Lisa Kleypas- "Wyjdź za mnie"

  



Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: "Wyjdź za mnie"
Rok polskiego wydania: 2011
Seria: Rodzina Hathaway #1
Ocena: 6/10








  "Wyjdź za mnie" to kolejna przeczytana przeze mnie książka autorstwa Lisy Kleypas oraz pierwsza opowiadająca losy niekonwencjonalnej rodziny Hathaway.

  Amelia Hathaway oddycha troską o swoje rodzeństwo. Opieka nad młodszymi siostrami oraz bratem przeżywającym załamanie to jej misja życiowa. Nie planuje małżeństwa, uważa że sama sobie doskonale radzi i nie potrzebuje niczyjej pomocy. Ta jednak nadciąga i to z tej strony, z której najmniej by się jej spodziewała.
Cam Rohan, zarządca ekskluzywnego domu gry w Londynie nie planował tego. Nie sądził, że piękna Amelia zawróci mu w głowie i sprawi, że zapomni o tym co niedawno było dla niego tak istotne. Niespodziewanie proponuje jej pewien układ. Tylko czy Rom, który zawsze pragnął wolności, zdecyduje się zapuścić korzenie w Hampshire?

  Lisa Kleypas posiada wierne fanki jej twórczości na całym świecie. Pisze romanse- i te zwyczajne jak i historyczne. Chociaż powiedzieć zwyczajne to trochę za mało- po lekturze "Jeziora marzeń" stwierdziłam, że było niesamowite i przyrzekłam sobie, że jeśli kolejna książka od pani Kleypas mnie urzeknie, to dołączy ona do moich ulubionych pisarek. "Wyjdź za mnie" nie urzeka, nie porywa, a jednak z wielką chęcią poznam losy kolejnych osób z piątki rodzeństwa.

  Za co lubię romanse historyczne? Za to, że przez kilka godzin  mogę poczuć się księżniczkowato. Uwielbiam moje wyobrażenia pięknych, długich sukien, w które dawniej ubierały się kobiety. Uwielbiam czasy, kiedy to każdy szanujący się mężczyzna potrafił jeździć konno. Uwielbiam to całe tytułowanie- lordzie, milady etc.
No i oczywiście dlatego, że jest to romans.

  Jednak Amelia wydawała się przesadnie nadopiekuńcza. Ja rozumiem-kocha swoje rodzeństwo i się o nich martwi, ale wszystko ma swoje granice. Często irytowało mnie to jej przekonanie o samowystarczalności. Jednak nie czyni to z niej bohaterki negatywnej- tylko troszkę denerwującej.
Cam natomiast to nie jest ten typ męskiego bohatera, którego się wielbi i całuje się ziemię pod jego stopami.
Bywa uroczy i szarmancki na dodatek, ale to całe " Zostać wolnym, czy zostać z Amelią?" bywało nużące.
Jednak moje największe uznanie zdobył Leo- starszy brat Amelii. Co z tego, że pali, ćpa i zachowuje się niepoprawnie? Ważne, że tak uroczo przy tym wygląda. Z całej piątki rodzeństwa, to jego historii nie mogę doczekać się najbardziej.

  Podczas czytania odniosłam wrażenie, że autorka pisze, pisze, ale nagle zaczyna brakować jej pomysłu. Ale chce utworzyć te trzysta kilka stron więc "leje wodę", A tu nagle nad głową zaświeca się się jej lampka i przyznaje, że już wie jak rozkręcić akcję. Wielkie bum, jedna scena i.. cisza. Dalej nie ma pomysłu. I taki chwyt pojawił się kilka razy. A to na dobre książce nie wyszło.

  I ostatnia sprawa- bardzo ładne wydanie. I to nie tylko to, bo inne okładki z cyklu o Hathawayach są równie śliczne. Zresztą okładki opowieści znad Zatoki Friday też są niczego sobie.

  W meczu romans czy romans historyczny od Lisy Kleypas wygrywa romans 1:0. Moim zdaniem autorka lepiej sprawdziła się w zwykłej formie, niż w tej z elementami historycznymi. Jednak tak jak pisałam- z chęcią zapoznam się z kolejnymi książkami o Hathawayach.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska
Z literą w tle- K
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Czytam Literaturę Amerykańską
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers


--------------------------------------------------
Przepraszam Was, że ostatnio w ogóle nie odpowiadam na Wasze komentarze i sama też niewiele komentuję Wasze blogi, ale koniec roku zbliża się nieubłagalnie, a ja muszę co nieco poprawiać i nie za bardzo mam tyle czasu :(
A już jutro zobaczycie listę par wymiankowych ^^
A podsumowanie przesunie się o jeden lub dwa dni :)
Tak więc do jutra :D
Czytaj dalej

Kerstin Gier-"Błękit szafiru", "Zieleń szmaragdu"





Autor: Kerstin Gier
Tytuł: "Błękit szafiru", "Zieleń szmaragdu"
Rok polskiego wydania: 2011, 2012
Seria: Trylogia Czasu #2, #3
Ocena: 9/10









Do czytania zapraszam tylko te osoby, które mają już za sobą obie części, gdyż mogą wystąpić spoilery!

  "Błękit szafiru" to druga część Trylogii Czasu, napisanej przez niemiecką autorkę Kerstin Gier. W sierpniu 2014 roku do kin wchodzi ekranizacja powieści pod tym samym tytułem.
Nierozwiązane sprawy, nieujawnione tajemnice i niewyjaśnione kłamstwa. Gwendolyn zaczyna poddawać w wątpliwość uczciwość hrabiego Saint Germain. Powoli uświadamia sobie, że być może to Lucy i Paul od początku mieli rację. Zaczyna śledztwo na własną rękę, razem z niezawodną przyjaciółką Leslie. A Gideon staje się jej coraz bliższy. Tylko co się stanie kiedy chłopak zawiedzie Gwen i zrani ją w najbardziej okrutny sposób?

  "Błękit szafiru" zostawia po sobie niedosyt. Wiesz, że nie chcesz rozstawać się  z bohaterami ,na dłużej niż to konieczne. Chcesz natychmiast poznać zakończenie tej historii, jednocześnie modląc się, aby ta opowieść trwała wiecznie. Jesteś rozdarta i zaczynasz myśleć : "Nauka czy kolejna część? Oto jest pytanie".
 Ja stety- niestety wybrałam tę drugą opcję. I po przeczytaniu jej- prawie w ogóle nie żałuję.

  "Zieleń szmaragdu" to finalna część historii o podróżnikach w czasie. Tym razem Gideon zaczyna współpracować z Gwen. Wierzy jej przypuszczeniem i razem starają się dotrzeć do utajonej prawdy. Intrygi z przeszłości "wyskakują" na światło dzienne i rzutują na teraźniejszość i przyszłość młodych podróżników w czasie. "Gwen musi stanąć do walki o prawdę, miłość ... i własne życie". Czy jej się uda?
  Oficjalnie stwierdzam, że ukończyłam moją przygodę Trylogią Czasu. Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej przy lekturze.
Zmieniłam opinię na temat Charlotty. Ostatnio pisałam, że "nie jest znowu taka straszna". Myliłam się. Jednak jest. Irytujące i nieznośne dziecko cud.
Gwendolyn i Gideon w dalszym ciągu podbijają moje serce. Czarujący chłopak o szmaragdowozielonych oczach- raj dla mojej wyobraźni :D
Nie może tutaj zabraknąć również Xemeriusa. W drugiej części bywał denerwujący, jednak trzecia część sprawiła, że go stuprocentowo pokochałam.

  Czytałam to stwierdzenie już na jakimś blogu i tutaj również się powtórzę. Ogromnie zazdroszczę tym osobom, które przygodę z Trylogią Czasu mają dopiero przed sobą. To pierwsze przeżywanie rozterek i sukcesów bohaterów jest niezapomniane. I nawet jeśli jeszcze kiedyś ponownie sięgnę po całą serię, to już nie będzie to samo co za pierwszym razem. I ten akapit w zasadzie mogłabym przypisać do jakiejkolwiek mojej ulubionej książki.

  Trylogia Czasu gwarantuje cienie pod oczami oraz dwóję ze sprawdzianu. Niemniej jednak gorąco polecam.

„Kruk na skrzydłach z rubinu niesiony, między światami brzmi umarłych muzyka, siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny, moc głowę podnosi i krąg się zamyka.”

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 136,1-(2,4+2,8)=130,9

Czytaj dalej

Liz Fielding- "Napisz, że mnie kochasz"





Autor: Liz Fielding
Tytuł: "Napisz, że mnie kochasz"
Rok polskiego wydania: 2013
Moja ocena: 2/10








  Czasem kiedy mam gorszy dzień i wszystko wydaje mi się nijakie, sięgam po książkę, tylko po to, aby poczytać o problemach fikcyjnych bohaterów.Z reguły są to najczęściej harlequiny- lekkie i krótkie opowieści, które pochłonę w zaledwie kilka godzin. I zazwyczaj takie historie  pomagają mi pozbyć się chandry. Właśnie- zazwyczaj.

  "Napisz, że mnie kochasz" to zbiór trzech opowiadań w jednej książce, gdzie nie są one w żaden sposób ze sobą połączone. Opis z tyłu okładki głosi, że "życiowe plany mogą się zmienić w jednej chwili" a pewne trzy kobiety "muszą zrezygnować ze swoich marzeń", jednak "gdy jedno się kończy, drugie się zaczyna" to "w ich sercach rodzi się nadzieja na prawdziwą miłość".

  Do tej pory gryzę się z myślami i zastanawiam się co mnie opętało, że sięgnęłam po tę książkę. Liz Fielding? Pewnie tak. Chandra? Jak najbardziej. To, że akurat była dostępna w bibliotece? Możliwe. 
(Hmm, chyba jednak wiem co mnie opętało)

  Nie mam bladego pojęcia, co autorka chciała w tych opowiastkach zawrzeć, jakie światło na nie rzucić, ale w moim mniemaniu problemy bohaterów nie były wielkie i tragiczne tylko małe i komiczne. Najbardziej znośne ze wszystkich trzech opowiadań było pierwsze. Nagrody nie dostanie, jednak nie było AŻ TAK złe.

  Po lekturze "Napisz, że mnie kochasz" zdołowałam się jeszcze bardziej niż byłam i straciłam wiarę w cudowne działanie harleguinów na mnie ( pewnie tylko czasowo). Przypuszczam, że trochę czasu również minie, kiedy znów sięgnę po powieść Liz Fielding. Przypomnijcie mi to proszę, jak w stosiku zobaczycie kolejną książkę tejże autorki :)

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu  139,1-3,0=136,1
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską

+ Książka składa się z trzech osobnych opowiadań:
1. Lista życzeń
2. Bohater jej romansu
3. Powrót wiosny


Czytaj dalej

Wish lista, czyli subiektywna lista prezentów na Dzień Dziecka

Ostatnio natknęłam się na kilka postów, gdzie blogerki pokazują najfajniejsze prezenty na Dzień Dziecka.
Każdy zawsze lubi dostać prezent i ja nie jestem wyjątkiem :)  Postanowiłam więc stworzyć własną listę z takimi podarunkami.
Jest to lista czysto subiektywna i dotyczy tylko mnie i moich zachcianek :D
Kolejność przypadkowa:

1. Zegarek Geneva

W tych zegarkach zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Piękne kolory, piękne wykonanie i tak ładnie na ręce wyglądają. Są prześliczne. Moimi faworytami są biały i miętowy ♥
Można znaleźć:
Tutaj ( źródło zdjęcia)
Inne kolorki
SPEŁNIONE!

2. Broszka z Kosogłosem
Jako fanka "Igrzysk śmierci" marzę o posiadaniu takiej broszki :)
Oglądałam różne wzory, modele i kolory, ale to ta najbardziej przypadła mi do gustu ^^
Można  znaleźć:
Tutaj ( źródło zdjęcia)
SPEŁNIONE!
3.Okulary przeciwsłoneczne
Jako osoba z wadą wzroku, 6 lat nosiłam okulary. Jednak od kilku miesięcy zrobiłam mały krok i można mnie spotkać w soczewkach ( w okularach chodzę tylko w domu). A że nastało lato marzą mi się okulary przeciwsłoneczne. Tutaj podałam tylko przykładowe ( w takim kształcie wyglądam najlepiej) :))

Można znaleźć:
Tutaj ( źródło zdjęcia)
Oraz wszędzie indziej :))
SPEŁNIONE!
4. Krótkie granatowe conversy



Te buty to może niekoniecznie prezent akurat na Dzień Dziecka, ale kiedyś sobie takie kupię. Albo bordowe. Oba kolorki mi się podobają ^^

Można znaleźć:
tutaj

5. Spódnica długa do ziemi
Te spódnice podobają mi się odkąd w tamtym roku zobaczyłam jedną na wystawie sklepowej. Kiedyś sobie taką kupię ^^

Można znaleźć:
klik ( źródło zdjęcia)


6.. Książki



No bo książek zabraknąć tutaj nie mogło ^^

Tak prezentuje się moja wish lista. A teraz trzymajcie kciuki, żebym spełniła choć jedną zachciankę z tej listy ^^

Miłej niedzieli :))


Czytaj dalej

Richelle Mead- "W szponach mrozu"




Autor: Richelle Mead
Tytuł: "W szponach mrozu"
Rok polskiego wydania: 2010
Seria: "Akademia wampirów" #2
Ocena: 9/10







  Druga część "Akademii wampirów" leżakowała na mojej półce jakieś dwa tygodnie, aż w końcu mając gorszy dzień, złamałam swoje postanowienie, że pierwszeństwo mają książki już zaczęte. Przeczytałam. Ale w żadnym wypadku nie żałuję.

  Źle się dzieje. Bardzo źle się dzieje. Strzygi sprzymierzyły się z ludźmi, dzięki czemu ich ataki są coraz śmielsze. Uczniowie Akademii świętego Władimira zmuszeni są spędzić świąteczną przerwę w luksusowym kurorcie narciarskim. Dla Rose nie jest to łatwe. Niespodziewana wizyta dawno niewidzianej matki, zazdrość o Dymitra, strach o Lissę oraz tajemniczy chłopak skutecznie odbierają jej przyjemność z wypoczynku. Jednak nawet w najbardziej ekskluzywnym miejscu, może czaić się niebezpieczeństwo. Czy Rose sobie poradzi?

  Jestem niezmiernie zadowolona że pani Mead nie zepsuła roboty, jaką wykonała w tomie pierwszym. Książka dalej utrzymuje bardzo dobry poziom, a może nawet coś więcej. W tomie numer dwa występuje wszystkiego więcej. Więcej miłości, więcej zazdrości, więcej niebezpieczeństwa, więcej strachu i więcej akcji.

  Nareszcie stuprocentowo zrozumiałam o co chodzi ze strzygami, dampirami, morojami i wszystkimi innymi stworzeniami. Przede wszystkim pomógł mi w tym prolog, który wszystko ładnie opisuje, a dodatkowo pozwala odświeżyć sobie pamięć na temat wydarzeń z pierwszej części.

„Pomyślałam, że nie można się zmusić do miłości. Albo jest, albo jej nie ma. Jeśli nie, trzeba umieć się do tego przyznać. A kiedy sie kogoś kocha, należy robić wszystko, żeby ten ktoś był szczęśliwy.”

  Jeśli w pierwszej części Rose bywała irytująca, to teraz bardzo dobrze widać zmianę jaka zaszła w dziewczynie. Potrafi poradzić sobie z problemami, a jej decyzje są dojrzałe.
Sytuacja z Dymitrem jest niestety troszkę skomplikowana. W jednym momencie krzyczałam w duchu: "Dymitr jest boski, uwielbiam go widzieć oczami Rose", a w innym momencie ogromnie mnie denerwował i to sprawiało, że miałam ochotę przekręcić te kilka kartek z jego udziałem ( czego oczywiście nie zrobiłam).
Inaczej było z Christianem. On jest rewelacyjny i dalej zostaje moim numerem jeden :)
I nowa postać, czyli Adrian Iwaszkow- myślałam, że go nie polubię. Uważałam, że Rose ma być z Dymitrem i kropka. A teraz to już niczego nie jestem pewna :)
Podobały mi się również relacje Rose i jej matki. Chłodne i oziębłe, ale pod koniec się wzruszyłam.

  Nie wspominałam o tym przy okazji części pierwszej, ale cała seria ma bardzo ładne okładki. Może nie są obłędne, ale aż mnie coś kusi, aby mieć na półce calutką serię.

  Richelle Mead napisała bardzo dobrą kontynuację "Akademii wampirów". A ja nie mogę się doczekać, aż poznam część trzecią.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 141,1- 2,0=139,1
Klucznik
Czytam Literaturę Amerykańską
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers

Został tylko tydzień na zgłaszanie się do wymianki :)
http://czytelniadominiki.blogspot.com/2014/05/pierwsza-wymiana-wakacyjna-zapraszam.html

Czytaj dalej

Stephanie Evanovich- "Miłość w rozmiarze XXL"





Autor: Stephanie Evanovich
Tytuł: "Miłość w rozmiarze XXL"
Rok polskiego wydania: 2014
Ocena: 7/10








  Szczerze mówiąc fabuła książki spodobała mi się już dobre kilka miesięcy temu, kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Ładna okładka, tak jakoś pozytywnie nastraja, a niebanalny tytuł zachęca do czytania.

  Kiedy przewrotny los znajduje Ci w samolocie miejsce obok przystojnego faceta- powinnaś być szczęśliwa.
Jednak kiedy posiadasz kilkanaście ( w porywach do kilkudziesięciu ) kilogramów nadwagi, świat już nie jest taki kolorowy. Czujesz się niezręcznie, pasażer obok czuje się niezręcznie. Nieprzyjemna sytuacja.
Taki pech ( albo i szczęście- zinterpretuj dowolnie) przydarza się Holly. Dziewczyna zajmuje miejsce obok osobistego trenera najjaśniejszych gwiazd. I choć wygląd nie pomaga zyskać jej sympatii Logana, zaskakuje go swoją bystrością i dowcipem. Nieoczekiwanie mężczyzna proponuje Holly trening, dzięki któremu zrzuci niepotrzebne kilogramy. Zaintrygowana dziewczyna postanawia przyjąć propozycję. Co z tego wyniknie?

  Holly to bardzo zawzięta kobieta. Wie co chce osiągnąć i stara się to zdobyć za wszelką cenę. Pokazuje, że wszystko, całe nasze życie zależy od tego jakie decyzje podejmujemy. To my kształtujemy naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. I tylko my możemy  je odmienić. I to było to rewelacyjne. Ta pasja jaką kobieta wkładała we wszystko co robiła. Ten upór i determinacja, aby osiągnąć cel. 

  Logan za to jest nieznośny, irytujący, często zaślepiony głupotą, ale nie umyka mu to co ważne. Osiemdziesiąt procent swojego czasu poświęca na treningi- swoje i innych, a słowa "podnoszenie naprzemienne" czy "zdrowe odżywianie" są na stałe wpisane do jego słownika. Umie się jednak zatroszczyć o drugą osobę. 

  Jednak gdy tych dwoje się spotyka,to powstaje jedno wielkie nieporozumienie. Nie rozumiem, jak autorka mogła stworzyć tak wspaniałe postacie osobno, a duet wyszedł taki... zwyczajny. Oczekiwałam fajerwerków, wielkiego szaleństwa, a dostałam coś co można nazwać czymś przeciętnym. Niby się dobrze dogadują, niby jest ta chemia pomiędzy nimi, ale odniosłam wrażenie, że to wszystko jest sztuczne, pisane na siłę. Tak jakby autorka znalazła pomysł na fabułę, ale nie umiała wykorzystać jego potencjału w całości i pisała tylko po to, aby napisać te trzysta kilka stron.

  Język jest przystępny, zrozumiały dla każdego czytelnika. Są słowa i terminy, których nie rozumiałam ( związane głównie z treningami), jednak nie ma to kolosalnego wpływu na całościową ocenę.

  Pamiętajmy, że żyjemy w XXI wieku. Jest to era głównie ludzi szczupłych. Reklamy pokazują osoby wysportowane, w telewizji rzadko kiedy spotykamy kogoś z nadwagą, a na co dzień zżera nas zazdrość, że nie możemy być inni niż jesteśmy. Jednak, co to byłoby za życie gdyby wszyscy byli jednakowo piękni, szczupli i młodzi? To nie byłoby przeżywanie, lecz funkcjonowanie. 

  "Miłość w rozmiarze XXL" to opowieść, dzięki której zaczniesz doceniać siebie i swoje możliwości. Być może zdasz sobie sprawę, że zanim osiągniesz jeden sukces, przewrócisz się kilkakrotnie. Ale to ma być pozytywny bodziec do działania. I tego Nam wszystkim życzę.

"Czasami, nie dostając tego, czego chcemy, dostajemy to, co jest nam naprawdę potrzebne"

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu 143,2-2,1=141,1
Czytam Literaturę Amerykańską
Book lovers

--------------------------------------------------
Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych. Przekonałam się, że nie jest ważne  to jak koszmarnie się zaczął, ale to, że były w nim takie momenty, które sprawiły, że poczułam się lepiej. O wiele lepiej ;)
Obiecana "Miłość w rozmiarze XXL" opublikowana, a teraz do kolejki wepchnęła się "W szponach mrozu"- czyli druga część Akademii wampirów. Oczekujcie :P
Poza tym obejrzałam ekranizację Akademii wampirów i jestem szczerze zachwycona Zoey ( czyli Rose) :D
A jak tam u Was?

Czytaj dalej

Nora Roberts- "Koniec i początek"




Autor: Nora Roberts
Tytuł: "Koniec i początek"
Rok polskiego wydania: 1997
Seria: Wszystko dla pań
Ocena: 3/10








Olivia jest dziennikarką.
Thorpe również jest dziennikarzem.
On ma nadzieję stworzyć z nią poważniejszy związek, myśli o małżeństwie i marzy o niej odkąd ją po raz pierwszy zobaczył.
Ona przez to uważa go za szaleńca. Ponadto nie może zapomnieć pewnego wydarzenia ze swojego życia, które teraz uczyniło ją osobą uważaną za chłodną i zdystansowaną.
Ale coś się zmienia. Tych dwoje nagle zaczyna coś łączyć. On jest szczęśliwy, ale ona się boi. Co z tego wyniknie?

  Pierwsza myśl po przeczytaniu książki? Nie wierzę. Nie wierzę, że TO wyszło spod pióra pani Roberts.
Nie wierzę, że uwielbiana przeze mnie pisarka stworzyła coś tak prostego.
Bo fabuła książki praktycznie ogranicza się do tego wszystkiego, co napisałam powyżej. Nic ponadto. 
I choć jak zaczynałam czytać lekturkę, miałam pewne podejrzenia, to brnęłam dalej z przekonaniem że to Nora Roberts. Przecież ona nigdy nie zawodzi.
Teraz czuję się tak jakby książkę napisał ktoś inny; jakiś inny autor, który umieścił na okładce nazwisko Roberts. Albo nawet niech to będzie błąd drukarski. Niestety, choć wytłumaczeń może być wiele, to prawda jest tylko jedna.

  Jedyną rzeczą, dzięki której łatwiej mi usprawiedliwić panią Roberts, jest to, że książka została napisana w 1984 roku, czyli zaraz na początku jej kariery pisarskiej. Staram się to zrozumieć. No bo przecież każdy od czegoś zaczyna. Każdemu zdarza się gorszy początek. Każdemu zdarza się upadek.

  Żeby nie było tak całkiem ponuro- choć książka w moim mniemaniu jest bublem, to jest coś co mi się podobało. A są to mianowicie opisy pracy dziennikarza. Podobał mi się ten świat od wewnątrz( co nie znaczy, że gotowa jestem rzucić ekonomię i zostać dziennikarzem). W dalszym ciągu nie było to to, co teraz pisze autorka, jednak namiastka tego, czym zachwyca obecnie.

  To boli. Boli mnie to, że wystawiam książce tak niską ocenę. Jeszcze bardziej dołujące jest to, że będzie ona miała najniższą ( jak dotąd) notę na blogu. Mam ochotę wystawić jej coś wyższego, jednak  nie potrafię.


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Przeczytam tyle ile mam wzrostu 144-0,8=143,2
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Czytamy Norę Roberts
Wyzwanie biblioteczne


Kto jeszcze nie słyszał o biedronkowej akcji książek za 5 zł ? :D
klik
Czytaj dalej

Jakim jestem czytelnikiem?

"Jakim jestem czytelnikiem?" to kolejna blogowa zabawa, do której zostałam zaproszona przez Agę. Bardzo Ci kochana dziękuję :))
Zabawa polega na wskazaniu przez blogera swoich  nawyków czytelniczych, swoich doświadczeń bądź rzeczy nietypowych, które uważamy za takie nasze małe czytelnicze dziwactwa :))
Tak więc zaczynamy !

1. Taką złą, bardzo złą rzeczą jest to, że uwielbiam jeść podczas czytania. Cokolwiek. Czy to paluszki, cukierki, czekolada, jabłko, czy nawet kanapka. Lubię coś przekąsić i to jest straszne. Na szczęście jeszcze nigdy nie wybrudziłam niczym książki, bo tego to bym nie zniosła :)

2.Nie mam nic przeciwko e-bookom. Od czasu do czasu, kiedy nie mam dostępu do danej książki, korzystam właśnie z wersji elektronicznej. Minusem jest to, że nie posiadam własnego czytnika, więc pozostaje mi czytanie na komputerze. Jednak raz na jakiś czas można. Teraz jestem właśnie w trakcie czytania pewnego e-booka.



3. Nie znoszę natomiast audiobooków. Jest to zło. Często jak czegoś słucham ( czytaj: muzyki), to słucham, słucham i nagle przyłapuję się na tym, że nie wiem kiedy minęła piosenka, która leciała jeszcze przed sekundą, patrzę na zegar a tam minęło 10 minut O.o. Tak więc audiobooki odpadają :)

4. Czytam wyłącznie na łóżku. Zamiennikiem jest hamak, z którego korzystam w lecie. Nienawidzę za to czytania przy biurku.

5. Nie lubię czytać w autobusie, ani  w pociągu.  Przeszkadza mi to, że wszyscy rozmawiają, a w każdej chwili ktoś może zaglądnąć mi przez ramię. Inną sprawą jest czytanie w aucie. Niby nie przepadam, ale jak jest bardzo ciekawa książka to jednak czytam :)

6. Podczas czytania akceptuję tylko ciszę i święty spokój. Nie słucham wtedy muzyki, to jest czas przeznaczony tylko dla mnie. A najgorzej jest jak jestem w arcyciekawym momencie, a tu nagle ktoś mnie do czegoś tam potrzebuje. I wtedy muszę przerwać czytanie :(  Masakra.

7. Czasem kiedy czytam książkę i jest moment kulminacyjny, to żeby za szybko nie poznać zakończenia, zasłaniam tekst poniżej, ręką ( albo czymkolwiek co leży akurat obok mnie) i odsłaniam powoli linijka po linijce. Tak aby nie korciło mnie, aby przeczytać zakończenie wcześniej :) Czy jest może obecny na sali, ktoś kto robi tak samo? :)

8. Zawsze jak wracam ze szkoły przechodzę obok księgarni. I zawsze kiedy mam więcej niż 15 minut czasu, wstępuję chociażby po to by pooglądać książki, wywęszyć promocje i takie tam :))


9.Ostatnio podczas czytania, zaczęłam zaznaczać kolorowymi karteczkami fajne cytaty czy myśli, które następnie wpisuję do mojego zeszytu. Tylko to nie są takie cytaty, które przykładowo  możemy znaleźć na lc. Są to takie, które podczas czytania miały dla mnie duże znaczenie i nie są one nagminnie pokazywane podczas czyichś recenzji. Ten zeszyt to jest to coś osobistego, czego nie pokazuję nikomu. Prowadzone dla siebie wyłącznie :)

10. Ogromnie podobają mi się książkowe gadżety. Pierścionki, naszyjniki etc. Ostatnio zakupiłam torbę z napisem "Czytam pasjami", jednak ja jak to ja- nie zrobiłam zdjęcia :( Może będzie inna okazja :)
Marzy mi się broszka z kosogłosem ♥♥



11. Jak już wiecie, nie jestem specjalnie wielką miłośniczką zakładek. Do zaznaczania używam wszystkiego co mam pod ręką. Czy to notesik, czy bilet, czy telefon, czy karta. Zaznaczenie zakładką- owszem zdarza się, lecz niezbyt często. Chciałabym to zmienić, gdyż podobają mi się zbiory osób, które tych zakładek używają :)

12. Marzy mi się wielgaśna biblioteczka w moim pokoju♥ Zresztą- kto o tym nie marzy? :)

13.Nie lubię pożyczać moich książek. Wyjątkiem są pewne 3 osoby :) Jednak jeśli pożyczam już komuś książkę, to oczekuję, że wróci do mnie w stanie nienaruszonym, ze wszystkim co ma w środku, bez powyginanych, pourywanych i pobrudzonych kartek. I nie lubię też sytuacji, gdy pożyczam komuś książkę ( czytaj: tym właśnie 3 wyjątkom- o Was mówię dziewczyny :D), a tu nagle znajduje się kilka innych osób, które chciałyby tę książkę przeczytać i pytają się mnie czy im pożyczę. I co ja wtedy mam im powiedzieć? "Nie nie pożyczę Ci tej książki, bo to moje maleństwo, moje kochane dziecko, o które dbam i które czczę, a ty mu ołtarzyka nie wystawisz? I co może jeszcze będę czekać rok, aż mi ją oddasz?" No nie- jasne, że tak nie powiem. "Pewnie że pożyczę nie ma problemu".

14. Uwielbiam, kiedy ktoś się mnie pyta, jaką książkę mogę mu polecić. To znaczy, że mnie docenia♥

15. Ostatnio zaczęłam czytać kilka książek na raz. Jeszcze niedawno tego nie robiłam, a teraz wydaje się to świetne :)

16. Staram się doczytać książkę do końca, choćbym nie wiem jak się przy niej nudziła i jak denna mi się wydawała, Jest oczywiście kilka wyjątków typu "Krzyżacy". O matko, co to było :D

Mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale zabawa polega na tym, żeby Was zaciekawić, a nie zanudzić :))
I zgodnie z tradycją chciałabym nominować:
Dominikę
Izę
oraz dziewczyny z bloga http://literary-land.blogspot.com/- Gabrielę i Alicję

To by było na tyle :)
Przepraszam Was z góry, że mało tutaj piszę, ale coś zaczęło brakować mi i czasu i weny na pisanie. Koniec roku zbliża się nieubłagalnie, a ja jak na złość mam o wiele lepsze oceny z przedmiotów, które będą kontynuowane  w następnym roku, a te które się teraz kończą to porażka :(
Ale obiecuję się poprawić i już za niedługo recenzja "Miłość w rozmiarze XXL".
Ciekawi? :D

Czytaj dalej

Jayne Ann Krentz- "Światło prawdy"





Autor: Jayne Ann Krentz
Tytuł: "Światło prawdy"
Rok polskiego wydania: 2004
Ocena: 8/10








Bo czasami ucieczka, jest najlepszym rozwiązaniem...

Zoe ucieka. 
Ucieka ze szpitala psychiatrycznego, do którego niesłusznie trafiła.
Ucieka od dawnego życia, kupując sobie nową tożsamość.
Ucieka przed tym, czego się boi.
Ethan, to prywatny detektyw, którego życie rozpadło się na kawałki. 
Bankructwo, śmierć brata, trzy nieudane małżeństwa oraz przeprowadzka do nowego miejsca.
To tam krzyżują się drogi Ethana i Zoe. Oboje marzą tylko o tym aby ich przeszłość zniknęła.
Lecz przeszłość Zoe powraca. A wraz z nią tajemnicza osoba, która zna szokujący sekret kobiety...

Po pierwszych kilku rozdziałach, rozważałam możliwość nieprzeczytania tej książki. Niezbyt zachęcający początek, wielowątkowość, która przytłaczała i która sprawiała, że się zwyczajnie gubiłam- sprawiły, że bardzo chciałam odłożyć tę książkę. Jednak zawzięłam się i czytałam dalej. Powiedziałam sobie: "No dalej, przecież to jest Jayne Ann Krentz, jej książki nie mogą być złe". Z każdym kolejnym rozdziałem, historia Zoe i Ethana fascynowała mnie coraz bardziej. I teraz- po ukończeniu "Światła prawdy"- cieszę się, że nie poddałam się na początku.

Ta wielowątkowość, o której wspominałam to jednoczesna historia Arcadii-przyjaciółki Zoe, Harrego-znajomego Ethana, Shelley Russel- kolejnej pani detektyw, Lindsey- dekoratorki wnętrz i paru innych osób.
Naprawdę labirynt :)

Po raz kolejny pani Krentz wplotła w opowieść zmysł paranormalny. Nie było tego w opisie. Zresztą po tym nędznym opisie- jaki widać na lc- niewiele możemy się dowiedzieć. Niemniej jednak zostałam pozytywnie zaskoczona. Po kilku książkach, z tym zmysłem właśnie, doszłam do wniosku, że jest on ciekawy.

Trochę intrygi, trochę namiętności, trochę grozy- książki pani Krentz biorę i zawsze będę brać w ciemno. 


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu 145,1-1,1=144
Z literą w tle -K
Klucznik
Czytam Literaturę Amerykańską
Wyzwanie Biblioteczne
Book Lovers


http://czytelniadominiki.blogspot.com/2014/05/pierwsza-wymiana-wakacyjna-zapraszam.html#comment-form
                                                                          Zapraszam :)

Czytaj dalej

C.J. Daugherty- "Wybrani"

  



Autor: C.J. Daugherty
Tytuł: "Wybrani"
Rok polskiego wydania: 2013
Seria: Akademia Cimmeria #1
Ocena: 10/10







  Wielokrotnie siadałam przed laptopem, klikałam na "nowy post" i jakoś tak ciężko było mi zacząć pisać tę opinię. Bo o "Wybranych" powstało dużo recenzji. Ja jednak chciałabym dorzucić od siebie te trzy grosze. 
Wiadomo, że nic trudnego nie ma w wyzywaniu książki od jednej z gorszych, jakie się czytało. Jednak kiedy książka naprawdę nam się spodobała, to już jest większe wyzwanie. Emocje należy przekazać tak, żeby nie zniechęcić czytelnika. I to jest dopiero trudne zadanie...


Mam na imię Allie.
Odkąd zaginął mój brat, coś się we mnie zmieniło. Ciągle pakuję się w nie lada kłopoty. I czuję, że rodzice mają mnie powoli dość. Utwierdzam się w tym przekonaniu, gdy po kolejnym moim aresztowaniu, rodzice oznajmiają mi, że zostaję wysłana do nowej szkoły. Bez pytań. Bez dyskusji. Po prostu jadę i już.
Tyle, że moja nowa szkoła, ciut różni się od poprzednich. Czuję, że jest owiana mgiełką tajemnicy i niepokoju. A gdy zostaje zamordowana moja koleżanka, jestem przekonana o moich racjach. W tej szkole dzieje się coś niedobrego. A ja mam zamiar odkryć o co chodzi.


  Kiedy co druga książka dla nastolatków, wprowadza postać wampira, wilkołaka, upadłego anioła czy osoby o nieprawdopodobnych zdolnościach, sięgnięcie po "Wybranych" jest naprawdę rewelacyjnym pomysłem. Książka ta nie wprowadza czegoś nowego, tylko raczej coś powszechnie znanego, opakowanego w ładny papier, związanego kokardką oraz podanego nastoletniej osóbce ( a może i starszej).
Liczy się treść. A ona jest jak najbardziej genialna.

„Po prostu… uważaj na siebie, Allie. Tutaj nie wszystko jest takie, jak się wydaje.”

  Allie to dziewczyna, którą z miejsca polubiłam. Zdeterminowana, z poczuciem humoru, uparta i zgryźliwa, ale umiejąca postawić na swoim. Bardzo się z nią zżyłam, i niezmiernie się cieszę, że spotkam ją w kolejnych częściach.
I teraz panie i panowie- totalne zaskoczenie! A mianowicie- trójkąt miłosny. No kto by się spodziewał? :)
Carter i Sylvain, Sylvain i Carter. Dwóch chłopaków, jedna dziewczyna. Ja osobiście stawiam na Cartera.
Carter, Carter,Carter. Mhmmmm- cudowna muzyka dla moich uszu i piękny widok dla oczu.
Sylvain to uparty,chamski i bogaty dupek, a Carter to bezczelny, arogancki i uroczy dupek. Jednak w przypadku gdy ten pierwszy jest tzw. wrzodem na tyłku, to Carter dostaje ode mnie wielgaśny plus za samo istnienie.
I widzicie- emocje wzięły górę :D

"Chłopak siedział przy biurku, zatopiony w nauce i nie zauważył jej od razu. Przyglądała się cieniom rzucanym na policzki przez jego długie rzęsy. Podobały jej się jego dłonie-miał smukłe i silne palce, zakończone krótkimi paznokciami. Patrząc na niego z ukrycia,czuła przenikającą ją falę ciepła. Carter był naprawdę cudowny"

  Bardzo podobało mi się przedstawienie Akademii. Trochę staroświeckie, ale wiem, że chciałabym się tam uczyć. No i mam słabość do TAKICH szkolnych mundurków. Jeśli wizja pani Daugherty niezbytnio odbiegała od tej z okładki, to zmieniam szkołę :D

„- Piłaś całą noc? - zapytała. - Nie! Nie bądź śmieszna. Tylko przez marę ostatnich godzin... Właściwie to która jest? - Spojrzała na zegarek, rozlewając wódkę po dachu. - Ojej.”

  Często książki, o których mówimy, wręcz zarzekamy się, że ich nie przeczytamy, okazują się naprawdę dobre. Tak było w przypadku "Wybranych". Jeszcze kilka miesięcy temu byłam przekonana, że nie poznam tej powieści. Odstraszała mnie głównie okładka, która była paskudna. Teraz po poznaniu historii Allie, wiem już że świetnie pasuje do książki i chyba widzę w niej coś czego wcześniej nie dostrzegałam.

  Cieszę się, że poznałam historię Allie i Cimmerię. Dziękuję Darii, która książki mi udostępniła i z którą pewnie już zawsze będę się sprzeczać, o to który z chłopaków jest lepszy- Carter czy Sylvain :) Ale nie ma tego złego. Gdyby pół roku temu, ktoś mi powiedział, że wystawię "Wybranym" najwyższą ocenę- nie uwierzyłabym mu. Także nie chcę Was zachęcać do czytania, gdyż wiem, że sami zdecydujecie, kiedy ( i czy w ogóle) ich przeczytacie. Niemniej jednak polecam.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam opasłe tomiska

EDIT:
Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie:
1. Czy to prawda, że ma powstać 4 i 5 część tej serii?
2. Mój chwilowy życiowy dylemat- który z okładki to Carter , a który to Sylvain? Bo na początku sądziłam, że ten w brązowych oczach to Carter, ale teraz jakoś bardziej pasuje mi pod Sylvaina :D Jak sądzicie?
Czytaj dalej

Pierwsza wymiana wakacyjna ! Zapraszam :))

Myślałam i dumałam co by tutaj wymyślić w ramach konkursu na rocznicę mojego bloga. Miałam kilka propozycji zarówno nagród jak i zadań do wykonania, ale to jeszcze nie było to.
I pewnego dnia ( tak tak wiem jak głupio to teraz zabrzmiało:D) wpadłam na pomysł, żeby może zorganizować wymiankę. Pomysł krążył i krążył i nagle przyjął pewien kształt. Zebrałam się w sobie,uwierzyłam w siebie ( jak mi to napisała pewna dobra duszyczka :D) i tak powstała moja pierwsza wymiana :))
Dlatego, że organizuję wymianę, konkursu rocznicowego nie będzie, ale ale- spodziewajcie się czegoś w późniejszym czasie :)) Uważam, że jest to fajny i ciekawy pomysł, i ma on szansę powodzenia, bo oglądałam inne takie akcje.
Na czym w ogóle polega wymiana książkowa?
Zobowiązujesz się do przygotowania i wysłania paczki określonej osobie, a w zamian za to sam też dostajesz taki prezencik. Łatwe? No pewnie, że tak ! :))




13 ZŁOTYCH ZASAD:

1.Zapisy do pierwszej wymianki książkowej trwają od 4 maja do 30 maja 2014 roku.

2. Wymiana przeznaczona jest tylko dla osób prowadzących bloga. Dlaczego? A dlatego, że jak dostaniemy paczkę, należy zrobić jej sesję fotograficzną i zdjęcia wstawić na swojego bloga wraz z dopiskiem od kogo otrzymaliśmy przesyłkę. Potem link do tej fotorelacji wrzucić na mojego bloga pod właściwy post ( on się dopiero pojawi, poinformuję Was o tym ), a ja zrobię coś podobnego do fotogalerii :))

3.Losowanie par wymiankowych odbędzie się 1 czerwca 2014 roku. Tego samego dnia, roześlę też wiadomości z informacjami o osobie, która jest naszą wymiankową parą.

4. Przesyłka MUSI być wysłana z potwierdzeniem nadania na własny koszt!

5. Do zabawy zapraszam osoby, które ukończyły 13 rok życia!
Od każdej zasady są wyjątki, więc jeśli masz mniej niż 13 lat i chcesz wziąć udział w zabawie- napisz, a ja  poczytam Twojego bloga i wtedy zadecyduję czy weźmiesz udział w wymianie czy też nie.

6. Po otrzymaniu przesyłki dobrze byłoby poinformować naszego darczyńcę o tym fakcie. Niech się nie zamartwia :)

7. Przesyłkę wysyłamy do dnia 30 czerwca 2014 roku!

8. Aby wymiana się odbyła musi zgłosić się co najmniej 9 osób.

9. W paczce powinny znaleźć się:

  • Książka- nie musi być nowa, ważne by nie była zniszczona*. Tematyka?- Staramy się trafić w gust osoby, którą obdarowujemy. Pomogą nam w tym konta na różnych portalach, blogi, czy indywidualne rozmowy*. Książka może wystąpić w liczbie pojedynczej jak i mnogiej. To ile książek znajdzie się w paczce zależy od naszej wymiankowej pary.
  • Pocztówka* lub zakładka do książki
  • Tzw. umilacze, czyli coś do picia i na słodko, co uprzyjemni nam czas podczas czytania :)
  • Ewentualnie list- Ważne jest, by osoba obdarowana wiedziała od kogo otrzymała prezent. W liście można zawrzeć swoje imię, nick z blogosfery, może adres bloga. Po prostu coś po czym zidentyfikujemy adresata.
10. Bawimy się tylko na terenie Polski, tzn. że aby wziąć udział w wymiance, musisz mieć adres korespondencyjny w Polsce.

11.Pamiętajmy o tym, że wymiana ma być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie rywalizacją czy postępowaniem typu "chcę dostać, ale nie wyślę".

12. Wasze adresy będą mi potrzebne tylko po to, aby przesłać je Waszej parce wymiankowej. Nie wykorzystam ich w żadnym innym celu.

13.Osoby zainteresowane pomysłem wymiany, proszone są o:

  • Zostawienie komentarza pod tym postem. Powinno to być coś typu "zgłaszam się", "z chęcią dołączę do zabawy" etc.
  • Umieszczenie banerka akcji na swoim blogu*
  • Przesłanie na adres wymiana.wakacyjna@onet.pl  uzupełnionego formularza, który znajduje się poniżej; w temacie maila wpisać:

"Wakacyjna wymiana książkowa u Doomisi"- [ swój nick]
Proszę Was żebyście w temacie maila wpisali ten sam nick, z którego zgłosiliście się w komentarzu, tak żebym nie miała problemu z rozpoznawaniem Was :)

Krótki formularz zgłoszeniowy:
1.Imię i nazwisko
2.Adres korespondencyjny
3.Co czytam? Czyli opisz mi jakie gatunki książkowe lubisz, a czego nie. Co cenisz w powieści, a co napawa Cię przerażeniem? Może ulubionych autorów. Tę informację wysyłam osobie, która szykuje dla Ciebie paczkę.
4. Adres bloga oraz link do jakiegokolwiek konta np. lubimyczytać.pl, granice.pl, nakanapie.pl
5.Opcjonalnie- napisz coś od siebie. Cokolwiek, co chciałbyś żeby ta druga osoba  przeczytała :)
6. Wyrażam zgodę na przesłanie mojego adresu mojej parce wymiankowej. ( Ta informacja jest tylko dla mnie, tak abym nie miała żadnych wątpliwości)


Wysłanie maila jest jednoznaczne z przystąpieniem do wymianki, nie można się już wypisać, także proszę o dokładne przemyślenie swojej decyzji.
Każda osoba, która chce wziąć udział w wymianie zobowiązuje się do wysłania paczki w określonym przeze mnie terminie tj. do 30 czerwca 2014 roku. Powinna też przeczytać obowiązujące ją zasady oraz je stosować.
Nie jest obowiązkiem obserwowanie mojego bloga, jednak to tutaj będę na bieżąco publikowała wszystko co będzie dotyczyło wymiany, więc lepiej, żeby czegoś nie pominąć :))


*Pod pojęciem niezniszczona rozumiem: brak plam, brak zagiętych rogów,brak podartych kartek, brak zaznaczeń długopisami etc.
*Indywidualne rozmowy, czyli możesz skontaktować się z Twoją parą wymiankową i popytać ją o to co lubi czytać czy co ją interesuje, żeby jak najlepiej trafić z prezentem.
*Do paczki może być dołączona pocztówka. Chodzi mi o pocztówkę z miasta, w którym mieszkasz, ale i niekoniecznie. Może to być również karta, z jakimś fajnym motywem.
*Umieszczenie banerka akcji na swoim blogu nie jest obowiązkowe, aczkolwiek byłoby mi bardzo miło :)




Ufff! Trochę dużo czytania, jednak zrozumcie- pierwsza moja wymiana- chciałabym wszystko jak najlepiej i najdokładniej objaśnić. W razie pytań-piszcie :))

Lista uczestników:
1. alinka malinka
2. Katarzyna K
3. Alicja Dominika
4. FunVirtualnaJa
5. recenzje ami.
6. madziusia
7. Gabriela Hanna
8. szczęśliwy zakątek
9. Marta Dzwonkowska
10. MadeleineHandMade
11. świat marity
12. Asikowy Kącik
13.justyna9ewa
Czytaj dalej

Kerstin Gier-"Czerwień rubinu"



Autor: Kerstin Gier
Tytuł: "Czerwień rubinu"
Rok polskiego wydania: 2011
Seria: Trylogia Czasu #1
Ocena: 9/10








  Kiedy masz na głowie nieznośną kuzynkę, nic nie rozumiesz z zachowania swojej rodziny, w szkole nie zawsze idzie Ci najlepiej, to nic dziwnego, że gdy dowiadujesz się, że jesteś podróżnikiem w czasie masz ochotę powiedzieć : "Tylko tego mi brakowało do szczęścia".

  Szesnastoletnia Charlotta od dzieciństwa przygotowywała się do podróżowania między epokami. Lekcje nauki tańca, szermierki, nauka języków oraz właściwego zachowania się. I tu nagle - wielkie bum. Okazuje się, że to jej kuzynka Gwendolyn posiada gen podróży w czasie, a ona sama- zostaje z niczym.
Jednak to nie jest opowieść o Charlotcie. To jest opowieść o Gwen.
O Gwen, która nagle musi uporać się z kłopotami jakich doświadcza. Jako totalnie nieprzystosowana do podróży istota, ma korzystać z pomocy Gideona- drugiego podróżnika, który działa jej na nerwy. 

Mnóstwo niewyjaśnionych spraw i zagadek.
Rodzące się uczucie między głównymi bohaterami.
Intrygi, które doprowadzają do zguby.
Co z tego wyniknie?

  Cóż na początku, chciałabym trochę ponarzekać. Jestem zła na samą siebie, za to, że obejrzałam ekranizację przed poznaniem pierwowzoru. Już nawet nie chodzi o tą zgodność z książką. Chodzi o to, że czytając, przyłapywałam się na tym, że szukałam w pamięci i odtwarzałam odpowiednie momenty z filmu. Idąc dalej- czytałam bez zrozumienia i dany fragment musiałam czytać od nowa. To naprawdę frustrujące.

  Jednak pomijając ten fakt, było dobrze. A nawet lepiej niż dobrze. Było świetnie.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Gier, i już chce się sięgnąć po więcej.
Autorka tak czaruje słowem, że kiedy zaczynamy czytać, ciężko jest nam przestać. Tak bardzo chcemy dowiedzieć się co będzie dalej.

„- Dziękuję - powiedział Gideon. Odwróciłam się w jego stronę. - Za co? - Być może... być może rzeczywiście już długo bym nie wytrzymał. - Krzywy grymas przemknął mu przez twarz. - Myślę, że faktycznie uratowałaś moje zasrane życie.”

  Gwen to osoba nie bojąca się wyrażać własnego zdania. Jest z lekka buntownicza i uwielbia zadawać pytania. Nie załamuje się totalnie, gdy dowiaduje się jaką rolę przyjdzie jej teraz odgrywać. Ma dziewczyna głowę na karku. Lubię takie bohaterki.
Gideon  to uroczy i arogancki dupek. Na początku traktuje Gwen z wyższością i politowaniem, z biegiem czasu jednak odkrywa, że czuje do niej podziw, szacunek, a z czasem i coś więcej. I w książce pojawia się zdecydowanie zbyt późno.
Charlotta znowu, to dość upierdliwa osoba, jednak po oglądnięciu filmu wyobrażałam ją sobie jako okropnie zmanierowanego rudzielca traktującego wszystkich z wyższością. Jej książkowy wizerunek trochę odbiega od tego filmowego. Nie jest znowu taka straszna.
Ciocia Maddy to postać, której nie da się nie lubić. Taka kochana osóbka, której niewiele brakuje do wizerunku ukochanej babci, lub osoby, której można powierzyć swoje sekrety bez wątpliwości, że je komuś wygada.
Leslie, to fajna przyjaciółka, której pomysły i wyobrażenia czasem mnie przerażały, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Trochę zakręcona, ale da się ją polubić.

„- Gotowa, Gwendolyn? - zapytał w końcu. Uśmiechnęłam się do niego. - Gotowa, jeśli i ty jesteś gotów.”

  Akcja w książce na początku trochę monotonna, nabiera tempa w każdym kolejnym rozdziale. Z bohaterami nie sposób się nudzić, a opisy tego jak wyglądało życie kilkadziesiąt lat temu jest fascynujące. Uważam, że "Czerwień rubinu" to bardzo dobra książka, którą super się czyta. Czy polecam? Owszem. Jest to książka typowo młodzieżowa, ale myślę, że nieco starsi czytelnicy też się w niej odnajdą.

PS Kto widział już pierwszy, polski zwiastun "Błękitu szafiru"? :)


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam Opasłe Tomiska
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 150-2,2=147,8
Czytamy Polecane Książki
Wyzwanie biblioteczne
Book Lovers
Z literą w tle "K"
Klucznik
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- kwiecień 2014 + Doomisiowe wygrane #5


weheartit.com

Pod ilościowym względem książkowym, kwiecień okazał się gorszy niż marzec. Jednak jeśli przełożyć to na jakość, jestem bardzo zadowolona. Poznałam naprawdę świetne lektury.

  • Przeczytałam 4 książki:

"Niezgodna"
"Toksyna"
"Ich pięcioro"
"Czerwień rubinu" (recenzja jutro lub pojutrze)

  • Na blogu pojawiło się 11 postów
  • Stuknęło 2283 wyświetleń
  • Obejrzałam 3 filmy:
Niezgodna ♥

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna
Królewna Śnieżka ( czeka w kolejce do opisania)

  • Pojawił się stosik, który na chwilę obecną powiększył się już o 6 książek (!). Także mam co czytać :)
  • Nawiązując do drugiej części tematu posta- oto co przywędrowało do mnie w tym tygodniu:

Wygrana u http://miye.eu/

Majówka zapowiada się całkiem ciekawie, tym bardziej, że moja przedłuża się, aż do 7 maja włącznie ♥ Wiecie- matury :))
Także pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego odpoczywania :))
Czytaj dalej