Najlepsze książki przeczytane w 2014

Dzisiaj Sylwester, ostatni dzień w roku, a ja przychodzę do Was z subiektywnym przeglądem najlepszych książek 2014 roku :)
Zapraszam!














11. Finale-Becca Fitzpatrick

12. Marcowe fiołki-Sarah Jio



Jest jedna książka więcej niż obiecywałam wczoraj bo kompletnie zapomniałam o "Marcowych fiołkach" :) To są Ci najlepsiejsi, książki które z czystym sumieniem mogę polecić :)
Coś się zgadza z Waszymi typami hmm? :)



Czytaj dalej

Najgorsze książki przeczytane w 2014

Drugi dzień mini maratonu czas zacząć :) Miałam problem czy zacząć od tych najlepszych, czy raczej od tych nielubianych, ale..
..na pierwszy ogień idzie ciemna strona mocy, czyli książki, które zdecydowanie nie podbiły mojego czytelniczego serca w tym roku.















Jest ich 9. Nie liczyłam ile książek faktycznie przeczytałam, więc nie mam porównania, ale mogę Wam zdradzić, że tych najlepszych jest o dwie więcej :)


Jeszcze takie zapytanie: wspominałam kiedyś, że następną wymiankę książkową planuję na wiosnę. Miałam wtedy na myśli Dzień Kobiet. Jednak wczoraj pomyślałam, że może warto by zrealizować mój pomysł wcześniej- na Walentynki konkretnie? Jakieś pomysły? Wasza opinia jest dla mnie naprawdę ważna i pomocna, więc będę wdzięczna za każdą. Jeśli się zgodzicie będziemy wspólnie poszukiwać nazwy, tak by zaraz na początku roku rozpocząć zapisy :))
Czytaj dalej

Mój rok 2014 w zdjęciach

Witam Was kochani w poniedziałkowe popołudnie! Niektórzy z Was może byli dziś w pracy, inni w szkole, ja jednak porządnie leniuchuję ^^ I tak ma zostać jeszcze przez tydzień <3

Dzisiejszym postem zapraszam Was na kilkudniowy maraton z mojego życia. Zaplanowałam subiektywny przegląd najlepszych i najgorszych książek, podsumowanie roku i być może coś tam jeszcze :) A teraz pomysł, który sam mi się nasunął wczoraj wieczorem, a mianowicie- mój rok w zdjęciach!

Naprawdę trudno jest wyselekcjonować te najfajniejsze zdjęcia z całego ogromu, jednak te, które wybrałam są w pewien sposób dla mnie ważne. Robię to przede wszystkim dla siebie, żeby za rok o tej porze usiąść i zagrzebać się w archiwum. Ale myślę, że dla części z Was to również może być pasjonująca wycieczka. Zapraszam!



 1. Moja karta biblioteczna, która jest ze mną już rok. Głupia karta, a ja się tak tym ekscytuję :D
2. "Cisza", czyli kocham Fitzpatrick ♥
3. Wtedy, kiedy robiłam to zdjęcie, spadł pierwszy śnieg :D
4. Drugi, bądź trzeci stosik z nowej biblioteki



5-7. Moje wygrane w różnych konkursach
8. Zwyciężczyni mojego konkursu i jej nagroda :)



9. Strasznie podoba mi się to zdjęcie. Poza tym jak jeszcze zauważycie, lubię robić fotki moim książkom :D
10. Kolejny stosik
11. Piękna okładka "Rywalek" i moje udane paznokcie :)
12. Mój kubeczek z seansu "Niezgodnej" :P


13. Zdjęcie robione na jakiś konkurs. Nie wyszło pięknie, jednak kreatywnie chyba tak. Niestety nie wygrałam :(
14. Książka, którą wymieniłam jako pierwszą :)
15. Jedna z lepszych książek 2014 roku


16-19. Typowo kulinarnie. Mój galaretkowy deser z nieudanym serduszkiem, pierwsze podejście do gotowania na parze, pancakes z bitą śmietaną oraz cola z tytułem jednej z piosenek One Republic <3


20-23. Cztery z tegorocznych wymianek. Dwie pierwsze organizowane przeze mnie, dwie na dole przez Asię :)


24-25. Tegoroczne wakacje
26. Nie mogłam się powstrzymać :D Na wakacjach poznałam Daemona, a to zobowiązuje :D
27. Zdjęcie na konkurs do Gosiarelli. Nie udało mi się wygrać, jednak zdjęcie mi się podoba :))



28-31. Trochę mnie w kawałkach. Na pierwszym zdjęciu moja fryzura na jakąś uroczystość, potem paznokcie ( tym razem nie do końca udane). Później moje nowe buty, a na końcu  selfie :D


32. Seans z Tatumem. Do tej pory nie znam zakończenia...
33. Dwa nowe zeszyty takie piękne <33
34. A'la tatuaż. Miałam wtedy kaca książkowego :)
35. Kolorowe i pyszne drinki, wypite w jak najlepszej atmosferze :)


 36-39. Kraków. Wjeżdżam do Krakowa, później widzę tłumy. Trzecie zdjęcie to moja podróż do domu z "Onyksem", a na ostatnim to moje targowe zdobycze :))


40-43. Prezentowo. Broszka z okazji rocznicy bloga, cienie na urodziny, a dwie książki prezent na Mikołajki <3




44-47. Świątecznie. Gwiazdy robione bratu na lekcję, lalka Dominika (takie rzeczy tylko w Pepco :D) oraz "Opowieść wigilijna" :)



48-50. Kropki i te sprawy. To jeszcze nie uzależnienie :D Na górze moje śliczne skarpetki, później sukienka i prezenty dla bliskich. Oczywiście w kropki :D

Brakuje jeszcze tak wielu zdjęć, z różnych spotkań, wyjazdów. Nie robiłam fotek, albo gdzieś je zagubiłam niestety :(
Świetnie się bawiłam podczas tworzenia tego postu. Trochę z tęsknotą patrzę na te zdjęcia, bo wiem, że to się już nie powtórzy. Ale mam nadzieję, że Wam też się podobało :) Ściskam mocno i zapraszam już jutro na kolejnego posta :))
Czytaj dalej

SZATYNKA POLECA #2

Witam Was w drugim już odcinku polecanek. Co ciekawego znalazłam w tym miesiącu?


1. Interesujący tekst o naszych snach. Jak wiele nie wiedziałeś/aś?

2. Mam problem z przyznaniem się do tego, że prowadzę bloga. Czuję się dziwnie nieswojo i nie na miejscu, gdy ktoś się przyzna, że zna i czyta moje teksty. Niby nie mam się czego wstydzić, bo blog jest częścią mnie, ale jednak jest mi ciężko. Ten tekst powoli pomaga mi uświadamiać sobie, że powinnam się otworzyć.

3. Trochę prawdy o polskich filmach.

4. Jak to napisała autorka- nawet milki nie lubią wszyscy, czyli kilkanaście punktów na temat polepszenia własnego życia :)

5. Tegoroczne wyzwanie, które oczywiście znalazłam pod koniec roku. Zamierzam troskę go zmodyfikować, wedle własnych potrzeb i sprawdzić ile stanów uda mi się zobaczyć w 2015 :)

6. 35 sposobów na bardziej udane i szczęśliwsze życie.  Niektóre spełniam, niektóre chcę dopiero zacząć. Jak to jest z Wami? :)

7. Na ten wpis natknęłam się przeglądając linki u Karolki. Wart zrobić samemu sobie całoroczny rachunek sumienia. Wstyd przyznać, ale podczas czytania tego tekstu śmiało mogłam wziąć do ręki gazetę i się nią zakryć.

8. Niby już po świętach, jednak piękne kokardy przydadzą się na każdą okazję. Ja sama już skorzystałam i efekt znakomity :)

9. Jak to jest być ekspertem do spraw wszelakich?

10. A jak Tobie minął dzień?

11. Coś dla osób uczących się. 10 porad, które uczynią Wasze szkolne życie lepszym!  Tekst znaleziony już dawno, sama zdążyłam zastosować klika porad i wiecie co? Łatwiej jest mi się dostosować. Robię coś po swojemu i lepiej na tym wychodzę :)

12. Na koniec bardzo mocny tekst. Autorka sprawiła, że rozmył mi się makijaż, który z takim poświęceniem nałożyłam na siebie dziś rano. I bardzo jej dziękuję!

Polecam film: Drobna niedogodność
Polecam muzykę: Grudniowa playlista. :)

Jeśli chcecie mi coś polecić-obojętnie- piosenkę, śmieszny filmik, książkę, ciekawy wpis, film czy cokolwiek innego-piszcie śmiało! :) Wszystkie propozycje mile widziane :)
Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Holiday" + życzenia :)

Dwie nieznające się kobiety, aby uciec od problemów, postanawiają na święta zamienić się domami. Iris przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, a Amanda wyjeżdża na zaśnieżoną angielską wieś. (opis: filmweb.pl)

Wśród takiej ilości filmów, jakie możemy teraz spotkać, ciężko jest natrafić na coś naprawdę wyjątkowego i wartego naszej uwagi. Jednak czasem zupełnie niespodziewanie trafiamy na coś co nas zachwyca. I nie mówię tutaj tylko o filmach. To dotyczy również książek, kupowania ciuchów jak i zawierania przypadkowych znajomości. Ile razy myśleliśmy, że nowy kolega nie stanie się kimś więcej? Ile razy impulsywnie kupiona koszulka stała się naszą ulubioną? A ile razy zawiedliśmy się na książce, którą wszyscy namiętnie nam polecali? Takich przykładów jest dużo i mogłabym długo wymieniać. Ale odnoszę wrażenie, że odchodzę lekko od tematu. Bo jak już zdążyliście przeczytać w opisie filmu to Iris i Amanda całkowicie przekierunkowują swoje życie. Wciskają przycisk "niech się dzieje co chce" i oglądają co to się porobiło z ich życiem.

Bardzo spodobała mi się sama idea wymiany mieszkań. Na pewien czas stajesz się kompletnie inną osobą, zachowując jednocześnie siebie i swoje nawyki. Dostajesz prezent w postaci nowego życia, który możesz przetestować, a później wedle życzenia przyjąć bądź oddać. Zostawiasz wszystko za sobą, odrywasz gruby łańcuch, którym byłaś związana przez tyle czasu. Tym łańcuchem może być zbyt wymagający chłopak, nieuprzejma koleżanka, problemy w życiu osobistym czy zawodowym, uciążliwa chęć zmiany. I nagle dostajesz upominek- możesz się wyrwać. Łańcuchy już nie będą Cię krępować, a ty nareszcie poczujesz się wolna.

Iris i Amandę czekają jednak niespodzianki. Na każdą z nich ktoś czeka, chociaż zupełnie się tego nie spodziewają. Przystojny brat Iris namiesza w głowie Amandzie, a Iris pozna za to Miles'a i Arthura.

Czy to jest komedia romantyczna? I tak i nie. Nie da się zaprzeczyć, że występuje tutaj wątek miłosny ( a nawet dwa), jednak jest też coś więcej. Przyjaźń, budowanie nowych relacji, nowego życia, miłość w trochę innym wydaniu niż ta między kobietą i mężczyzną. Znajdziemy też rozmyślania, a także humor. I to wszystko przyprószone nutką śniegu, bo jedna z bohaterek przenosi się na "ośnieżoną angielską wieś". Więc lekko świąteczny klimat też tu się znajdzie.

Obsada aktorska też jest dobra. Cameron Diaz, Kate Winslet, Jude Law. Nie lubię jak aktorzy  z dość znanych filmów przenoszą się do innego świata, o czym już niejednokrotnie wspominałam ( Pattison ) i tutaj ciągle ich porównywałam. A zwłaszcza Winslet. Jakiej roli by nie zagrała, zawsze będę ją kojarzyć z nieśmiertelnym Tytanikiem. Chociaż jak podetnie i przefarbuje włosy na blond, to już jakby mniej jest Rose ;)
Ale nie było tego złego. Jude Law chyba po raz pierwszy wydał mi się naprawdę przystojny, a Cameron Diaz to po prostu Cameron Diaz. Nie ma co się nad nią rozwodzić :))

Film ma też śliczną ścieżkę dźwiękową. Jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na takie rzeczy. Była sobie muzyczka, spodobała mi się i na tym tyle. A teraz zwracam na ten element większą uwagę, bo wszak gdyby nie ona, filmy wiele by traciły :) Tutaj do posłuchania ta, która towarzyszyła mi podczas pisania tego posta ( a zazwyczaj lubię pisać w ciszy, więc to chyba do czegoś zobowiązuje :D)



Reżyseria:  Nancy Meyers
Czas trwania: około 125 minut
Premiera: 22 grudnia 2006 (Polska)
Główne role:  Cameron Diaz, Kate Winslet, Jude Law

Moja ocena: 9/10


Korzystając z okazji, chciałabym Wam wszystkim tutaj obecnym, wszystkim tym, którzy czytają mojego bloga, oraz wszystkim tym, którzy kiedyś na niego zawitają życzyć wesołych, pogodnych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze. Niech nie zabraknie ciepłych słów, miłości, szczęścia, niech króluje pokój i radość. Niech w ten wyjątkowy czas spełnią się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia, a uśmiech  na twarzy niech nie znika przez cały rok. 

Święta są czasem dla rodziny, więc życzę Wam tego, żebyście na te kilka dni odłożyli wszelakie książki, telewizory czy komputery. A  później powrócili z nową mocą, z nowymi planami i pomysłami. Cieszcie się wspólnie spędzonym czasem, nie żałujcie niczego i jedzcie do woli. Wszak Boże Narodzenie jest tylko raz w roku ! :) Wesołych Świąt!

A ja znikam do końca tygodnia, żeby w ciszy i spokoju rozkoszować się tym czasem :D Do zobaczenia :*
Czytaj dalej

Zimowa Kraina Czarów TAG


Postanowiłam przyłączyć się do zabawy, którą znalazłam na blogu Oliwii. Jako, że weny twórczej brak, odpowiadam na świąteczne pytania :) 

1. Jaka książka jest tak urocza, że aż robi Ci się ciepło na sercu?

Stawiam na "Szczęściarę" Jill Shalvis. Jest to urocza historia, chociaż momentami mniej, a momentami więcej ;) Jednak lekko się ją czyta, a bohaterowie sprawiają, że chciałoby się mieć ich w znajomych :))

2.Jaka jest Twoja ulubiona książka z białą okładką?

Długo główkowałam jaka książka z białą okładką zapadła mi w pamięć. Musiałam się aż ratować moją półką na lubimyczytac.pl :)) Jest to niesamowity "Rebeliant" od Marie Lu.



3.Siedzisz w wygodnym fotelu z kubkiem czekolady. Jakiego giganta czytasz?

"Obsydian" i "Onyks". Może jeszcze nie giganty jednak trochę stron liczą. No i litości- toż to Daemon w końcu <3



4. Zaczyna padać śnieg i decydujesz się zrobić bitwę na śnieżki. Z jakim książkowym bohaterem pragniesz ją stoczyć?

Ja buduję drużynę! Katy z "Obsydiana", Nora z "Szeptem", Lake  i Will z "Pułapki uczuć", Holder i Sky z "Hopeless", Jaqueline z "Tak blisko" oraz Amy i Roger z "Aż po horyzont".

5. Ogień w kominku przygasa. Z której książki wyrwałbyś kilka ostatnich rozdziałów, żeby wrzucić je w ogień?

Buhahaha jestem taka nikczemna! Normalnie bym tego nigdy nie zrobiła i nie wrzuciła w ogień biednej  książki, jednak to tylko pytania, więc małe odstąpienie od reguły nikomu nie zaszkodzi.
Wybieram "Podwieczność" Brodi Ashton, "Piękne istoty" duetu Garcia & Stohl oraz "Elitę" Kiery Cass. < ale będzie mi ciepło ^^ >

6. Jaka książka jest tak bliska Twojemu sercu, że mogłabyś dać ją w prezencie świątecznym bliskiej Ci osobie, która jeszcze jej nie czytała?

Taką książką jest chyba "Aż po horyzont". Łączy on w sobie to wszystko o czym skrycie marzę. Dobra- nie wszystko, ale taka podróż po USA, czy spotkanie wymarzonego chłopaka nie byłoby takie złe :D


Tak prezentuje się moja wersja tego Tag-u. Nominuję 
Oxfordkę
Alicję
Marcelinę
oraz wszystkich innym chętnych :)

Mam do napisania 3 recenzje ( jeden film i dwie książki), a kompletnie nie mam weny. Dziś skrobnęłam jedną i jestem z niej dumna, ale 3 jeszcze przede mną :) Poza tym chciałabym napisać jakieś podsumowanie roku i kilka innych, a czasu brak :))
Do zobaczenia jutro :*




Czytaj dalej

O książkowych wyzwaniach i planach słów kilka

Za niedługo rozpocznie się rok 2015, a z nim pomysły na nowe postanowienia. Ja sama nigdy nie przepadałam za takim planowaniem: w tym czasie zrobię to to i to. Wszystko wychodziło w trakcie. Jednak teraz chciałabym coś zmienić. Jest to dla mnie ważny rok, bo wtedy kończę 18 lat. W zasadzie to nie wiem na co liczę, że się zmieni. Dalej będą tą samą osobą, przypuszczam, że z takimi samymi planami na życie. Zmieni się tylko liczba w wieku, a dla mnie jest to wyjątkowe :) Ale nie o tym dzisiaj.

Wracając do planów- zamierzam powypisywać się z kilku wyzwań, w których biorę udział. Zauważyłam, że tak naprawdę tylko zajmują mi czas, a już nie przynoszą takiej satysfakcji, jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Kolejną sprawą jest wygląd bloga. Już mi się nudzi powoli taka szata graficzna, chciałabym coś w odcieniach granatu, czerni, bieli- jednak kropki zostaną na pewno ! :) Zna się ktoś na czymś takim i chciałby mi pomóc? :)

Szukam też challenge'ów ( jakkolwiek to się odmienia) książkowych. Z jednej strony wypisuję się z wyzwań, z drugiej szukam czegoś nowego, świeżego. Jak dotąd mam kilka takich:






















Nie jestem pewna czy BINGO to challenge, jednak o czymś takim właśnie mówię. Mam plan, wybieram tylko co i kiedy mam czytać, żeby wpasowało się w napisy na tabliczkach :) Nie mam zielonego pojęcia z jakich stron to wzięłam, bo już chwilę leżały w folderze na pulpicie :(
Inny przykład:




Jak widzicie zaczerpnięte z zszywki. Trochę nudziło mi się na lekcji, a na takie okazje to zszywka rządzi :P Tutaj jest to pięknie zrobione i po polsku i bardzo ciekawe wyzwania. Jestem ciekawa czy znajdę autora z moimi inicjałami :D
Znacie jakieś podobne wyzwania? Bardzo chętnie bym je pooglądała :))

Wpis dość chaotyczny no i nie da się ukryć, że typowo luźniejszy, bo w grudniu jeszcze takowego nie było :(
Ale dużo czytam, na recenzję czekają dwie książki ( Uwielbiam Sarah Jio <3) i film :)
A co tam u Was? :)
Facebook <---------- klik

Edit: Właśnie zauważyłam, że po opublikowaniu posta jeden obrazek jest nie na swoim miejscu. Nie wiem dlaczego, w edytorze jest wszystko okej :(
Czytaj dalej

Colleen Hoover- "Pułapka uczuć"


Oryginalny tytuł: Slammed
Rok polskiego wydania: 2014 r.
Wydawnictwo: W.A.B
Seria: Slammed #1
Ocena: 10/10


"Zrozumienie sytuacji nie zawsze ułatwia jej zaakceptowanie"

  Layken ma osiemnaście lat. Po tragicznej i niespodziewanej śmierci własnego ojca, razem z mamą i młodszym bratem przenoszą się z gorącego Teksasu do Michigan. Każde z nich wyrusza w tę podróż w własnymi oczekiwaniami, każde z nich marzy o czymś innym. Po dotarciu na miejsce poznają braci Cooper. Czy Will wywróci życie Layken do góry nogami? Czy może ich historia nie będzie miała szczęśliwego zakończenia?

  O matko, jak ja się niesamowicie zakochałam w tej książce! Jest zabawna, momentami melancholijna, ale przede wszystkim mądra. Ktoś może stwierdzić, że w takich książkach nie ma żadnych wartości. Istnieją sobie, dzięki inwencji twórczej jakiegoś niewyżytego artystycznie człowieka i czekają, aż ktoś dostrzeże w nich potencjał. Cóż- ja oficjalnie zgłaszam się na ochotnika!

  Jest to druga przeczytana przeze mnie książka pani Hoover. Po sukcesie "Hopeless" uznałam, że chcę przeczytać "Pułapkę uczuć". Ale nie miałam co do niej wygórowanych oczekiwań. Trwałam w przekonaniu, że nie przebije ona swojej poprzedniczki. Jeśli ktoś dałby mi dziesięć złotych za każdą minutę, kiedy trwałam w tym przekonaniu, byłabym milionerką! "Pułapka uczuć" przebija swoją fenomenalnością "Hopeless".

  Odnoszę wrażenie, że styl pisania pani Hoover w "Pułapce uczuć" jest  inny niż w "Hopeless". Nie do końca wiem na czym polega ta subtelna różnica, ale można to łatwo wychwycić.

  Po skończeniu lektury uświadomiłam sobie, że fabuła tej książki jest lekko podobna do "Aż po horyzont". A ja uwielbiam tę książkę. Jest wspólny wątek- śmierć bliskiej osoby i związana z tym przeprowadzka. Z tym, że o ile Morgan Matson skupiła się na samej podróży, to Colleen położyła nacisk na życie bohaterów.

  Obserwując relacje Lake i Willa można się śmiać, albo płakać. Jest tutaj odpowiednio dużo smutku, oraz proporcjonalnie dużo śmiechu. Przy tej dwójce nie można się nudzić. A dodaj do tego dwójkę młodszego rodzeństwa z niesztampowymi pomysłami na zabawę ( tutaj mam na myśli lepienie bałwana :P) to wychodzi połączenie doskonałe.

  Nie jestem pewna czy to wina tego, że niesamowicie łatwo mnie zaskoczyć, czy raczej talentu pani Hoover, ale ciosy, które zadała bohaterom- zaszokowały mnie. O ile z pierwszego się śmiałam, to dwa kolejne maksymalnie mnie poruszyły i zachwiały moim poczuciem sprawiedliwości. A na dodatek jest jeszcze śmierć ojca Lake. Ile jeden człowiek jest w stanie wycierpieć?

  Dużą rolę w książce odegrały slamy. Jest to poezja dyktowana uczuciami, przynajmniej ja to tak interpretuję. Piękne wiersze, które zawierały w sobie dużo emocji. Wielkie ukłony dla autorki, że zdołała stworzyć kilka odrębnych stylów slamu, niepowtarzalnych dla każdego bohatera.

  Aby poczuć te emocje, te uczucia i poznać wybory bohaterów-sami musicie sięgnąć po tę książkę. Dla mnie jest absolutnie wyjątkowa.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ta opinia, w większej mierze dyktowana jest emocjami i uczuciem, aniżeli chłodną logiką. Jest to nieuporządkowany i nieskładny ciąg niespójnych zdań, z którego mam nadzieję coś zrozumiecie i weźmiecie ze sobą.

  PS Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Czytam głównie literaturę amerykańską i zauważyłam pewną zależność. Zauważyliście, że w takich książkach ludzie nie idą się kąpać? Nie idą zażywać kąpieli, czy nie idą do wanny. Oni idą POD PRYSZNIC. Ja nie wiem, dlaczego ten prysznic jest taki wspaniały :D
A drugą taką rzeczą jest sytuacja, kiedy wypiją sok/herbatę/kawę, chowają kubek do zmywarki i włączają ją. Po co uruchamiać zmywarkę dla jednego kubka?? Czy nie lepiej poczekać,aż się zapełni? Albo umyć kubek pod bieżącą wodą? Chyba, że ta zmywarka jest już pełna, a kubek jest tylko pretekstem. Wtedy zwracam honor :D  <takie tam rozkminy>


"Żałowanie do niczego nie prowadzi.To patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić. Kwestionowanie rzeczy na bieżąco może zapobiec żałowaniu czegoś w przyszłości."
Czytaj dalej

Veronica Roth- "Zbuntowana"


Tytuł oryginału: Insurgent
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Amber
Seria: Niezgodna #2
Ocena: 7/10


Jeden wybór może Cię zmienić. Jeden wybór może Cię zniszczyć.


  Po tym jak Tris dokonała wyboru- wybrała frakcję Nieustraszonych wszystko się zmieniło. Uciekła od rodziny, od znanych zwyczajów, aby stać się dziewczyną, jaką w głębi duszy zawsze pragnęła być. Wybór ten też sprawił, że poznała Tobiasa. Jednak teraz- wojna się rozprzestrzenia i dosięga każdą z  frakcji. Bohaterowie muszą odkryć, komu można zaufać i jaka tajemnica kryje się za aresztowaniami Niezgodnych. Tris jest jedną z nich. A czas ucieka...

  Kilka miesięcy minęło, zanim sięgnęłam po "Zbuntowaną". Wstrzymywały mnie w większości negatywne opinie na temat tej książki. A to, że jest najgorszą z całej trójki, a to, że nic się w niej nie dzieje. Jednak teraz po lekturze mogę stwierdzić, że nie żałuję czasu spędzonego przy tej książce. Żałuję jedynie, że tak późno się do niej zabrałam.

  Faktycznie- ta część skupia bardziej rozważania Tris o tym co było, jest i będzie. Dziewczyna jest zagubiona, walczy sama ze sobą i własnymi demonami. Coraz trudniej jest jest komuś zaufać, boi się kolejnych strat. Obwinia siebie o śmierć kilku osób, zadręcza się tym. W drugim tomie serii Veronici Roth akcji jest niewiele. Oczywiście było kilka decydujących momentów, które zapadają w pamięć i powodują, że po raz kolejny ( i zapewne nie ostatni) zaczęłam zastanawiać się co z ludźmi jest nie tak? Dlaczego potrafią krzywdzić, żeby zaspokoić swoje ambicje?

  Wątek miłosny również osłabł i nie do końca satysfakcjonuje. Między Tris i Tobiasem pojawia się coraz więcej niedomówień, słabnie ich więź, nie ufają sobie wzajemnie. Są niby razem, a jednak osobno. Kilka pocałunków- to jedyne na co mogłam liczyć. Większą część czasu zajmowały im kłótnie i wypominanie sobie własnych błędów.

  Końcówka bardzo mi się spodobała. Było to zakończenie na piątkę z plusem. Decydujące, pozostawia czytelnika w niewiedzy-co będzie dalej? 

  Zapytacie może- to dlaczego nie żałuje czasu spędzonego przy tej książce, skoro jest tyle minusów? Otóż, uwierzcie mi- mało jest takich książek, które wyprowadzają mnie z równowagi, powodują, że mam ochotę je wyrzucić i wymazać z pamięci. Na ogół staram się szanować każdą książkę i dawać jej szansę pomimo tego, że ciężko mi przez nią przebrnąć. Do "Zbuntowanej" podchodziłam z nastawieniem "No, przeczytam tę książkę, odhaczę ją i będę miała święty spokój". Takie myślenie jest bardzo złe. Już po kilku rozdziałach zdałam sobie sprawę, z tego, że tak naprawdę to nie chcę tej książki skończyć za szybko. Przypomniało mi się dlaczego tak bardzo "Niezgodna" przypadła mi go gustu i po części odnalazłam to też w "Zbuntowanej". I ogromnie się z tego cieszę.

  "Zbuntowana" ma wiele minusów, ale mimo wszystko podobała mi się. Pojawiło się kilka nowych postaci, które polubiłam bardziej lub mniej, stare osoby też w jakiś sposób mnie zaskoczyły. Jest to przyzwoita kontynuacja. Troszkę nawet nie mogę doczekać się kiedy przeczytam "Wierną". Jednak chyba wiem jak się ona zakończy ( przeczytałam po prostu nieoznakowany spoiler-nikomu tego nie życzę. A, że jestem ciekawska z natury i nie mogłam się powstrzymać, wybadałam sytuację i coś czuję, że był on jak najbardziej prawdziwy ).

Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Pamiętnik", "22 Jump Street", "Gwiazd naszych wina", "Twój na zawsze"








"Pamiętnik" należy do takich filmów, które wszyscy obok mnie znają, zachwalają, a ja sierotka w środku nie mam nic do powiedzenia. Po pierwszym kilkunastu minutowym podejściu kilka miesięcy temu, odpuściłam, ale w końcu uznałam, ze muszę to obejrzeć. I co? Bez fajerwerków. Historia, która tak wszystkich porusza i zachwyca, przeszła obok mnie obojętnie. Był jeden moment  (po koniec filmu) gdzie się popłakałam, ale to by było na tyle. Opowieść może i piękna sama w sobie, ale realizacja nie do końca mnie przekonała.
(Wyk. Rachel McAdams, Ryan Gosling,; Premiera: 2004 ; Ocena: 6/10)











"22 Jump Street"  zdecydowanie zasługuje na miejsce w rankingu najlepszych filmów roku 2014 w moim subiektywnym odczuciu. Jest to komedia kryminalna, ale więcej tam komedii niż kryminału. Mogłabym nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest jeszcze lepsza niż jedynka <3 No i tam jest Tatum ♥ Ehh uwielbiam go :)
(Wyk. Channing Tatum, Jonah Hill; Premiera: 2014; Ocena: 10/10)

O "Gwiazd naszych wina" miał powstać osobny post, ale stwierdziłam, że tak naprawdę wszystko zostało już powiedziane.






Podobało mi się. Zapytana o to, co jest lepsze film, czy książka, zacięłam się na kilka sekund. Bo tak naprawdę to obie wersje są świetne. Reżyserzy i aktorzy ( i cała zgraja im podobnych) spisali się na medal i potraktowali widza jako czytelnika i widza jako widza. Zadbali o to, żeby dialogi i sceny były zgodne z książką, a to się chwali. W moich oczach bardzo dużo zyskali. Oby jeszcze więcej takich produkcji! Ale jeszcze bardziej niż dwójka głównych bohaterów, spodobał mi się Isaac- sceny z jego udziałem były po prostu komiczne :D
(Wyk. Shailene Woodley, Ansel Elgort, Nat Wolff; Premiera: 2014; Ocena: 8/10)







Ostatnim filmem, na którego temat mam coś do powiedzenia, to "Twój na zawsze". Polecił mi go filmweb, jako że być może wpasuje się w mój gust. Przeczytałam opis- jak dla mnie, miłośniczki wszelkiej maści romansów i im podobnych bardzo się spodobał. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie główna rola męska. Jak zobaczyłam, to odebrało mi chęci do życia. Pattison. No po prostu tragedia. Ze względu na "Zmierzch" mam okropne uprzedzenia do tego aktora ( do całej trójki głównych w zasadzie). Ale wiecie co? Przełamałam się. Bo uznałam, że kiedyś jednak trzeba. Ludzie dorastają i takie tam. I to była mądra decyzja. Bo film jest naprawdę dobry! A końcówka to w ogóle oszałamia. Pattison dał radę. Jeśli się nie patrzy na niego z profilu ( a takich scen nie ma tak strasznie dużo) to można zapomnieć, że to on. Jednak widać też, że chce on odbudować wizerunek złamany przez "Edułorda". Więcej brutalności i pokazania niegrzecznego chłopca, aniżeli byłoby to potrzebne.
I nie patrzcie na to, że to romans. Bo to błędne założenie. Film skupia się głównie na zdolności przebaczania, radzenia sobie ze stratą i byciem wyobcowanym.
(Wyk. Robert Pattison,Emilie de Ravin; Premiera: 2010; Ocena: 7/10)


Wszystkie zdjęcia pochodzą z filmweb.pl



Czytaj dalej

Jamie McGuire- "Piękna katastrofa"



Tytuł oryginału: Beautiful Disaster
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 6/10


   Ile razy zdarzyło Ci się zobaczyć film, bądź przeczytać książkę, o jakże grzecznej dziewczynie, która całkowicie niespodziewanie zakochuje się w niegrzecznym chłopaku? Takich historii jest mnóstwo, zarówno tych w wersji papierowej jak i przeniesionych na ekran. Co skłania nas-mnie czy Ciebie do tego, żeby po tylu porażkach, w dalszym ciągu  to czytać czy oglądać?

  "Piękna katastrofa" jest taką książką.
Abby to piątkowa uczennica. Zawsze przychodzi na lekcję przygotowana, wszystko umie i nie zdarza jej się przeklinać.
Travis za to, to buntownik. Sprzeciwia się wielu rzeczom, uczestniczy w nielegalnych walkach oraz sypia z tyloma dziewczynami, że aż trudno je zliczyć.
Co połączy te dwie jakże różne osobowości? Jak poradzą sobie z barierami i ograniczeniami? Jak przebiją się przez mury, które sami budują?

  Standardowa historia prawda? Wiedziałam w co się pakuję, jednak to nie zmieniło faktu, że wierzyłam, że ta opowieść będzie wyjątkowa. Wiecie taka perła wśród tylu kamieni. Taka, która w jakiś magiczny sposób sprawi, że nie będę mogła zasnąć, rozmyślając do dalej stanie się z bohaterami. Taka, która nie pozwoli siebie odłożyć, niesamowicie wciągnie i nie odpuści dopóki jej nie skończę. Kurczę, nawet okładka mnie hipnotyzowała. Jednak troszkę się przejechałam.

  Spotkanie Abby i Travisa następuje, a jakże na samym początku książki. Jak się później dowiadujemy, on już wtedy wie, że dziewczyna będzie dla niego ważna, a ona-że ten chłopak namiesza w jej życiu. Jednak to nie powstrzymuje ich od koleżeńskich przytyków i złośliwości. Ten zakład, dzięki któremu (czysto teoretycznie) dochodzi do zmiany ich stosunków, to tak naprawdę, nikły epizod. Nie zasługuje na to, żeby umieszczać go na okładce i to jeszcze napisać wielkimi literami. Bo i bez niego by się obeszło.

 Abby i Travis jako dwie odrębne osoby prezentują się całkiem nieźle. On taki wytatuowany bad boy, ona ułożona dziewczyna w sweterku, ale oboje z ciętym językiem. I te momenty kiedy byli sami z własnymi myślami, były naprawdę dobre. Jednak kiedy dochodziło do ich spotkania ( a uwierzcie mi- było ich bardzo dużo) to coś się psuło. Tak jakby autorka miała doświadczenie w kreowaniu postaci, ale nie do końca wiedziała jak ma wyglądać związek. Albo po prostu obejrzała za dużo płytkich komedii romantycznych. Ich dialogi były strasznie sztuczne, naciągane i aż ociekały słodyczą.  Nie potrafili zdecydować się na jedno rozwiązanie, więc akcja książki dłużyła się w nieskończoność.

  Jak jest związek, są też tajemnice. Najlepiej z przeszłości, które gnębią główną bohaterkę. W tym przypadku szybko domyśliłam się o co chodzi, więc sądziłam, że jednak autorka może wymyśli coś innego, bardziej szałowego. Ale nie. Jak już doszło do jej wyjawienia nie było żadnego huraganu. Żadnego elementu zaskoczenia. Autorka już bardziej spłycić tego nie mogła. Niby wielka tajemnica, a jak już wychodzi na jaw, to jest jej poświęcone  trzy strony z przerwami. Nie ma żadnego rozejmu z przeszłością, tylko pokorne podziękowanie za to, że nie było gorzej. Ot, taki lekki wietrzyk.


  Nie mogłam poczuć tej obiecanej wiarygodności. Nie wiem też gdzie jest to pisanie bez zahamowań. To, że występują tam przekleństwa to jeszcze nie do końca to. W ogóle jakoś ciężko było mi się wbić w tę książkę. Czytałam ją przerwami z nadzieją, że jak wreszcie ją skończę, będę mogła zabrać się za coś innego. Nie powinnam tak myśleć, ale to pojawiło się samo i nie chciało zniknąć.

  Usatysfakcjonowała mnie końcówka. Może i dalej była lekko przesłodzona i naciągana, jednak te kilka kartek było bardziej swobodnie napisanych niż cała książka.
Nie linczujcie mnie, kiedy zechcę przeczytać kolejną książkę o takiej tematyce. Bo zapewne zechcę. To jest temat niezwykle oklepany, jednak każda historia wnosi coś nowego. Cóż ja poradzę na to, że bardzo lubię czytać takie opowieści? :)


Nie wiedziałem, że się
zagubiłem, dopóki mnie nie odnalazłaś. Nie zaznałem uczucia
samotności aż do pierwszej nocy, którą spędziłem w łóżku bez
ciebie. Jeśli coś mi się w życiu udało, to tylko dzięki tobie.
Czekałem na ciebie, Gołąbku.
Czytaj dalej

Brodi Ashton- Podwieczność"

  

Tytuł oryginału: Everneath
Rok polskiego wydania: 2013
Seria: Podwieczność #1
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Zdjęcie okładki pochodzi z: lubimyczytac.pl
Ocena: 1/10



Zawsze się cieszyłam, kiedy na lekcjach mieliśmy omawiać cokolwiek zaczerpniętego z mitologii. Różne mity czy teksty współczesne. To zamiłowanie przeniosło się także na wybór książek do czytania. Na mojej półce na lubimyczytac.pl znajdziecie kilkanaście pozycji, które treściowo, chociażby w minimalnym stopniu, nawiązują do mitologii, a które chcę przeczytać. Do niedawna była tam też "Podwieczność" Brodi Ashton.

  Nikki jest zakochana w Jacku. Jednak jedno wydarzenie sprawia, że dziewczyna zaczyna wątpić w jego wierność. Załamana prosi o pomoc nowo poznanego chłopaka- Cole'a, który ma sposób by ukoić jej ból. Nikki wraz z nim trafia do Podwieczności- krainy, w której Wieczni karmią się energią i uczuciami ludzi. Dziewczyna zostaje karmicielką Cole'a. 
Kiedy na Ziemi mija pół roku, a w Podwieczności sto lat, Nikki może na pewien czas wrócić na powierzchnię, do swojej rodziny i Jacka. Początkowo ma w planach tylko pożegnanie się z najbliższymi, jednak nie bierze po uwagę tego, że to będzie takie trudne.
A za sześć miesięcy upomną się o nią Tunele. Czy zdesperowana dziewczyna znajdzie sposób, aby przerwać swoje przekleństwo?

  Z tego co się orientuję nie ma jak na razie kontynuacji w Polsce i jak dla mnie to nawet lepiej. Jak nie lubię niedokończonych serii i wątków, to w tym przypadku mogę zrobić wyjątek. W ogóle nie obchodzi mnie co będzie dalej z Nikki i Jack'iem czy Cole'em. Mam ich daleko gdzieś. Już dawno podczas lektury się tak nie zdenerwowałam i nie byłam tak zdegustowana postawą bohaterów. 

  Zacznijmy od Nikki- załamana, przestraszona i nietowarzyska dziewczyna, która boi się własnego cienia. Pobyt w Podwieczności ją odmienił, sprawił, że odizolowała się od społeczeństwa i nie za bardzo wie jak się w nim poruszać. Chce pożegnać się z Jack'iem, a zaraz po tym stwierdza, że kontakt z nią zaszkodzi mu jeszcze bardziej. I dlatego lgnie do Cole'a, po to by zaraz sobie uprzytomnić, że przecież wróciła tu głównie dla Jacka. Litości.

  Jack jest zakochany w Nikki bez pamięci, zrobiłby dla niej wszystko, ale nie jest to ten rodzaj miłości, który bez ostrzeżenia porywa czytelnika. Jest to uczucie lekkie, spokojne, gdzie ciężko nawet zauważyć, że w ogóle istnieje.

  Co do Cole'a to bezustannie zmieniałam zdanie. Albo miałam nadzieję, że Nikki z nim wróci, albo, że go zabije. Jest to ten typ człowieka, co do którego zawsze mam mieszane uczucia. Plusem dla niego była gra na gitarze ( mam słabość do chłopaków grających na jakimś instrumencie), jednak żadnego zagłębienia w temat muzyki nie było.

  W akcję teraźniejszą wplatają się retrospekcje z przeszłości, które ukazują nam życie Nikki przed egzystencją w Podwieczności. Chwile spędzone z Jackiem, najbliższą przyjaciółką Jules no i z Cole'm. Nie bardzo wiem co myśleć o takim zabiegu. Bo do jednych książek to pasuje i po prostu nie wyobrażam sobie ich treści bez takiej retrospekcji, a niektóre lektury po prostu na tym tracą. Przyzwyczaisz się do pobytu w jednym miejscu w określonym miejscu i czasie, a tu nagle niespodzianka bo cofamy się kilka miesięcy wstecz.

  Cała książka to jedno wielkie nieporozumienie. Gdzie w tym gąszczu wydawcy znaleźli coś godnego publikacji? Ja rozumiem, każdy ma szansę zaistnieć na rynku wydawniczym. To rozumiem. Ale, żeby ta książka była tłumaczona i puszczana dalej? Tego już niekoniecznie. 

  Wiecie co? "Podwieczność" przebiła beznadziejnością "Piękne istoty". Nie polecam jej nikomu- ani fanom fantastyki, ani mitologii, ani niczego innego. Żałuję czasu spędzonego przy tej lekturze. Jedyne co jest naprawdę dobre to to, że odhaczyłam tę książkę z listy 10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego. I to by było na tyle.

Czytaj dalej

Zapowiedzi-grudzień 2014 #6

Grudzień do miesiąców obfitujących w ciekawe premiery nie należy, ale nie uważam, że to coś złego. W końcu wydawnictwa zamykają rok wydawniczy, a ja i bez tego mam dość do czytania :))
Znalazłam dwie książki, które chciałabym przeczytać, jednak nie jest to takie pilne :)


Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?

Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

W zwiastunie "Love,Rosie" zakochałam się od pierwszej chwili. (Sam <33) I dlatego znajdzie się tutaj papierowa wersja historii. Jest to jedna z tych okładek, które ładniejsze są filmowe, aniżeli te zwykłe :)




Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: "Love, Rosie" ( dawniej -"Na końcu tęczy")
Wydawnictwo: Akurat

Data premiery: 03.12.2014 r.



Zaczekaj na mnie to opowieść Avery o uczuciu jej i Camerona, o bólu i szczęściu. Teraz głos ma Cameron. Z jego perspektywy ta sama historia wygląda całkiem inaczej… Jest przyciąganie, któremu nie warto się opierać. Cameron Hamilton to ideał mężczyzny i marzenie wszystkich dziewczyn. Lecz pierwszego dnia w college’u spotyka tę jedyną. Jest przeszłość, od której nie wolno uciekać. Na Avery Morgansten nie działa urok błękitnych oczu Camerona. Czegoś panicznie się boi, chce o czymś zapomnieć. Czy dlatego go odpycha? Są ludzie, o których trzeba walczyć. Ale Cameron nie pozwoli jej odejść. Musi przekonać Avery, że jest warta miłości. Że sama potrafi kochać. Bo są uczucia, którym trzeba zaufać…

"Zaufaj mi" znalazło się na liście, ze względu na nazwisko pani Armentrout. Jest to historia Avery i Camerona z "Zaczekaj na mnie", opowiedziana z punktu widzenia chłopaka ( swoją drogą to strasznie modne ostatnio)



Autor: J.Lynn (Jennifer L.Armentrout")
Tytuł: "Zaufaj mi"
Wydawnictwo: Amber

Data premiery: 04.12.2014 r.


Opisy i zdjęcia okładek pochodzą ze strony lubimyczytac.pl
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-listopad 2014



Listopad zleciał mi niesamowicie szybko. Głównie obfitował on w naukę i kilka obejrzanych filmów, więc książkowo rewelacyjnie nie było. Ale cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze :)

W listopadzie przeczytałam 4 książki:




"Kosogłos" bardzo mi się podobał, ale poza tym większego WOW nie było. Ot takie przeciętniaki.
Ale ukazało się 6 recenzji, 4 październikowe :)


Filmowo wyglądało to tak:

  • "Gwiazd naszych wina"
  • "Pamiętnik"
  • "22 JUMP STREET" <3
To wszystko mam zamiar umieścić w "Filmowej Dominice" w grudniu ( teraz zdałam sobie sprawę, że w listopadzie filmowo nie było NIC!)

Opublikowałam zapowiedzi ( teraz tworzę również te grudniowe- nie ma nic ) oraz be Happy (które blogowo postanowiłam zawiesić. Ach ten słomiany zapał :) Tworzę je nadal tylko dla siebie, bo tak naprawdę niewiele osób poza mną, wie o co w nich chodzi :))

Wielką frajdę sprawiło mi tworzenie Zombie Apocalypse Book TAG. Robienie masy zdjęć, losowanko, kolejne zdjęcia, a potem wertowanie książki w poszukiwaniu imion. Kocham takie zabawy :))

Wystartowałam też z cyklem SZATYNKA POLECA ( Boże dopomóż, żebym w nim wytrwała chociaż pół roku :D)- w dalszym ciągu zapraszam :))

Poza tym zapraszam Was bardzo serdecznie do Wymianki Świątecznej u Fenko! Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że bawimy się nie tylko książkowo! Ja niestety z powodu ograniczonych funduszy i z braku czasu udziału nie biorę, jednak kolejną wymiankę zdominuję :D

http://krolowamoli.blogspot.com/2014/11/wymianka-swiateczna.html

Zainteresowanych zapraszam na FP bloga- to tam jeszcze w tym tygodniu dodam zdjęcie paczki wymiankowej, z wymiany u Asi :))

Dziś Dzień Darmowej Dostawy!- Korzystacie? Ja osobiście mam postanowienie, że nie kupię żadnej książki do końca roku. Cóż jak na razie trwam, ale do północy jeszcze tyyyle godzin :D
Czytaj dalej