John Green-"Gwiazd naszych wina"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: The Fault in Our Stars
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 8/10

  O książkach Greena usłyszałam kilka miesięcy po tym, jak założyłam tego bloga. Wtedy recenzje twórczości tego autora rozprzestrzeniały się w zawrotnym tempie. Uznałam nawet, że "Papierowe miasta", "Szukając Alaski" i "Gwiazd naszych wina" to trylogia. I ja biedna, szukałam wszędzie informacji o tym, która z nich jest pierwszym tomem. 
Drugim etapem, kiedy pan Green przeżył swoją reaktywację była ekranizacja GNW. Wtedy również zauważyłam, że dużo osób popłynęło z wielką, zieloną falą. Obiecałam sobie, że jak tylko minie cały ten szum, to ja również przeczytam książkę. I przeczytałam. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że zrobiłam to za szybko. Że poznałam tę historię pod lekką presją.

  Szesnastoletnia Hazel choruje na raka tarczycy. Jej nieodłącznym towarzyszem jest Phillip- butla z tlenem, która pomaga jej w miarę normalnie funkcjonować. Dziewczyna uczęszcza na zajęcia grupy wsparcia, gdzie poznaje Augustusa- chłopaka, który chwilowo jest zdrowy. Jego przekleństwem jest kostniakomięśniak, który sprawił, że chłopak porusza się teraz ze sztuczną nogą. Hazel i Gus poznają się nawzajem, chłoną każde swoje słowo, cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą, wiedząc, że każdy dzień może być tym ostatnim.

"Będę dziś żył, najlepiej jak potrafię!"

  Niewiarygodne, jak większość z nas traktuje życie. Kojarzycie książkę "Oskar i Pani Róża"? Był tam taki cytat: "...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.”. I sądzę, że tak właśnie jest. Życie nam nic nie obiecuje i nie daje żadnej gwarancji. Możesz pójść do lekarza na zwykłe badania, a tam wykryją u Ciebie chorobę. Możesz nieuważnie przejść przez ulicę, a potrąci cię samochód. Jak często bierzesz pod uwagę takie możliwości? Pewnie nigdy. Albo rzadko kiedy. A jakbyś się poczuł gdybyś nagle wylądował w szpitalu? Bo choroba, bo wypadek. Nie chcę się tutaj rozwodzić nad zagadnieniem wspomnień i tego jak przeżyłeś swoje życie, bo to jest temat dla "Jeśli zostanę". Pragnęłabym się jednak skupić na kruchości ludzkiego życia. Coś co posiadamy, a tak nieczęsto niszczymy. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele, chorych ludzi chciałoby się z nami zamienić. Cóż, jeśli byłoby to możliwe.

  Chociaż "Gwiazd naszych wina" to książka o chorobie i o sposobach radzenia sobie z nią, jest napisana w sposób łatwy do odbioru oraz przede wszystkim zabawny. Jest ból, cierpienie, melancholia, smutek, jednak podszyte są one odpowiednio dobraną dawką dobrego humoru, który pozwala nam na lepsze poznanie Hazel i Gusa.

"Należy zacisnąć zęby. Podnieść wzrok. Mówić sobie, że jeśli zobaczą jak płaczesz, to ich zaboli, i staniesz się smutkiem w ich życiu, a nie możesz być tylko smutkiem, więc nie będziesz płakać.Trzeba powtarzać sobie to wszystko,patrząc w sufit, a potem przełknąć,  choć gardło nie za bardzo chce działać, popatrzeć na osobę, która Cię kocha i się uśmiechnąć"

  Pod koniec lektury wydarzyły się dwie rzeczy (spokojnie, to nie spojlery). Przeżyłam szok, oraz w moich oczach zakręciły się łzy. Po przeczytaniu ostatniego zdania siedziałam i zastanawiałam się nad życiem. Nad przyjaźnią. Nad miłością. Nad chorobą. A po moim policzku spłynęła jedna, jedyna łza. Poruszyła mnie ta książka i być może w jakiś sposób zmieniła moje postrzeganie świata i ludzi. Jednak czy była rewelacyjna? Nie. Była bardzo dobra, napisana w sposób typowy dla Johna Greena, z nutą szorstkości oraz zrozumienia. 

  Można znaleźć bardzo dużo różnych definicji życia. Dla mnie jest to dar, który dostałam i z którego chcę jak najwięcej wycisnąć.
A Ty? Jak bardzo szanujesz swoje życie? Jak byś je zdefiniował?

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

---------------------------------------------------------------
Od autorki:
Chciałam jeszcze nawiązać do wyżej wspomnianej presji, pod którą przeczytałam tę książkę. Otóż, jedna z moich nauczycielek, zakomunikowała nam, że będziemy oglądać bardzo fajny film. Chodziło o "Gwiazd naszych wina". Zdenerwowałam się, bo ja specjalnie nie oglądałam filmu, bo chciałam najpierw przeczytać książkę. I wiedziałam, że nie popuszczę. A tu nagle wyskakuje mi ktoś z nowinką "Oglądamy film! Cieszycie się?" W normalnych warunkach tak, ale z przeczytania książki zrobiłam lekki maraton i lawirowałam pomiędzy jednym, a drugim zadaniem domowym. I miałam na to kilka dni. Udało mi się, a tu filmu nie oglądamy. No wtedy to myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Cóż. Takie rzeczy tylko w mojej szkole...

Zauważcie jeszcze, że zmieniłam troszkę napisy do zdjęcia w recenzji. Powiększyłam fotkę, a informacje przesunęłam na dół. Na razie tylko próbuję, szukam jak najlepszego sposobu, miłego i niemęczącego oczu. Kiedyś znajdę ;)

Zapraszam na mojego Facebooka:


39 komentarzy :

  1. Wspaniale zakończyłas swoją recenzję tej książki. Dało do myślenie i wiem, że taki miałaś zamiar. Co do samej ksiażki to nieco się zawiodłam, ale i tak jest dla mnie bardzo ważna. Po prostu zbyt wiele oczekiwałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Ja planuję kiedyś raz jeszcze do niej wrócić, żeby się przekonać, czy to, że nie wystawiłam jej maksymalnej noty było spowodowane presją czy po prostu stylem autora :)

      Usuń
  2. Też mi się kojarzyło z "Oskarem i Panią Różą" Schmitta, ale Green nie do końca trafia w mój gust. Wolę Schmitta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Oskara i Panią Różę" uwielbiam. Co prawda przeczytałam tylko to, jednak sądzę, że w innych swoich dziełach autor mógłby mnie zaskoczyć :)

      Usuń
  3. A tak mówiąc o zmianach, to fajnie by u ciebie w nagłówku wyglądało zdjęcie z tobą (twój tył/plecy) jak czytasz książkę, albo coś podobnego w swoim pokoju, lub w jakiejś czytelni :) Czy to raczej zły pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł ciekawy, nawet bardzo, jednak ja na razie miałam na myśli drobne zmiany. Coś w pasku bocznym, wygląd posta. Nagłówek i tło jak na razie zostają :))

      Usuń
  4. Jedna z najpiękniejszych książek o miłości, jakie czytałam. Obejrzałam najpierw film, a później przeczytałam książkę, ale i tak jestem zachwycona :) Głupio wyszło z tym oglądaniem na lekcji, ja bym była wściekła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O miłości, ale nie tylko. Mnie bardziej zauroczył właśnie wątek cierpienia :) Ja jestem w połowie filmu, zaczęłam oglądać i jak dotąd nie miałam czasu dokończyć :(
      Ja byłam. Niespecjalnie przepadałam za tą nauczycielką, ale teraz to po prostu mam ochotę zrobić jej krzywdę. Jednak troszkę odpokutowała swoje grzechy, kiedy powiedziała, że lubi czytać :D

      Usuń
  5. Green wciąż przede mną. Ciekawe kiedy go przeczytam, bo jak na razie to sporą część książek sobie odświeżam, więc mam mniej czasu na nowości.

    Widzę, że i Ty korzystasz przy lekturze z fiszek. Ja też mam taki zwyczaj, choć nie zawsze. Niemniej jednak jak jakiś cytat, formuła czy dygresja mi się spodoba to zaznaczam i często przy sprzątaniu lub takim hobbistycznym przekładaniu (to jest jeszcze normalne, czy już chore?) do niej wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planuję odświeżyć sobie trzy części "Szeptem", żeby z pamięcią ostatnich wydarzeń zacząć czwartą część i tym samym skończyć serię. Ale teraz nowości jest tyle, że ciężko nadążyć :)

      Co do karteczek, też z nich korzystam tylko czasami i tylko przy własnych książkach. Musi być coś co mnie zaciekawi. A nawet jeśli to przekładanie jest chorobą, to przynajmniej tkwimy w tym we dwie. Ja mam łóżko naprzeciw mojej półki z książkami, także codziennie jak zasypiam mam widok na moje książki ^^ I często po prostu na nie patrzę i już jestem szczęśliwa :D

      Usuń
  6. W takim razie pani nauczycielka zmotywowała Cię do szybszej lektury książki:) A mnie akurat dziś przyszedł pocztą własny egzemplarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak, ale takiej motywacji to nie lubię :D Czekam na wrażenia :)

      Usuń
  7. Mnie jeszcze tak do końca nikt nie zmotywował do przeczytania tej książki :)
    A jeśli chodzi o definicję mojego życia, no cóż... każdego dnia brzmi inaczej, zależy od nastroju, wydarzeń, nastawienia do trudnych sytuacji i wielu innych czynników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się Twoja definicja życia :)

      Usuń
  8. A według mnie książka była naprawdę fantastyczna, chociaż smutna i na pewno będę do niej często wracała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobię do niej drugie podejście :) Może coś się zmieni :)

      Usuń
  9. Czytałam książkę i była naprawdę dobra. Jednak ostatnio przeczytałam debiut autora "Szukając Alaski", który wg mnie był jeszcze lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Ja czytałam tylko GNW no i "Papierowe miasta". Pozostałe dwie książki jeszcze przede mną :)

      Usuń
  10. Mi się bardziej podobał film od książki, choć książkę czytało mi się dobrze. Czekam na inne ekranizacje twórczości autora :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Papierowe miasta" mają pojawić się na wakacjach 2015 za oceanem. A obsada mnie ciut zawiodła. Niby książka do rewelacyjnych nie należy, a jednak przejmuję się doborem aktorów :D

      Usuń
    2. O, nawet nie wiedziałam. Dzięki za info :)

      Usuń
  11. Przynajmniej książkę przeczytałaś :D ja tez czytałam, uwazam ją za ponizej niz przeciętną... Film rewelacyjny za to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdążyłam, ale nigdy więcej takiego maratonu :D A ja jestem w połowie filmu :)

      Usuń
  12. Fajna ta Twoja szkoła ;) ale przecież nie żałujesz lektury więc dobrze się stało. Dobrze,że powiększyłaś zdjęcie, lubię takie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez większość czasu i owszem :D Może i tak, ale to był taki maraton " muszę zdążyć przeczytać". I dziękuję za opinię :))

      Usuń
  13. U mnie w szkole filmów na początku roku nie puszczają. Książki jeszcze nie przeczytałam, ale chwiałabym.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobała ci się? Zazdroszczę! Na mnie (delikatnie mówiąc) nie zrobiła zbyt dobrego wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam wiele dobrego na temat tej książki i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi się film bardzo podobał:) Szkoda, że go nie obejrzeliście, jakaś niezdecydowana ta Twoja nauczycielka, stresu Ci tylko narobiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś mnie tu rozumie ^^ A na film mam nadzieję w tym tygodniu. Oby :))

      Usuń
  17. Cześć, z góry przepraszam za ten rodzaju spamu, ale pragnę poinformować, że zmieniłam adres internetowy strony. Dalsze wskazówki przesyłam w linku:
    http://recenzjapisanaemocjami.blogspot.com/2014/10/zmiana-adresu-strony.html
    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka mnie osobiście urzekła :) na pewno kiedyś do niej wrócę

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam, ale mam ją w planach :).

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w planach ją przeczytać, tym bardziej, że mam ją na półce. Film z pewnością również obejrzę, gdy nadarzy się taka okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oglądałam film cudowny książkę muszę koniecznie przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń