SZATYNKA POLECA #1

Zaobserwowałam, że dużo osób z blogosfery tworzy listy polecanych wpisów. Bardzo lubię je przeglądać, więc pomyślałam- dlaczego nie? Mam słomiany zapał, jednak mam nadzieję, że inicjatywa potrwa dłużej, bo jest naprawdę świetna! Zapraszam do części pierwszej polecanek ;)





1. Kilka miesięcy temu poznałam Martę. Jej wpisy są czasem budujące, czasem dające do myślenia, a czasem podczas czytania, mam ochotę zasłonić się gazetą. Bo to o mnie. Dzisiaj mam dla Was trzy takie perełki:
Jak przegrać życie?- kiedy obudzisz się ze świadomością, że nawaliłeś/aś?
Zrozum, że Ci się nie należy- życie pożycza, a nie daje.
Nasza klasa- Dla mnie ten wpis jest taki  własny. Chociaż jestem dopiero w szkole średniej, łapię się za głowę, kiedy widzę co to się porobiło z moją gimnazjalną klasą...

2. Jeśli pokłóciłeś/aś się z grafiką i nie lubisz każdego, kto się tym bawi, bo Tobie nie wychodzi- zapraszam tutaj. Jestem dumna z logo, które udało mi się stworzyć ( to u góry ;))

3. Czy są tu jacyś fani "Szeptem"? Ewentualnie "Black Ice"? Mam dla Was wywiad z samą autorką ^^

4. A może tak jak ja, przechodzisz okres kiedy nie wiesz co ze sobą zrobić? Kilka słów o tym, jak wybrać studia.

5. Ula Łupińska opowiada o swojej pracy. Jak to jest móc nazwać się korektorem?

6.Albo bibliotekarzem? Tym razem gościmy u Jarka Domańskiego.

7. Nie macie pomysłu na świąteczny prezent dla mola książkowego? Book Geek otworzył sklep z książkową biżuterią! Książka to zawsze dobry prezent, ale jakby połączyć ją  z biżuterią? :))

8. MEN posiłkuje się u czytelników. Chcesz mieć wpływ na wybór lektur szkolnych? Kliknij tutaj, a dowiesz się więcej!. A ja będę czekać na wpis dotyczący wyboru lektur gimnazjalnych ;)

9. Gdy Ci smutno, gdy Ci źle włącz Minionki rozchmurz się! <3

10. Lubicie Pitch Perfect? Zwiastun drugiej części czeka na oglądających. Zabawa gwarantowana! :)

11. I na koniec pyszna strona, a na niej przepis na pyszne pierniczki <3


Polecam film: 22 JUMP STREET ( idealny na poprawę humoru ;D)
Polecam muzykę: Wszystko, czego słuchałam w listopadzie :) No prawie :))


Jeśli chcecie mi coś polecić-obojętnie- piosenkę, śmieszny filmik, książkę, ciekawy wpis, film czy cokolwiek innego-piszcie śmiało! :) Wszystkie propozycje mile widziane :) Lubicie czytać takie wpisy?

Czytaj dalej

Susan Elizabeth Phillips-"Nikt mi się nie oprze'


Oryginalny tytuł: Call me irresistible
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 4/10



  Widzicie tą piękną okładkę, tam na górze? Tak? To dobrze. Nie wiem dlaczego, bo w zasadzie nie jest jakaś szczególna, ale mi się podoba. Mam bzika na punkcie kropeczek to może być raz. Po drugie-ile ja bym dała, żeby mieć odwagę chodzić w takich ustach (uwierzcie próbowałam :D). No i opis, którego tutaj nie widać, a który już Wam przybliżam. To były czynniki, które sprawiły, że sięgnęłam po tę książkę. Jednak w tym wypadku, powinnam była jednak kierować się tytułem. Który nie wrózny nic dobrego.

  Ted to chodzący ideał. Wzorowy mężczyzna, troskliwy, uczynny, czuły, dbający o dobro i zadowolenie każdego. Przykładny burmistrz, kochający syn, konsekwentny człowiek. I mamy Lucy-narzeczoną Teda. Jest też Meg, najlepsza przyjaciółka Lucy, która jest przeciwna jej związkowi z panem "chodząca doskonałość".  Przyjeżdża do Wynette na wesele, a tam niespodzianka-bo wesela nie będzie! Całkowicie spłukana, zdana na łaskę i niełaskę burmistrza, Meg próbuje zacząć prawdziwe dorosłe życie. Jednak w międzyczasie, coś zakwitnie między nią, a Tedem. Czy kobieta sobie z tym poradzi?

  Wiecie co? Już samo to, że Ted "to absolutny ideał" (jak głosi okładka) powinno włączyć mój radar beznadziejności. No bo jak to? Wszystko zrobi perfekcyjnie, nie popełnia błędów, jest doskonały w każdej dziedzinie życia- czy to nie za wiele? No bo gdzie w tym czystym życiu miejsce dla kogoś innego? Co za dużo to niezdrowo. Autorka zdecydowanie przekoloryzowała jego postać, sprawiając tym samym, że książka dłużyła się niemiłosiernie.

  Odniosłam wrażenie, że pani Phillips na siłę chciała stworzyć dwie postaci, kompletnie od siebie różne. Porzuciła materiał bad boya, tworząc little bad girl. Zaaferowana podróżami, nowymi romansami i wkurzaniem rodziców- nie potrafiłam zrozumieć jej zachowania, ani przyczyn jakie się za nim kryły.

  Liczyłam, że "Nikt mi się nie oprze" będzie przypominać moją kochaną "Szczęściarę"od Jill Shalvis. I się zawiodłam. Jill pisze o wiele lepiej, kreśli bardziej realne i wyraziste postacie, nie słodzi tam gdzie nie trzeba. Susan tego brakuje. Dopiero sama końcówka książki była obiecująca, jednak nie na tyle, żeby czytać inne jej książki.

  Czy polecam? Niekoniecznie. Tym, którzy lubią styl pani Phillips- jak najbardziej. Jednak czytam dość dużo romansów i obyczajówek, by powoli zaczynać się rozeznawać. Trzeba się jednak sparzyć, żeby odkryć coś dobrego :))

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Czytaj dalej

Zombie Apocalypse Book Tag


Bardzo dziękuję Ali za nominację do ZABT. Publikuję moje odpowiedzi dopiero miesiąc po nominacji, i być może trochę bez związku z czymkolwiek, ale jednak są ;) Zapraszam!

Zasady:
Wybierasz 5 lub 10 książek i na podstawie losowania, wybierasz książkę, którą kartkujesz i otwierasz na przypadkowo otworzonej stronie. Imię, które zobaczysz jako pierwsze, to będzie osoba przypisana do jednego z dziesięciu punkcików.


Pierwszą wylosowaną książką są "Rywalki" Kiery Cass. Jak zobaczyłam jakie kategorie przygotowane zostały do pierwszej książki, to aż zatarłam ręce z radości ( no dobra tego nie zrobiłam, ale byłam blisko^^). Jestem taka zła i nikczemna. Tak bardzo źle życzę bohaterom tej książki? ;) Oto co wyszło:

1.Osoba, która zginie jako pierwsza
Anne (str.128)- no nieee! Nieee! Anne to jedna z pokojówek Ami i chociaż nie jest moją faworytką z całej trójki, to nie życzę jej źle. Jest wierna, oddana i lojalna. Dlaczego musi ją spotkać taki los?

2.Osoba, której podstawię nogę, aby uciec przed zombie
Ami (str. 166). O kurczę, ja to jednak jestem nikczemna. Zło wcielone normalnie :P Jestem taka smutna z tego powodu. Ja ucieknę, a Ami pozostawię na pastwę zombie. Buhahaha :D Dobrze jej tak!


Druga książka, której bohaterów ja powinnam się bać to.... <losowanie trwa>  "Gwiazd naszych wina" od Johna Greena (rzeczywiście fajnie się rymuje :D)

3. Osoba, która jako pierwsza przemieni się w zombie
Gus (str.272)- Nie. On nie wygląda mi na zombie(W sumie to nikt nigdy nie przypominał mi zombie :D). W zasadzie nawet nie wiem na kogo liczyłam, kartkując książkę, ale na pewno nie na niego. Chociaż z drugiej strony, było więcej niż prawdopodobne, że skoro jest jednym z głównych bohaterów, to prędzej czy później się pojawi :)

4.Osoba, która mi podstawi nogę, aby uciec przed zombie
Modraszek (str.46)- Zastanawiałam się, czy Modraszek będzie się liczył, ale uznałam, że imię to imię. Bo Modraszek to pluszowy miś (słowem wyjaśnienia, dla tych co nie czytali :)). Cóż chyba jednak przeżyję.


Trzecia książka, gdzie bohaterowie będą musieli wykazać się inteligencją i ... no cóż idiotyzmem. A jest to <werble> "Delirium" od Lauren Oliver.

5.Drużynowy idiota
Alex (str.324)- Alex zdecydowanie bardziej pasował by na mózg drużyny niż na idiotę. Nie można być idiotą, żeby być w stanie robić takie rzeczy jak on ( nie będę spoilerować). I raczej z reguły jest poważny, niż przesadnie zabawny.

6.Mózg drużyny
Hana (str.315)- Hana może nie będzie najlepszym drużynowym mózgiem, jakiego mogłabym sobie wymarzyć, jednak nie jest głupia i wie co robi. Jest odważna, wielu rzeczy się nie boi, stawia czoło nowym wyzwaniom. Mogłam trafić gorzej :)


Przedostatnia książka, której bohaterowie na serio muszą wykazać się wiedzą, bo od nich zależy moje życie. Ludzie postarajcie się! ;) A książka to "Odlot" Jennifer Echols ( no to pewnie już po mnie)

7.Drużynowy medyk
Grayson ( str.182)- szczerze mówiąc, niewiele pamiętam z tej książki, więc nie wiem dokładnie czy Grayson w jakimś stopniu na medyka się nadaje czy nie, jednak myślę, że podstawy powinien znać. A jeśli nie, to już możecie wymyślać słowa pożegnania dla mnie ;)

8.Ekspert do spraw broni
Jake (str.42)- Jake to starszy brat Graysona. Przeczytałam kawałek i przypomniałam sobie, że został on wysłany na misję do Afganistanu. Czyli był żołnierzem, więc myślę, że biorąc pod uwagę tę książkę, lepiej trafić nie mogłam. Jakikolwiek kontakt z bronią musiał mieć. Może lepiej wyrzućcie kartkę z mową pożegnalną dla mnie. Jeszcze mam szansę ;D


I ostatnia książka, która już nie potrzebuje mojej ręki do wylosowania to "Niezgodna" od Veronici Roth. Co tym razem dla mnie szykują?

9.Awanturnik drużyny
Cztery(str.246)- Cztery wszcząłby awanturę, gdyby coś go naprawdę mocno zdenerwowało, ale na takiego co zaczyna bez powodu to nie wygląda. Jest silny, ale umie się opanować. Przynajmniej z tego co pamiętam ;)

10.Kapitan drużyny
Caleb (str.328)- na samym początku chcę wspomnieć, że to JA powinnam być kapitanem drużyny. Co-ja tylko wybiorę rekrutów, a niech sobie nimi ktoś rządzi? Po moim trupie! ;)
Caleb to brat Tris ( w tej chwili widzę jego filmową wersję, której nie lubię od momentu, gdy zobaczyłam filmowy pocałunek Gus'a i Hazel z GNW) i nie wiem czy byłby wystarczająco silny, by zostać kapitanem. Raczej by wysiadł na samym początku. Wiedzę to on posiada, ale gorzej z wykorzystywaniem jej w praktyce.

I tak oto prezentuje się moja osobista drużyna do walki z zombie. Nie brak  w niej osób, które mnie zdradzą, albo nie podołają zadaniu. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że zombie zapadają powoli w sen zimowy i będą spać, aż do wiosny. Może chociaż tych rekrutów wyszkolę, albo zatrudnię Jace'a :D

Kogo nominuję? Wszystkich, którzy mają ochotę przyłączyć się do zabawy! Zobaczymy, co Wam wyjdzie :D

Czytaj dalej

Suzanne Collins- "Kosogłos"


Oryginalny tytuł: Mockingjay
Rok polskiego wydania: 2010
Seria: Igrzyska Śmierci #3
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 9/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/

Uwaga! Możliwe spoilery z poprzednich części!

Igrzyska Śmierci to seria, która zatrząsnęła wieloma czytelnikami na całym świecie. Tylko nie mną. Przynajmniej do wakacji poprzedniego roku. Wtedy po raz pierwszy po długich oporach, zaczęłam czytać pierwszą część. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że ta książka zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. 
Zaraz potem przyszedł czas na "W pierścieniu ognia". Tutaj również zachwalałam co nie miara, a w czasie lektury odczułam wiele skrajnych emocji.
I nareszcie po roku przerwy od zamknięcia ostatniej strony drugiej części sięgnęłam po "Kosogłosa". Czytelnicy podzielili się na dwa obozy- na tych, którzy są zachwyceni takim tokiem spraw, oraz na tych, którzy najchętniej by pani Collins przyłożyli. Nie  będę się rozdrabiać i wskazywać, w której grupie znajduję się ja. Chciałabym tylko, przy okazji oceny "Kosogłosa", wrzucić parę luźnych spostrzeżeń na temat tego jak JA traktuję tę serię.

Katniss mieszka teraz w trzynastym dystrykcie. Jeszcze do niedawna nikt nie sądził, że ma on prawo bytu, teraz jednak widać, że ma się dobrze, a co więcej przygotowuje się do walki z Kapitolem. Prezydent Coin-prezydent trzynastki chce, żeby trybutka została ich znakiem rozpoznawczym, żeby podsycała swój ogień. Pragnie Kosogłosa. Katniss jest rozstrojona psychicznie. Kapitol więzi Peetę, a prezydent Snow zrobi wszystko by dziewczynę złamać. Jaką decyzję podejmie Katniss? I w jaki sposób wpłynie ona na jej bliskich? Tego dowiecie się czytając "Kosogłosa".

Część trzecia trylogii, skupia się głównie na pojęciu moralności. Jaką osobą trzeba być, żeby zabijać bez skrupułów? Gdzie leży granica między dobrem własnym, a zadowoleniem społeczeństwa? Czy zawsze to co wydaje się być białe, nie może być jednak czarne? Jaki wpływ na dalsze losy ludzi mają nasze decyzje?
Nie oszukujmy się- trylogia Igrzysk to krwawa trylogia. Już od samego początku wiadomo, że chodzi w nich o brutalną śmierć, o brak skrupułów, o nieznajomość pojęcia PRAWDA. Granice się zacierają, ludzie kłamią, stwarzają pozory. Jak to jest napisane w książce- Kapitol jest kruchy, bo zbudowany na najwątlejszych podstawach ( nie jest to dokładne cytowanie, ale o coś takiego mi chodzi). Jest zależny od każdego dystryktu. Jeśli ich nie ma- Kapitol upada i na nic się nie przydaje. 

Suzanne Collins totalnie mnie złamała. Nie chcę tutaj całkowicie spoilerować, kto czytał ten będzie wiedział o czym mówię. Jak można tak bardzo zniszczyć człowieka? Jak można wyrządzić mu tyle krzywdy, zadać tyle ran, a on żyje dalej? Nękany koszmarami, uwikłany w przedziwne sytuacje? 
Jak autorka stworzyła COŚ TAKIEGO?

"Jeśli my płoniemy, ty płoniesz razem z nami..."

Dzisiaj nie będę rozdrabniać się, których to bohaterów polubiłam, a których nie. Każdy przeszedł wewnętrzną przemianę. Dorósł. Zmądrzał. Stał się silniejszy. Bo kiedy wszystko się psuje, trzeba znaleźć w sobie odwagę i siłę, żeby się podnieść. Zrobić pierwszy, najtrudniejszy krok. A potem pomału i do przodu.

Przy okazji czytania ostatniej części doszłam do kilku wniosków i spostrzeżeń. Trylogia Igrzysk jest fenomenem. Jednak dla mnie sięgnięcie po każdą kolejną część wiąże się z głębokim przekonywaniem siebie samej że warto. Wiem już mniej więcej co mnie tam czeka. Wiem, że te książki pokazują brutalną i nieopakowaną prawdę o świecie, do jakiego powoli zaczynamy dążyć. I za każdym razem bałam się do nich sięgnąć. Obawiałam się tego, co autorka tym razem może napisać o mnie czy o znanych mi osobach. Nie bezpośrednio oczywiście, ale jednak. I zawsze pod koniec książki przekonywałam samą siebie, że nie było powodu do stresu. Książki zrobiły na mnie wrażenie i przestawało liczyć się to, że na początku miałam stracha. Jednak teraz-kilkanaście dni po skończeniu "Kosogłosa" moje obawy powróciły. Czy kiedykolwiek dam radę do tych książek powrócić? Nie wiem. Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Uniwersalna prawda w nich zawarta, wszystkie pouczenia i nagany- wszystko to w jakiś sposób mnie zmieniło. Sprawiło, że na kilka rzeczy spoglądam inaczej. Jest to zmiana na plus, jednak kiedy tylko przypomnę sobie to okrucieństwo, te tortury zarówno fizyczne jak i psychiczne, te wszystkie błędy, wszystkie kłody, które autorka rzucała bohaterom pod nogi, aż coś mnie skręca w środku.

"I niech los zawsze Wam sprzyja !"


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej

Jennifer L. Armentrout- "Onyks"


Tytuł oryginału: Onyx
Rok polskiego wydania: 2014
Seria: LUX #2
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 9/10


  Każdy kto był na tym blogu chociaż raz od lipca tego roku, zna mój zachwyt nad Daemonem Blackiem. Wie ile razy go wychwalałam, ile razy pisałam, że go wielbię. Wiecie ile dla mnie znaczy ta seria. I tego nie wiecie-ale przeze ten tydzień w szkole było ze mną naprawdę ciężko wytrzymać. Daemon to, Daemon tamto. Jestem nieznośna :) A to wszystko przez zakup drugiej części książki "Obsydian", czyli "Onyksu".

SPOILERY Z "OBSYDIANA" I "ONYKSU"!!!

  Katy i Daemona łączy więź. Żadne z nich nie jest świadome tego, jakie są jej możliwości. Uczą się metodą prób i błędów, w międzyczasie ciągle sobie dogryzając. Jednak do miasteczka przybywa DOD- coś gorszego niż Arumianie, organizacja która wie więcej niż jest w stanie przyznać. W tym samym czasie Katy spotyka Blake'a- chłopaka, który twierdzi, że wie co jej się stało i może jej pomóc. Szybko jednak sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Śmierć, brak zaufania, kłopoty oraz pożądanie- tego wszystkiego i o wiele więcej możecie spodziewać się po "Onyksie".

  Bardzo stęskniłam się za bohaterami. Za Katy, za Daemonem, za Dee, nawet za Ashley(no dobra za nią nie, najchętniej bym ją uderzyła).  Od lipca do października jest masakrycznie dużo dni, które upłynęły mi na ględzeniu jaki to Daemon jest boski.  Koniec końców zakupiłam własny egzemplarz, który zaczęłam czytać natychmiast. I było naprawdę dobrze. Jednak odniosłam wrażenie, że pierwsza część była ciut lepsza.

  To co mi się zdecydowanie nie podobało, to stosunki Katy i Daemona, które tak bardzo mnie zauroczyły  w "Obsydianie". Ciągłe docinki, kłótnie, cięte riposty-to one są jednym z elementów, dzięki którym kocham tę książkę. A w drugiej części tego brakowało. To nie tak, że była całkowita pustka i autorka dała im odpocząć. Chodzi o to, że Katy przyznała, że bardzo bardzo zależy jej na Daemonie, a i Daemon powoli zacząć się odsłaniać. Oboje grali osoby, które nagle przeobraziły się z tolerujących i pożądających siebie przyjaciół w dwójkę ludzi, którzy nie potrafią wytrzymać bez siebie dłużej niż kilka minut. Utracili oni po kawałku swojego charakteru.

  W drugiej części mamy nowego bohatera, którego zdecydowanie nie polubiłam. Nie zagraża w żaden sposób, tylko gra cwaną sierotkę. Blake to kłamliwy idiota, który zdecydowanie nie zasługuje na pobyt w tak świetnej serii :D

  Jednak pomijając fakt "o matko szaleję za nim. Muszę NATYCHMIAST porozmawiać z Daemonem. I może go pocałować" to Katy pozostała dziewczyną, która uwielbia grzebać w ogródku, czytać książki i prowadzić bloga. Dalej jest dziewczyną, którą chciałabym spotkać w realnym życiu.
Daemon natomiast, chociaż zrobił się bardziej czuły, zazdrosny i zaborczy, to dalej ma to uwielbiane przeze mnie poczucie humoru. W ogóle w lekturze występuje duża dawka scen, przy których można płakać. Ze śmiechu oczywiście.

  Tak samo jak w części pierwszej, w "Onyksie" pojawiła się wybrana scena opowiedziana z perspektywy Daemona. Chociaż muszę stwierdzić, że w "Obsydianie" były one lepsze. Wydawnictwo nie poszło śladem pierwszaczka i nie dodało nawet jednego rozdziału z kolejnej części. Sama nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Ja osobiście już nie mogę doczekać się następnej części, która najpewniej pojawi się jakoś w lutym następnego roku.

  Komu polecam? Tym osobom, którym spodobała się pierwsza część i mają ochotę na dalsze przygody z bohaterami. I tym, któryz mają w planach "Obsydiana", bo "Onyks" wtedy jest pozycją obowiązkową. Tylko nie zapomnijcie- Daemon jest tylko jeden :)
Czytaj dalej

Jayne Ann Krentz-Droga nad rzeką"


Oryginalny tytuł: ?
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10


    Lucy trzynaście lat temu wyjechała z Summer River. Teraz wraca, żeby załatwić sprawy spadkowe związane ze śmiercią jej ciotki. To ma być krótka wizyta, jednak dziewczyna nie weźmie pod uwagę pojawienia się Masona, jej anioła stróża z nastoletnich czasów. Dodatkowo miasteczkiem wstrząśnie seria tajemniczych morderstw, a na jaw wyjdą długo skrywane tajemnice...

  To pierwsza od dłuższego czasu powieść Jayne Ann Krentz,którą przeczytałam, gdzie nie występowały żadne zjawiska paranormalne. Tylko romans, sekret sprzed lat oraz zabójstwa w niewyjaśnionych okolicznościach. I chyba troszkę za tym tęskniłam. Bo chociaż uwielbiam te wszystkie paranormalne rzeczy, to jednak od czasu do czasu potrzebuję czegoś typu "Drogi nad rzeką".

  Lucy jest detektywem w dziedzinie genealogii. Poszukuje zaginionych spadkobierców i tym podobne. Przyjeżdża do Summer River i jedno z pierwszych miejsc, do których się udaje to sklep żelazny, w którym pracuje wuj Masona. Jaką niespodziankę przeżywa, kiedy jednak zamiast starszego pana, widzi swojego nastoletniego anioła stróża. I jakie jest nieprzewidywalne to, że na ten sam wieczór umawia się z nim na kolację doremontu domu. Jednak zaskoczeniem dla mnie było to co wydarzyło się podczas tej kolacji. To tutaj akcja zaczyna się rozkręcać ( więc jak widzicie-prawie sam początek) i z każdą kolejną stroną poznajemy więcej faktów, które pomogą nam rozwikłać zagadkę. Z każdą kolejną stroną Lucy pokazuje nam również swój upór, który momentami wydawał się po prostu dziecinny.

  Mason z kolei to człowiek poraniony emocjonalnie. Obwinia się o pewną sprawę, która miała miejsce w jego pracy, i z którą nie potrafi się pogodzić. Ten elementnie wypadł autorce dość przekonywująco. Było to raczej tylko mgliste tło, dla aktualnych wydarzeń.

  Autorka bawiła się ze mną w kotka i myszkę. Wtedy kiedy myślałam, że odgadłam kto jest tym zabójcą, ukazywała fakty, które przedstawiały tę osobę w korzystnym świetle. I tak kilka razy. Ten punkt w zasadzie tyczy się wielu autorów, nie tylko Krentz. Jednak praktycznie pod sam koniec udało mi się rozwiązać zagadkę (i nie podglądałam ;D).

  Książka w moim mniemaniu wypada całkiem nieźle. Nie wyróżnia się na tle innych takich, bo bardzo łatwo ją zgubić, jednak jest nawet dobra. Majsterszyk to to nie jest, bo do ideału dużo mu brakuje, mimo to przyjemnie się czyta, nie pozostawia uczucia niezadowolenia, taki ot-przeciętniak. Nie polecam,ani nie odradzam :)


W pewnych moich słowach dało się wyczuć lekką ironię-nie bierzcie tego na poważnie, bardzo was proszę :)
Aktualnie postów pojawia się mniej, za względu na to, że :
a) uczę się
b) czytam. Dużo czytam :)
c) oglądam. Zaczęłam oglądać serial. Tak-ja, która tyle razy zadeklarowała się, że serialne nie są dla mnie :) Ktoś zgadnie o jakim serialu mówię?
d)dzisiaj mam zamiar odświeżać sobie pamięć serii "Szeptem"-już nie mogę się doczekać ^^

A w najbliższym czasie obiecana recenzja "Onyksu" (tego nie da się napisać bez wielgaśnych emocji ♥), "Kosogłosa" oraz "Nikt mi się nie oprze" :)

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Czytaj dalej

Jasinda Wilder-"Tylko ty"



Oryginalny tytuł: Falling into you
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10
Zdjęcie pochodzi ze strony lubimyczytac.pl

  "Tylko ty" opowiada historię Nell i Coltona, którzy walczą ze sobą i swoimi emocjami na różne sposoby. Nell była zakochana w Kyle'u- młodszym bracie Coltona, który zginął w naprawdę bezsensowny sposób. To on zawsze ją rozśmieszał, denerwował, pocieszał. Był jej najlepszym przyjacielem. A teraz go nie ma.

  Colton zawsze pragnął tylko jednego: bycia sobą. W czasie, kiedy rodzice skutecznie mu to uniemożliwili, pokładając w synu zbyt wielkie nadzieje, on ucieka od tego wszystkiego. Ucieka jak najdalej od zobowiązań, które ciągnie ze sobą noszenie nazwiska Calloway.
Po latach oboje spotykają się w parku i Colton widzi, że Nell w dalszym ciągu nie poradziła sobie ze śmiercią Kyle'a. Czy chłopak, który uważa się za nic nieznaczącego dupka, oraz dziewczyna, która pragnie umrzeć, będą potrafili się dogadać i stworzyć coś trwałego?

  Autorka zagrała na moich emocjach. Pozwoliła mi poznać Kyle'a oraz historię jego miłości do Nell. A potem go zabrała. Potrzebowałam głębokiego wdechu,spojrzenia w sufit i szybkiego mrugania, aby z oczu nie wypłynęła mi łza. Jednak to małe cholerstwo totalnie mnie wyrolowało, tak, że już po chwili poczułam ciepły płyn, który wyznaczał sobie drogę na moim policzku, aby za chwilę spaść na moją bluzkę. Obraz zaczął mi się rozmazywać; widziałam tylko niewyraźne kontury ścian. W głowie tłukła mi się tylko jedna myśl: "przestań,przestań,przestań".

  A potem poznałam Coltona. Jego szorstki, ochrypły głos, przenikliwe spojrzenie, delikatność dotyku, walkę z demonami przeszłości oraz tęsknotę za bratem. Ból związany z odejściem ukochanej osoby był głęboki, ale w dalszym ciągu był tylko słowami na kartce papieru. Dopiero gdy pozwoliłam sobie przypomnieć mój smutek po śmierci pewnej bardzo ważnej dla mnie osoby, to wszystko to do mnie dotarło z ogromną siłą. Ta bezradność kiedy patrzę na grób, ta złość na wszystkich, że mi kogoś odebrano. To przerażające uczucie pustki, smutku i nicości. Ta świadomość, że on już nigdy nie wróci i mnie nie przytuli. Z biegiem czasu to wszystko maleje i niknie, zacierają się ważne szczegóły: tembr głosu czy zapach. A jednak to ciągle w nas siedzi i raz na jakiś czas wynajduje sobie moment wypłynięcia na powierzchnię. Nawiedza mnie dojmująca tęsknota, płacz, który ciężko powstrzymać. To wszystko jest trudne.

  Dialogi Coltona i Nell są połączeniem czystej chemii oraz muzyki. Słowa pisanie nutami oraz dźwiękami gitar. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że taka miłość jaka przydarzyła się dwójce głównych bohaterów nie wydaje się czymś realnym, czymś co przydarza się człowiekowi przezywającemu żałobę i w ogóle. Zastanawiałam się , czy autorce nie chodziło czasem o wykreowanie samego sposobu radzenia sobie ze śmiercią, a miłość była tylko miłym i potrzebnym, aczkolwiek niedopracowanym dodatkiem.

  "Tylko ty" jest moim pierwszym spotkaniem z nurtem Young Adult oraz z samą autorką. Chociaż książka nie powala na kolana, nie zmienia mojego życia w diametralny sposób, jest dobrym sposobem na chwilę relaksu i dobrej rozrywki. Chwile, kiedy bohaterów łączyła muzyka, były mile spędzonym przeze mnie czasem. Mimo wszystko polecam.


P.S Recenzja pisana dość dużo czasu temu, ale o niej na śmierć zapomniałam :))

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Book lovers
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-literature-amerykanska.html
Czytaj dalej

Morgan Matson-"Aż po horyzont"

  

Oryginalny tytuł: Amy & Roger Epic Detour
Rok polskiego wydania: 2014 r.
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 10/10

  Świat Amy się zawalił. Jej ukochany tata nie żyje, z bratem nie potrafi nawiązać już kontaktu, a mama znienacka zarządza przeprowadzkę na drugi koniec Stanów. Dziewczyna ma  opuścić wszystko co zna i ruszyć samochodem w podróż przez całą szerokość Stanów, aby zamieszkać w Connecticut. Towarzyszyć ma jej Roger, znajomy, którego zna jedynie z dzieciństwa. Amy i Roger mają przejechać wyznaczoną trasą i nigdy więcej już się nie spotkać. Jednak los ma dla ich inne plany. Zmieni tę nudną podróż w ekscytującą podróż przez kilkanaście stanów.

"Per aspera ad astra(Przez ciernie do gwiazd)"

  Początkowo dość sceptycznie podchodziłam do tej książki. Zaciekawiła mnie bardzo ładna okładka i w miarę interesujący opis. Zaczęłam czytać i z kartki a kartkę zaczynałam myśleć, że to będzie jakiś niewypał. No bo ileż można czytać o dziewczynie samotnie snującej się po pustym mieszkaniu i jej zamiłowaniu do musicali? Z postawy i każdego jej słowa biła bezsilność do życia. Cierpiała po stracie ojca, być może miała żal do życia, że go jej odebrał. Jednak kiedy autorka przedstawiła mi Rogera coś się zmieniło. Tak jakby ktoś pstryknął palcami, a moje nastawienie było całkowicie inne. Już wtedy nabrałam małego przekonania, że ta książka będzie dobra.

  Razem z Amy i Rogerem wyruszam w podróż przez kilka stanów USA. Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie sądziłam, że to będzie dla mnie tak wiele znaczyć. Literatura amerykańska jest najczęściej przeze mnie czytaną, więc światy, które kreują autorzy są mi niezmiernie bliskie. Marzę o podróży do tego państwa, marzę o zobaczeniu tych wszystkich miejsc,o których do tej pory tylko czytałam. Morgan Matson dała mi możliwość podróżowania samochodem, zobaczenia tego wszystkiego, czego z przewodnikiem raczej bym nie zobaczyła. Pozwoliła mi na kilka godzin odlecieć, posłuchać rewelacyjnych playlist oraz poznać ciekawych ludzi. Z tej książki dowiedziałam się o wiele więcej detali i drobnych szczególików, niż wyciągnęłabym z folderów reklamowych.

"Kiedy z kimś się żegnamy, to jakbyśmy komuś mówili, że już nigdy więcej się nie zobaczymy."


  Podróż dwójki głównych bohaterów nie jest tylko wytworem wyobraźni autorki. Jak sama napisała, ona odbyła tę podróż. Samochodem. Cała książka zasypana jest masą zdjęć z tej podróży, jeszcze większą ilością piosenek,odręcznymi notatkami Amy i Rogera, zabawnymi rysunkami czy informacjami o danym stanie. Nawet paragony z wycieczki tam znajdziecie! Wydaje mi się, że dla autorki jest to bardzo osobista książka, przez co ja również chcę ją tak odebrać. Jest dla mnie czymś wyjątkowym, wskazówką, kompasem na drogę. 

  Publishers Weekly napisał, że ta książka "wzbudzi w czytelniku głód podróży i miłości". Jest to chyba najlepsza, najpiękniejsza i najbardziej adekwatna opinia na okładce, jaką czytałam. Nie przesłodzona, zachęca do przeczytania, i całkowicie zgodna z treścią.

  Tą recenzję traktuję bardzo osobiście. Marzę, żeby kiedyś, w przyszłości przebyć taką drogę jak Amy i Roger. Albo trochę zboczyć z trasy. Mam nadzieję, że zachęcę kogoś z Was. Bo uwierzcie mi- w wylewie tylu książek, głównie młodzieżowych, ta pozycja jest perełką.

A tutaj playlista czterech piosenek, które wybrałam z książki. Są naprawdę rewelacyjne. A ja cóż, lecę przesłuchać resztę:

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
Czytam literaturę amerykańską
Book lovers

Czytaj dalej

Zapowiedzi-listopad 2014 #6


Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór.

Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca, a ona może stać się jego kolejnym celem, sprawy przybierają dramatyczny obrót…

Nowa książka od Becci Fitzpatrick ;) Ta okładka- na początku tak bardzo przeze mnie znienawidzona-teraz mogę oglądać ją godzinami. Te oczy  ♥

Autor: Becca Fitzpatrick
Tytuł: "Black Ice"
Wydawnictwo: Otwarte

Data premiery: 5.11.2014 r.







Będąc dzieckiem, Lucas Maxfield wierzył, że przyszłość jest otwartą księgą pełną cudów i z ufnością czekał na kolejny dzień… Jeden z tych dni okazał się końcem jego życia. Po tragedii, która dotknęła jego rodzinę, Lucas zwątpił we wszystko, w co kiedyś wierzył. Choć ze wszystkich sił starał się zapomnieć o przeszłości, ta nie przestała go prześladować.
Gdy Lucas spotkał na swej drodze Jacqueline, po raz pierwszy od dawna odważył się do kogoś zbliżyć. Ale czy ktoś, kogo dusza rozprysła się w drobny mak i kto wie, że w jednej chwili można stracić wszystko, zdoła znaleźć w sobie dość siły, by raz jeszcze… pokochać?

 "Tak blisko", opowiedziane z punktu widzenia Lucasa, to coś czego nie mogę przegapić :) Przesunęła się też data premiery, jednak pewności dokładnej nie mam na kiedy :)


Autor: Tammara Webber
Tytuł:  "Tak krucho"
Wydawnictwo: Jaguar

Data premiery: 4.11.2014 r.



Dziedziczka tytułu książęcego władającej magią rasy Mędrców, Jesienna Róża Al-Summers, ma piętnaście lat. Mieszka w nudnej nadmorskiej mieścinie w angielskim hrabstwie Devon. Po tajemniczej śmierci swej babci, arystokratki mającej dar jasnowidzenia, która ją wychowała, dziewczyna nie miała innego wyjścia niż przenieść się do nieposiadających magicznych umiejętności rodziców. Jakby nie dość było osobistej tragedii i tego, że musiała opuścić ukochany Londyn, to jeszcze polecono jej objąć stanowisko strażniczki w prowincjonalnej ludzkiej szkole. Róża ma przez dwa lata chronić jej uczniów przed złymi mocami i czarną magią. Te jednak, na szczęście lub nie, przez dłuższy czas nie dają o sobie znać. Jako strażniczka Róża nie ma więc zajęcia, za to jej niecodzienny wygląd i nietypowe umiejętności szybko sprawiają, że staje się obiektem drwin i ostracyzmu. Zdeprymowana i osamotniona popada w coraz głębszą depresję.

Wraz z końcem lata jej senne, smutne życie nabierze jednak tempa i barw. Choć nie zawsze różowych. Najpierw atak na miasteczko przypuszczą śmiertelnie niebezpieczni Extermino, a niedługo później do grona uczniów szkoły dołączy drugi strażnik ‒ obiekt westchnień setek ludzkich nastolatek, zabójczo przystojny syn samego króla Mędrców. Początki relacji jego i Róży nie będą łatwe. Z czasem jednak niechęć granicząca z wrogością ustąpi miejsca cieplejszym uczuciom. I całe szczęście, bo Róża, książę i ich sprzymierzeńcy z królewskiego dworu Atheneów będą musieli zjednoczyć siły, by stawić czoła kolejnym atakom zabójczych Extermino. Jednocześnie w tle cały czas nabrzmiewa kryzysowa sytuacja spowodowana uprowadzeniem przez Wampiry znanej czytelnikom pierwszego tomu Violet Lee.

Impas trwa, a groźba wybuchu wojny pomiędzy ludźmi a mrocznymi istotami staje się coraz realniejsza. I w tej sprawie przystojny książę i nabierająca stopniowo pewności siebie Róża będą mieć wiele do zrobienia. Nie tylko odkryją spisek tych, którym wojna jest na rękę, ale będą też musieli pomóc okiełznać wybuchowy charakter Kaspara Varna i wesprzeć podupadającą na zdrowiu Violet. Wraz z upływem czasu i po powtórnym przestudiowaniu pradawnych przepowiedni Róża odkryje też, że z uprowadzoną dziewczyną łączy ją znacznie więcej niż do niedawna sądziła...

Pierwsza część jeszcze przede mną, ale do drugiej już mnie ciągnie :)

Autor: Abigail Gibbs
Tytuł: "Mroczna bohaterka. Jesienna Róża"
Wydawnictwo: MUZA

Data premiery: 19.11.2014 r.


Tak przedstawiają się nowości listopadowe w moim subiektywnym odczuciu. Na pewno nabędę "Black Ice" i "Tak krucho". Mikołajki się zbliżają i te rzeczy :P
A co Wy byście dodali do mojej listy? :)

Zdjęcia i opisy książek pochodzą ze strony lubimyczytac.pl

Czytaj dalej

be Happy! #2 pażdziernik

Pamiętacie to jeszcze? :) Staram się znaleźć chociaż jeden pozytyw każdego dnia, chociaż bywa ciężko. Ale mimo to dalej próbuję :)

1.  Spędziłam najlepsze urodziny ever! Kto jeszcze nie słyszał- zapraszam tutaj :D

2. Przeczytałam "Onyks" ♥♥ Jeszcze więcej Daemona poproszę ♥

3. Pierwsze miejsce w konkursie z angielskiego należy do mnie! I wiecie co?  Jako nagrodę dostałam fiszki od wydawnictwa Cztery Głowy :)) Te, które mi się marzyły ^^

4.  Zdobyłam autograf C.J. Daugherty dla Darii ♥ Twoją minę kochana, będę wspominać do końca życia :D

5.  Jadłam Magic Stars! Pyszne :))

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam Was też kochani do wymianki, organizowanej tym razem nie przeze mnie, ale przez Asię :)) Boże Narodzenie, mandarynki, piosenki świąteczne, czujecie ten klimat ? :)) Jeśli tak to biegiem do wymianki ;D
http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/2014/10/bozonarodzeniowa-wymianka-u-hadzi-2014.html?showComment=1415030181128#c788666640832660877

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-październik 2014

wygrzebane z internetów

Co roku żałuję, że październik się kończy. Jest to jeden z moich ulubionych miesięcy, który w tym roku był wyjątkowo piękny. Nadszedł listopad, który jest preludium do świąt, nadchodzi fala świątecznych promocji i kupowania prezentów (uwielbiam kupować prezenty!).
Bardzo lubię ten okres.
W październiku przeczytałam 6 książek:


3 ostatnie pozycje czekają na dokończenie recenzji. "Aż po horyzont" oraz "Onyks" są zdecydowanie warte uwagi.
Filmowo poległam. Obejrzałam "Piękną i Bestię" wersję Disneya. Uwierzycie, że oglądałam to pierwszy raz? :) Dawniej bałam się Bestii :P

Na blogu pojawiły się również:


Przełomowym wydarzeniem było założenie FP bloga, jednak jak na razie cosik kiepsko mi idzie :( Zapraszam :)


Czytaj dalej