Kiera Cass-"Elita"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: The Elite
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Selekcja #2
Ocena: 4/10


   Pamiętacie moją recenzję "Rywalek" ? Książka mi się spodobała na tyle, że nawet napisałam dość zabawną recenzję. I wszystko było by świetnie, gdybym nie zabrała się za "Elitę". Szczerze? Nie ciągnęło mnie do tej książki. Na pewno nie była ona na liście " o matko, ja to po prostu MUSZĘ przeczytać!!". Chciałam poznać rozwinięcie historii Illei oraz oczywiście historię "miłości" Ami i Maxona. Jednak z każdą przeczytaną negatywną opinią, moja chęć na "Elitę" malała. I teraz krótki apel do osób, które uważają "Elitę" za niewypał ( delikatnie mówiąc): "Macie stuprocentową rację ludziska! Podpisuję się pod Waszymi recenzjami obiema rękami. A gdybym umiała pisać stopą, to też bym się nią podpisała. Ha! Nawet dwiema."

Możliwe spojlery.

  "Elita" opowiada nam historię, jak to w pałacu zostało tylko 6 kandydatek do ręki Maxona ( dlaczego nie księcia- to o tym później) i jak to starają się one zdobyć koronę. I tyle. Chociaż może jest coś tam jeszcze o rebeliantach, czy o ucieczkach. Jednak jest to takie znikome, że w tej kwestii mogę się mylić. No i wykonują one różne zadanka, sprawiają Maxonowi przyjemność ( moim zdaniem chyba tylko tym, że żyją) i takie tam pierdołki. Ale cóż Ami oczywiście musi być inna. I to musi być podkreślone na każdym kroku. Jak to Ami niegrzecznie zachowuje się wobec Maxona, jak to go przeklina, czasem może przez niego płacze, a czasem nie. Bo wiecie-w pałacu jest jeszcze Aspen, do którego Am "ciągle coś czuje". To jej niezdecydowanie bije po oczach na każdym kroku. Co kilka stron ona zmienia zdanie. Ja rozumiem- kobieta zmienną jest i takie tam, ale kurczę ileż można! Pani Cass- dziewczyny nie są głupimi istotami, ale mam wrażenie, jakby je tak właśnie Pani przedstawiła ( jeśli autorka kiedyś to przeczyta, to mnie znienawidzi). Tak jakby na każdym kroku polegały na zdaniu kogoś innego, a swojego nie posiadały.


  Dlaczego Maxon nie jest dla mnie już księciem?
To bardzo proste- nie chcę tu spoilerować i nie będę, ale jak można być takim wrednym dupkiem!?? Zachowywać się tak chamsko, a potem jeszcze przyjść i zapytać "Co ja takiego zrobiłem? Przecież to moje zadanie". Z trudem hamuję się, żeby nie napisać tutaj czegoś bardzo, ale to bardzo wulgarnego.
Jak on się tak zmienił od pierwszej części zaledwie?
Momentami go uwielbiałam, ale przychodzi taka scena jak opisana powyżej i szlag mnie trafia.

Maxon & Ami & Aspen

Scena I- No fajnie, fajnie, jak na razie jest spoko
Scena II- O Matko! Już nie mogło być gorzej! Aspen dalej jest w pałacu...
Scena III- No nie. Nie nie nie nie nie. Kiedy z Maxona zrobił się taki arogant??
Scena IV- Nigdy. Nie mów. Nigdy.Dlaczego Ami ciągnie do dwóch chłopaków jednocześnie? Czy nikt tutaj nie rozumie, że trójkąt miłosny wcale nie jest taki fajny jak się autorowi wydaje??
Scena V- O fajnie. Już wybrała jednego ^^
Scena VI- NIE CZYTAM TEGO!! Dlaczego już nie może być bajkowo???
Scena VII- Ja. Chcę. To. Już. Skończyć....

  Wszystkie sceny, które mi się podobały mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Do nich zalicza się zakończenie, które tak samo jak w "Rywalkach" mnie usatysfakcjonowało. Co jest w pani Cass, że robi dobre zakończenia, ale z treścią nie trafia? Poza tym pozostaje bardzo ładna okładka, to się przynajmniej nie zmieniło.
Chcałam dać tej książce najniższą notę, ale coś mi nie pozwala. Dlatego daję jej 4 punkciki ( chociaż dalej się zastanawiam czy to nie za dużo). A jak Wasze wrażenia po "Elicie"?


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam Literaturę Amerykańską
Okładkowe love
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers

11 komentarzy :

  1. Wszystkie okładki, całej serii są piękne. Mi osobiście pierwsza część się podobała, ale zawiodłam się na drugiej części, gdzie denerwowała mnie America, która ciągle zmieniała zdanie... Ale trzecią część przeczytam raczej... :)

    http//pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie do tej serii już od samego początku nie ciągnęło, dlatego nawet się za nią nie zabierałam. Okładki jedynie są do przyjęcia i przyciągają wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, uwielbiam twoje wpisy. To prawda cz 2 jest rozczarowująca. Nie czytaj tylko cz. 3 bo ta jest najgorsza!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A tam, Elita nie była taka zła. Jak się ją czyta z przymrużeniem oka, to nawet się da przeżyć. :) Fakt jest taki, że cała seria jest niedopracowana, ale to nie zmienia faktu, że czyta się ją całkiem przyjemnie. Ale czy zapada w pamięć? Ani trochę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam "trochę" oporów do "Elity", ale zapewne kiedyś moja ciekawość zwycięży, co pewnie nie skończy się dobrze :(

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabawna recenzja, dawno takiej nie czytałam. Z Twoim zdaniem się nie zgodzę, bo uwielbiam całą trylogię Kiery Cass, choć ostatniego tomu jeszcze nie czytałam. Może Maxon był chamski i był strasznym dupkiem i mnie też to wkurzyło, ale jedna z ostatnich scen zmieniła moje zdanie o nim. A co do trójkącika... fakt, czasami wkurza. I to ostro. Nawet zastanawiam się czasami, po co autorka go w ogóle wprowadziła, przecież jasne jest, kto wygra. No i Aspen jest 100 razy większym dupkiem niż Maxon!

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że zdania na temat tej serii są bardzo podzielone. Jedni zachwycają się, a inni nawet mieszają ja z błotem. Owa sytuacja jeszcze bardziej kusi mnie, aby jak najszybciej sięgnąć po "Rywalki". Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie cała seria.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bardzo milo spędziłam czas w jej towarzystwie

    OdpowiedzUsuń
  9. "Rywalki" bardzo mi się podobały, "Elity" jeszcze nie czytałam. Nie wiem czy na szczęście, czy na nieszczęście. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialna recenzja, zgadzam się z każdym zdaniem! O ile Rywalki nie były jeszcze takie złe, o tyle Elita... Elita była ZŁEM... Niestety nie zachwyciło mnie ani skakanie z kwiatka na kwiatek Ami, ani nie olśnili mnie bohaterowie, a jedyne o czym marzyłam czytając, to żeby to wreszcie SKOŃCZYĆ. No i ten rumieniec wstydu, kiedy ktoś przyłapał mnie na tym, że czytam teraz beznadziejną książkę Cass, bezcenne:)

    OdpowiedzUsuń