Liebster Blog Award

Na dziś miałam zaplanowane skończyć recenzję "Czerwieni rubinu", ale...- no właśnie ale. Zostałam nominowana do LBA i wiecie- tak jakoś samo wyszło :)))

Nominacja przywędrowała do mnie od dziewczyn z http://wonderlandof-books.blogspot.com/ . Jest mi niezmiernie miło, że chociaż niekoniecznie zawsze się udzielam, komentuję to i tak zawsze ktoś o mnie pamięta :) Dziękuję :)





1. Wymyśl, krótką historyjkę, w której każde słowo będzie zaczynało się na literę "P"
Pewnego, pięknego, październikowego poranka pani Paulina pobiegła po panią Patrycję. Pani Patrycja przewróciła pojemnik pomidorów, próbując przeskoczyć przeogromną przeszkodę. KONIEC :))

2.Który bohater/bohaterka nie przypadła Ci do gustu? Dlaczego?
I w takim momentach, wszyscy tacy bohaterowie wylatują mi z głowy -,-

3.Myszka Minnie czy Daisy?
Żadnej z nich nigdy nie darzyłam szczególną sympatią, lecz jednak stawiam na Minnie.

4. Napisz , krótką przemowę na wypadek, gdybyś dostała Oscara.
Ohoho, już Oscary chcą mi wręczać ^^ Ja wiem, że wypadki chodzą po ludziach, ale jak na razie nie zapowiada się u mnie wieczór ze sławnymi i bogatymi. Z pewnością podziękowałabym tym osobom, które mnie wspierały i zobaczyły w mojej pracy ( jaka by ona nie była) coś więcej niż ja jestem w stanie ujrzeć.

5.Najdziwniejszy przedmiot w Twoim domu?
Na chwilę obecną przypomniał mi się taki śmieszny przyrząd do nabierania makaronu ^^

6.Co Cię motywuje do działania np. do pisania bloga?
Często ciężko jest mi się zmotywować do zrobienia czegokolwiek, czy to napisanie czegoś na bloga, czy odrobienie zadania, czy nawet wstanie rano z łóżka. Ale powtarzam sobie, że jeśli coś zrobię to osiągnę satysfakcję. Jak widzę nowo napisaną notkę na blogu, to jestem z siebie dumna. I to praktycznie za każdym razem :)

7. Dlaczego (Twoim zdaniem) Kaczor Donald chodził bez spodni?
Może taka moda była :D

8. Znajdź minusy swojej ulubionej serii.
Nie mam jednej ulubionej serii. Jeśli już miałabym szukać czegokolwiek w którejkolwiek to mogłyby być to chwilowe, irytujące zachowania bohaterów,albo niesatysfakcjonujące mnie zakończenia :)

9.Jak myślisz co znaczy po polsku HEARTBURN? (nie patrz do słownika)
Zgodnie z poleceniem nie patrzę i stawiam, że to coś palącego z sercem związanego :D

10.Kiedy jesteś w domu bez głowy?
Ha! Znam na to odpowiedź :D Wtedy kiedy wyglądam przez okno :D

11.Ile najdłużej czytałaś książkę, i co to była za książka?
Ojj nie pamiętam. Często tak mam, że jak nie mogę czytać jakiejś książki, zaczynam kolejną. I takim sposobem, tej pierwszej zazwyczaj nie kończę. Tak było w przypadku "Jutra". Ale nie potrafię teraz wskazać konkretnego tytułu :)




Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna"

O książkach pana Riordana dużo słyszałam. Zazwyczaj były to dość pochlebne opinie. Większości osób książki się podobają, a jak to jest  z ich ekranizacją? No właśnie.
W pierwszy dzień świąt wielkanocnych na Polsacie bodajże można było zobaczyć pierwszą część przygód Percy'ego Jacksona. Ale były święta i filmu nie zobaczyłam. Następnego dnia była powtórka, jednak znów nie miałam okazji jej obejrzeć. W obu przypadkach widziałam tylko urywki, krótkie migawki, które jednak rozbudziły moją ciekawość na tyle, żeby we wtorek obejrzeć cały film.

Percy Jackson to zwyczajny nastolatek z domniemanym ADHD oraz dysleksją. No prawie zwyczajny. Pewnego dnia dowiaduje się, że bogowie istnieją, a on sam jest półbogiem- synem Posejdona.
I wskutek zawirowań, razem z przyjaciółmi wyrusza on w podróż, aby odnaleźć Piorun Zeusa.


Chcę zaznaczyć, że moja opinia to będzie opinia filmu, ale nie ekranizacji. Nie czytałam książki, więc nie mam porównania :)
Po pierwsze bohaterowie. Logan Lerman, czyli nasz Percy jest hmm -przyjemny dla oka. Może nawet coś więcej niż przyjemny. No dobra on jest uroczy :) Ale zdecydowanie nie wygląda mi on na osobę z zaburzeniami.


Image and video hosting by TinyPic

 Grover i Annabeth- przyjaciele Percy'ego- w niektórych momentach można było turlać się ze śmiechu ( no nie tak znowu dosłownie :D).
Ale największe uznanie zdobyli bogowie. Przedstawienie ich w ludzkiej postaci było fajnie wykreowane, a Posejdon w tym ludzkim wcieleniu wyglądał bosko :)) Co do Hadesa- nie wiem czy takie było główne zamierzenie, ale on bardziej śmieszył niż straszył :)
A aktorka grająca Persefonę wyglądała ślicznie :)


Po drugie- Charon i rzeka Styks. No przynajmniej chodzi mi o rzekę, a co to było w filmie to nie jestem pewna, niemniej bardzo mi się podobało. Jęki umarłych, i wizja tego, że po śmierci rzeczy materialne już na nic się nam nie przydadzą-rewelacja.


Po trzecie- dubbing. Jak zazwyczaj wolę oglądać filmy z napisami, bo dubbing mi się nie podoba, to tym razem głosy zostały dobrane świetnie.


Reasumując- jako niezależna produkcja, film wypada super. Ma mankamenty,ale nie są one aż tak znaczące. Może kiedyś będę żałować, że najpierw obejrzałam film, ale na dzień dzisiejszy jestem z tego zadowolona. Za niedługo postaram się obejrzeć kolejną część przygód Percy'ego Jacksona.


filmweb.pl

Reżyseria: Chris Columbus
Czas trwania: około 2 godzin
Premiera: 19.02.2010 (Polska)
Główne role: Logan Lerman, Alexandra Daddario, Brandon T. Jackson
Moja ocena: 8/10

Wszystkie zdjęcia, oprócz plakatu pochodzą ze strony weheartit.com
Czytaj dalej

Wiosenno-kwietniowy stosik #7

Jak to się mówi? Święta, święta i po świętach :) Każde kolejne mijają szybciej, czy tylko ja odnoszę takie wrażenie? :)
Było radośnie, było wesoło, czyli tak jak jest najlepiej .
A dzisiaj pojawiam się z nowym stosikiem.


1. Nora Roberts- "Czarne wzgórza" & "Lasy w płomieniach"- Tak to jest puścić Dominikę na biedronkowy kiermasz książek. Miałam w planach kupienie "Błękitnego dymu" pani Roberts oraz "Sekretny język kwiatów". A wyszło  jak wyszło  :D
2. Suzanne Collins- "Kosogłos"- ehh, trzecia i zarazem ostatnia część trylogii. Tak bardzo chcę przeczytać i tak bardzo nie chcę znać zakończenia. Dziękuję Dario :*
3,4,5 .Kerstin Gier- Trylogia Czasu- Tutaj chcę podziękować Sylwii, która udostępniła mi te trzy książki :))
Jestem w trakcie ( a właściwie za niedługo skończę) "Czerwień rubinu", i kurczę zaczynam być na siebie zła, za to, że najpierw obejrzałam film. Ale o tym opowiem Wam kiedy indziej :)

Tak prezentuje się mój stosik. W sumie obie Nory Roberts do stosiku się nie zaliczają,raczej do nabytków, bo czuję, że na razie ich nie przeczytam, ale co tam :)

Przypominam jeszcze, że mam na wymianę książkę Cathy Glass- "Run, Mummy, Run" w wersji po angielsku.

Dzisiejszy dzień, w ogóle jakoś tak pozytywnie nastraja. Nareszcie ładna, kwietniowa ( być może nawet majowa) pogoda i chce się żyć! :) Minusem jest jednak fakt, że jutro trzeba iść do szkoły :( I to jeszcze środa! Zdecydowanie nie lubię środy.

PS Tych, którzy jeszcze  nie czytali o kucyku Beniu, zapraszam do poświęcenia chwilki swojego czasu i przeczytania.
Czytaj dalej

Susan Wiggs-"Ich pięcioro"





Autor: Susan Wiggs
Tytuł: "Ich pięcioro"
Rok polskiego wydania: 2013
Ocena: 9/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://harlequin.pl/











Sięgając po tę książkę liczyłam, że będzie to krótki, nic nie znaczący i odmóżdżający romans, który szybko przeczytam, a jeszcze szybciej zapomnę. Nawet nie wiecie, jak bardzo się pomyliłam...


Lily pragnie być najlepszą nauczycielką na świecie. Temu podporządkowała całe życie. Samotna kobieta, która boi się miłości.

Sean marzy o karierze golfisty. Korzysta pełnymi garściami z uroków życia. Nieodpowiedzialny mężczyzna skupiony na swoich potrzebach.

Nawet gdyby się wcześniej znali, nie mieliby o czym rozmawiać. Tak różni, a nagle połączeni przez tragiczny splot wypadków. Tak obcy, że zadanie, które wyznaczył im los, wydaje się niemożliwe do spełnienia…

  Taki opis widnieje pod okładką książki na stronie harlequina. I przedstawia on tylko bardzo blady zarys całej historii, którą zaserwowała nam pani Susan Wiggs.

  Opowieść zaczyna się całkiem niewinnie. Lily- wzór idealnego nauczyciela, przygotowuje się do rozmowy z rodzicami pewnej dziewczynki, która ma kłopoty w szkole. I w tym momencie się rozdwajam. Jedna Ja myśli, że ta książka to będzie niewypał, coś co lepiej skończyć, zanim na dobre się zaczęło. Jednak druga Ja, wie że nie może przerwać czytania, wie że ta książka to może być coś naprawdę fajnego. 
I zawierzyłam tej drugiej stronie swojej osobowości. Pióro tej autorki zaskakiwało mnie z każdym kolejnym słowem, z każdym kolejnym zdaniem, z każdym kolejnym rozdziałem. Dosłownie połykałam słowa, którymi raczyła mnie pani Wiggs. 
I tu nagle następuje coś, co niby podświadomie do siebie dopuszczałam, a jednak i tak jest to dla mnie szok.
W tym momencie nie wiedziałam jeszcze czy autorkę pokocham, czy znienawidzę.

  Lily, to dla mnie osoba, o bardzo prostej osobowości. Niby katuje się zdarzeniami z przeszłości, niby kocha ład, porządek i nie myśli o założeniu rodziny. Nie mam pojęcia co autorka chciała w ten sposób pokazać. Wzruszyć czytelnika? Bo jeśli tak to coś się nie udało. Mnie to zachowanie drażniło.
Sean natomiast, to bardzo pozytywna postać. Od razu widać, że na niego autorka poświęciła więcej czasu i energii. Widać zmiany jakie w nim zachodzą oraz wewnętrzną walkę ze samym sobą.
A tym zadaniem, które "wyznaczył im los" jest opieka nad trójką dzieci- szesnastoletnim Cameronem, ośmioletnią Charlene i dwuletnią Ashley. I to oni chyba oni zgarnęli prawie całą pulę mojej sympatii.

„Satysfakcja i szczęście to dwie różne rzeczy.”

  Autorka kolejno pokazała jak każde z nich radzi sobie z bólem po stracie bliskiej osoby. Jak wygląda jego droga z wybojami i przeciwnościami od losu, zwana życiem.Nieważne w jaki sposób wyładujemy naszą frustrację, bo ona i tak na zawsze w nas zostanie. Nawet maleńka jej część.

  Dodatkowym plusem są opisy scen gry w golfa. Chociaż w tej kwestii jestem totalną ignorantką, to jednak czytałam zafascynowana. Minusem jest natomiast to, że praktycznie każda osoba była w jakiś sposób związana z tym sportem. A to brat, a to sąsiad, a to kolega z pracy.

  Popełniłabym błąd, gdybym napisała, że jest to opowieść o sile przyjaźni i sile miłości. Takich wartości można szukać w bajkach Disneya nie tu. Owszem występują tam oba te uczucia, jednak to nie one są tematem przewodnim utworu. "Ich pięcioro" to piękna opowieść o sile wybaczania, o rozpaczy, tragedii rodzinnej, o podnoszeniu się z upadku. I chociaż może zabrzmi to banalnie, to ta książka uświadomiła mi, jak słabo wygląda moja kolejna dwójka z chemii obok świadomości, że ludzie umierają. I teraz to wydaje mi się takie... egoistyczne. Smutne, ale prawdziwe.

„Smutek przeminie sam. Ale żeby docenić szczęście, trzeba je dzielić z drugim człowiekiem.” -Mark Twain

  Jeśli szukacie kolejnej, zwyczajnej opowieści o miłości, to tutaj jej nie znajdziecie. Zapraszam pod inny adres. Ta historia to coś więcej. To żal, smutek, płacz i łzy. To ból, a zarazem szczęście. To wzruszenie, które czasem, aż ściska za gardło.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej

Doomisiowe wygrane #4

Wczoraj dostałam przesyłkę, w której znajdowała się cudowna książka, a tydzień temu- również piękną paczuszkę, i obie mam zamiar Wam dzisiaj pokazać :)

 Pierwsza przesyłka jest od  Basi Pelc z Czytelni. Najbardziej to chyba zachwycam się tą zakładką. Jest śliczna ♥
A ta paczuszka przybyła do mnie wczoraj od p. Ireny Bujak. Już nie mogę się doczekać czytania ! :)

Raz jeszcze dziękuję serdecznie :)

W drodze do mnie jeszcze jedna przesyłka. Miałam na nią poczekać, ale nie mogłam się powstrzymać :))

Obecnie czytam "Ich pięcioro" -Susan Wiggs, i jestem oczarowana. Liczyłam na lekkie, krótkie romansidło, a dostałam coś o wiele lepszego. Jeśli ktoś czytał i zrecenzował, to podeślijcie mi proszę linki do Waszych opinii, z chęcią poczytam :))

Buziaki :*

EDIT: Przeczytałam właśnie bardzo smutny post na blogu klik. Poświęćcie minutkę swojego czasu, przeczytajcie o kucyku Beniu, i być może pomóżcie :) Mi samej aż się płakać zachciało :(
Czytaj dalej

Wielkanocnie :)

Zdrowych i pogodnych 
Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary,nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół, 
oraz mokrego dyngusa
Życzę Wam ja :)

To takie miłe, gdy w dobie wysyłania sms'ów i maili ,dostanie się kartkę z życzeniami wielkanocnymi :))

Czytaj dalej

Jus Accardo-"Toksyna"




Autor: Jus Accardo
Tytuł: "Toksyna"
Rok polskiego wydania: 2013
Seria: Denazen #2
Ocena: 8/10








  Wydawało mi się, że "Toksyna" leżakowała na mojej półce niesamowicie długi czas. Jednak jak tak teraz patrzę- recenzję "Dotyku" opublikowałam nieco ponad 3 tygodnie temu, więc najwyraźniej to było tylko moje wrażenie. Obecnie jestem już po lekturze "Toksyny" i... jestem zadowolona.

Nie może być już gorzej. 
No bo co mogłoby być gorszego od wiadomości, że mój własny ojciec okłamywał mnie przez wszystkie siedemnaście lat mojego życia.? 
Że moja matka jednak żyje? 
A ja urodziłam się tylko po to by być eksperymentem?
Uwierz mi- może być.
Zostałam otruta. Zostałam otruta przez własnego ojca. Mogę umrzeć. Ale mogę też żyć. Jednak cena, którą muszę zapłacić, jest dla mnie ciosem śmiertelnym. W zamian za antidotum, muszę oddać siebie i Kale'a w ręce Denazen...
Czy może być jeszcze gorzej? Owszem.
Moja odporność na śmiertelny dotyk Kale'a słabnie. Nigdy nie sądziłam, że utracę, coś za co oddałabym własne życie. 
A na dodatek na horyzoncie pojawia się Jade- od teraz ma ona coś, co mi zostało odebrane. Może ona dotykać Kale'a. A dla mnie to już jest katastrofa.
Widzicie? Jednak może być gorzej. Ale najgorsze dopiero nadchodzi...

   Przez przeczytaniem "Toksyny" obawiałam się trochę, że autorka wybierze utarty już temat, kiedy to bohaterowie książki przejdą metamorfozę. Że zmienią się pod wpływem miłości i takie tam. Jednak pani Accardo mile mnie zaskoczyła. Dez jest dalej "miłośniczą mocnych wrażeń", jednak obecnie jej decyzje są dojrzalsze, a wraz z nimi dorasta również sama bohaterka. Nie zmienia się, a właśnie dorasta. 
Kale jest tak samo na swój sposób uroczy jak w pierwszej części. W dalszym ciągu nie do końca rozumie, jak funkcjonuje świat ludzi i ich uczuć, jednak uczy się i rozwija. 
Co do Alexa nie zmieniłam zdania. To dalej jest arogancki i denerwujący dupek, którego najchętniej wyrzuciłabym z kart powieści, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że tak nie można. Kretyn czy nie, jednak coś do tej książki wnosi.

   Autorka wprowadziła również nowych bohaterów. Najbardziej rzucającą się w oczy jest Jade, która ma pomóc Kale'owi zapanować nad jego umiejętnością, a przy okazji wkurzyć trochę Dez, która jest o nią zazdrosna. Nic dziwnego, też bym była. Jednak tym razem schemat trójkąta się pojawił. Bezpodstawny czy też nie, ale był.

  W drugiej części cyklu, akcja goni akcję. Ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Jednak czasem brakowało mi właśnie takiej monotonności. Chwili odpoczynku, od ciągłych wydarzeń. 

  Reasumując- "Toksyna" to ciekawa książka, warta uwagi. Dobra kontynuacja części pierwszej. Zakończenie-może troszkę mnie zaskoczyło, chociaż podświadomie czułam, że będzie tak, a nie inaczej. Jednak tutaj jestem po części zła, po części zrozpaczona. No bo jak można zakończyć książkę w taki sposób ja się pytam? Toż to skandal :) Z pewnością przeczytam kolejną część, jak tylko dotrze ona do Polski. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Słówko ode mnie:
Ostatnio mało tutaj bywam, i również nie zawsze komentuję Wasze wpisy. Jednak ja jestem tutaj codziennie :)
Doszłam do wniosku, że jak na razie nie przeczytam książki "Jutro". Nie ma sensu męczyć, może kiedyś do niej wrócę.
Ostatnio były bardzo miłe dni, wygrałam w dwóch konkursach, kolejna paczuszka już przyszła i wszystko pokażę, tylko czekam na odpowiedni moment :))
Mam do wymiany również książkę Cathy Glass-"Run, Mummy,Run". Jest to wersja po angielsku. Nowa, nieczytana, jedynym mankamentem może być pieczątka w środku.  Dla zainteresowanych mogę podesłać zdjęcia.Jeśli ktoś byłby zainteresowany- piszcie w komentarzach, lub na mojego maila: dominika.justyna@poczta.onet.pl
W grę wchodzi tylko i wyłącznie wymiana! 
Pozdrawiam i ślę buziaki :D


Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Niezgodna"

Aaaaaaa! Odkąd tylko wyszłam z kina mam banana na pół twarzy i ten uśmiech nie chce ode mnie odejść. W sumie to dobrze, bo ten uśmieszek oznacza, że ekranizacja "Niezgodnej" nie zawiodła mnie w żadnym momencie. Była po prostu rewelacyjna :)

Pięć frakcji. Pięć typów charakterów. I jeden wybór.

  Świat Beatrice Prior jest podzielony na pięć odłamów : Altruizm, Nieustraszoność, Serdeczność,Erudycję i Prawość.
Co roku, w wyznaczonym dniu, każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, który ma na celu pokazanie mu frakcji, do której pasuje.
Beatrice dokonuje wyboru, który szokuje wszystkich. Wybiera Nieustraszoność. Porzuca Altruizm, swoją rodzinę i wszystko co zna, aby stać się osobą, którą zawsze pragnęła być.
Posiada jednak tajemnicę której musi strzec, bo wie, że wyjawienie jej grozi jej śmiertelnym niebezpieczeństwem.


Jestem pod wrażeniem tego, jak reżyser genialnie odzwierciedlił pierwowzór. Naprawdę. Wiadomo, że wszystkich scen, każdego dialogu i idealnej scenerii nie można zawrzeć w filmie. Jednak zostało to tak przedstawione, że osoba, która przed ekranizacją przeczytała książkę, naprawdę musiałaby celowo szukać szczegółów, żeby się czegoś doczepić.  

Image and video hosting by TinyPic

Film zaczyna się pokazaniem zniszczonego Chicago, oraz wyjaśnieniem o co w ogóle chodzi z tymi frakcjami. Pomocne dla tych którzy książki nie czytali, albo czytali tyle, że dawno temu. I ja też na tym skorzystałam, bo dopisałam reżyserowi wielki plus.




Bohaterowie to kolejny strzał w dziesiątkę. Shailene Woodley niesamowicie przekazała widzowi emocje targające Tris, jej wybory i ich konsekwencje, walkę z samym sobą, dojrzewanie do miłości. Wielkim zaskoczeniem (pozytywnym) okazała się dla mnie Ashley Judd, wcielająca się w postać matki Beatrice. Ze zwiastuna wywnioskowałam, że za bardzo to ona wychylać się nie będzie, a tu taka niespodzianka :)



 No i Cztery. Hmm- jeśli powiem, że mam ustawione jego zdjęcie na tapecie w telefonie, co czy zrozumiecie co chcę Wam przekazać? Dla mnie to jest idealny Tobias. Nie wyobrażam sobie innej osoby na jego miejscu. Nie dość, że przystojny, to super odegrał swoją rolę. Czego chcieć więcej? Rozmowy? Ja zawsze chętnie ♥


Jedynym, takim naprawdę maleńkim minusikiem, do którego mogłabym się przyczepić są walki. Niby realistycznie przedstawione, ale jak w książce jest napisane, że Tris miała całą pobijaną twarz, to reżyser mógłby dodać coś więcej niż jednego siniaka, i to jeszcze ledwie widocznego :)


"Niezgodna" nie jest to może film, który zadowoli każdego. Ale dla fanów książkowego pierwowzoru- pozycja obowiązkowa. Zdecydowanie polecam :)


Reżyseria: Neil Burger
Czas trwania: 140 minut
Premiera: 04.04.2014r. (Polska)
Główne role:  Shailene Woodley, Theo James, Ashley Judd
Moja ocena: 10/10




Mały bonus z dedykacją dla Justyny :)) W takim kubeczku zaserwowano mi pepsi do seansu :D Kochany prawda? :)

PS Większość postu pisana wczoraj wieczorem :)
Czytaj dalej

Veronica Roth-"Niezgodna"




Autor: Veronica Roth
Tytuł: "Niezgodna"
Rok polskiego wydania: 2012
Seria: Niezgodna #1
Ocena: 10/10









  Odkąd skończyłam czytać tę książkę, zastanawiam się co o niej napisać. Bo to co czuję, naprawdę ciężko jest przelać na ekran laptopa i dać innym do czytania.

Pięć frakcji. Pięć typów charakterów. I jeden wybór.

  Świat Beatrice Prior jest podzielony na pięć odłamów : Altruizm, Nieustraszoność, Serdeczność,Erudycję i Prawość.
Co roku, w wyznaczonym dniu, każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, który ma na celu pokazanie mu frakcji, do której pasuje.
Beatrice dokonuje wyboru, który szokuje wszystkich. Wybiera Nieustraszoność. Porzuca Altruizm, swoją rodzinę i wszystko co zna, aby stać się osobą, którą zawsze pragnęła być.
Posiada jednak tajemnicę której musi strzec, bo wie, że wyjawienie jej grozi jej śmiertelnym niebezpieczeństwem.

„Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować.”

   W czasie kiedy panuje szał na ekranizację "Niezgodnej", wkraczam ja z moją gubiącą się w tłumie, niepozorną opinią na temat pierwowzoru książkowego. Zakradam się malutkimi kroczkami do wnętrza powieści. Strona 1. Strona 50. Strona 170. Strona 300. Czas mija szybko, nie zauważam nawet kiedy kończę czytać. A kiedy już to następuje, nie potrafię napisać kilkunastu zdań na jej temat.
Bo co miałabym napisać? Że jestem szczęśliwa, że poznałam tę historię? Że jest ona niesamowita? Że mnie oczarowała? To wszystko jest prawdą, jednak to co czuję w przypadku "Niezgodnej" to coś nieuchwytnego. Coś co sprawia, że brakuje mi słów. 

   Były porównania do fenomenalnych "Igrzysk śmierci". Świadczy o tym chociażby sama rekomendacja New Jork Timesa na okładce. Albo podział społeczeństwa na frakcje. Lub walka z systemem. Jednak zarówno "Igrzyska śmierci" jak i "Niezgodna" są naprawdę rewelacyjne. Bo chociaż występuje wiele podobieństw, między tymi dwiema powieściami, to w nich, są jeszcze inne, małe kropelki świadczące o różnicach.

„- Tris, dlaczego mnie nie zastrzeliłaś? - Nie mogłam. To byłoby tak, jakbym zastrzeliła siebie.”

   Pokochałam Tobiasa. Pokochałam Tris. Pokochałam każdego z osobna, na swój specyficzny sposób. Każda osoba jest tam wyjątkowa. Widać bezwzględność i determinację innych w dążeniu do celu. Widać tworzące się przyjaźnie i miłości. Widać powoli budującą się kruchą nić zaufania, którą może zburzyć nawet najmniejszy podmuch wiatru. I to wszystko jest piękne.

 „Ci, którzy chcą władzy i ją osiągają, żyją w ciągłym strachu, że ją stracą.”

   Ja jestem wobec tej książki bardzo zaborcza. Z jednej strony pragnę, aby jak najwięcej osób ją przeczytało, a z drugiej, chcę tkwić w tym małym świecie, kiedy uważam, że ta historia była przeznaczona tylko dla mnie. Jest to ogromnie samolubne, jednak jest jak jest. Bo ta książka jest naprawdę fenomenalna.

   Ostatni akapit i ocenę, zostawiam Wam moi czytelnicy. Zróbcie sobie rachunek sumienia i sami dojdźcie do tego, czy chcecie przeczytać tę książkę czy też nie.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Czytaj dalej

Filmowa Dominika: "Bez mojej zgody"

Prawie 10 miesięcy po przeczytaniu książki "Bez mojej zgody"( która notabene, była moją pierwszą opublikowaną opinią-klik) miałam okazję obejrzeć jej ekranizację. I było magicznie.

Anna jest cudownym dzieckiem. Poczęta w sposób in vitro, aby być idealnie zgodnym dawcą dla swojej siostry Kate. I choć pięcioletnia dziewczynka nie ma nic do gadania, to dziewczyna trzynastoletnia buntuje się. Składa do sądu wniosek o usamowolnienie medyczne, czym doprowadza do rozłamu w jej rodzinie.

Image and video hosting by TinyPic


Bohaterowie są bardzo dobrze dobrani i choć w książce miałam ochotę uderzyć czymś Sarę, to w filmie była rewelacyjna! Doskonale wręcz odegrała rolę nadopiekuńczej, ale równocześnie kochającej matki histeryczki. Wielki puls dla Cameron Diaz.
Dla reżysera za to należy kolejny plusik, a mianowicie scena, kiedy Sara goli głowę na łyso, aby pokazać Kate, jak bardzo jest dla niej ważna. Moment ten był jednocześnie śmieszny i smutny zarazem.


Na filmie można było się pośmiać, wzruszyć, popłakać. Ja nawet już nie wiem, w którym momencie "zwilgotniały mi patrzałki". Myślę, że na sali pełnej ludzi, płakać nie wypada, pozostaje mi jednak tylko mieć nadzieję, że mało kto to widział :)


Film jest niesamowity. Niesie on ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. I choć zakończenie, było inne niż w książce ( tego akurat się spodziewałam), to było naprawdę świetnie.

Reżyseria: Nick Cassavetes
Czas trwania: 1 godz. 46 min.
Premiera: 21. 08.2009 (Polska)
Główne role: Cameron Diaz, Abigail Breslin, Sofia Vassilieva
Moja ocena: 9/10


Korzystając z okazji, chciałabym pozdrowić Darię, Sylwię i Justynę ♥ Tak jak obiecałam :D Pamiętajcie, że widzimy się w poniedziałek ;D
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- marzec 2014

Marzec to miesiąc, który dał mi energię do roboty. Więcej czytałam, więcej pisałam na blogu, więcej czasu zajęła mi nauka. Jestem z tego miesiąca, zdecydowanie zadowolona :D

A wyglądał on tak:
  • 8 przeczytanych książek: 
"Dom luster"
"Bez mojej zgody"
"Królowie lata"
weheartit.com


Oprócz tego, miałam ( i chyba nie tylko ja) problem z dodaniem do obserwowanych. Utrzymywało się to przez jakieś dwa tygodnie. Po prostu wchodziłam na czyjegoś bloga, chciałam dodać go do obserwowanych i wyskakiwał komunikat: "Realizacja Twojego żądania jest niemożliwa. Spróbuj ponownie później" ( czy jakoś tak). Nie wiem czy na moim blogu był taki problem, jednak dodałam gadżet "Obserwuj przez GFC". Jest on zaraz pod obserwatorami :D



3/12 roku za mną. Oby tak dalej! ;)
Czytaj dalej