Jennifer Echols- "Uratuj mnie"

Udostępnij ten post







Oryginalny tytuł: Forget you
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 6/10










"Uratuj mnie" jest trzecią z kolei książką od Jennifer Echols, którą miałam okazję przeczytać. I muszę powiedzieć, że ani nie przewyższa, ani nie obniża poziomu swoich poprzedniczek.
Kiedy świat Zoey rozpada się na kawałki, dziewczyna radzi sobie z tym w najlepszy sposób jaki zna. Jest idealna. Idealna dziewczyna, idealna uczennica, idealna pływaczka, idealna córka. Do czasu kiedy przeżywa wypadek samochodowy i zdaje sobie sprawę, że nic z niego nie pamięta. Chcąc dociec prawdy zaczyna spotykać się z Dougiem, który jakimś sposobem widział całe zdarzenie. Tym samym chłopakiem, który ciągle ma do niej żal, że odtrąciła do przed kilkoma laty. Tym samym, który spędził pewien czas w poprawczaku. Tym samym, do którego Zoey zacznie czuć coś więcej niż zwykłą sympatię. Jaki będzie koniec?

"Uratuj mnie" nie wyróżnia się z tłumu innych młodzieżówek. Nie wyróżnia się również z nurtu New Adult, do którego można by ją podciągnąć.  Nie szokuje, nie sprawia, że nagle coś się we naszmienia i mamy ochotę inaczej żyć. Nie powoduje szybszego bicia serca, ani rewolucji umysłowych. Jest to zwyklaczek, który pomimo wszystkich wad i niedociągnięć czymś mnie ujął.

Mniej więcej pierwsza połowa książki wypadła okropnie blado. Były momenty kiedy chciałam zaprzestać czytania i niewiele brakowało, a bym tak zrobiła. Zoey irytowała mnie swoim dziecinnym wręcz zachowaniem. Jej naiwność nie znała granic. Będzie z Brandonem, chociaż podświadomie czuje, że jest z nim coś nie w porządku. Ale przecież on ją LUBI i AKCEPTUJE. Nie sądzę, żeby lubienie i akceptacja kogoś były podstawą do stworzenia związku.  Nie wysłał jej sms'a przez cały tydzień? Na pewno nie miał czasu. Tak jakby napisanie jednego sms'a było zajęciem na kilka godzin. Albo inny przykład. Panika na myśl o tym, że ktoś mógłby cię zobaczyć z odpryśniętym lakierem na jednym paznokciu. Przecież to jest takie paskudne i nieelegenckie. Nie daj Boże, żeby jeszcze ktoś skrytykował jej ubrania. Przecież to by była katastrofa! Cóż. Z kim zadajesz takim się stajesz ( czy jakoś tak).

Doug to druga chodząca katastrofa. Nie do życia. Samo czytanie o tym jak lekceważąco i chamsko traktował Zoey powodowała u mnie instynkt zabójcy. Nie ważne, że było to chwilowe. Przecież za chwilę miał stać się cudny i uroczy. A potem wałkujemy temat od początku.

O Brandonie nawet nie chcę wspominać. Jego nawet bym chłopakiem nie nazwała. Powyższy przykład z sms'em doskonale obrazuje jakim szacunkiem darzę tego chłopaka.

Jednak im dalej w głąb lektury, tym większą sympatię czułam do dwójki głównych bohaterów ( Brandon pozostaje chamem do samego końca). Tak jakby pierwsza połowa książki została napisana przez inną osobę, a druga przez inną. Zoey i Doug lekko dojrzewają, stają się bardziej poważni, bardziej się wzajemnie szanują. I to ta druga część, zaowocowała tym, że książka w miarę mi się podobała. 

Jednak książki Jennifer Echols są to lektury, które nigdy nie wiem jak ocenić. Z perspektywy czasu "Odlot" i "Love story' oceniłabym na pewno inaczej. Bo z nimi jest tak jak z ekranizacjami książek Sparksa. Niby dobre, ale jednak czegoś im tam brakuje. I z każdą kolejną lekturą ( czy filmem) mam nadzieję, że będzie on lepszy od poprzedniego. Ale on dalej jest na tym samym poziomie co poprzedni. Dlatego "Uratuj mnie" wystawiam piękną szósteczkę i mam nadzieję, że kolejna książka tej autorki będzie lepsza. Cóż- nadzieja umiera ostatnia.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

20 komentarzy :

  1. Nie miałam jeszcze styczności z książkami tej autorki. Z pewnością, gdy kiedyś po jakąś sięgnę nie będzie to "Uratuj mnie", gdyż mogę nie przebrnąć przez mało ciekawą pierwszą połowę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwsze spotkanie z tą autorką poleciłabym "Love story". Ja również od tej książki zaczynałam i chociaż idealna to ona nie była, to mimo wszystko dobra :) Ale z drugiej strony przede mną jeszcze dwie książki tej autorki, więc kto wie? Może są jeszcze lepsze?

      Usuń
  2. Tej autorki czytałam tylko jedną książkę, ale na pewno na niej nie poprzestanę.
    Wydaje mi się, że podobna fabułą do książek pani Echols jest "Lato drugiej szansy", jednak jest ona na znacznie wyższym poziomie. Tak sądzę :) Zajrzyj, jak będziesz miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co czytałaś?
      Wypożyczyłam z biblioteki "Aż po horyzont" i zdaje mi się, że to ta sama autorka ;) Zapowiada się ciekawie, a i "Lato drugiej szansy" mam na półce "chcę przeczytać" :))

      Usuń
  3. Nie przepadam za książkami, gdzie poziom nie jest stały. Pewnie po kilkudziesięciu stronach bym odłożyła tę pozycję, skoro pierwsza część była gorsza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam kilka książek tej autorki i nawet mi się spodobały, ale nie były jakieś wybitne.

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam inną książkę. Chyba "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" i mi się nie spodobała, tak samo jak Tobie ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie czatuję na "Dziewczynę, która chciała zbyt wiele". Brzmi bardzo interesująco

      Usuń
  6. To nie są niestety książki w moim klimacie, autorki nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej książce, ale raczej sie nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, a ta książka jakoś nie za bardzo mnie przekonuje. Odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedle gustu :) Ja mam w planach jeszcze dwie książki tej autorki, bo mimo wszystko liczę, że będzie wyśmienicie :)

      Usuń
  9. Słyszałam o tej i innych książkach Jennifer, ale jeszcze na nie nie przyszedł czas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I ja naczytałam się wielu recenzji ksiązek tej autorki, ale szczerze powiedziawszy tak bardzo mnie do nich nie ciągnę. Owszem, gdyby mi się trafiły, z pewnością bym przeczytała, ale jakoś nie czuję przymusu. Może dla tego nie poszukuję ich uparcie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przygotowuję właśnie podsumowanie Klucznika i przyszłam sprawdzić Okładkowe love :)

    OdpowiedzUsuń