Kiera Cass- "Rywalki"





Autor: Kiera Cass
Tytuł: "Rywalki"
Rok polskiego wydania: 2014
Seria: Selekcja #1
Ocena: 8/10







   "Rywalki". Kto z nas nie słyszał tego tytułu? Niektórzy przeczytali, inni dopiero zamierzają, a są pewnie też osoby, których tematyka w ogóle nie zainteresowała. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. I dzisiaj w taką ładną niedzielę chciałabym Wam napisać, co takiego było w "Rywalkach", że w tym samym czasie odczuwałam dwie skrajne emocje- gniew połączony z rozpaczą oraz bezgraniczne szczęście połączone z zachwytem.


  Stany Zjednoczone po III wojnie światowej. Nowe państwo- Illea oraz jego podział na 8 kast. Król, królowa oraz książę. Oraz Eliminacje. 
Chyba powinnam zacząć od tego czym są te Eliminacje. Są to zawody o koronę. Tak najprościej mówiąc. Ale żeby mieć szansę walczyć, trzeba zostać wybraną. Jak nią zostać?

  Jesteś dziewczyną? Świetnie, pierwsza przeszkoda pokonana. Gorzej jak jesteś chłopakiem. Wtedy odpadasz już w pierwszym etapie. Bo książę szuka żony, a nie partnera.
Okej teraz drugi krok- wypełniasz formularz. Imię, nazwisko, kasta, wiek. Takie tam pierdołki.
Punkt trzeci- zdjęcie. No- ehem takie czasy. Uwaga! Zdjęcia typu "dziubek do lustra" nie przejdą. Masz wyglądać naturalnie, z uśmiechem na pół twarzy. Może to uśmiech będzie tym kryterium, dla którego Cię wybiorą?
Później czekasz na wieczorne, piątkowe wydanie wiadomości, gdzie władze wyższe podadzą do wiadomości publicznej nazwiska 35 dziewczyn, które zostały wybrane. Widzisz tam swoje zdjęcie? Świetnie. Ogłaszam wszem i wobec, że zostałaś wybrana. I jak cieszysz się?

  Taki szok przeżywa Ami. Jest ona Piątką i nigdy nie chciała zostać wybrana. Będzie musiała opuścić, to co zna i kocha. Swoich rodziców, rodzeństwo, a także swoja sekretną miłość- Aspena.
I chociaż nigdy nie marzyła, by być księżniczką, to wyjazd do pałacu i spotkanie Maxona ( czyli naszego księcia) daje jej kilka powodów do rozmyślań. Być może życie, o jakim marzyła, wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić...

Po przeczytaniu tej książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony mam ochotę uściskać autorkę, a z drugiej- udusić.

Pierwszą połowę książki czytałam mniej więcej tak : 
Dzień I- "no fajnie, fajnie, szkoda tylko, że tak dużo tutaj Aspena. Chyba go nie lubię. Może w kolejnym rozdziale, poznam Maxona?"
Dzień II- "No rewelacja, zaczęły się wybory, za niedługo poznam Maxona ^^"
Dzień III- "Kurde, kiedy wreszcie wejdę do pałacu i zaczną się Eliminacje?"
Dzień IV-" Aspen- wyjdź. Wkurzasz mnie"
Dzień V- " No nareszcie w pałacu. Aaaa, Maxon jest boski!"
Dzień VI- "Dlaczego te dziewczyny nie odpadają szybciej? Maxon i Ami, Ami i Maxon. La la la la la"
Dzień VII- " Jak? Dlaczego? Koniec tomu pierwszego? No to chyba jakieś żarty. I co, do czerwca mam czekać?"

Jak pierwszą połowę książki trochę męczyłam, to drugą przeczytałam błyskawicznie. Było trochę uroczo zapakowanej zgrozy, tajemnic, intryg, przyjaźni no i miłości.
W pewnym momentach denerwowała mnie Ami i to jej wieczne niezdecydowanie. Aspen czy Maxon? 
Jak słusznie podejrzewacie ,stawiam na Maxona. On jest niesamowity. Troszkę nieporadny, ale i tak rewelacja. 
A Aspen? Spójrz- Dzień IV.

  I kiedy wszystko było sielankowo, nagle wielkie bum i na scenie pojawia się nie kto inny tylko Aspen. No kurde- chłopaku odpuść wreszcie i spróbuj mnie nie denerwować. To jest właśnie główny powód, kiedy czułam się zła i zrozpaczona.
Na szczęście Ami ... aa nie, nie, nie. Nie będę spoilerować i nie powiem co zrobiła :)
Jednak wtedy zobaczyłam trzy słowa, które sprawiły, że znienawidziłam, a jednocześnie pokochałam autorkę. Mianowicie: Koniec tomu pierwszego.

  Jak oceniam książkę? Pozytywnie. Jest dobra, nawet bardzo dobra, jednak moim zdaniem słowo bestseller to za dużo powiedziane. Czyta się przyjemnie i na pewno sięgnę po kontynuację, jednak spodziewałam się naprawdę wielkiego wow. Ale musicie przyznać, że okładki są wprost bajeczne♥♥ Już to, że zanim zaczęłam czytać, to przez dłuższy czas siedziałam i patrzyłam na okładkę- o czymś świadczy :))
Dziękuję bardzo wszystkim tym, którzy przeczytali moją opinię, pomimo tego, że na blogach można utonąć w "Rywalkach" :D

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Grunt to okładka
Czytamy polecane książki
Book Lovers
Przeczytam tyle ile mam wzrostu 157,4-2,3=155,1
Czytam Literaturę Amerykańską
Czytaj dalej

Liebster Blog Award aż do znudzenia :)



Postanowiłam w końcu odpowiedzieć na pytania od dziewczyn, bo to wstyd tak obiecywać i kazać im tyle czekać :)) Tak więc jestem ;)


oxfordka

1. Czy kiedy za oknem pada deszcz masz chęć zrobienia czegoś "twórczego"? Np: przeczytanie książki, napisanie opowiadania, zaszycia się pod kocem z kubkiem kakao i oglądanie filmów? (tak wiem twórcze jak uj:D )
O dziwo, kiedy pada deszcz, wtedy mam największą wenę twórczą, największą chęć do sprzątania czy nauki :)) Warunkiem jest jednak pozostanie w domu :) Ale dobrą książką, czy filmem też  w taki dzień nie pogardzę ;D
2. Jest książka, której nie byłaś/eś w stanie doczytać do końca? Jaka to książka?
I od razu na myśl przychodzą mi "Piękne istoty". Co prawda przeczytałam książkę, ale z WIELKIM oporem :P
3.  W sklepie jest promocja na WSZYSTKIE książki. Możesz wybrać tylko 3. Jakie byś kupił/a?
Hmm ostatnio kupiłam "Rywalki" i "Niezgodną", takie moje must have. Może biografia Walta Disneya? Bo w normalnych warunkach odstrasza mnie ta cena :( 
Może "Tak blisko" Tammary Webber, którą to książkę mam ochotę bardzo, bardzo poznać. I może jeszcze ostatnią część Darów Anioła. Jeszcze niewydana, ale nie podałaś skonkretyzowanej daty tejże promocji :DD
4. Jaka pora roku bardziej sprzyja Twojemu czytelnictwu? 
Każda! :P
5. Wolisz wypożyczać książki czy kupować?
I to i to. W jednym i drugim przypadku są plusy i minusy. Byłoby super gdybym mogła kupować każdą książkę, która mi się zamarzy; przeczytać, położyć na półce i podziwiać ( ewentualnie powąchać przed czytaniem :)). Ale na razie wypożyczam książki w ogromnych, naprawdę ogromnych ilościach. Najbardziej tylko szkoda, gdy książka okazuje się naprawdę dobra, a tu trzeba ją oddać :(
6. Książka do której często wracasz?
Co roku w wakacje wracam do książek Janette Rallison. Nie wiem czy ktoś czytał chociaż jedną, ale są naprawdę rewelacyjne. Powracam do nich już od 3 lat? Jakoś tak :) Mam do nich sentyment :)
Oprócz tego mogę wracać do każdej, dosłownie każdej książki Nory Roberts :P


7. Prócz książek masz inne zainteresowania? typu gry, malowanie, sport?
Ja w ogóle to mam słomiany zapał do wszystkiego. Malowałam, wycinałam, robiłam bukiety kwiatów z bibuły, wyszywałam haftem krzyżykowym, robiłam bombki na choinkę i jajka wielkanocne z cekinów, malowałam "witraże" na antyramach i wiele, wiele innych, ale większość z tych moich umiejętności praktycznie zanikła :(
Do tej pory uwielbiam układać puzzle i grać w gry planszowe :) 


8. Czy masz jakieś blogi, które często odwiedzasz i śmiało możesz polecić?
Ohohohoho jest ich dużo naprawdę dużo :D
Jest kilka takich blogów, na które potrafię zaglądać codziennie po kilka razy sprawdzając, czy nie ma nowego posta :D 
Ale nie chcę ich tutaj wymieniać. Jeśli wchodzę i komentuję każdego lub prawie każdego posta to wiedz, że cenię sobie Twój blog :D A nawet jeśli nie komentuję, to i tak mogę lubić :)

9. Czy właśnie na blogspocie powstał Twój pierwszy blog? Czy może przed nim były jeszcze inne na innych stronach? Typu onet, pinger, blog4u?
Pamiętam jak przez mgłę, że coś tam próbowałam na onecie, ale blog nigdy nie powstał :)) To na blogspocie powstawały moje pierwsze blogi. Był z inspiracjami, opowiadanie, ten tutaj, którego notabene "zamroziłam" no i Czytelnia :D
10. W jakim województwie mieszkasz? (mam wrażenie, że samo południe przesiaduje na internecie a ja biedna jedyna z północy :D)
Oj no to chyba sobie jeszcze na północ poczekasz, bo ja z Podkarpacia :D
11. Pisarz z którym chciałbyś/ałabyś się spotkać?
Nora Roberts ! :d
Janette Rallison, Cassandra Clare, oraz autorki "Pięknych istot"- a tak, żeby je zlinczować :D


Molencja
1. W jakiej pozycji najchętniej czytasz książki?
Leżąc na łóżku :)
2. Co sądzisz o czytnikach e-booków?
Nie posiadam takowego, ale nic do nich nie mam. Na pewno pod pewnymi względami jest to fajne rozwiązanie. Jednak chociaż fajnie byłoby czytnik posiadać, to i tak nic nigdy nie zastąpi papierowej wersji książki :)
3. Jaki książki najbardziej lubisz czytać?
Romanse, kryminały i fantastykę :)
4.Czy lubisz coś przegryzać podczas czytania?
Oj lubię lubię :D Jest to zdecydowanie jedno z moich gorszych przyzwyczajeń :(
5.O jakiej porze dnia najczęściej czytasz?
Wieczorami.
6. Czy do czytania potrzebujesz ciszy, czy może wolisz, gdy w tle gra muzyka? A może inaczej?
Lubię ciszę i święty spokój. Nie potrafiłabym czytać, jak niektórzy np. w autobusach :)
7. Czy pamiętasz swoją pierwszą przeczytaną książkę?
Nie. Na pewno były to książeczki dla dzieci typu "Zosia Samosia", ale konkretnej nie pamiętam :))
8. Skąd pomysł na nazwę bloga?
Czytelnia Dominiki- nie jest to wyszukana nazwa :P Pomysł wziął się znikąd, w jeden z tych dni, kiedy naprawdę mi się nudziło. Wierzcie mi- wymyślanie nazw nie jest moją mocną stroną :D
9. Czy często oglądasz telewizję? Jeśli tak, to co?
Naprawdę w ostatnich miesiącach ograniczyłam oglądanie telewizji. Ale coś kosztem czegoś- teraz znowu więcej przesiaduję na laptopie i telefonie :( Jednak jeśli już włączę telewizor, to oglądam albo moje ulubione programy muzyczne, albo film, który akurat leci. Ostatnio był to Shrek w zeszły piątek :D
10. Jesteś typem pedanta czy bałaganiarza?
Jak mam gorszy dzień to czepiam się nawet tego, że ktoś położył moją torebkę nie tak jak powinna leżeć ( licho wie jak powinna :D). Ale raczej przedstawiam się jako bałaganiarz :D

Nie nominuję nikogo, ale jeśli ktoś jest chętny to zapraszam do zabawy :) Specjalnie dla Was wymyśliłam nawet specjalny zestaw pytań ;D

1. Jak oceniasz polski rynek wydawniczy?
2. Wymień 2-3 książki, które miały swoją premierę zagranicą, do Polski nie dotarły, a Ty koniecznie chcesz je przeczytać.
3.Czy w kręgu Twoich znajomych, znajdują się osoby, które zaczynają swoją przygodę z czytaniem i proszą Cię o pomoc w doborze książek? A może czytają od dłuższego czasu i to Ty się ich radzisz? :)
4.Ulubiona disneyowska bajka?
5.Budzisz się pewnego dnia i odkrywasz, że czas cofnął się 5 lat wstecz. Możesz przeżyć ten czas na nowo, wiedząc, że każda inna decyzja zmieni Twoje dotychczasowe życie. albo wrócić do swojego życia. Co robisz?
6. Jedna, lub kilka książek, które mógłbyś/mogłabyś mi polecić?
7. Jak w przyszłości widzisz swojego bloga?
8. Jak się czujesz gdy z kimś rozmawiasz, temat schodzi na książki, i nagle ta osoba oznajmia, że książki to zło, głupota, nie lubię czytać książek etc. ? Reagujesz jakoś czy wolisz pozostać "niewidzialny"? A może nie spotkałeś/aś się z taką sytuacja?
9.Autor, którego książki bierzesz w ciemno to...?
10. Interesowałeś/aś się kiedyś tym, skąd pochodzi i co oznacza Twoje imię, czy jakoś nigdy do tego nie dążyłeś/aś? Jeśli tak- zgadzasz się  z tą opinią?
11. Jeśli bym Ci powiedziała, że został Ci tydzień życia- co byś zrobił/a? Jakie miejsca odwiedził/a, z kim porozmawiał/a?

Jeśli zechcecie wziąć udział w zabawie i odpowiedzieć na moje pytania, koniecznie wklejcie potem linka, żebym mogła poczytać sobie Wasze odpowiedzi :)

Na razie nie mam żadnych zaległych nominacji do LBA, więc trochę sobie od tego odpoczniecie :D
Czytaj dalej

Lisa Kleypas- "Jezioro marzeń"




Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: "Jezioro marzeń"
Rok polskiego wydania: 2014
Seria: Zatoka Friday #2
Ocena: 10/10







  Siedzę nad tą książką już kilka dni i zastanawiam się co w niej jest takiego wyjątkowego, że przez dwa wieczory ją czytałam, a kolejne dwa spędziłam na rozmyślaniu na niej. I dochodzę do wniosku, że naprawdę nie mam pojęcia, co w tej lekturce mnie urzekło :))

   Alex i Zoe. Cynik i marzycielka. Dwa światy- takie różne, a jednak podobne.
On jest rozwodnikiem, które własne problemy zatapia w whisky, uważającym, że nie nadającym się do życia rodzinnego oraz, że to nie jemu pisane jest szczęście.
Ona również jest rozwódką, chociaż jej rozstanie z mężem, przypominało raczej kulturalne pożegnanie, a nie wojnę. Romantyczna dusza, która uważa, że każdy zasługuje na to co najlepsze. Troskliwa, oddana ukochanej babci oraz doskonała kucharka. I stosuje zasadę : przez żołądek do serca. Tylko czy uda jej się ta sztuczka w przypadku Alexa? W końcu on sam przyznaje, że nie jest dobry dla Zoe, i ostrzega ją, aby trzymała się od niego z daleka. Wszystko jednak zawodzi.
Czy to wszystko? Nie. Jest jeszcze jedna ważna postać. A mianowicie duch.

"Kuchnia była dla niej bardziej intymnym miejscem niż sypialnia. Była jej pracownią artystyczną, urzadzoną wedle jej gustu."

  Pozornie "Jezioro marzeń" nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ona i on. Rodzące się miedzy nimi uczucie- stary, utarty schemat. Można by powiedzieć- zwykłe romansidło. Ale w miarę czasu, jak zagłębiałam się w tę lekturę, dostrzegałam coś więcej. A najgorsze w tym wszystkim, że nie potrafię dokładnie sprecyzować o co chodziło. To po prostu było. Bo nigdy po przeczytaniu romansu, nie rozmyślałam tak długo o książce ( inaczej było tylko w przypadku książek Nory Roberts). I choć zdaję sobie sprawę, że Alex i Zoe, to tylko fikcyjne postacie, to nie mogłam się powstrzymać nad układaniem ich dalszych losów. To brzmi tak banalnie, ale nie potrafię inaczej ubrać tego w słowa.

  Okładka jest bardzo ładna. Może nie rewelacyjna, ale to właśnie na nią zwróciłam uwagę będąc w bibliotece. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, ale w tym przypadku wrażenia są bardzo podobne. I szczerze się zdziwiłam, gdy czytałam opinie na temat "Jeziora marzeń" i zobaczyłam, że polską premierę miała zaledwie dwa miesiące temu. Do mojej biblioteki wkracza coraz więcej nowych książek :)

"Jesteś wszystkim, co kiedykolwiek lubiłam [...]. Jesteś moją piosenką miłosną, moim tortem urodzinowym, szumem oceanicznych fal, brzmieniem francuskich słów i śmiechem dziecka. Jesteś aniołem, którego kształt ktoś odcisnął w śniegu, jesteś creme brulee, kalejdoskopem dającym świetlisty obraz"

  Wspomniałam o duchu, i uważam, że jest on całkiem ciekawą postacią (oczywiście jeśli ducha można tak nazwać :)). Nie będę za wiele zdradzać, lecz powiem, że odegra on w tej historii istotną rolę.


 Ta historia jest tak podobna, a równocześnie tak różna od innych. Lisa Kleypas totalnie mnie nią oczarowała, pozwalając mi na spędzenie kilku godzin w Zatoce Friday. Wiem, że jest to druga część cyklu, więc teraz będę polować na pierwszą :) Ale spotkałam się z informacją, że "Jezioro marzeń" to 3 tom serii, a pierwsza historia, ta o bracie Alexa została w Polsce niewydana. Bardziej jestem skłonna uwierzyć w tą drugą wersję :)
A książkę polecam wszystkim wielbicielkom ( bądź wielbicielom) romansów, oraz tym, których chociaż troszkę zachęciłam :)

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 159,4-2,0=157,4



Czytaj dalej

Agata Christie-"Rendez-vous ze śmiercią"





Autor: Agata Christie
Tytuł: "Rendez-vous ze śmiercią"
Rok polskiego wydania: 1997
Moja ocena: 7/10








  I po raz kolejny pani Christie znalazła się na celowniku. Tym razem spotkałam się z nią przy okazji czytania "Rendez-vous ze śmiercią".

  Jerozolima. To tutaj na wycieczkę wybiera się rodzina Boyntonów. I to tutaj zostaje popełnione morderstwo z premedytacją.Stara pani Boynton, która nieustannie tyranizuje swoje dzieci i ma nad nimi wszelaką władzę, zostaje znaleziona martwa.  Kto dopuścił się takiego czynu? Może jej dzieci, które wreszcie postanowiły się zbuntować? A może ich towarzysze- doktor Gerard, Sara King, lady Westholme, panna Pierce lub pan Cope? Wszystko jest możliwe, ale nawet najbardziej doskonała zbrodnia, ma słaby punkt. A rozwiązaniem tej zagadki zajmie się jak zawsze niezawodny Herkules Poirot. Tylko czy 24 godziny wystarczą, by odkryć prawdę?

  W książce tej, rzeczą która natychmiastowo rzuca się w oczy, jest nieobecność detektywa Poirot przez pierwszą połowę książki. Występuje on owszem, ale jako postać epizodyczna. Cała akcja tak naprawdę "rusza z miejsca" gdy 3/4 książki jest za nami. Wcześniej poznajemy sprawy głównie z perspektywy Sary King. To ona stara się pomóc rodzinie Boyntonów uwolnić się od despotycznej matki. Daje rady, poucza, a nawet przeciwstawia się pani Boynton. 

  Jak wcześniej wspomniałam, detektyw ma 24 godziny na rozwiązanie zagadki. Problemem jednak jest to, że cała rodzina kryje się i zapewnia sobie wzajemnie alibi. Także ciężko dociec, kto mógłby być domniemanym mordercą.

  I tak jak zazwyczaj mam podczas czytania czegoś od pani Agaty, to i tym razem autorka niejednokrotnie wyprowadziła mnie w pole. Poddawała wskazówki, które okazywały się nieprawdziwe, naprowadzała na fałszywe tropy, a wszystko po to, by zaciekawić czytelnika i zmusić do myślenia drogą dedukcji. No niestety- po raz kolejny poległam na całej linii. Nie udało mi się odgadnąć kim jest zabójca, powiem więcej- przeżyłam całkowity szok, gdy przeczytałam zakończenie książki. No ale to jest atut pani Christie.

 Pomimo, że książka ma niewątpliwie wiele plusów, to drobne mankamenty też się zdarzają. Czasem wydawało mi się, że bohaterzy są sztuczni, nakreśleni za prędko i to sprawiało, że kilkakrotnie odkładałam książkę na bok, nie będąc w stanie czytać.

 Myślę, że wielbicielom autorki, książki tej nie muszę polecać. Jednak te osoby, które nie miały nigdy styczności z panią Christie, powinny jak najprędzej przeczytać coś z jej dorobku. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu 160,4- 1,0= 159,4
Klucznik
Wyzwanie biblioteczne

Czytaj dalej

Jus Accardo- "Dotyk"

 



Autor: Jus Accardo
Tytuł: "Dotyk"
Rok polskiego wydania: 2013
Seria: Denazen#1
Moja ocena: 9/10







Gdyby nie koleżanka, która "Dotyk" mi poleciła i udostępniła, pewnie dużo czasu by minęło, zanim bym książkę przeczytała. A tak to pierwsza część już przeczytana, druga czeka w kolejce, a mi nie pozostaje nic innego jak podzielić się z Wami moją opinią :)

   Deznee Cross to dziewczyna, która szuka kłopotów. Lubi wszystko co nieznane. Uwielbia robić rzeczy, na które inni reagują alergicznie. A najbardziej z tego wszystkiego uwielbia wkurzać swego ojca. To dlatego sprowadza tajemniczego chłopaka do domu. Chcąc po prostu zrobić na przekór ojcu. Jednak Kale, bo to o nim tu mowa, zachowuje się co najmniej dziwnie, co nawet Deznee wydaje się podejrzane. Wychodzi na jaw, że Kale uciekł z więzienia. Ale nie takiego, do którego trafiają ludzie za złe przewinienia. Mowa tu o tajemniczej organizacji, która wykorzystuje specyficzne zdolności ludzkie jako broń. A chłopak jest naprawdę niebezpieczny. Kale zabija ludzi. Wykorzystując tylko swój dotyk...

   Brzmi zachęcająco prawda? Jest to pierwsza książka o zabójczym dotyku, jaką miałam okazję przeczytać. I moje pierwsze spotkanie z twórczością Jus Accardo. A na dodatek bardzo udane.

   Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Deznee. Poznajemy ją jako "miłośniczkę mocnych wrażeń",  i towarzyszymy jej podczas zmian, jakie w niej zachodzą. Bo gdy dowiaduje się o pewnej tajemnicy, wszystko staje się inne. Świat, w którym dotąd żyła, okazuje się iluzją. Dziewczyna walczy o to co zna i kocha, nie pozwala sobie na długotrwałe załamania. Okazuje się silną, zdeterminowaną dziewczyną, a nie słabiutkim chucherkiem, które chowa się w cieniu innych, gdy nadchodzą kłopoty. To ona uczy Kale'a wszystkiego co ona wie o świecie, a co dla niego jest obce i nieznane. Bo gdy całe życie spędzasz w Denazen Corporation, w zamknięciu, a nawet w klatkach, to życie, które toczy się za jego murami jest ci obce.

"Patrzenie jego oczami stanowiło dla mnie pouczające doświadczenie. Pierwszy zachód słońca, pierwsze lody czekoladowo-miętowe, pierwsze wyjście do kina. Za każdym razem czułam nowy przypływ życia. Proste rzeczy, które traktujemy jako oczywiste, dla niego są nowe i ekscytujące. I dzięki temu również mnie się takie wydają"

   Kale jest przeciwieństwem Deznee, co trafnie opisuje powyższy cytat. Chłopak jest do bólu słodki i uroczy, kiedy poznaje coś nowego, ale zarazem silny i z determinacją broni Deznee, gdy zagraża im niebezpieczeństwo. Jak ktoś czytał książkę, to  wie, że rewelacyjny jest ten moment z pierwszym pocałunkiem :)
Kale różni się od większości chłopaków spotykanych w książkach. Jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Tego nie da się opisać, ale w niektórych momentach, aż wzruszenie ściska za gardło, gdy autorka opisuje wszystko to, czego uczy się chłopak.

   341 stron książki, to dużo akcji, wątek miłosny, sceny zazdrości i zaborczości. To przyjaźnie, oddanie i przywiązanie. To smutek, wzruszenie, a czasami złość i nienawiść. To radość, szacunek, płacz i łzy. To cała gama uczuć.

   Autorka zaskakuje. I to jak najbardziej pozytywnie. Moim zdaniem "Dotyk" jest rewelacyjnym debiutem. Oby pani Accardo dalej utrzymała taki poziom, a nawet lepszy, to z pewnością zyska sobie ( o ile już nie ma) rzesze fanów.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

Słówko ode mnie:
Cały ten tydzień, mimo iż zaglądałam na bloga mojego, i na blogi Wasze, to nic nie publikowałam i nic nie komentowałam. Miałam mało czasu. Jednak nowy tydzień będzie łatwy i przyjemny :) W poniedziałek mamy zajęcia a panią  " z zewnątrz", która poprowadzi lekcje na temat prowadzenia własnej działalności gospodarczej. I to od 8.00- do 13.00 :D Cały dzień bez lekcji  ( no tak jakby :))
Środa i piątek to rekolekcje, czwartek dzień otwarty w mojej szkole ( jestem na folderach szkoły- wow :))
Więc tylko wtorek będzie takim trudnym dniem :D
Poza tym nie mogę czytać "Jutra". Jakoś czytam, a nic z tego nie wiem Chyba zrobię sobie przerwę :)
I jeszcze na deser- wczoraj wystartował mój Weekend w Czytelni , na który serdecznie Was zapraszam :))
I wyszło trochę więcej niż słówko :))
Czytaj dalej

stosik :) #6

Stosik miał zawitać tutaj wczoraj, ale ze względu na brak czasu, nie zdążyłam go stworzyć :)



"Rywalki" & "Niezgodna"- zakup własny :)) I ta radość ^^
"Dotyk" i "Toksyna" jak widzicie- biblioteczne, ale wypożyczone przez moją koleżankę S. w bibliotece w jej mieście. W mojej bibliotece tego  nie było, także jestem jej bardzooo wdzięczna ♥ "Dotyk" już skończony, w kolejce do recenzji, a za "Toksynę" będę się dopiero zabierać.
"Jutro"- Szczerze? Wypożyczyłam ją ze względu na dwa powody. Po pierwsze- pasuje mi wyzwaniowo, a po drugie- zaciekawił mnie opis filmu i aktorzy, także chciałabym go oglądnąć. Jednak książka idzie mi jak na razie opornie. A słyszałam o niej takie pozytywne opinie. Pozostaje mi tylko nadzieja, że im dalej tym ciekawiej :))

Równocześnie czytam Agatę Christie- gdyż chciałabym wreszcie oddać zaległe książki do biblioteki, i wypożyczyć inne :)) Poza tym notatki z lekcji. Bo chociaż książki są nieporównywalnie lepsze, to na lekcje też trzeba coś wiedzieć :D




paa :)
Czytaj dalej

William Shakespeare- "Makbet"





Autor: William Shakespeare
Tytuł: "Makbet"
Rok polskiego wydania: 2004
Ocena: 5/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/











Dzieło. Wybitny autor. Musicie ją znać do matury itd.- Czyż nie tak zazwyczaj nauczyciele wypowiadają się o lekturach szkolnych?
Jest to przymus, obowiązek, zło konieczne. Tak lektury szkolne traktuje większość uczniów. A jak jest to dramat to już katastrofa. Przyznaję się, że moje podejście również takie było. Ale uznałam, że do matury tak czy siak trzeba coś wiedzieć, i zmieniłam punkt widzenia. Patrzyłam na książkę, nie jak na coś co MUSZĘ przeczytać, ale jak na coś co CHCĘ przeczytać. I z takim nastawieniem zabrałam się do czytania.

Makbet jest jednym z najodważniejszych rycerzy szkockiego króla Dunkana, jego zaufanym doradcą i przyjacielem. Jego kariera sięga szczytu - ma majątek, cieszy się poważaniem wśród rycerstwa, miłością wiernej żony, jest bohaterem. Wydaje się, że nic nie zburzy jego szczęścia. Tymczasem jedno spotkanie z tajemniczymi czarownicami oraz ich przepowiednie zmienią życie tego człowieka. Z jego powodu Szkocja pogrąży się w bratobójczej wojnie... 
(źródło: lubimyczytac.pl)

Zdaję sobie sprawę tego, że w czasach kiedy Szekspir pisał "Makbeta" to było pewnie wielkie dzieło. Jak dla mnie jednak ta książka jest obojętna. Czytałam, ale bez przywiązania do bohaterów i bez wzruszeń i płaczu gdy ktoś umierał. Nie widzę tutaj też żadnego psychologicznego podłoża.
Jednak w książce musi być coś, dzięki czemu została dopasowana do kanonu lektur w szkole średniej. W tym momencie ja tego nie zauważam.
Ciężko jest mi ocenić tę lekturę, ale myślę że spokojnie zasługuje na piękną piąteczkę. Może kiedyś powrócę do "Makbeta", znajdę "to coś" i zmienię zdanie :)

„Zamiary są wiatrem, kiedy nie idą z wykonaniem w parze”

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle ile mam wzrostu- 164-0,9=163,1 :)

Czytaj dalej

Melissa Marr- "Królowa Lata"



Autor: Melissa Marr
Tytuł: "Królowa Lata"
Rok polskiego wydania: 2010
Seria: Wróżki #1
Moja ocena: 6/10








Drogi czytelniku,
Zanim zaczniesz czytać moją opinię, zadam Ci jedno bardzo ważne pytanie. 
Jak wyobrażasz sobie wróżki?

Jestem Widzącą. Oznacza to, że od czasu kiedy się urodziłam, widzę wróżki. I uwierzcie mi to wcale nie są przyjemne spotkania. Zapewne wyobrażacie je sobie jako małe, kochane stworzonka, które latają i uroczo trzepotają swoimi tyciutkimi skrzydełkami. Tak jak te wszystkie Dzwoneczki, czy inne które kojarzycie z bajek. Niestety. Rzeczywistość jest inna. Wróżki to ogromne i groźne stworzenia, które pozostają niewidzialne dla ludzi. Ja oczywiście jestem wyjątkiem. W życiu kieruję się trzema głównymi zasadami, które pozwalają mi na bezpieczeństwo:

ZASADA NR 3
Nie patrz na niewidzialne wróżki.
ZASADA NR 2
Nie rozmawiaj z niewidzialnymi wróżkami.
ZASADA NR 1
Nigdy nie przyciągaj ich uwagi.

Jednak nagle coś się zmienia. Zaczyna się mną interesować jeden z najpotężniejszych wróży- Król Lata. Co to dla mnie oznacza?

Wypatrzona w bibliotece pozycja, leżała na biurku i spokojnie czekała na swoją kolejkę. Kiedy w końcu znalazłam czas i zabrałam się za jej czytanie, trochę się zawiodłam.

Bohaterowie byli niedopracowani, brakowało mi w nich tego czegoś, co sprawiłoby, że z uśmiechem na ustach czytałabym ich wypowiedzi. Liczyłam na to, że Król Lata będzie takim superchłopakiem, kolejnym ideałem do kolekcji. Przeliczyłam się jednak.
Aislinn, czyli nasza Widząca, ogromnie denerwowała mnie swoim zachowaniem. Irytowało mnie coś takiego nieuchwytnego, a jednak drażniącego.
Seth, czyli tzw. "śmiertelnik Aislinn", ujął mnie swoim oddaniem dla dziewczyny i troską o nią. Od razu widać, że szczere mu na niej zależy.
I tutaj ogromne brawa dla pani Marr za postać Donii. No to było coś. Zdecydowanie najlepsza postać z książki. Nietuzinkowa, wyjątkowa, taka perełka w stosie kamieni :)

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie też świat wróżek. Liczyłam na bardziej idylliczną scenerię, ale zawiodłam się tutaj głównie z winy własnych przekonań.

Fajnym pomysłem był również dodatek na końcu książki, a właściwie dodatki, czyli:
*Kilka faktów z życia autorki
*Mini- wywiad z Melissą Marr
*Ulubione książki autorki
*Fragment kolejnej części, czyli "Króla Mroku"
oraz zdecydowanie moja ulubiona część, a mianowicie "Lista przebojów z "Królowej Lata", czyli czego autorka słuchała, gdy pisała :) Jak dla mnie rewelacja :)

Reasumując- książka do najgorszych gniotów nie należy, jednak jeśli zaczniecie czytać to przygotujcie się na to, że coś fajnego zacznie się dziać dopiero pod koniec :)
Nie jest to idealne spotkanie ze światem wróżek, i światem Melissy Marr, jednak myślę, że może kiedyś sięgnę po kolejne tomy serii :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytaj dalej

Wyniki konkursu

I to dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy chciałabym ogłosić wyniki konkursu :)
Przypomnę, że do wygrania była książka Richarda Paula Evansa - "Zimowe sny"
W konkursie udział wzięło 78 osób.  Nawet w marzeniach nie śniłam o takiej frekwencji ♥
Najczęściej typowanymi przez Was filmami były: "Hobbit", Kosogłos" oraz "Gwiazd naszych wina".  Pojawiło się też wiele takich, o których nigdy wcześniej nie słyszałam, ale z opisu są ciekawe ( bądź też mniej :D).
Losowanko:

A szczęśliwą zwyciężczynią jest :





Gratuluję :)
Zaraz napiszę do Ciebie maila. Czekam na odpowiedź przez 7 dni. Jeśli w tym czasie niczego nie otrzymam- nastąpi wylosowanie innego zwycięzcy.
PS Również czekam z niecierpliwością na "Akademię wampirów" :D



Wiecie- czułam się jak Effie Trinket kiedy losowałam zwycięzcę. Miłe uczucie :)))
To był pierwszy konkurs, ale z pewnością nie ostatni. Zdradzę Wam, że szykuję coś na rocznicę mojego bloga, która już w czerwcu.
A skoro już jesteśmy w tym temacie- chciałabym Wam powiedzieć, że dzisiaj jest 9.03. 2014- co oznacza, że bloguję już dobre 9 miesięcy. Nie sądziłam, że wytrzymam tutaj tak długo, a to przede wszystkim zasługa Was- moich czytelników, którzy mają czas i ochotę, aby czytać moje bazgrołki :)) Dziękuję :)
I akurat dzisiaj stuknęło 10000 wyświetleń bloga♥ Nie udało mi się złapać okrągłej liczby, jednak mam to:



♥♥

Dziękuję wszystkim osobom za udział w konkursie :)
I pamiętajcie- Niech los zawsze Wam sprzyja :D
Czytaj dalej

Liebster Blog Award



Po raz kolejny zostałam nominowana, i po raz kolejny dziękuję :) Tym razem zostałam wyróżniona przez bloga: http://zpiorem.blogspot.com/ . Zapraszam do czytania :)

1. Którą książkę - mogą być pojedyncze jak i całe sagi - chciałbyś/abyś, aby ktoś przerzucił na wielki ekran kina?
Moim marzeniem jest ujrzeć na wielkim ekranie całą serię "Szeptem". Oczywiście z odpowiednio dobranymi aktorami ^^ Słyszałam pogłoski, że ktoś ma się tym zająć- ale na ile jest to prawdą- to nie mam pojęcia :)

2. Gdybyś mógł/mogła wydać książkę i byłaby pewność, że zostanie ona tak czy siak przyjęta świetnie przez czytelników, to jakim gatunkiem literackim by była?

Romans z dodatkiem kryminału, lub kryminał z dodatkiem romansu. Jak kto woli :D

3. Gdybyś był/a pisarzem/pisarką to wolałbyś/abyś, aby Twoje książki były nielubiane, ale przynosiły Ci zysk, czy aby ludzie je kochali, jednak je kopiowali, ściągali z internetu i robili wszystko, by przeczytać, ale Ty byś został/a bez pieniędzy?

Pieniądze są ważne, lecz satysfakcja że ktoś kocha to co robisz- również. Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie :)

4. Podaj trzy rzeczy (wartości, emocje, uczucia etc.), które umieściłbyś/umieściłabyś na samym szczycie Twojej piramidy priorytetów życiowych.

1. Rodzina i przyjaciele
2.Zdrowie
3. Szczęście

5. Wolisz słodkie kłamstwa czy gorzką prawdę?
Zdecydowanie gorzką prawdę.

6. Co byś zmienił/a w Twoim miejscu zamieszkania (mieście lub dzielnicy jeśli jest to duże miasto)?

Za dużo, żeby wymieniać :) Przede wszystkim postawiłabym na dobre, naprawdę dobre kino, bo do najbliższego ( takiego naprawdę naj) trzeba jechać, aż do Rzeszowa :(

7. Dlaczego według Ciebie warto czytać książki?

Bo książki poszerzają horyzonty. Zmieniają sposób myślenia i postrzegania świata. Dzięki książkom stajemy się dojrzalsi i inaczej patrzymy na różne sprawy niż reszta. Bo dzięki książkom mogę przeżyć tysiące żyć, a nie zamykać się tylko w jednym, moim, rzeczywistym ( przekręciłam jakiś cytat- nie mam pojęcia jaki on był dokładnie- wie ktoś? :D)

8. Czy istnieje konkretny gatunek literacki, którego nie trawisz?

Nie potrafię  przekonać się do książek o tematyce wojennej, historycznej. Są wyjątki, ale to naprawdę nieliczne ( podręcznika do historii nie liczę :P)

9. Ekranizację jakiej książki uważasz za najlepiej wykonaną?

"Igrzyska śmierci"

10. W jaki sposób gospodarujesz swój czas na czytanie książek?

Ohohoho, to jest trudne pytanie, bo tak naprawdę ciężko jest mi tak się zorganizować czas, aby doba starczyła na wszystko co sobie zaplanuję :D Najczęściej czytam wieczorami lub nocą, kiedy nie jestem na tyle zmęczona, aby klapnąć na łóżko i iść spać :)) Zdarza mi się również powiedzieć sobie, że na następny dzień nie ma znowu tak strasznie dużo nauki i mogę spokojnie poczytać :) Czasem też biorę ze sobą książkę  na przystanek. Nienawidzę jednak czytania w autobusach.

Dziękuję raz jeszcze za nominację i za możliwość odpowiedzenia na te pytania :)
Ja nie nominuję, jednak jeśli jest ktoś kto chciałby wziąć udział w tej zabawie- to śmiało- zapraszam ;)
Z pewnością wymyślę jakieś pytanka :))

PS Tak Wam powiem, że powoli zbliżamy się do magicznej liczby 10000 wyświetleń ! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy i jak bardzo jestem z tego dumna :D
Czytaj dalej

Przypomnienie!

Chciałabym Wam przypomnieć, że kto jeszcze nie zgłosił się do mojego konkursu to ma czas do dzisiaj do północy. Zgłoszenia nadesłane później nie będą brane pod uwagę !
KONKURS

Wyniki ogłoszę najpóźniej do niedzieli 16 marca. Wynika to z tego, że ostatnio mój laptop coś szwankuje i naprawdę ciężko jest cokolwiek napisać :D




wachamksiazki.pl  znowu nie zawodzi :) Jest to zdecydowanie mój cytat tygodnia ♥
Czytaj dalej

Erica Spindler- "Ukarać zbrodnię"






Autor: Erica Spindler
Tytuł: "Ukarać zbrodnię"
Rok polskiego wydania: 2006/2013
Moja ocena: 7/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/









Po "Ukarać zbrodnię" sięgałam dwukrotnie i dopiero za drugim razem udało mi się przeczytać ją w całości. Dlaczego? W zasadzie sama nie wiem. Przeczytałam trochę, ale nie ciągnęło mnie do książki. Dopiero teraz skończyłam i wiem jakie jest zakończenie.

W małym miasteczku dochodzi do dziwnych i na pozór niepowiązanych ze sobą wypadków. Jednak policjantka Melanie May dostrzega coś co umyka innym. Zwraca się do pomoc do agenta FBI o pomoc. Odkrywają, że wszyscy zmarli faceci stosowali przemoc wobec kobiet i dzieci, jednak sprytnie uniknęli wymiaru sprawiedliwości . Do czasu. Rozpoczyna się prywatne dochodzenie Melanie i Connora, które zmieni się w wyścig z mordercą. Pozostaje tylko pytanie. Kto nim jest?

Opowieść nie jest rozplanowana jednotorowo, gdzie śledzimy szczegółowe poczynania agenta i policjantki. Jest to motyw główny książki, jednak występują tutaj też inne wątki, które w ten czy inny sposób mają związek ze sprawą. 
Losy trzech sióstr- trojaczek- Melanie, Mii i Ashley. 
Historia Veronici- czyli naszej pani prokurator.
Możemy również wkraść się do głowy Connora i razem z nim próbować rozwiązywać zagadkę śmierci jego siostry.
Wątków jest naprawdę wiele i każdy jest wart uwagi- mniejszej lub większej, ale zawsze jakiejś.

Szczerze powiedziawszy to już odkąd poznałam pewną postać to podejrzewałam już, że  ona może nie być tym za kogo się podaje. I muszę Wam powiedzieć, że trafiłam w dziesiątkę ;)
Ale na końcu, kiedy już myślałam, że to już koniec -pani Erica zrzuciła bombę. No po prostu dostałam szoku. Bo udało mi się odkryć jednak 50 procent zagadki. Druga połowa była właśnie tą bombą, w którą autorka wplątała inną postać z książki. Musiałam czytać zakończenie kilka razy, żeby na sto procent przekonać się, że widzę dobrze ;) Rewelacja.

Jednak w lekturce było coś... nieuchwytnego ,co sprawiło, że chociaż czytało sie przyjemnie to jednak czegoś mi brakowało. Nie potrafię określić co to takiego, czy to po prostu styl pani Spindler- dlatego z pewnością sięgnę po kolejne książki autorki, aby tę zagadkę rozwiązać.
Jeśli znacie i cenicie panią Spindler lub po prostu czytaliście jej książkę, któa wyjątkowo się Wam spodobała- napiszcie jaki ona ma tytuł. Może przeczytam jakiś z Waszych typów :D

I jeszcze takie jedno luźne spostrzeżenie- okładka. Nie widzę w niej nic,co bezpośrednio nawiązywałoby do książki. Chociaż intryguje :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej

Richelle Mead- "Akademia wampirów"





Autor: Richelle Mead
Tytuł: "Akademia wampirów"
Rok polskiego wydania: 2007
Seria: Akademia wampirów #1
Moja ocena: 9/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/










Książkę skończyłam czytać dzisiaj rano ( notabene na przystanku) i od tej pory zastanawiałam się jak ugryźć tą recenzję. Wersja finalna idealna nie jest i nie będzie, jednak mam nadzieję, że uda się Wam zrozumieć ogólny sens fabuły ;)


Do sięgnięcia po "Akademię wampirów" nakłonił mnie film, który za niedługo będzie miał swoją premierę oraz dziewczyny z bloga http://literary-land.blogspot.com/ . Czy było warto? Owszem ;) Zapraszam do przeczytania dalszej części tekstu :D



   Lissa to dziewczyna wywodząca się z królewskiej rodziny ( czytaj: księżniczka). Jest ona tzw. morojem, czyli wampirem o czystej krwi, o nadnaturalnych zdolnościach. Nie odkryła jeszcze swojej konkretnej specjalizacji, ale przecież wszystko przed nią.
Jest połączona telepatyczną więzią ze swoją przyjaciółką Rose, która to z kolei jest dampirem, czyli po prostu mieszańcem ( człowiek + wampir = dampir). Jest ona szkolącym się strażnikiem, który w przyszłości ma za zadanie opiekować się Lissą. Obie dziewczyny uczą się w szkole świętego Władimira ( potocznie nazywaną Akademią Wampirów) i to właśnie tam zaczynają podejrzewać, że księżniczce grozi niebezpieczeństwo. Czy Rose uda się pomóc przyjaciółce? 


„W murach Akademii zagnieździły się intrygi i kłamstwa. Szepty snuły się w korytarzach, a prawda ukrywała po kątach. Ktoś nienawidził Lissy, ale kłamał w żywe oczy, udając przyjaciela. Nie mogłam pozwolić, by ją zniszczył.”


  Hmm, oprócz dziewczyn występuje dużo innych postaci, jednak nie sposób opisać każdą z nich z osobna. Skupię się tylko na dwóch postaciach męskich, mianowicie Dymitrze i Christianie.
Pierwszy z nich jest obecnym strażnikiem i opiekunem Lissy oraz do tego zadania dodatkowo szkoli Rose. I choć młodzi powoli zaczynają coś do siebie czuć, to ich uczucie jest zakazane.
Christian natomiast... no to jest po prostu Christian. To on zaczyna odkrywać tajemnice Lissy, oraz coś do niej czuć. Jak dla mnie jest to taki cud chłopak (♥). I choć uwielbiam Dymitra, to jednak Christian jest tym, który w książce skradł moje serce ;) 

  Od razu zaznaczam, że na początku jest się trudno połapać kim jest moroj, kim dampir a kim strzyga. Ja sama zrozumiałam pojęcie moroja jakoś dopiero w połowie książki, a kim jest strzyga nadal do końca się nie orientuję. Wiem, tylko, że z kimś takim lepiej nie zadzierać ;)) Tak więc nie załamujcie się, jeśli początki będą ciężkie ;)

  Polubiłam bohaterów, choć na początku denerwowało mnie zachowanie Rose. Była szalona, nieodpowiedzialna i sprawiała wrażenie dziewczyny typu "Lepiej ze mną nie zadzieraj".  Wkurzające są sceny typu " Lissa to moja przyjaciółka. Kto jej pomoże jak nie ja? Ona jest taka słaba i bezbronna..." Jednak im dalej w głąb książki, tym bardziej fajna się ona staje ;)

  I teraz uwaga, uwaga- oficjalnie stwierdzam, że "Akademia wampirów"  była warta tych kilku godzin przy niej spędzonych. Poważnie. Nie jestem może hiper, super, wielką fanką, jednak lektura zauroczyła mnie na tyle, żeby z niecierpliwością czekać na przeczytanie kolejnej części ;)) Co do filmu... eh- całkowicie inaczej wyobrażałam sobie te postaci. Ale to tylko takie przedwstępne rozważania, kto wie po seansie może to się zmieni ;D

  Tradycyjnie polecam książkę każdemu kogo zainteresowałam. Nie zrażajcie się tym, że to wampiry. Też mnie to na początku przerażało, jednak nie jest to takie złe. Co innego jest czytać tę książkę w okresie wampirzego szału, a co innego jak już jest bo tej burzy ;DD

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej

Doomisiowe wygrane #3

Tak jak wczoraj wspominałam w podsumowaniu, chciałabym pokazać Wam ostatnie dwie książki, które trafiły do mnie w lutym. Jak to w komentarzach zauważyła ami. mam szczęście do tych wygranych ^^
Jednak to byłoby za piękne, aby trwało przez cały czas ^^ Tak więc przechodząc do sedna, oto moje ostatnie wygrane:


Na książkę Liz Fielding miałam ochotę od dłuższego czasu ( no dobra od roku, kiedy to zobaczyłam ją w zapowiedziach na harlequinie ^^), ale zawsze wynikały ważniejsze zakupy. Szczęście jednak się do mnie uśmiechnęło i jestem szczęśliwą posiadaczką "Wszystkich chwytów dozwolonych" ^^

Na półce czeka wypożyczona z biblioteki pierwsza część "Jutra". Przeczytam ją w marcu, bo akurat pasuje mi do marcowego hasła w wyzwaniu Grunt to okładka :)) Wypożyczę dwójkę z biblioteki, i mogę zabierać się za trójkę :D


Buziaki :*

EDIT: Malutkie uzupełnienie: Obie książki udało mi się wygrać na blogu http://naczytane.blog.pl/ ;))
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- luty 2014

Nie mogę uwierzyć, że już minęło te 28 dni lutego! Dopiero żegnałam styczeń ( i moje ferie), i pisałam podsumowanie, a tutaj w moje okno zapukał marzec. I to nie byle jaki, bo od samego rana świeci słońce :))



Jestem zadowolona z lutego. Może czytelniczo nie był doskonały, nadrobiłam jednak zaległe styczniowe recenzje, dostałam 4 paczki, które to notabene rozpoczęły nowy cykl na blogu, zostałam kilka razy nominowana do LBA, napisałam setny post,liczba wyświetleń bloga przekroczyła 9000, powiększyło się grona moich obserwatorów (których serdecznie witam :D), oraz wystartował pierwszy na moim blogu konkurs :)
Tak więc nie narzekam. Nic tylko się cieszyć :D

Przeczytałam 3 książki:
Lauren Kate- "Łza"
Erica Spindler- "Ukarać zbrodnię"
Kami Garcia & Margaret Stohl- "Piękne istoty" ( które jak już wiecie, okazały się rozczarowaniem )

Wygrałam cudowne książki:
Brodi Ashton - "Podwieczność"
R.P.Evans- "Szukając Noel"
Brigitte Melzer- "Elyria. Polowanie na czarownice"
+ jeszcze dwie inne książki, które pokażę w Doomisiowych wygranych jeszcze dziś lub jutro :)

Liczba wyświetleń w lutym dobiła prawie do 2500! Przypuszczam, że to przede wszystkim wynik konkursu, który trwa do piątku (07.03) więc-jeśli są jeszcze jacyś chętni- to zapraszam :D

Obecnie piszę kolejną notkę LBA oraz zabieram się do napisania recenzji książki pani Spindler :)

KONKURS :)


2/12 roku już za mną. Co jeszcze mnie czeka?

Czytaj dalej