Suzanne Collins- "Kosogłos"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Mockingjay
Rok polskiego wydania: 2010
Seria: Igrzyska Śmierci #3
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 9/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/

Uwaga! Możliwe spoilery z poprzednich części!

Igrzyska Śmierci to seria, która zatrząsnęła wieloma czytelnikami na całym świecie. Tylko nie mną. Przynajmniej do wakacji poprzedniego roku. Wtedy po raz pierwszy po długich oporach, zaczęłam czytać pierwszą część. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że ta książka zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. 
Zaraz potem przyszedł czas na "W pierścieniu ognia". Tutaj również zachwalałam co nie miara, a w czasie lektury odczułam wiele skrajnych emocji.
I nareszcie po roku przerwy od zamknięcia ostatniej strony drugiej części sięgnęłam po "Kosogłosa". Czytelnicy podzielili się na dwa obozy- na tych, którzy są zachwyceni takim tokiem spraw, oraz na tych, którzy najchętniej by pani Collins przyłożyli. Nie  będę się rozdrabiać i wskazywać, w której grupie znajduję się ja. Chciałabym tylko, przy okazji oceny "Kosogłosa", wrzucić parę luźnych spostrzeżeń na temat tego jak JA traktuję tę serię.

Katniss mieszka teraz w trzynastym dystrykcie. Jeszcze do niedawna nikt nie sądził, że ma on prawo bytu, teraz jednak widać, że ma się dobrze, a co więcej przygotowuje się do walki z Kapitolem. Prezydent Coin-prezydent trzynastki chce, żeby trybutka została ich znakiem rozpoznawczym, żeby podsycała swój ogień. Pragnie Kosogłosa. Katniss jest rozstrojona psychicznie. Kapitol więzi Peetę, a prezydent Snow zrobi wszystko by dziewczynę złamać. Jaką decyzję podejmie Katniss? I w jaki sposób wpłynie ona na jej bliskich? Tego dowiecie się czytając "Kosogłosa".

Część trzecia trylogii, skupia się głównie na pojęciu moralności. Jaką osobą trzeba być, żeby zabijać bez skrupułów? Gdzie leży granica między dobrem własnym, a zadowoleniem społeczeństwa? Czy zawsze to co wydaje się być białe, nie może być jednak czarne? Jaki wpływ na dalsze losy ludzi mają nasze decyzje?
Nie oszukujmy się- trylogia Igrzysk to krwawa trylogia. Już od samego początku wiadomo, że chodzi w nich o brutalną śmierć, o brak skrupułów, o nieznajomość pojęcia PRAWDA. Granice się zacierają, ludzie kłamią, stwarzają pozory. Jak to jest napisane w książce- Kapitol jest kruchy, bo zbudowany na najwątlejszych podstawach ( nie jest to dokładne cytowanie, ale o coś takiego mi chodzi). Jest zależny od każdego dystryktu. Jeśli ich nie ma- Kapitol upada i na nic się nie przydaje. 

Suzanne Collins totalnie mnie złamała. Nie chcę tutaj całkowicie spoilerować, kto czytał ten będzie wiedział o czym mówię. Jak można tak bardzo zniszczyć człowieka? Jak można wyrządzić mu tyle krzywdy, zadać tyle ran, a on żyje dalej? Nękany koszmarami, uwikłany w przedziwne sytuacje? 
Jak autorka stworzyła COŚ TAKIEGO?

"Jeśli my płoniemy, ty płoniesz razem z nami..."

Dzisiaj nie będę rozdrabniać się, których to bohaterów polubiłam, a których nie. Każdy przeszedł wewnętrzną przemianę. Dorósł. Zmądrzał. Stał się silniejszy. Bo kiedy wszystko się psuje, trzeba znaleźć w sobie odwagę i siłę, żeby się podnieść. Zrobić pierwszy, najtrudniejszy krok. A potem pomału i do przodu.

Przy okazji czytania ostatniej części doszłam do kilku wniosków i spostrzeżeń. Trylogia Igrzysk jest fenomenem. Jednak dla mnie sięgnięcie po każdą kolejną część wiąże się z głębokim przekonywaniem siebie samej że warto. Wiem już mniej więcej co mnie tam czeka. Wiem, że te książki pokazują brutalną i nieopakowaną prawdę o świecie, do jakiego powoli zaczynamy dążyć. I za każdym razem bałam się do nich sięgnąć. Obawiałam się tego, co autorka tym razem może napisać o mnie czy o znanych mi osobach. Nie bezpośrednio oczywiście, ale jednak. I zawsze pod koniec książki przekonywałam samą siebie, że nie było powodu do stresu. Książki zrobiły na mnie wrażenie i przestawało liczyć się to, że na początku miałam stracha. Jednak teraz-kilkanaście dni po skończeniu "Kosogłosa" moje obawy powróciły. Czy kiedykolwiek dam radę do tych książek powrócić? Nie wiem. Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Uniwersalna prawda w nich zawarta, wszystkie pouczenia i nagany- wszystko to w jakiś sposób mnie zmieniło. Sprawiło, że na kilka rzeczy spoglądam inaczej. Jest to zmiana na plus, jednak kiedy tylko przypomnę sobie to okrucieństwo, te tortury zarówno fizyczne jak i psychiczne, te wszystkie błędy, wszystkie kłody, które autorka rzucała bohaterom pod nogi, aż coś mnie skręca w środku.

"I niech los zawsze Wam sprzyja !"


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

13 komentarzy :

  1. Ja całą Trylogię czytałam kilka lat temu i terają sobie odświeżam. Jestem świeżo po lekturze pierwszego tomu i chyba mam kaca książkowego. Suzanne Collins stworzyła niesamowitą serię i historię, któa mocno daje do myślenia. Ostatni tom był specyficzny, był inny niż poprzednie dwa, z któych dla mnie niezaprzeczalie bezkonkurencyjny okazał się drugi. Ale wydaje mi się, że właśnie w Kosogłosie został najlepiej i najdobitniej ukazany cały sens zawarty tej historii...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakonczenie Kosogłosa sprawia, ze cala historia wydaje sie bezsensowna. Ale co tam, nie będę spojlerować. Cudowna seria. Wybieram się do kina :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całą serię ładnych kilka lat temu i podobała mi się :) Ekranizacje już trochę mniej, ale na Kosogłosa się wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam całą serię, a dzisiaj oglądnęłam ekranizację ,,Kosogłosa". Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała książka, jedna z najlepzych jakie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać aż przeczytam tę trylogię, co planuje już od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się super czytało tę trylogię, jednak film zostawia jak dla mnie wiele do życzenia! Jednak w tym wypadku wolę książkę - jest ciekawsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam Kosogłosa już jakiś czas temu i bardzo mi się podobał :) Nie mogę doczekać się obejrzenia filmu.

    http://ksiazek-recenzjee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż wstyd się przyznać, że przeczytałam tylko piewszą część, mam chyba bardzo podobne podejście do Igrzysk jak Ty, mimo, że książka mi się spodobała nie mogę zmusić się do przeczytania następnego tomu.

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Następna recenzja, która mi przypomina o tym, że od dawna chcę przeczytać cały cykl. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O "Igrzyskach śmierci" mogłabym się rozpisywać w nieskończoność. Dla mnie to seria numer jeden i nic tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem jak mogłam nie przeczytać całej trylogii do tej pory, najpierw problem stanowił kupno, z rok temu zakupiłam w taniej książce, ale jakoś nie mam weny zabrać się za czytanie.

    OdpowiedzUsuń