Colleen Hoover- "Pułapka uczuć"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Slammed
Rok polskiego wydania: 2014 r.
Wydawnictwo: W.A.B
Seria: Slammed #1
Ocena: 10/10


"Zrozumienie sytuacji nie zawsze ułatwia jej zaakceptowanie"

  Layken ma osiemnaście lat. Po tragicznej i niespodziewanej śmierci własnego ojca, razem z mamą i młodszym bratem przenoszą się z gorącego Teksasu do Michigan. Każde z nich wyrusza w tę podróż w własnymi oczekiwaniami, każde z nich marzy o czymś innym. Po dotarciu na miejsce poznają braci Cooper. Czy Will wywróci życie Layken do góry nogami? Czy może ich historia nie będzie miała szczęśliwego zakończenia?

  O matko, jak ja się niesamowicie zakochałam w tej książce! Jest zabawna, momentami melancholijna, ale przede wszystkim mądra. Ktoś może stwierdzić, że w takich książkach nie ma żadnych wartości. Istnieją sobie, dzięki inwencji twórczej jakiegoś niewyżytego artystycznie człowieka i czekają, aż ktoś dostrzeże w nich potencjał. Cóż- ja oficjalnie zgłaszam się na ochotnika!

  Jest to druga przeczytana przeze mnie książka pani Hoover. Po sukcesie "Hopeless" uznałam, że chcę przeczytać "Pułapkę uczuć". Ale nie miałam co do niej wygórowanych oczekiwań. Trwałam w przekonaniu, że nie przebije ona swojej poprzedniczki. Jeśli ktoś dałby mi dziesięć złotych za każdą minutę, kiedy trwałam w tym przekonaniu, byłabym milionerką! "Pułapka uczuć" przebija swoją fenomenalnością "Hopeless".

  Odnoszę wrażenie, że styl pisania pani Hoover w "Pułapce uczuć" jest  inny niż w "Hopeless". Nie do końca wiem na czym polega ta subtelna różnica, ale można to łatwo wychwycić.

  Po skończeniu lektury uświadomiłam sobie, że fabuła tej książki jest lekko podobna do "Aż po horyzont". A ja uwielbiam tę książkę. Jest wspólny wątek- śmierć bliskiej osoby i związana z tym przeprowadzka. Z tym, że o ile Morgan Matson skupiła się na samej podróży, to Colleen położyła nacisk na życie bohaterów.

  Obserwując relacje Lake i Willa można się śmiać, albo płakać. Jest tutaj odpowiednio dużo smutku, oraz proporcjonalnie dużo śmiechu. Przy tej dwójce nie można się nudzić. A dodaj do tego dwójkę młodszego rodzeństwa z niesztampowymi pomysłami na zabawę ( tutaj mam na myśli lepienie bałwana :P) to wychodzi połączenie doskonałe.

  Nie jestem pewna czy to wina tego, że niesamowicie łatwo mnie zaskoczyć, czy raczej talentu pani Hoover, ale ciosy, które zadała bohaterom- zaszokowały mnie. O ile z pierwszego się śmiałam, to dwa kolejne maksymalnie mnie poruszyły i zachwiały moim poczuciem sprawiedliwości. A na dodatek jest jeszcze śmierć ojca Lake. Ile jeden człowiek jest w stanie wycierpieć?

  Dużą rolę w książce odegrały slamy. Jest to poezja dyktowana uczuciami, przynajmniej ja to tak interpretuję. Piękne wiersze, które zawierały w sobie dużo emocji. Wielkie ukłony dla autorki, że zdołała stworzyć kilka odrębnych stylów slamu, niepowtarzalnych dla każdego bohatera.

  Aby poczuć te emocje, te uczucia i poznać wybory bohaterów-sami musicie sięgnąć po tę książkę. Dla mnie jest absolutnie wyjątkowa.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ta opinia, w większej mierze dyktowana jest emocjami i uczuciem, aniżeli chłodną logiką. Jest to nieuporządkowany i nieskładny ciąg niespójnych zdań, z którego mam nadzieję coś zrozumiecie i weźmiecie ze sobą.

  PS Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Czytam głównie literaturę amerykańską i zauważyłam pewną zależność. Zauważyliście, że w takich książkach ludzie nie idą się kąpać? Nie idą zażywać kąpieli, czy nie idą do wanny. Oni idą POD PRYSZNIC. Ja nie wiem, dlaczego ten prysznic jest taki wspaniały :D
A drugą taką rzeczą jest sytuacja, kiedy wypiją sok/herbatę/kawę, chowają kubek do zmywarki i włączają ją. Po co uruchamiać zmywarkę dla jednego kubka?? Czy nie lepiej poczekać,aż się zapełni? Albo umyć kubek pod bieżącą wodą? Chyba, że ta zmywarka jest już pełna, a kubek jest tylko pretekstem. Wtedy zwracam honor :D  <takie tam rozkminy>


"Żałowanie do niczego nie prowadzi.To patrzenie w przeszłość, której nie można zmienić. Kwestionowanie rzeczy na bieżąco może zapobiec żałowaniu czegoś w przyszłości."

30 komentarzy :

  1. Eeej, co masz do prysznica? Ja nie kąpię się w wannie, tylko zawsze biorę prysznic - to szybsza i bardziej ekonomiczna opcja. ;-) Co do wkładania wszystkiego do zmywarki - nie zwróciłam uwagi na tę kwestię, gdy czytałam literaturę amerykańską... A po powieść sięgnę na pewno, bo wszyscy mnie kuszą. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż sama preferuję wannę a i rozwiązania ekonomiczne nie są mi obce, to nie mam do prysznica zupełnie nic :D Tak jak wspomniałam to tylko moje rozkminy, że w praktycznie każdej książce osadzonej w realiach Ameryki ludzie idą pod prysznic. Po prostu to jest ciekawe :P I tak samo jest ze zmywarką :D Nic dziwnego, że kuszą :))

      Usuń
  2. Zaintrygowałaś mnie. Czytałam Hopeless i mnie zmiażdżyło, a jeśli jest tak jak piszesz i ta pozycja jest lepsza to chyba się nie podniosę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No lepiej żebyś się jednak podniosła, bo ja mam nadzieję Cię jeszcze w blogosferze zobaczyć ! :D

      Usuń
  3. Muszę przeczytać! Eh, tyle cudownych książek mam do czytania, tylko ciągle mi brak czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O autorce słyszałam, ale raczej mnie jej książki nie interesują. Może kiedyś zmienię zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka,muszę ją przeczytać!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiedziałam ,że ta książka spodoba Ci się bardziej niż "Hopeless" . Mnie także doprowadziła do wielu emocji , bije "Hopeless" na głowę ! ;) Jest napisana w sposób poruszający i dojrzały , a nie młodzieżowy jak było w przypadku "Hopeless" ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "Hopeless" jest naprawdę świetne, więc brawa dla autorki za stworzenie jeszcze czegoś wspanialszego <3 Jeśli kolejna książka Colleen, którą przeczytam, będzie lepsza od "Pułapki uczuć" to chyba nie dam rady :))

      Usuń
  7. Podobnie jak Ty, pokochałam tę książkę. Szkoda, że wydawca nie planuje kontynuacji, nie rozumiem tej decyzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie wydają kontynuacji? To jest pewne?
      Z jednej strony na początku narzekałam, że kolejne części, jakby nie można było napisać książki jednotomowej, ale teraz bardzo bym chciała ujrzeć kontynuację w Polsce :)

      Usuń
    2. Naprawdę nie planują? A jeszcze w listopadzie pisali, że będzie w lutym... Dziwne, bo na stronie autorki wisi informacja, że kupili prawa do pierwszego i drugiego tomu. Szkoda, może w takim razie ktoś inny podejmie się reedycji, bo Slammed jest cudowne.

      Usuń
    3. Na dobry początek weekendu- kontynuacja pojawi się u nas w lutym :))
      http://bookgeek.pl/2014/12/18/zapowiedz-nieprzekraczalna-granica-colleen-hoover/

      Usuń
  8. Czytałam ,,Hopeless" i bardzo mi się spodobała, więc będę musiała się zabrać i za tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie zapoznałam się z twórczością autorki. Wstyd się przyznać ale nie czytałam "Hopeless" chociaż mam ją na półce. Boże, chyba już wszyscy tą książkę przeczytali oprócz mnie oczywiście. Muszę to w końcu zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to żaden wstyd :) Ja na przykład ani razu nie przeczytałam "Harrego Pottera" :D Ale też czasem odnoszę takie wrażenie, że "wszyscy tylko nie ja" :)

      Usuń
  10. Mam w planach książki Hoover, zobaczymy tylko, co z tych planów wyniknie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zobaczymy, zobaczymy :) Trzymam kciuki za powodzenie :)

      Usuń
  11. Hoover to dla mnie ciągle zagadka. Mam na półce Hopeless i mam nadzieję, że zabiorę się za te książkę w święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj faktycznie widziałam "Hopeless" u Ciebie w stosiku :) Możesz go sukcesywnie zmniejszyć zabierając się za tą książkę właśnie :)) Będę czekać na wrażenia :)

      Usuń
  12. Widze, że warto - chcę! :) Hopeless było bardzo dobre, chyba i tu bym się nie zawiodła. A tak w ogóle, ja też biorę prysznic, to przyjemne! :D ale tak, masz rację, te amerykańskie książki w ogóle dziwne są XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pamiętam Złotego Robala :P Po części dzięki Twojej ocenie sięgnęłam po "Hopeless" także wiesz :D Dziwne czy nie i tak je uwielbiam :))

      Usuń
  13. Haha :D Twoje rozkminy na koniec mnie rozwaliły ^^ Ogólnie rzecz biorąc, jestem OGROMNĄ fanką tej autorki, bo "Hopeless" bezsprzecznie jest jak na razie najlepszą (tak mi się wydaje) książką obecnego roku. :) Ona mnie dosłownie rozwaliła na kawałki, więc trudno, żeby było inaczej :D Anyway, "Pułapkę uczuć" kończę, ale prawdę powiedziawszy, odwlekam te ostatnie rozdziały jak najdłużej bo wiem, że do premiery kolejnych powieści Hoover jest tyyyyle tygodni! :( A bez niej będzie tak pusto. :(
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha dzięki :P
      "Hopeless" i u mnie znajduje się w najlepszych książkach tego roku, jednak "Pułapka uczuć" była jeszcze lepsza! Jeśli mogłabym jeszcze raz od początku, bez znajomości treści przeczytać jakąś książkę, była by to właśnie ona ( i kilka innych oczywiście, ciężkie decyzje takie :D). Ale początek roku z Hoover zapowiada się naprawdę obiecująco. Najpierw początkiem lutego "Losing hope" z dodatkiem o Six ( wczoraj czytałam, podobno tylko wersja e-book, bo nie zamierzają wydawać papierowej, ale zawsze :)), no ii później "Nieprzekraczalna grnica", czyli dalsze losy Willa i Lake <3 Tyle cudowności, a to tylko luty ^^ Jakby w 2015 wydali jeszcze "Maybe someday" cz "Ugly love" to byłabym wniebowzięta :D

      Usuń