Veronica Roth- "Zbuntowana"

Udostępnij ten post


Tytuł oryginału: Insurgent
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Amber
Seria: Niezgodna #2
Ocena: 7/10


Jeden wybór może Cię zmienić. Jeden wybór może Cię zniszczyć.


  Po tym jak Tris dokonała wyboru- wybrała frakcję Nieustraszonych wszystko się zmieniło. Uciekła od rodziny, od znanych zwyczajów, aby stać się dziewczyną, jaką w głębi duszy zawsze pragnęła być. Wybór ten też sprawił, że poznała Tobiasa. Jednak teraz- wojna się rozprzestrzenia i dosięga każdą z  frakcji. Bohaterowie muszą odkryć, komu można zaufać i jaka tajemnica kryje się za aresztowaniami Niezgodnych. Tris jest jedną z nich. A czas ucieka...

  Kilka miesięcy minęło, zanim sięgnęłam po "Zbuntowaną". Wstrzymywały mnie w większości negatywne opinie na temat tej książki. A to, że jest najgorszą z całej trójki, a to, że nic się w niej nie dzieje. Jednak teraz po lekturze mogę stwierdzić, że nie żałuję czasu spędzonego przy tej książce. Żałuję jedynie, że tak późno się do niej zabrałam.

  Faktycznie- ta część skupia bardziej rozważania Tris o tym co było, jest i będzie. Dziewczyna jest zagubiona, walczy sama ze sobą i własnymi demonami. Coraz trudniej jest jest komuś zaufać, boi się kolejnych strat. Obwinia siebie o śmierć kilku osób, zadręcza się tym. W drugim tomie serii Veronici Roth akcji jest niewiele. Oczywiście było kilka decydujących momentów, które zapadają w pamięć i powodują, że po raz kolejny ( i zapewne nie ostatni) zaczęłam zastanawiać się co z ludźmi jest nie tak? Dlaczego potrafią krzywdzić, żeby zaspokoić swoje ambicje?

  Wątek miłosny również osłabł i nie do końca satysfakcjonuje. Między Tris i Tobiasem pojawia się coraz więcej niedomówień, słabnie ich więź, nie ufają sobie wzajemnie. Są niby razem, a jednak osobno. Kilka pocałunków- to jedyne na co mogłam liczyć. Większą część czasu zajmowały im kłótnie i wypominanie sobie własnych błędów.

  Końcówka bardzo mi się spodobała. Było to zakończenie na piątkę z plusem. Decydujące, pozostawia czytelnika w niewiedzy-co będzie dalej? 

  Zapytacie może- to dlaczego nie żałuje czasu spędzonego przy tej książce, skoro jest tyle minusów? Otóż, uwierzcie mi- mało jest takich książek, które wyprowadzają mnie z równowagi, powodują, że mam ochotę je wyrzucić i wymazać z pamięci. Na ogół staram się szanować każdą książkę i dawać jej szansę pomimo tego, że ciężko mi przez nią przebrnąć. Do "Zbuntowanej" podchodziłam z nastawieniem "No, przeczytam tę książkę, odhaczę ją i będę miała święty spokój". Takie myślenie jest bardzo złe. Już po kilku rozdziałach zdałam sobie sprawę, z tego, że tak naprawdę to nie chcę tej książki skończyć za szybko. Przypomniało mi się dlaczego tak bardzo "Niezgodna" przypadła mi go gustu i po części odnalazłam to też w "Zbuntowanej". I ogromnie się z tego cieszę.

  "Zbuntowana" ma wiele minusów, ale mimo wszystko podobała mi się. Pojawiło się kilka nowych postaci, które polubiłam bardziej lub mniej, stare osoby też w jakiś sposób mnie zaskoczyły. Jest to przyzwoita kontynuacja. Troszkę nawet nie mogę doczekać się kiedy przeczytam "Wierną". Jednak chyba wiem jak się ona zakończy ( przeczytałam po prostu nieoznakowany spoiler-nikomu tego nie życzę. A, że jestem ciekawska z natury i nie mogłam się powstrzymać, wybadałam sytuację i coś czuję, że był on jak najbardziej prawdziwy ).

20 komentarzy :

  1. Nie powiedziałabym, że ta część jest najgorsza, raczej pierwsza jest najlepsza a dwie pozostałe są mniej więcej na tym samym poziomie. I też mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę polować na "Wierną" w bibliotece :) Także pewnie po nowym roku ją przeczytam :)

      Usuń
  2. Z tej serii czytałam tylko pierwszą część. Mimo, iż uwielbiam książki antyutopijne ta seria jakoś mi nie przypadła d gustu. Podobnie miałam z Igrzyskami śmierci, jednak jeżeli chodzi o "Niezgodną" to uwielbiam film i może przy okazji następnej premiery filmu (która chyba jest już wkrótce) przeczytam resztę serii. Najgorsze jest to, że gdzieś w czeluściach internetu natknęłam się na wielki spojler i już nie będę miała takiej przyjemności z czytania.
    Karlina W. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film mi też bardzo się podobał, nawet niedawno oglądnęłam go po raz kolejny :) A co do ekranizacji "Zbuntowanej" jestem sceptycznie nastawiona. Oglądając zwiastun, odniosłam wrażenie, że dużo jest zmienione. I drażnią mnie też krótkie włosy Tris. Może się czepiam, ale dla mnie to jednak istotne :) A spoilery są złe. Jak już wspominałam, sama natknęłam się na jeden o "Wiernej" :)

      Usuń
  3. Książkę mam w planach, ale nie mam pojęcia kiedy uda mi się rozpocząć serię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle książek do czytania, a tak mało czasu. Znam to :P

      Usuń
  4. Ja po tę ksiązkę raczej nie sięgnę, choć przyznam, że mimo niskiej w moim mniemaniu oceny, zachęciłaś mnie swoją recenzją. Tyle że mnie w przeciwienstwie do Ciebie pierwsza część nie podobała sie w ogole. W ogóle. Już lepszy był film, a to się rzadko zdarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, film był naprawdę dobry, ale coś czuję, że drugą część kompletnie zepsują :(

      Usuń
  5. Nie dałam rady przeczytać Zbuntowanej. Nie wiem, dlaczego ale okropnie mnie irytowała, aż musiałam ją odłożyć. Jednak ja nigdy nie odkładam książki nieprzeczytanej, mogę jej nie skończyć, ale zawsze mam zamiar przeczytać ją do końca. Jeśli wiesz, o co mi chodzi. Jutro zaczynam drugie podejście. Może miałam wtedy zły humor... Też zaspojlerowała mi koleżanka pewien fakt z Wiernej.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam. Nie potrafię zwyczajnie nie skończyć książki, choćby nie wiem jakim gniotem była. Może teraz będzie lepiej i dobrniesz do końca :)

      Usuń
  6. Pierwszy tom pomimo wielu negatywnych recenzji bardzo przypadł mi do gustu , drugiego nie mam zamiaru w najbliższym czasie zaczynać , bo nie chcę sobie psuć wrażenia odnośnie serii . Chyba za dużo naczytałam się ,że pierwszy tom był najlepszy z całej trylogii .. Jednak po Twojej recenzji widzę ,że może warto po niego sięgnąć ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Zbuntowaną" warto sięgnąć :) Była troszkę gorsza od jedynki, ale mimo wszystko jej poziom nie spadł tak całkowicie :)

      Usuń
  7. A ja również nasłuchałam się przed przeczytaniem tej książki, mnóstwa negatywów, a koniec końców okazało się, że powieść jest naprawdę... dobra. Masz rację, że ma sporo minusów, ale... spodobała mi się ta psychologiczna otoczka, taka dramatyczna, poważna, ukazująca bohaterów w nowym świetle. Bardzo ubolewam nad wątkiem miłosnym, bo przy pierwszej części w Cztery byłam zakochana, natomiast tu już nie czułam tego pokrewieństwa dusz, no ale. :) Czasem tak bywa. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Wątek miłosny to w tej książce kropla w morzu. Mnie też nie usatysfakcjonował, ale liczę, że w "Wiernej" się to zmieni. A widziałaś zwiastun "Zbuntowanej"?

      Usuń
    2. Widziałam i szczerze mówiąc nie wiem co o tym wszystkim myśleć! :o Theo James pewnie ponownie będzie mi działać na nerwy. :o

      Usuń
    3. Ja również jestem nieusatysfakcjonowana, i nawet nie chodzi i Theo, bo on akurat w pierwszej części bardzo się podobał. Jednak jakoś nie widzę tego filmu, wydaje mi się, że jest robiony tylko dla efektu i będzie kolejnym z wielka ilością akcji, a nic nie wnoszący :(
      A jak już wspomniałaś o Theo- lepiej mu w czarnych ubraniach niż tych z Serdeczności :))
      A do Tris w krótkich włosach w dalszym ciągu nie mogę się przekonać :))

      Usuń
  8. Dla mnie również pierwsze część była najlepsza. Seria nie jest taka zła, ale posiada wiele minusów. Jednak jako lekki umilacz czasu jak najbardziej się nadaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dalej czekam na przeczytanie "Wiernej" i pewnie nowelki "Cztery" :))

      Usuń
  9. Ja po przeczytaniu pierwszego tom nie mogę się zmusić do przeczytania ,,Zbuntowanej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam :) Ale mimo wszystko było warto :)

      Usuń