Jamie McGuire- "Piękna katastrofa"

Udostępnij ten post



Tytuł oryginału: Beautiful Disaster
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 6/10


   Ile razy zdarzyło Ci się zobaczyć film, bądź przeczytać książkę, o jakże grzecznej dziewczynie, która całkowicie niespodziewanie zakochuje się w niegrzecznym chłopaku? Takich historii jest mnóstwo, zarówno tych w wersji papierowej jak i przeniesionych na ekran. Co skłania nas-mnie czy Ciebie do tego, żeby po tylu porażkach, w dalszym ciągu  to czytać czy oglądać?

  "Piękna katastrofa" jest taką książką.
Abby to piątkowa uczennica. Zawsze przychodzi na lekcję przygotowana, wszystko umie i nie zdarza jej się przeklinać.
Travis za to, to buntownik. Sprzeciwia się wielu rzeczom, uczestniczy w nielegalnych walkach oraz sypia z tyloma dziewczynami, że aż trudno je zliczyć.
Co połączy te dwie jakże różne osobowości? Jak poradzą sobie z barierami i ograniczeniami? Jak przebiją się przez mury, które sami budują?

  Standardowa historia prawda? Wiedziałam w co się pakuję, jednak to nie zmieniło faktu, że wierzyłam, że ta opowieść będzie wyjątkowa. Wiecie taka perła wśród tylu kamieni. Taka, która w jakiś magiczny sposób sprawi, że nie będę mogła zasnąć, rozmyślając do dalej stanie się z bohaterami. Taka, która nie pozwoli siebie odłożyć, niesamowicie wciągnie i nie odpuści dopóki jej nie skończę. Kurczę, nawet okładka mnie hipnotyzowała. Jednak troszkę się przejechałam.

  Spotkanie Abby i Travisa następuje, a jakże na samym początku książki. Jak się później dowiadujemy, on już wtedy wie, że dziewczyna będzie dla niego ważna, a ona-że ten chłopak namiesza w jej życiu. Jednak to nie powstrzymuje ich od koleżeńskich przytyków i złośliwości. Ten zakład, dzięki któremu (czysto teoretycznie) dochodzi do zmiany ich stosunków, to tak naprawdę, nikły epizod. Nie zasługuje na to, żeby umieszczać go na okładce i to jeszcze napisać wielkimi literami. Bo i bez niego by się obeszło.

 Abby i Travis jako dwie odrębne osoby prezentują się całkiem nieźle. On taki wytatuowany bad boy, ona ułożona dziewczyna w sweterku, ale oboje z ciętym językiem. I te momenty kiedy byli sami z własnymi myślami, były naprawdę dobre. Jednak kiedy dochodziło do ich spotkania ( a uwierzcie mi- było ich bardzo dużo) to coś się psuło. Tak jakby autorka miała doświadczenie w kreowaniu postaci, ale nie do końca wiedziała jak ma wyglądać związek. Albo po prostu obejrzała za dużo płytkich komedii romantycznych. Ich dialogi były strasznie sztuczne, naciągane i aż ociekały słodyczą.  Nie potrafili zdecydować się na jedno rozwiązanie, więc akcja książki dłużyła się w nieskończoność.

  Jak jest związek, są też tajemnice. Najlepiej z przeszłości, które gnębią główną bohaterkę. W tym przypadku szybko domyśliłam się o co chodzi, więc sądziłam, że jednak autorka może wymyśli coś innego, bardziej szałowego. Ale nie. Jak już doszło do jej wyjawienia nie było żadnego huraganu. Żadnego elementu zaskoczenia. Autorka już bardziej spłycić tego nie mogła. Niby wielka tajemnica, a jak już wychodzi na jaw, to jest jej poświęcone  trzy strony z przerwami. Nie ma żadnego rozejmu z przeszłością, tylko pokorne podziękowanie za to, że nie było gorzej. Ot, taki lekki wietrzyk.


  Nie mogłam poczuć tej obiecanej wiarygodności. Nie wiem też gdzie jest to pisanie bez zahamowań. To, że występują tam przekleństwa to jeszcze nie do końca to. W ogóle jakoś ciężko było mi się wbić w tę książkę. Czytałam ją przerwami z nadzieją, że jak wreszcie ją skończę, będę mogła zabrać się za coś innego. Nie powinnam tak myśleć, ale to pojawiło się samo i nie chciało zniknąć.

  Usatysfakcjonowała mnie końcówka. Może i dalej była lekko przesłodzona i naciągana, jednak te kilka kartek było bardziej swobodnie napisanych niż cała książka.
Nie linczujcie mnie, kiedy zechcę przeczytać kolejną książkę o takiej tematyce. Bo zapewne zechcę. To jest temat niezwykle oklepany, jednak każda historia wnosi coś nowego. Cóż ja poradzę na to, że bardzo lubię czytać takie opowieści? :)


Nie wiedziałem, że się
zagubiłem, dopóki mnie nie odnalazłaś. Nie zaznałem uczucia
samotności aż do pierwszej nocy, którą spędziłem w łóżku bez
ciebie. Jeśli coś mi się w życiu udało, to tylko dzięki tobie.
Czekałem na ciebie, Gołąbku.

8 komentarzy :

  1. Książkę czytałam i mnie się ona bardzo podobała. Wręcz byłam nią zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie. Poszukam jutro w bibliotece.
    PS. Nominowałam Cię do Tagu! Wpadnij do mnie i zobacz o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam, jednak nie przypadła mi do gustu. Dlatego też jej nie dokończyłam.

    Karlina W. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy się skuszę, bo jakoś mam mieszane odczucia wobec tejże książki. To, że chciałaś dobrnąć jak najszybciej do końca i mdłe zakończenie raczej mnie nie przekonują. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi oklepanie, ale co tam! I tak bym przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Często pojawia się taka tematyka:) Mimo, że przesłodzona z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ona - pilna uczennica, on - buntownik, rany ile już było takich historii. :o Jednak mnie nadal do takich ciągnie, zupełnie jak Ciebie, cóż poradzić. :D Jeśli chodzi o piękną katastrofę - przyznaję, że miałam na nią wieeelką ochotę, ale Twoja recenzja znacząco osłabiła mój entuzjazm, tyle w niej sarkazmu xd Może kiedyś sięgnę, ale to jeśli nie będę miała co czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi trochę schematycznie, ale może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń