnia, Wydawnictwo Media Rodzina przygotowało dla swoich czytelników specjalną promocję. Wszystkie książki z serii Gorzka Czekolada kupicie do 50 % taniej, a co więcej- wysyłka również jest darmowa ! Korzystać nie marudzić, tym bardziej, że od siebie mogę polecić Wam "Ostatnie lato w Nebrasce" właśnie z tej serii ( moja opinia-tutaj ).


Pamiętajcie, że promocja trwa jedynie przez dwa dni, a obejmuje naprawdę mnóstwo ciekawych tytułów :)
Więcej informacji znajdziecie tutaj: 
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- listopad 2015

Za oknem śnieg, w telewizji świąteczne reklamy, a w domu czuć zapach mandarynek. Kojarzycie? Właśnie rozpoczynamy ostatni miesiąc roku, najbardziej magiczny czas ever ! Jednak zanim na dobre się rozmarzę, to zaproszę Was do poczytania co się u mnie działo w listopadzie :)

Ten miesiąc upłynął u mnie już po raz kolejny pod znakiem nauki, patrząc na przekrój miesięcy coraz wyraźniej widzę, jak ilość książek, które czytam drastycznie się zmniejsza. Równocześnie zwiększa się ilość moich zadań i lekcji, co siłą rzeczy jest mocno nieproporcjonalne :D Ale pocieszam się myślą, że jeśli przeżyję czas do połowy lutego, to będę mogła na spokojnie cieszyć się większą ilością czasu. A to już tak niedługo ! Dopiero był wrzesień i moje obawy, że nie dam rady w tym roku. Teraz zaczynamy grudzień i czas minął jak z bicza strzelił.
Spytacie może dlaczego do połowy lutego? Otóż, w grudniu czeka mnie praktyczny egzamin na prawko, w styczniu piszę kwalifikację z zawodu, a połowa lutego to właśnie początek moich ferii zimowych ^^


Jeśli w temacie prawka jesteśmy- tutaj się chyba jeszcze nie chwaliłam, ale udało mi się zdać testy w WORD-zie. Co prawda dopiero za drugim podejściem, bo pierwszy raz się bardzo stresowałam, ale ważne że są ! A drugi tydzień grudnia to znów jazda. Strasznie się cieszę i już nie mogę się doczekać, ale z drugiej strony nerwy też są. I pewnie słyszeliście ( a przynajmniej tegoroczni kursanci), że nowa ustawa ( wiecie poślizgi, ograniczenia prędkości) jednak nie zostanie wcielona w tym roku, dlatego jestem mega szczęśliwa !

Moja radość jest miłą zmianą, ponieważ listopad to szary, bury miesiąc, do którego nie pałam zbyt wielką sympatią i zawsze popadam wtedy w zły nastrój. Nie wiem czy wy też tak macie, ale jeśli tak to dzielcie się sposobami ! Mój to książka+ koc+ herbatka+ coś słodkiego/czipsy. Zamiennie z jakimś dobrym filmem/serialem ;)

Jak już o serialach mówimy to w listopadzie skończyłam drugi sezon Teen Wolfa i zrobiłam sobie kilkunastodniową przerwę. W piątek się ona skończyła po jestem właśnie na półmetku sezonu numer trzy^^.  Mam też ochotę wznowić oglądanie Reign oraz Arrow no i z niecierpliwością czekam na trzeci sezon Setki !

zdjęcie z mojego instagrama

Po raz pierwszy również kupiłam dwie książki na wyprzedaży u kogoś. Pokażę je w stosiku, ale jestem z nich strasznie zadowolona ^^
A w nim znajdziecie również moje urodzinowe prezenty, z racji tego, że w listopadzie miałam birthday party ( ależ to amerykańsko brzmi :D) , a wszyscy wiedzieli co mi kupić <3

W tym miesiącu nie zobaczycie też u mnie zapowiedzi książkowych, z tego powodu, że co roku grudzień to czas zamykania roku dla Wydawnictw i rzadko można spotkać jakieś ciekawe książki. Jakiekolwiek książki. Nie znalazłam nic co by mnie zaciekawiło, może jedynie opowiadania od Kiery Cass, ale to i tak w ostateczności :)

Listopad to również najmniej aktywny blogowo miesiąc od początku tego roku ! Nie wiem czy to dobrze ( bo więcej czasu poświęcam nauce) czy źle ( bo mało czytam). Chociaż z drugiej strony- jestem zadowolona z książek, które poznałam. A jakie one były? Zjedź niżej :)

Książki:



  • "Elyria"- Brigitte Melzer  (320 str.)
  • "Ostatnie lato w Nebrasce"- Nele Neuhaus ( 521 str.)
  • "Mam talent"- Janette Rallison (196 str.)
  • "W pół drogi do grobu"- Jeaniene Frost (438 str.)
Razem stron: 1475
Dziennie około:  49 stron

Filmy:
-Listy do M.

Seriale:
Drugi sezon Teen Wolfa skończony, trzeci już zaczęty. Ktoś mi może jedynie wyjaśnić dlaczego odcinek dwunasty jest tak jakby końcem sezonu, a potem lecą nowe ? I dlaczego jest ich ponad 20, gdzie normalnie jest plus/minus 12? Nie żebym narzekała, ale chcę wiedzieć :D

Inne:
Podsumowanie października
Listopadowe zapowiedzi
Wyniki urodzinowego konkursu
Liebster Blog Award

Wyzwania:
Wyzwanie biblioteczne- W listopadzie przeczytałam jedną książkę z biblioteki, mianowicie "Mam talent".
Wyzwanie Kiedyś Przeczytam- Jedna książka za mną- "Elyria".
10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego- Z tej listy niestety nic nie udało mi się zrealizować.

Plany:
Na grudzień zaplanowałam dokończenie "Lalki"- niebiosa dajcie mi to przeczytać ! Potem biorę się za czytanie stosu Kiedyś przeczytam, by następnie dorwać się do "Podaruj mi miłość". W międzyczasie może znajdę jeszcze czas na "Buszującego w zbożu", którego próbuję czytać już od wakacji, ale średnio mi się on podoba ;(

Zajrzyjcie:
Oglądając to video, po prostu brakuje mi słów.
Z tego tekstu wynika, że przedawkowałam książki.Czy czuję się z tym źle? Ani trochę :)
Parki rozrywki na wzór "Igrzysk śmierci". Kit czy hit?
15 rzeczy, które mogłaby powiedzieć książka.
DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY ! To dzisiaj i wiem, że pamiętacie. Ale może jednak nie? :D


Czytaj dalej

Katja Millay- "Morze spokoju"


Oryginalny tytuł: Sea of Tranquility
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 5/10

  Nastya jest młodą dziewczyną dręczoną przez demona przeszłości. Przeprowadza się do swojej ciotki, rozpoczyna nowe życia, w nowej szkole. Uwielbia zbierać informacje na temat ludzkich imion i ich znaczenia. Piecze ciasta, biega nocami... i nie mówi. Nie dlatego, że nie umie. To jest jej świadomy wybór i próba dla niej samej. Jest jednak Josh- chłopak, który stracił wszystkich swoich bliskich i zarabia na życie tworząc meble. Ta całkowicie różna dwójka znajdzie ze sobą wspólny język...a Nastya zacznie rozmawiać- tylko i wyłącznie z nim.

  Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że historia stworzona przez Katję Millay ma rzesze wiernych fanów. I wiem, że moim tekstem narażę się wielu z Was. Prawdopodobnie w myślach będziecie mnie hejtować ( albo niekoniecznie w myślach), no bo przecież ta książka jest Waszą ulubioną. Ale możecie mi wierzyć- ja też bardzo liczyłam na to, że będzie to też mój ulubieniec. Niestety- bez powodzenia.

  "Morze spokoju" to NA, więc wiecie, że znajdziecie tam trochę bólu, cierpienia, przeciwieństw losu i ogrom miłości. Tytuł nie wskazuje na nic konkretnego- mogłabym powiedzieć, że jest lekko tajemniczy i tylko osoby, które przeczytają książkę znajdą w nim coś sensownego. Okładka? Też niezbyt charakterystyczna, jednak dla mnie bardzo ładna, romantyczna. Więc co w takim razie zachęciło mnie do poznania tej opowieści? Fabuła oczywiście i pozytywne opinie czytelników. Niejeden raz zastanawiałam się o co tu chodzi, czułam się niedoinformowana. A teraz chyba wolałabym trwać w błogiej nieświadomości, że ta książka jest super, niż przekonać się na własnej skórze, że jestem do niej negatywnie nastawiona.

  Historię poznajemy z dwóch perspektyw- Josha i Nastyi. Oboje są outsiderami, więc nawet w ich myślach nie ma dialogów, a kontaktów z innymi ludźmi szukać na próżno. To był pierwszy minus jaki znalazłam w książce, ponieważ dialogi to coś co naprawdę lubię ( co by nie), a tych było jak na lekarstwo.

  Nie satysfakcjonowała mnie też kreacja Nastyi na ciemną dziewczynę, wiecie czarne ciuchy, nienawiść na twarzy i te sprawy. Bo tak naprawdę to spokojna, wrażliwa dziewczyna, która ukrywa niejedno, ale na pewno daleko jej do złej dziewczyny. Jej rozważania i myśli na temat jej przeszłości, każdorazowo urywały się w kluczowym momencie, a jak już przyszło mi poznać ten wielki sekret, to nie czułam ani satysfakcji, ani zadowolenia. Chciałabym, żeby ta książka w dalszym ciągu pozostała dla Was małą tajemnicą, żebyście nie wiedzieli czego się spodziewać. Może nie zepsułoby Wam to przyjemności z czytania, ale mocno je ograniczyło.

  Może przez wzgląd na to, że naprawdę długo czytałam tę książkę, to nie poczułam tych domniemanych emocji, które miały mnie porwać i nie opuścić. "Morze spokoju" to nie jest zła książka, a jedynie nudna. Każdy z nas jak tylko lubi taki gatunek, to odnajdzie w niej coś dla siebie, jednak nie jest to do końca to czego się spodziewałam. Zostałam przykro rozczarowana. Może przez wysokie oczekiwania? A może to po prostu nie ten czas albo styl pisarski?


Czytaj dalej

Kristan Higgins- "Nie ma tego złego"

 Oryginalny tytuł: The Best Man
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Nie ma tego złego #1 ?
Ocena: 8/10


  Życie Faith Holland zaczęło się toczyć w złym kierunku już wtedy kiedy zerwał z nią narzeczony. A przecież nic na to nie wskazywało ! Opiekuńczy, wrażliwy, przystojny, mądry- idealnie do siebie pasowali, a jednak coś poszło nie tak. I to w najgorszym momencie jaki kobieta może tylko przeżyć. Jeremy zerwał z nią przed ołtarzem. Mało tego ! Wiecie jaki podał powód? Że jest gejem.
Od tej pory każda próba Faith zbliżenia się do jakiegokolwiek mężczyzny się nie udaje, każdy z nich okazuje się złośliwą kanalią, która ma na celu tylko uprzykrzyć życie młodej kobiety.
Faith przyjeżdża do rodzinnego miasta, ma nadzieję, żeby Jeremy znowu zacznie z nią rozmawiać, a kontakty z rodziną się ułożą. Jednak już na wjedzie coś się nie udaje. Levi. Upierdliwy szeryf miasteczka, a zarazem najlepszy przyjaciel Jeremy'ego. Jak w takiej sytuacji wyjść z głową... i nie stracić jej?

  Jestem fanką wszelakich romantycznych historii, z domieszką humoru i dobrego klimatu. "Nie ma tego złego" zapowiadało się na naprawdę interesującą przygodę, humor miałam zagwarantowany już w opisie. Jednak to co dostałam naprawdę mocno mnie usatysfakcjonowało. A teraz będę tylko rozglądać się za czymś o podobnej tematyce i stylu pisarskim.

  Faith to bohaterka "mam same kłopoty, ale z nich wybrnę. Nawet kosztem własnej dumy". Jest silna, przyjacielska i załamana brakiem jakichkolwiek perspektyw na romantyczny związek. Na pewno jest szalona, a pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bardzo fajna bohaterka, którą kłopoty wręcz wielbią. Ale nie ma tego złego ! Przecież zawsze może być gorzej. Prawda? Czytelnik nie może się nie śmiać czytając o jej wpadkach i usilnym pragnieniu znalezieniu sobie miłości. 


  Levi jako para naszej bohaterki nie do końca przypadł mi do gustu. Miał wiele drażniących wad, przede wszystkim nadmierne ponuractwo i skrytość. Znamy jednak jego pobudki i motywy, co lepiej pozwala nam go zrozumieć. Za to Jeremy to kanalia ukrywająca się pod maską złotego chłopca. Przyjacielski, troskliwy, o wielkim sercu- no po prostu ideał ! Tylko, że niesamowicie drażnią mnie kryształowe postacie w książkach. I wtrącanie się w nie swoje sprawy.

Duży nacisk położono na więzi rodzinne. Poznajemy całą familię Hollanów, niektórych darzymy sympatią, innych wrogością, a reszta tylko rozbawia nas do łez.

  W "Nie ma tego złego" można poczuć specyficzny klimat winnic, rodzinności, ciepła i sielskiej miejscowości gdzie każdy zna każdego. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, dzięki bardzo fajnemu stylowi pisania autorki. Jeśli lubicie takie romanso-obyczajówki, to ten tytuł jest dla Was :)
Dodam jeszcze, że momentami miałam wrażenie, że czytam Rachel Gibson czy świetną Jill Shalvis, więc jeśli znacie którąś z nich i macie dobre wspomnienia to się nie wahajcie :)
Czytaj dalej

Nele Neuhaus- "Ostatnie lato w Nebrasce"


Oryginalny tytuł: Sommer der Wahrheit
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 7/10


  Kiedy czytacie nazwisko Neuhaus to pewnie od razu widzicie kobietę, która pisze kryminały. Czterdziesto-kilkuletnia Niemka zaczarowała czytelników swoim stylem pisania, umiejętnością łączenia faktów w jedną spójną intrygę oraz doskonałymi bohaterami. Podobno. Nele już od dawna była na mojej czytelniczej chciejce, ponieważ jak wiecie kocham twórczość niemieckich autorów. I pewnie jeszcze długo by leżakowała gdyby nie niespodzianka od Wydawnictwa Media Rodzina, w której znajdowało się właśnie "Ostatnie lato w Nebrasce". Okładka mówi, że spotkacie się z powieścią dla młodych dorosłych, czyli prawdę mówiąc jestem idealną grupą docelową. Jednak nie wierzcie we wszystko co mówią okładki. Ta książka to coś więcej niż kolejne, nudne NA.

  Nastoletnia Sheridan mieszka na farmie w Nebrasce. Jest adoptowaną córką Grantów, ale ojciec nigdy nie dał jej odczuć, że jest niekochana. Przeciwnie- jest jego oczkiem w głowie. Co innego jej matka. Krytykuje dziewczynę , nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł, tłamsi ją i wyzywa od najgorszych. Jednak Sheridan jest odważna- nade wszystko kocha książki i muzykę i z pasją oddaje się realizacji swoich zainteresowań. Kiedy przypadkiem znajduje pamiętniki tajemniczej Carolyn, zaczyna się zastanawiać co się z nią stało. Będą one kluczem do odkrycia przeszłości Sheridan i zakwestionowania zaufania do najbliższych. Jednocześnie dziewczyna wkracza w świat dorosłych, odkrywa czym jest seks i czy naprawdę jest on centrum wszystkiego. Teraz my- czytelnicy, mamy szansę odbyć z Sheridan tę fascynującą podróż do Nebraski, tropem dojrzewania młodej kobiety. Czy jesteście chętni?

  Pierwsze co rzuciło mi się w oczy podczas gdy wzięłam do ręki tę książkę to jej objętość. 521 stron powieści NA wydawało mi się przesadą. Po drugie- imię głównej bohaterki. Nie wiem jak Wam, ale mi wydaje się bardziej adekwatne jako nazwisko. Poza tym przypomina mi nazwę alkoholu ;) To były moje dwa główne uprzedzenia, ale uznałam, że to w końcu niemiecka autorka, nie mogę się rozczarować. Wyobraźcie sobie moją frustrację, gdy prawie dwa tygodnie męczyłam pierwsze 160 stron. Już wtedy byłam przekonana, że twórczość Nele jednak mi nie odpowiada, jednak byłam gotowa dokończyć tę książkę. I bardzo się cieszę z tej decyzji, ponieważ przebrnąwszy przez kiepski początek otrzymałam coś o czym nawet nie myślałam. Wciągającą, mądrą i interesującą powieść, która kazała mi zakwestionować wiarę w dobrych ludzi.

  Sheridan poznajemy jako piętnastoletnią dziewczynę, a akcja trwa około dwóch lat. Przez ten okres czasu poznajemy wiele obliczy dojrzewania i sposobów radzenia sobie z bólem i odtrąceniem. Sheridan poznaje smak alkoholu, narkotyków, seksu, uczucia zakochania się, uczucia źle ulokowanych uczuć. Próbuje odkryć kim tak naprawdę jest i dlaczego tak bardzo nie pasuje do rodzinnej farmy. My jej cały dotrzymujemy jej towarzystwa. Jednak Nele Neuhaus przekracza wiele granic i zmusza czytelnika do ponownego zdefiniowania tematu aborcji, gwałtu, zaściankowości czy miłości.
Pisze kontrowersyjnie i co więcej- nie boi się tego. Wie co robi, można by powiedzieć, że próbuje nawiązać dyskusję, dialog z własnymi czytelnikami. Chce sprowokować do wyrażania własnego zdania, bycia sobą w każdej sytuacji. I doskonale się jej to udaje.


  Choć nie zgadzam się z kilkoma rozwinięciami fabuły, uważam że są one przesadzone, to jednak potrafię dojrzeć potencjał tej powieści, który został prawie stuprocentowo wykorzystany. Były momenty kiedy zachowanie Sheridan mnie denerwowało, ale nie mogłam zapomnieć o tym, że jest ona jeszcze młodsza ode mnie, a radzi sobie ze wszystkimi problemami nad wyraz dobrze. Musiała bardzo szybko dojrzeć i bardzo wcześnie zacząć zachowywać się jak dorosła.

  Tym co jeszcze dodatkowo urzekło mnie w powieści był specyficzny klimat lat 90. dwudziestego wieku. Brak komputerów, nieliczna ilość telefonów, dobra muzyka. Poza tym dużo czasu spędzamy na farmie w Nebrasce, albo w mieście, gdzie dotyka nas wścibskość sąsiadów i umiejętność dobrego wyrażenia własnego wizerunku.
Zakończenie pozostało tak naprawdę otwarte. Jeśli autorka zechce, to spokojnie może napisać ciąg dalszy, chociaż ja osobiście uważam, że jest on zbyteczny. Lepiej niech czytelnik sam dopisze sobie dalsze losy Sheridan. Uważam też, że zachowanie Sheridan to swego rodzaju walka a wiatrakami. Zabawne, bo to właśnie w okolicy wiatraka po raz pierwszy poznajemy Sheridan. Często walczymy z ludźmi, próbując ich zmieniać- zapominając, że nasze starania zawsze idą na marne, kiedy taka osoba wcale nie chce się zmienić. Dlatego czasem lepiej jest odpuścić.

  Możecie powiedzieć, że nie chcecie czytać kolejnej książki NA, ponieważ nie dostaniecie nic odkrywczego. Ale w tym momencie chciałabym Was uświadomić, żebyście nie patrzyli na "Ostatnie lato w Nebrasce" przez pryzmat gatunku. Ta książka to mieszanka kryminału, powieści psychologicznej, obyczajówki, romansu i erotyku w jednym. To jeden wielki misz- masz gatunkowy.
Nele Neuhaus udowodniła mi, że nawet jeśli chce napisać opowieść NA, o nastoletniej Sheridan, to nawet wtedy daje z siebie wszystko i nie daje zapomnieć o tym kim jest. A jest przede wszystkim autorką opowieści kryminalnych i pasjonatką koni. Te dwie główne gałęzie dopełniają historię Sheridan i bez niej nie byłoby już tak klimatycznie. Bo uwierzcie- czytając tę książkę przenosicie się do USA, do Nebraski na farmę, gdzie małomiasteczkowość i plotki denerwują kolorową dziewczynę i buntują ją.

Za możliwość zobaczenia życia w Nebrasce w latach dziewięćdziesiątych, dziękuję bardzo Wydawnictwu Media Rodzina:


Czytaj dalej

Liebster Blog Award

Jeszcze w sierpniu zostałam nominowana do kolejnego Liebster Blog Award, a to nawet podwójnie ! Na pierwszy ogień idą pytania od Tetiany :



1. Najciekawsze miejsce, jakie zobaczyłeś w wakacje?
Mam nadzieję, że takie miejsce jest dopiero przede mną :)

2. Jaka książka przeczytana w wakacje najbardziej ci się podobała?
"Goniąc cienie" Marty Bilewicz, "Nie mów mi co mam robić"- Alice Clayton, "Utrata"-Rachel Van Dyken oraz "Małżeńska pułapka"- Jennifer Probst.

3. Książka, przez którą się popłakałaś?
Jeśli chodzi o emocje i wzruszenie: "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski, "Pułapka uczuć" Colleen Hoover, "Idealna chemia" Simone Elkeles.
Jeśli jednak mówimy o płaczu ze śmiechu to zdecydowanie czytajcie "Lato koloru wiśni"- Cariny Bartsch :)

4. Jaki masz znak zodiaku? Lubisz go?
Mój znak zodiaku to Skorpion. Czy go lubię? Tak myślę, że tak. Kiedy mam ochotę na przeczytanie horoskopu, czytam go i widzę, że wiele się zgadza i sprawdza. Poza tym cechy charakteru dopasowywane do Skorpiona również często mnie odzwierciedlają ;) Nie jestem aż tak przesądna, czasem fajnie poczytać :)

5. Czytasz same książki z opowiadaniami czy również poradniki itp.?
Czytałam jeden poradnik w życiu ( a to i tak nie do końca) na temat tego jak dbać o oczy. Jestem krótkowidzem i to dlatego :) Ale zdecydowanie preferuję te opowiadające jakąś historię... chociaż ostatnio dostałam wyczekiwaną przeze mnie książkę z opowiadaniami, czyli "Podaruj mi miłość" ^^ Czekam tylko na odpowiednią okazję ;)

6. Bohater książkowy, który Cię najbardziej rozśmieszył?
Emely w połączeniu z Elyasem <3 Obecnie czytam jeszcze "W pół drogi do grobu"- i tam również Cat i Bones powodują, że zrywam boki ze śmiechu :D

7. Jakie miejsce z książki chciałabyś odwiedzić?
Jak już kiedyś wspominałam chciałabym podróżować. Dlatego z wdzięcznością przyjmuję książki zagranicznych autorów z akcją w jakimś klimatycznym miejscu. Na dzień dzisiejszy marzy mi się Berlin i USA.

8. Czekasz na jakąś premierę książki? Jaką?
Hmm obecnie wszystkie książki, na które czekałam najmocniej zostały wydane. Ewentualnie "Ugly love" w przyszłym roku. Sami wiecie, że koniec roku nie jest zbyt obfity w nowe premiery ;) Ale poza tym liczę, że ktoś się zlituje i wyda u nas np.  "Dirty Little Secret"- Jennifer Echols, "Let The Sky Fal"- Shannon Messenger, "Since, you've been gone"- Morgan Matson czy "Sweet" Tammary Webber.

9. Lubisz pisać recenzje? Czujesz satysfakcję z napisania jej?
Gdybym tego nie lubiła robić, to po prostu bym odpuściła sobie bloga :) Kocham to robić. Uwielbiam czytać, uwielbiam pisać o książkach, opowiadać o nich. Nie zawsze czuję satysfakcję z napisanej recenzji, zdarzają mi się lepsze i gorsze dni, ale mimo wszystko nie oddałabym tego :)

10. Książka, która była nudna, ale ją przeczytałaś?
Było takich kilka, ponieważ nawet jak książka mi się nie podoba czytam ją do końca. Jest to pewnego rodzaju upór, niemożność zostawiania niedokończonych tytułów, czas poświęcony autorowi oraz fakt, że dalej może być lepiej. Do takich książek zaliczam m.in , "Piękne istoty"- Garcia & Stohl czy "Sny" Anny Frankowskiej.

11. W jaki sposób wybierasz książki?
Najczęściej wedle tego jaki mam nastrój :) Listy TBR nie do końca się u mnie sprawdzają :)



Druga nominacja przywędrowała do mnie od tommy:


1. Masz do wyboru uratowanie jednego bohatera książkowego przed śmiercią, jakiegokolwiek z jakiejkolwiek powieści. Kto to?
Nie chcę tak na wstępie sypać spoilerami, dlatego powiem jedynie, że uratowałabym kogoś z "Kosogłosa". Kto czytał ten się może domyśla :)

2. Masz możliwość zmiany zakończenia swojej ulubionej książki. Jednego wątku, jakiejś relacji czy ogólnie całokształt tego, jak się skończyło. Korzystasz z takiej szansy czy nie?
Nie, zdecydowanie nie.

3. Najtrudniej było Ci napisać recenzje książki...
Jakiejkolwiek książki, która wzbudziła we mnie gamę emocji pozytywnych, która zmieniła mój pogląd na świat, odmieniła mnie.

4. Najłatwiej pisało Ci się recenzje książki...
Tych, które nie przypadły mi do gustu, albo pozostałam z nią w neutralnych stosunkach.

5. Jesteś reżyserem, scenarzystą i możesz zekranizować jakąkolwiek powieść. Jaką byś wybrał/a i jak mniej więcej, by ona wyglądała? Postarasz się umieścić, jak najwięcej fragmentów czy raczej dodasz tam więcej od Siebie?
Bardzo lubię oglądać lekkie niezobowiązujące filmy, które niosą jednak ze sobą jakąś wartość. Na pewno nie bestsellery, za bardzo bym się bała reakcji tłumu ;) Byłoby to może "Tak wygląda szczęście". Na pewno trzymałabym się książki, chociaż nie wykluczam pomysłów własnych. Zresztą bardzo trudno jest określić "co by było gdyby?" ;)

6. Lepszy film jako ekranizacja czy serial?
Nie oglądałam jeszcze ekranizacji książki jako serialu. Dopiero od niedawna się przekonuję do seriali tak w ogóle, więc wybieram film.

7. Jaką moc byś wybrał/a gdybyś miał taką możliwość (szybkość, niewidzialność, telekineza itd)?
Niewidzialność i telekineza :)

8. Jaką piosenkę nucisz od jakiegoś czasu?
Ed Sheeran- Bloodstream & Jessie Ware- Say you love me

9. Najlepszy soundtrack do filmu to...
Grey. Nie czytałam książek, filmu też nie oglądałam, ale te piosenki są obłędne.

10. Jakie zakończenie dobrej trylogii/serii lub serialu Cię rozczarował?
Mam zaczęte bardzo wiele serii, ale niewiele z nich skończyłam, a te z którymi mi się udało, miały naprawdę fajne, satysfakcjonujące mnie zakończenia.

11. Najpiękniejszy cover to...
Jestem wielką fanką coverów i nie ma mowy, żeby udało mi się wybrać jeden. Moim mistrzem pod tym względem jest Kurt Hugo Schneider, nie mam pojęcia jak on wydłuża sobie dobę. Uwielbiam też siostry Cimorelli, Megan Nicole, Tiffany Alvord, Madilyn Bailey oraz całe Studio Accantus <33








Nominuję:
Ann Wars
Claudia Ann
oraz każdego chętnego ;)

1. Książka/seria, której prawdopodobnie nie czytałam, a możesz mi ją polecić to...
2. Blog, który możesz mi polecić to...
3. Ile stron tygodniowo udaje Ci się przeczytać ?
4. Czy posiadasz swoją listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią?
5. Co aktualnie czytasz?
6. Twój sposób na udany poranek?
7. JEDNA książka, której aktualnie pragniesz najbardziej ( niekoniecznie nowość)? 
8. Ulubione ciasto/ciasteczka?
9. Ulubiony tytuł książki?
10. Blog/vlog/osoba/itp która jest dla Ciebie motywacją do działania? A może nie potrzebujesz takiej?
11. Książka, po której nie spodziewałaś się wiele, ale mimo wszystko mocno cię zauroczyła?




Kochani ! Lojalnie informuję, że jeśli nie ma mnie na blogu to pojawiam się na INSTAGRAMIE. Znajdziecie tam najnowsze wieści, książki, które do mnie przybyły, i te które aktualnie czytam. Facebooka niestety odpuszczam sobie na jakiś czas. Może pamiętacie jak pisałam, że mam problemy z zalogowaniem się na moją stronę? Otóż one są od kilku miesięcy i nie chcą zniknąć. Dlatego FB chwilowo zawieszam, instagram nadal działa :)
PS Zdjęcia znalezione gdzieś w internetach ;)
Czytaj dalej