O tym jak najlepiej spędzić swoje urodziny, czyli relacja z 18. Targów Książki w Krakowie

Jest piątek. Odnoszę wrażenie, że wszyscy już powiedzieli cokolwiek na temat Targów Książki, tylko ja jestem tak daleko w tyle :( Ale nie ma tego złego :)

Sobota. 25 października. Moje urodziny. Kilka dni przed jestem już na 100% pewna, że spędzę je w Krakowie. To, że byłam mega podekscytowana to mało powiedziane. Wstaję o 5 nad ranem, żeby zdążyć na pociąg przed 7. Nawet jak już zajmuję swoje miejsce ciągle nie mogę uwierzyć,że zawiezie mnie on na Targi. Godzina 10.00- wsiadam do Expo Busa- dalej tkwię w stanie niedowierzania. Dojeżdżamy-pierwsze co rzuca mi się w oczy to niezbyt przyjemna okolica ( nie chciałabym tamtędy wracać sama po ciemku). Staję w kolejce do ZWYKŁEJ kasy, kupuję bilet i już mnie nie ma. Zastanawiacie się pewnie dlaczego napisałam "zwykłej". Otóż, jak już zdążyłam się wyżalić na fb oraz moim koleżankom- nie zdążyłam się zarejestrować jako bloger na Targach. Wtedy stałabym w kolejce dla gości branżowych, i miałabym całe 4 dni za darmo. Ale tu już nawet nie chodzi o te 5 zł, ale o moją głupotę. Tak pamiętałam o wypełnieniu formularza, a jak już chciałam to zrobić to zamknęli rejestrację :(

Gwoli ścisłości-pojechałam z koleżanką ( buziaczki Justynko :*), także o wiele raźniej chodziło mi się między stoiskami.
Tutaj pierwsze stoisko, które zobaczyłyśmy :)

Hala Expo jest ogromna. Gubiłam się nawet z wydrukowanym rozmieszczeniem stoisk. Jednak po obejściu tego wszystkiego kilkakrotnie, zapamiętywanie szło mi coraz lepiej :) Największy szok przeżyłam szukając stoiska Wydawnictwa Filia. Okazało się, że znajduje się ono w Hali Dunaj, a ja ciągle byłam w tej wiślanej. Byłam święcie przekonana, że Targi są tylko w jednej z nich :D


Agata Christie. Kusiło, ale uznałam, że mam pilniejsze zakupy :)


 Były to moje pierwsze Targi, czyli poprzedniego miejsca gdzie się odbywały nie pamiętam. Teraz jednak było niby dużo miejsca, ale czasem trzeba było się w przejściach przeciskać. Nie było również gorąco, chyba że ktoś tak jak ja nie skorzystał z szatni, bo uznał, że nie może być aż tak źle ;)

Żałuję, że przestraszyłam się kolejki i nie porozmawiałam z Beatą Pawlikowską. Uwielbiam słuchać jej audycji radiowych. Z książkami nie miałam do czynienia, ale nic straconego :)



 W mniej więcej połowie Targów zepsuł się nam aparat. Telefon ma kiepską jakość, a ja nie pomyślałam, żeby wziąć własny sprzęt. Jednak to nas nie powstrzymało. Po prostu następnym razem przygotujemy się lepiej.

Tutaj spotkanie z osobą, której w ogóle nie znam, ale przynajmniej czuć atmosferę Targów :)

Około godziny 12 zgłodniałyśmy, więc poszłyśmy na górę z zamiarem zjedzenia sobie czegoś. I tutaj się mocno zawiodłam, bo stoliki wszystkie pozajmowane, kolejki duże, a niektórzy ludzie chamsko przeciskają się, żeby znaleźć coś wolnego. Zrezygnowane usiadłyśmy na schodach, gdzie dostałyśmy upomnienie od pani, która stwierdziła, że nie możemy tutaj siedzieć, bo ludzie tędy chodzą. Wtedy miałam ochotę kogoś skrzywdzić. To gdzie mam usiąść???


Niektóre stoiska naprawdę dobrze wyglądały, a prym wiodło Wydawnictwo Otwarte. Kupiłam dla przyjaciółki książkę, ("Zbuntowanych", którą potem podpisała C.J.Daugherty), i aż kusiło mnie, żeby kupić coś jeszcze. Rewelacyjne kubki dołączane do kupionych 3 książek Matthew Quicka to było coś!

Jeśli chodzi o promocje to były i jak dla mnie bardzo korzystne. Udało mi się ograniczyć i kupić tylko trzy książki ( dwie dla mnie), mój kochany "Onyks" oraz "Uratuj mnie" od Rachel Gibson( była za 10 zł) :D Podobały mi się też świetne okładki na książki (czy jakkolwiek się to nazywa), jednak cena  mnie przeraziła.. Książkę bym za to kupiła.
Moje zdobycze. Oprócz tego było mnóstwo ulotek i folderów reklamowych. Razem z Justyną uznałyśmy, że mamy dość kuponów zniżkowych do Matrasa, więc dostaniemy książkę całkowicie za darmo i jeszcze nam zostanie :D Szkoda, że realizacja tylko w Krakowie :(

Reasumując- Targi były naprawdę dobrze zorganizowane, udało mi się uczestniczyć w spotkaniu z C.J.Daugherty, która jest bardzo pozytywną osobą. Ciągle uśmiechnięta, niezrażona odpowiadała na zadawane pytania. I chyba wtedy dotarło do mnie, że autor książki, którą czytam, jest tak naprawdę realną osobą, z którą mogę pogadać, dotknąć, spytać o nurtujące mnie kwestie. To cudowne uczucie.
Z pewnością w następnym roku, jeśli dam radę, to również się pojawię. I tym razem zarejestruję się miesiąc przed :D
Oficjalnie stwierdzam, że to były najlepsze urodziny w historii siedemnastych urodzin!

Do następnego :*
Czytaj dalej

Fotorelacja z "Wymiany na A"

Witajcie kochani!
Dziś zapraszam Was na fotorelację z "Wymiany na A" :)




1.Prezent Oliwii
2. Prezent Wioli
3. Prezent Oli
4.Prezent Diany
5.Prezent Ali
6.Prezent Gosi
7. Prezent Dominiki (mój)







Paczka Oliwii się rozdwoiła, dopiero teraz to zauważyłam :D
Za jakiekolwiek błędy, poprzekręcanie imion czy coś podobnego, bardzo Was przepraszam, poprawcie mnie :D

Miłego wieczoru :)


Czytaj dalej

"Dziewczyna, którą kochały pioruny"-Jennifer Bosworth

  

Oryginalny tytuł: Struck
Rok polskiego wydania:  2013
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 2/10


  Mam na imię Mia. I zdradzę Wam tajemnicę. Nie do końca jestem normalną dziewczyną. Dla mnie normalność to pojęcie względne, może oznaczać wiele rzeczy. Moja normalność to to, że ciągle jeszcze żyję. Zapytacie pewnie "dlaczego ciągle? dlaczego jeszcze?". Otóż przyciągam pioruny. Jestem jak słup, który ściąga na siebie całe wyładowanie, całą błyskawicę. Po pewnym incydencie przeniosłam się z rodziną do Los Angeles. Tutaj czułam się bezpiecznie. Do czasu kiedy trzęsienie Ziemi wszystko zniszczyło. Ludzie, którzy nie zginęli podzielili się na dwa wrogie obozy, które bardzo chcą mieć mnie w swojej drużynie. Dlaczego? Czy to ma jakiś związek z tym, że przyjmuję błyskawice? Co wspólnego ma z tym tajemniczy chłopak-Jeremy? Jaką rolę odegra Wieża? I co jest mi przeznaczone?

  "Dziewczyna, którą kochały pioruny" zapowiadała się intrygująco. Miało być dużo grozy, dużo tajemnicy, dużo mrocznych scen. Oczywiście wisienką na torcie miał okazać się związek Mii i Jeremy'ego, którego po prostu nie dało się nie odgadnąć. Liczyłam na naprawdę dobrą lekturę, która pozostawi mnie w stanie szoku, może nawet spowoduje u mnie książkowego kaca. A tu lipa. Bo to co dostałam nie spełniło nawet w połowie moich oczekiwań.

  Zacznijmy od samej wizji przyszłego świata. Dwa wyznania, gdzie nie wiadomo kto czego pragnie, jaki jest cel, ani co czeka nas na końcu. Skończyłam książkę i nie wiem o co dokładnie chodziło. Po co było tyle kłótni, tyle śmierci? Przecież to bezsenswne. Odniosłam wrażenie, że autorka wpadła na pomysł :"O napiszę sobie o błyskawicach", dodała do tego jaką tam główną bohaterkę, która ma odegrać bardzo ważną rolę w przepowiedni i tyle. Kropka. Jaka ma być rola Mii? Nie wiem tego kurczę, więc olśnijcie mnie proszę.

  Druga sprawa to bohaterowie. Płytcy, nijacy, bez żadnego charakteru. Mia chce odgrywać rolę pewnej siebie i odważnej dziewczyny, ale w tym co robi jest bardziej żałosna niż twarda. Często zmienia zdanie, nie wie w co wierzyć. Są bohaterki, które w obliczu tragedii sobie nie radzą. Ale jeszcze nie spotkałam się z taką głupotą i beznadziejnością.
  Jeremy miał być kolejnym ucieleśnieniem moich marzeń. Imię to jedyna rzecz, która mnie zachwyciła. On był jeszcze gorszy niż Mia. Odniosłam wrażenie, że w chwilach kiedy go ze mną nie było, uczył się porządnie chodzić lub mówić, żeby zrobić na mnie chociaż minimalne wrażenie. Cóż liczą się chęci.
  Matka Mii i jej brat Parker to kolejne dwie tragiczne postacie, które mogłabym opisać jako taką substancję, którą gdziekolwiek nie wlejesz to się tam dopasuje. Wierzą we wszystko, co każdy mówi, tylko biednej Mii nie chcą słuchać, nie mają do niej zaufania. Ludzie! Gdzie się schowały silne postacie, które mogłyby uratować tę książkę??

  Narracja jest pierwszoosobowa i do tej pory nie zdecydowałam czy to dobrze czy źle. Może gdyby wkleić punkt widzenia kilku poszczególnych osób, to wyszłoby lepiej? 
Książka ciągnęła mi się niesamowicie, ciągle ją zamykałam, by za chwilę ją otworzyć przekonując siebie, że jak ją skończę nie będę musiała jej więcej oglądać. Podziałało.

  Nie wiem o co chodziło w zakończeniu,to było takie lanie wody. Pisanie na siłę, nie wiem żeby było więcej stron? Pisze się dla przyjemności, a nie dla szpanu. Chyba czas, żeby to w końcu kilka osób zrozumiało.

  Daję książce dwa punkciki, za oryginalny pomysł autorki na fabułę i nic więcej. Ostrzegam Was- lepiej tego nie czytajcie, chyba, że macie stalowe nerwy, lub zamiłowanie do słabych książek.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze w tym tygodniu ukaże się fotorelacja z Targów Książki, na których (wciąż nie mogę uwierzyć) byłam ^^ Czekam tylko na zdjęcia :))

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie biblioteczne
Czytam Literaturę Amerykańską
Book lovers

Czytaj dalej

Lubimy Czytać TAG

Miałam dziś przysiąść i napisać zaległe dwie recenzje, ale mi się nie chce. W ogóle przez ostatnie 3 dni nic mi się nie chce. Też tak macie?
Dlatego postanowiłam zrobić TAG. Długo szukałam czegoś, co chciałabym, żeby się pojawiło, az przypomniałam sobie o Lubimy Czytać TAG. Czyli jest po prostu związany z tym portalem :) Z amerykańskiego youtube'a, na nasz polski przeniosła do Daria z Więcej Książków, a jej vlogowy odpowiednik jest tutaj. Nie mam zielonego pojęcia, czy ktoś przeniósł go już na jakiś blog ( w sensie, że pisany), ja się przynajmniej z tym nie spotkałam. To co? Zaczynamy!

1.Jaka książka została ostatnio odznaczona jako "przeczytana"?
Jest to ta nieszczęsna "Elita". Mam w zwyczaju odznaczać książki jako "przeczytane" dopiero wtedy gdy je zrecenzuję na blogu, w innym wypadku byłaby to "Dziewczyna, którą kochały pioruny".

2. Co obecnie czytasz?
Cóż na lubimyczytać.pl jest to "Aż po horyzont" Morgan Matson, jednak tą książkę już dawno skończyłam. Zaczęłam teraz "Nikt mi się nie oprze" od Susan Elizabeth Phillips :)

3.Co ostatnio odznaczyłeś/są jako "chcę przeczytać"?
"Neva" Sary Grant. A jeszcze wcześniej "Piękna katastrofa" od Jamie McGuire, która opisem mnie kompletnie zaczarowała :)

4. Co planujesz przeczytać jako następne?
"Córkę burzy" Richelle Mead. Planować zawsze można. Targi się zbliżają. Już widzę, jak zabieram się za "Córkę burzy" :D

5. Czy używasz systemu gwiazdek?
Owszem używam. Jest to jak dla mnie najlepszy system oceniania, taki sam zresztą stosuję na blogu.

6. Czy bierzesz udział w jakiś tegorocznych challenge'ach?
Nie wydaje mi się. Chyba, że chodzi o wyzwania organizowane na blogach ( ale to Lubimy Czytać TAG). Albo się zgłosiłam i zapomniałam. Ale raczej nie :))

kompletnie bez związku z czymkolwiek:)

7.Czy masz swoją listę życzeń na LubimyCzytać.pl?
Jedna z lepszych rzeczy, które się znajdują na lc. Posiadam dwie półki- "Chcę w prezencie" i "Chcę mieć na własnej półce" i na nich obu razem zgromadziłam 88 książek. Jednak niektóre występują i na jednej i na drugiej półce. Są tam książki, które przeczytałam i tak mi się spodobały, że chciałabym je mieć na własność, ale i takie, do których wystarczy mi sam opis. Przykłady: "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" Jennifer Echols, "Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin, "Na krawędzi nigdy" J.A.Redmerski czy "Pułapka uczuć" Colleen Hoover :)

8. Jaką książkę planujesz kupić jako następną? 
W tym momencie mówię o Targach i już nawet spisałam sobie listę co chcę kupić. Jednak jest ona bardzo długa, więc podam tylko kilka propozycji:
-"Buntownik" Jay Crownover
-"Ostatnia spowiedź" Nina Reichter tom 1
-"Taniec cieni"- Yelena Black


9. Czy masz jakieś ulubione cytaty na LubimyCzytać.pl?

Jest tego dwie strony, a to i tak nie wszystko :)

- Trzymasz życie bardzo krótko. - A cóż to ma znaczyć? - Boisz się wszystkiego, nad czym nie masz kontroli"-"Szeptem"


"Nieszczególnie zależało jej na towarzystwie innych dziewczynek, ale jeśli będzie miała dużo książek, znajdzie w nich pociechę. Lubiła książki bardziej niż cokolwiek innego."-"Mała księżniczka"


10.Jacy są Twoi ulubieni autorzy na LubimyCzytać.pl?
Mogę ich wypisać nawet nie zerkając na moje konto :D

  • Nora Roberts, 
  • Cassandra Clare,
  • Becca Fitzpatrick, 
  • Jayne Ann Krentz, 
  • Janette Rallison 
  • Suzanne Collins

11. Czy jesteś w jakiś grupach na LubimyCzytać.pl?


Tego również jest dwie strony, więc wymienię tylko kilka przykładowych:
*Wymienię/sprzedam

*Blogowi Recenzenci
*Gry i zabawy
*Rozmowy z autorami
*Konkursy lubimyczytać.pl

Tak prezentuje się ten TAG. Zapraszam do niego każdego, kto ma ochotę się w to pobawić, a w szczególności:
Dziewczyny z Literary Land
Kamila
Ami
Dziewczyny z Wonderland of books
Oliwię
oxfordkę


Czytaj dalej

Kiera Cass-"Elita"


Oryginalny tytuł: The Elite
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Selekcja #2
Ocena: 4/10


   Pamiętacie moją recenzję "Rywalek" ? Książka mi się spodobała na tyle, że nawet napisałam dość zabawną recenzję. I wszystko było by świetnie, gdybym nie zabrała się za "Elitę". Szczerze? Nie ciągnęło mnie do tej książki. Na pewno nie była ona na liście " o matko, ja to po prostu MUSZĘ przeczytać!!". Chciałam poznać rozwinięcie historii Illei oraz oczywiście historię "miłości" Ami i Maxona. Jednak z każdą przeczytaną negatywną opinią, moja chęć na "Elitę" malała. I teraz krótki apel do osób, które uważają "Elitę" za niewypał ( delikatnie mówiąc): "Macie stuprocentową rację ludziska! Podpisuję się pod Waszymi recenzjami obiema rękami. A gdybym umiała pisać stopą, to też bym się nią podpisała. Ha! Nawet dwiema."

Możliwe spojlery.

  "Elita" opowiada nam historię, jak to w pałacu zostało tylko 6 kandydatek do ręki Maxona ( dlaczego nie księcia- to o tym później) i jak to starają się one zdobyć koronę. I tyle. Chociaż może jest coś tam jeszcze o rebeliantach, czy o ucieczkach. Jednak jest to takie znikome, że w tej kwestii mogę się mylić. No i wykonują one różne zadanka, sprawiają Maxonowi przyjemność ( moim zdaniem chyba tylko tym, że żyją) i takie tam pierdołki. Ale cóż Ami oczywiście musi być inna. I to musi być podkreślone na każdym kroku. Jak to Ami niegrzecznie zachowuje się wobec Maxona, jak to go przeklina, czasem może przez niego płacze, a czasem nie. Bo wiecie-w pałacu jest jeszcze Aspen, do którego Am "ciągle coś czuje". To jej niezdecydowanie bije po oczach na każdym kroku. Co kilka stron ona zmienia zdanie. Ja rozumiem- kobieta zmienną jest i takie tam, ale kurczę ileż można! Pani Cass- dziewczyny nie są głupimi istotami, ale mam wrażenie, jakby je tak właśnie Pani przedstawiła ( jeśli autorka kiedyś to przeczyta, to mnie znienawidzi). Tak jakby na każdym kroku polegały na zdaniu kogoś innego, a swojego nie posiadały.


  Dlaczego Maxon nie jest dla mnie już księciem?
To bardzo proste- nie chcę tu spoilerować i nie będę, ale jak można być takim wrednym dupkiem!?? Zachowywać się tak chamsko, a potem jeszcze przyjść i zapytać "Co ja takiego zrobiłem? Przecież to moje zadanie". Z trudem hamuję się, żeby nie napisać tutaj czegoś bardzo, ale to bardzo wulgarnego.
Jak on się tak zmienił od pierwszej części zaledwie?
Momentami go uwielbiałam, ale przychodzi taka scena jak opisana powyżej i szlag mnie trafia.

Maxon & Ami & Aspen

Scena I- No fajnie, fajnie, jak na razie jest spoko
Scena II- O Matko! Już nie mogło być gorzej! Aspen dalej jest w pałacu...
Scena III- No nie. Nie nie nie nie nie. Kiedy z Maxona zrobił się taki arogant??
Scena IV- Nigdy. Nie mów. Nigdy.Dlaczego Ami ciągnie do dwóch chłopaków jednocześnie? Czy nikt tutaj nie rozumie, że trójkąt miłosny wcale nie jest taki fajny jak się autorowi wydaje??
Scena V- O fajnie. Już wybrała jednego ^^
Scena VI- NIE CZYTAM TEGO!! Dlaczego już nie może być bajkowo???
Scena VII- Ja. Chcę. To. Już. Skończyć....

  Wszystkie sceny, które mi się podobały mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Do nich zalicza się zakończenie, które tak samo jak w "Rywalkach" mnie usatysfakcjonowało. Co jest w pani Cass, że robi dobre zakończenia, ale z treścią nie trafia? Poza tym pozostaje bardzo ładna okładka, to się przynajmniej nie zmieniło.
Chcałam dać tej książce najniższą notę, ale coś mi nie pozwala. Dlatego daję jej 4 punkciki ( chociaż dalej się zastanawiam czy to nie za dużo). A jak Wasze wrażenia po "Elicie"?


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam Literaturę Amerykańską
Okładkowe love
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers

Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Miłość bez końca", "Miłość i turbulencje", "Jak wytresować smoka 2"


Dziś nie książkowo, a filmowo :)



"Miłość bez końca" jest to film, na który miałam ochotę zaraz po obejrzeniu zwiastuna . Liczyłam, że może uda mi się przeczytać książkę i tak odkładałam seans na później. Jednak coś zaskoczyło i pomyślałam "Mam ochotę na ten film. Teraz. Zaraz.Natychmiast". I obejrzałam. Dostałam naprawdę dobrą produkcję i jestem miło zaskoczona. Wbrew pozorom to nie jest tylko historia o miłości. Trudne decyzje,wygórowane oczekiwania rodziców oraz tajemnice- tego też możecie się spodziewać. Dopiero mniej więcej w połowie filmu zobaczyłam, że ten szatyn, co gra główną rolę to Pettyfer. Przeżyłam szok :D
(Wyk. Alex Pettyfer, Gabriella Wilde, Joely Richardson; Premiera: 2014; Ocena: 8/10)









Miłość i turbulencje to z kolei produkcja francuska i sama nie wiem czy jeszcze kiedyś po takową sięgnę czy raczej będę z nią uważać. Bo widzicie Francuzi wcale i w ogóle nie są pruderyjni i nie bawią się w jakiekolwiek delikatne ujęcia. Jak idą to po całości. Nie jestem osobą, której liczne zbliżenia fizyczne (czy może półzbliżenia) przeszkadzają, jednak w tym filmie akurat momentami bywało chamsko i niesmacznie. Wulgarnych wyrażeń również to dotyczy. Jednak gra aktorska jak najbardziej na plus- główni bohaterowie się spisali na medal, a i tym drugoplanowym nic nie brakuje.

Mimo wszystko filmu nie spisuję na straty :)
(Wyk. Ludivine Sagnier, Nicolas Bedos, Jonathan Cohen; Premiera: 2013; Ocena: 5/10)












I ostatni film w zestawieniu-perełka. Czkawka i Szczerbatek rządzą! Poznałam ich dopiero przy okazji premiery drugiej części filmu i się zakochałam. A druga część utrzymuje poziom pierwsze, jeśli nawet nie jest lepsza. Dużo dobrego humoru, dużo wzruszeń, dużo nauki która płynie z ekranu. Takie bajki, aż chce się oglądać :)
(Wyk. -----; Premiera: 2014; Ocena: 10/10♥)


Tak prezentuje się lista obejrzanych we wrześniu filmów. W kolejnym zestawieniu coś czuję, że będzie bajkowo, bo ostatnio wracam do wieku 10 lat i oglądam Disneya ^^


Wszystkie zdjęcia pochodzą z filmweb.pl




W dalszym ciągu męczę "Elitę". Jestem już w połowie, ale już w myślach układam słowa do recenzji. Coś czuję, że już dawno nie ponarzekałam tak całkowicie na jakąś książkę. A Wy co czytacie?


Czytaj dalej

John Green-"Gwiazd naszych wina"



Oryginalny tytuł: The Fault in Our Stars
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 8/10

  O książkach Greena usłyszałam kilka miesięcy po tym, jak założyłam tego bloga. Wtedy recenzje twórczości tego autora rozprzestrzeniały się w zawrotnym tempie. Uznałam nawet, że "Papierowe miasta", "Szukając Alaski" i "Gwiazd naszych wina" to trylogia. I ja biedna, szukałam wszędzie informacji o tym, która z nich jest pierwszym tomem. 
Drugim etapem, kiedy pan Green przeżył swoją reaktywację była ekranizacja GNW. Wtedy również zauważyłam, że dużo osób popłynęło z wielką, zieloną falą. Obiecałam sobie, że jak tylko minie cały ten szum, to ja również przeczytam książkę. I przeczytałam. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że zrobiłam to za szybko. Że poznałam tę historię pod lekką presją.

  Szesnastoletnia Hazel choruje na raka tarczycy. Jej nieodłącznym towarzyszem jest Phillip- butla z tlenem, która pomaga jej w miarę normalnie funkcjonować. Dziewczyna uczęszcza na zajęcia grupy wsparcia, gdzie poznaje Augustusa- chłopaka, który chwilowo jest zdrowy. Jego przekleństwem jest kostniakomięśniak, który sprawił, że chłopak porusza się teraz ze sztuczną nogą. Hazel i Gus poznają się nawzajem, chłoną każde swoje słowo, cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą, wiedząc, że każdy dzień może być tym ostatnim.

"Będę dziś żył, najlepiej jak potrafię!"

  Niewiarygodne, jak większość z nas traktuje życie. Kojarzycie książkę "Oskar i Pani Róża"? Był tam taki cytat: "...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.”. I sądzę, że tak właśnie jest. Życie nam nic nie obiecuje i nie daje żadnej gwarancji. Możesz pójść do lekarza na zwykłe badania, a tam wykryją u Ciebie chorobę. Możesz nieuważnie przejść przez ulicę, a potrąci cię samochód. Jak często bierzesz pod uwagę takie możliwości? Pewnie nigdy. Albo rzadko kiedy. A jakbyś się poczuł gdybyś nagle wylądował w szpitalu? Bo choroba, bo wypadek. Nie chcę się tutaj rozwodzić nad zagadnieniem wspomnień i tego jak przeżyłeś swoje życie, bo to jest temat dla "Jeśli zostanę". Pragnęłabym się jednak skupić na kruchości ludzkiego życia. Coś co posiadamy, a tak nieczęsto niszczymy. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele, chorych ludzi chciałoby się z nami zamienić. Cóż, jeśli byłoby to możliwe.

  Chociaż "Gwiazd naszych wina" to książka o chorobie i o sposobach radzenia sobie z nią, jest napisana w sposób łatwy do odbioru oraz przede wszystkim zabawny. Jest ból, cierpienie, melancholia, smutek, jednak podszyte są one odpowiednio dobraną dawką dobrego humoru, który pozwala nam na lepsze poznanie Hazel i Gusa.

"Należy zacisnąć zęby. Podnieść wzrok. Mówić sobie, że jeśli zobaczą jak płaczesz, to ich zaboli, i staniesz się smutkiem w ich życiu, a nie możesz być tylko smutkiem, więc nie będziesz płakać.Trzeba powtarzać sobie to wszystko,patrząc w sufit, a potem przełknąć,  choć gardło nie za bardzo chce działać, popatrzeć na osobę, która Cię kocha i się uśmiechnąć"

  Pod koniec lektury wydarzyły się dwie rzeczy (spokojnie, to nie spojlery). Przeżyłam szok, oraz w moich oczach zakręciły się łzy. Po przeczytaniu ostatniego zdania siedziałam i zastanawiałam się nad życiem. Nad przyjaźnią. Nad miłością. Nad chorobą. A po moim policzku spłynęła jedna, jedyna łza. Poruszyła mnie ta książka i być może w jakiś sposób zmieniła moje postrzeganie świata i ludzi. Jednak czy była rewelacyjna? Nie. Była bardzo dobra, napisana w sposób typowy dla Johna Greena, z nutą szorstkości oraz zrozumienia. 

  Można znaleźć bardzo dużo różnych definicji życia. Dla mnie jest to dar, który dostałam i z którego chcę jak najwięcej wycisnąć.
A Ty? Jak bardzo szanujesz swoje życie? Jak byś je zdefiniował?

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

---------------------------------------------------------------
Od autorki:
Chciałam jeszcze nawiązać do wyżej wspomnianej presji, pod którą przeczytałam tę książkę. Otóż, jedna z moich nauczycielek, zakomunikowała nam, że będziemy oglądać bardzo fajny film. Chodziło o "Gwiazd naszych wina". Zdenerwowałam się, bo ja specjalnie nie oglądałam filmu, bo chciałam najpierw przeczytać książkę. I wiedziałam, że nie popuszczę. A tu nagle wyskakuje mi ktoś z nowinką "Oglądamy film! Cieszycie się?" W normalnych warunkach tak, ale z przeczytania książki zrobiłam lekki maraton i lawirowałam pomiędzy jednym, a drugim zadaniem domowym. I miałam na to kilka dni. Udało mi się, a tu filmu nie oglądamy. No wtedy to myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Cóż. Takie rzeczy tylko w mojej szkole...

Zauważcie jeszcze, że zmieniłam troszkę napisy do zdjęcia w recenzji. Powiększyłam fotkę, a informacje przesunęłam na dół. Na razie tylko próbuję, szukam jak najlepszego sposobu, miłego i niemęczącego oczu. Kiedyś znajdę ;)

Zapraszam na mojego Facebooka:


Czytaj dalej

Carrie Jones-"Pragnienie"






Oryginalny tytuł: Need
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Bukowy las
Seria: Need #1
Ocena: 5/10











Każdy z nas czegoś się boi. Samotności, ciemności, czy chociażby pająków. Każdy z nas ma  jakąś fobię. Co jednak powiecie na to, żeby poznać osobę, które te fobie kolekcjonuje, tak jak inni kolekcjonują zakładki do książek? Znacie kogoś takiego?
Cóż. Jeśli nie to przedstawiam Wam Zarę.

Po śmierci ukochanego ojczyma, matka wysyła Zarę do jej babci- do Maine. Dla jej bezpieczeństwa. Jednak w tym miejscu nic nie jest takie, jakie się wydaje. Wkrótce dziewczyna pozna przerażającego króla piksów, który zobaczy w niej kogoś wyjątkowego. Jednak czy można mu ufać? Może jeden z dwójki chłopaków pomoże Zarze dokonać wyboru? A może pomoże jej w czymś jeszcze?

Bardzo entuzjastycznie podeszłam do tej książki. Z perspektywy czasu- może nawet zbyt entuzjastycznie. Wiedziałam o niej tylko tyle, że ma piękną okładkę. Opis i opinie przeczytałam dopiero później. Dużo później. Kiedy zaczynałam czytać, w głowie miałam jedną, wielką niewiadomą. Nie wiedziałam czy oczekiwać wampirów, wilkołaków czy może wróżbitów. 

Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to tytuł każdego rozdziału. Nosokomefobia, Chronofobia, Filofobia. Każde z wytłumaczeniem oczywiście. Bo to przecież książka o strachu. Z czystej ciekawości, aż wyszukałam sobie listę wszystkich fobii i sama nie wiem czy się śmiać czy płakać, że z takiego tematu zrobiono książkę.

Im dalej w głąb książki, tym Zara robi się coraz bardziej irytująca. Takie chucherko, które chce udowodnić, że jest odważna i niczego się nie boi. A wychodzi całkowicie na odwrót. Na początku to było jeszcze po prostu komiczne. Jednak później miałam ochotę uderzyć tę dziewczynę. Cóż wniosek z tego taki, że chyba przywykłam do silnych i samodzielnych dziewczyn. Albo do takich, które mimo, że są słabe to dają  radę. Bo muszą, bo chcą. A Zara tego gatunku nie reprezentuje.

Trójkąt miłosny to coś do czego praktycznie już przywykłam, chociaż w dalszym ciągu nie lubię. Jednak w "Pragnieniu" marzyłam tylko o tym, aby obaj chłopcy się wynieśli. W pewnych momentach byli jeszcze gorsi, niż główna bohaterka. Autorka przesadziła i zamiast postawić na minimalizm, wybrała taką cukierkowość. Z lukrem na górze. Tak jakby wszyscy chłopacy zawsze byli posłuszni, grzeczni i do oswojenia.


Jednak to nie tak, że książka to jeden wielki niewypał. Duży plus za kreację babci Zary, która mnie ciekawiła, zawsze wtedy kiedy pojawiała się na kartach powieści. Za pomysł na złoty pył, który zostawiają za sobą piksy. Za samo wykreowanie piksa, bo to jeden z nich mi się śnił. I nie było to miłe uczucie. Na tym polu autorka nie zawiodła. Było strasznie, był element zgrozy. Nie idealnie, jednak to chyba na tych stworzeniach głównie się skupiła, tak jakby Zara była postacią poboczną, albo w ogóle epizodyczną.

Krótko mówiąc- "Pragnienie" jest to książka, której nie polecam. Zastanawiałam się jaką ocenę jej wystawić. Piątka wydawała mi się ciut niska, lecz "Uratuj mnie" oceniłam na 6/10, a była ona lepsza. Także zostaje piąteczka. Czekam na Wasze zdanie. Czytaliście? Jak Wam się podobało?


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Czytam Literaturę Amerykańską
Klucznik
Czytam opasłe tomiska
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers
Okładkowe love

Zapraszam Facebooka Czytelni :
klik klik
Czytaj dalej

informacyjka

Miała być dzisiaj recenzja "Pragnienia" Carrie Jones. I byłaby. Gdyby tylko Dominika nie wymyśliła sobie, że może by tak założyć Fanpage bloga na Facebooku.
Spontaniczna decyzja, z którą nosiłam się od dłuższego czasu. Założyć czy nie założyć? Jednak poległam, albo zwyciężyłam i od dzisiaj możecie podziwiać Czytelnię Dominiki na FB. Zapraszam do lajkowania i komentowania :))

PS Jeszcze nie do końca wszystko ogarniam. Będę się uczyć metodą prób i błędów :D


A ja lecę czytać :) Buziaki :*
Czytaj dalej

Zapowiedzi- październik 2014 #5

W październiku na szczęście jest o wiele mniej interesujących mnie pozycji książkowych, z czego w zasadzie jestem zadowolona. Wszak moja lista i bez tego ciągle się powiększa. A oto co wyszukałam:






Zanim Tobias poznał Tris…

Szesnastoletni Tobias, syn przywódcy Altruizmu, dokonał swojego wyboru. Stał się Nieustraszonym o imieniu Cztery, by zacząć wszystko od nowa. I nie pozwolić, by strach zmieniał go w tchórza.
Lecz test to zaledwie początek…

Jestem dopiero po pierwszej części, czyli "Niezgodnej", ale szalenie interesuje mnie historia Tobiasa.


Autor: Veronica Roth
Tytuł: "Cztery"
Wydawnictwo:  Amber

Data premiery: 07.10.2014 r.







Po ataku Nathaniela szkoła staje się miejscem paranoicznym – jest w niej więcej strażników niż uczniów. Ceną za bezpieczeństwo podopiecznych jest ich wolność.
Zdesperowana Allie zrobi wszystko, by powstrzymać podstępnego wroga. Zgadza się nawet na udział w niebezpiecznych nocnych misjach zorganizowanych przez Lucindę. Carter i Sylvain są gotowi walczyć u jej boku. Obaj ją kochają, lecz dziewczyna musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Żaden z nich nie będzie czekać wiecznie.

Przede mną jeszcze "Zagrożeni", mimo wszystko ciekawi mnie jak potoczą się losy Allie ( ona musi być z Carterem! :))


Autor: C.J. Daugherty
Tytuł: "Zbuntowani"
Wydawnictwo:  Otwarte

Data premiery: 22.10.2014 r.










nie-znalazłam-opisu-


W tym przypadku, nie czytałam żadnej części serii, ale od dawna na nie poluję. Trzecia część ma piękną okładkę i chcę ją, już!


Autor: Nina Reichter
Tytuł: "Ostatnia spowiedź" tom 3
Wydawnictwo:  Novae Res

Data premiery: 23.10.2014 r.













Będąc dzieckiem, Lucas Maxfield wierzył, że przyszłość jest otwartą księgą pełną cudów i z ufnością czekał na kolejny dzień… Jeden z tych dni okazał się końcem jego życia. Po tragedii, która dotknęła jego rodzinę, Lucas zwątpił we wszystko, w co kiedyś wierzył. Choć ze wszystkich sił starał się zapomnieć o przeszłości, ta nie przestała go prześladować.
Gdy Lucas spotkał na swej drodze Jacqueline, po raz pierwszy od dawna odważył się do kogoś zbliżyć. Ale czy ktoś, kogo dusza rozprysła się w drobny mak i kto wie, że w jednej chwili można stracić wszystko, zdoła znaleźć w sobie dość siły, by raz jeszcze… pokochać?

Ostatnia książka to z kolei "Tak blisko" opowiedziane oczami Lucasa. Już zacieram rączki :))

Autor: Tammara Webber
Tytuł: "Tak krucho"
Wydawnictwo:  Jaguar

Data premiery: 29.10.2014 r.






I jak? Widzicie coś dla siebie? :)

Wszystkie zdjęcia oraz opisy książek pochodzą z http://lubimyczytac.pl/
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-wrzesień 2014


weheartit.com


Wrzesień u mnie wypadł bardzo korzystnie. Przeczytałam 3 książki:


Recenzja tej ostatniej ukaże się jeszcze w tym tygodniu :)

...i 2 magazyny:



Ponadto zrecenzowałam 3 zaległe pozycje z sierpnia: "Hopeless", "Wampiry w wielkim mieście" oraz "W blasku świec" oraz opublikowałam opinie na temat filmów obejrzanych w sierpniu.

Obejrzałam  filmy:

  • Miłość bez końca
  • Jak wytresować smoka 2- tutaj nie mogę przeboleć, że nie znalazłam wersji z dubbingiem ;( Ale mimo wszystko rewelacja ♥
  • Miłość i turbulencje
W dwóch ostatnich dniach września opublikowałam dwa posty: 

Przeczytałam dwie książki z listy 10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego, a jest dopiero wrzesień :)
Opublikowałam też zdjęcie swojej wymiankowej paczki ^^

Rozpoczyna się październik- jak dla mnie zdecydowanie najlepszy miesiąc w roku!
25-go wypadają moje urodziny, które w tym roku chcę spędzić na Targach w Krakowie(sobota). Pojadę na 70%. Tak więc całkowitej pewności nie mam, jednak nadzieję owszem ^^
Poza tym zaczęła się jesień (kocham jesień!)no i  zaliczyłam już chorobę. Co roku się zdarza :P

Słyszeliście o biedronkowej promocji?  Książki, filmy i muzyka- do poczytania na stronie sklepu. Ja może skuszę się na jakąś płytę, bo książek fajnych dla siebie nie widzę.


                                        Kto nie słyszał jeszcze piosenki do "Kosogłosa"? :)



Czytaj dalej