Janelle Taylor- "W blasku świec"

Udostępnij ten post







Tytuł oryginału: By candelight
Rok polskiego wydania: 2000
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10










Kate Rose to atrakcyjna kobieta po trzydziestce, która od śmierci męża samotnie wychowuje siedemnastoletnią córkę. Mąż starszy od niej, o dobre kilkanaście lat niespodziewanie umiera i zostawia jej swoją firmę. I w tym czasie do jej życia ponownie wkracza Jake Talbot- chłopak, który kiedyś złamał jej serce. Czy teraz po prawie dwudziestu latach coś może ich dalej łączyć? Wszak pierwszej miłości podobno się nie zapomina. Jednak Kate ma swój własny sekret, który może na zawsze zniszczyć to co udało się jej stworzyć...

Nie oczekiwałam od tej książki dużo- miała być ciekawa i miałam przy niej miło spędzić czas. Myślałam, że główna bohaterka okaże się dwudziestoparoletnią kobietą, gdzie pojęcie bizneswoman niewiele znaczy. A dostałam bardzo ciepłą opowieść o więzach rodzinnych, o uczuciu zdrady, straty oraz o wartości wybaczania. I wbrew pozorom Kate nie została wyrachowaną kobietą sukcesu, która pod wpływem miłości diametralnie się zmienia. Autorka nakreśliła ją jako postać pełną miłości i zrozumienia, która dużo w życiu wycierpiała, ale mimo wszystko nadal je kocha, bo wie, że ma dla kogo żyć.

Powieść trudno nie nazwać przewidywalną. Bardzo łatwo można zgadnąć, co wydarzy się na kolejnej stronie, wyczuć napiętą atmosferę w powietrzu oraz powiedzieć, kiedy oni się wreszcie pocałują. Nie ma tuta wątku zaskoczenia, ani wielkiego szoku czy niedowierzania. Można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że czuć tutaj monotonię. I zgadzam się z tym wszystkim. Jednak historia ta ma w sobie to czego, w danym momencie od niej oczekiwałam. Może kiedy przeczytałabym ją w innym czasie, oceniłabym ją inaczej. Tego nie wiem i nie dane mi będzie tego sprawdzić, bo czuję, że każde kolejne podejście do tej książki, wywoła u mnie przyjemne uczucie oczekiwania na coś dobrego.

Bardzo lubię to uczucie, kiedy wchodzę do biblioteki, patrzę na książkę, czasem czytam opis i podświadomie czuję, że historia tam opisana przypadnie mi do gustu. Wiem wtedy, że nawet jeśli miałabym nieść tę książkę w zębach ( bo miejsca mi w torbie zabraknie), to ją wypożyczę i przeczytam. Nie znam autorki, pierwszy raz widzę okładkę i czuję "to coś" co mówi mi "Ej Dominika, weź tę książkę, na pewno Ci się spodoba". Uwielbiam taki stan.

W zrozumieniu książki pomagają nam retrospekcje z przeszłości Kate i Jake'a. Wiemy jak czuli się wtedy bohaterowie, o czym myśleli, jak bardzo cierpieli. To wszystko przekłada się na teraźniejszość, na chwilę dwadzieścia lat później, kiedy to razem z bohaterami zastanawiamy się co  by było gdyby.

To nie tak, że książka nie ma wad, bo jakieś mieć musi. Wiem, że tam były, jednak minęło już sporo czasu odkąd zamknęłam ją na ostatniej stronie i nie potrafię sobie tych niedociągnięć przypomnieć. Za nic mi się nie udaje. Jednak mam tą świadomość, że nie mogę nazwać tej książki idealną, bo popełniłabym wielki błąd. 

"Kocham Cię. 
Ja Ciebie bardziej."

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Book lovers
Wyzwanie biblioteczne
Czytam Literaturę Amerykańską

10 komentarzy :

  1. Czasem takie przewidywalne książki też są potrzebne, choć ja za bardzo za nimi nie przepada. Tutaj jednak jestem ciekawa tych retrospekcji i sekretu bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam już ten tytuł i powiem szczerze nie przeszkadzała mi ta przewidywalność :D I bardzo dobrze rozumiem to o czym piszesz :) Zawsze wychodzę z biblioteki obładowana, bo jakaś książka do mnie "przemówiła" :D
    Pozdrawiam
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A opisywałaś go może na blogu? Bo patrzyłam i niby nie widzę :P
      Do mnie też "przemawia" wiele książek. Dobrze chociaż, że tylko metaforycznie, bo inaczej chyba bym na zawał padła :DD

      Usuń
  3. Aż dziwne, że nie słyszałam o tej książce. Lubię, kiedy wydarzenia mnie zaskakują, ale czasem takie proste są fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie mogłaś nie słyszeć :) Ja również pierwszy raz zetknęłam się z nią w bibliotece :))

      Usuń
  4. O książce nie słyszałam, ale może znajdę w bibliotece. W każdym bądź razie wezmę pakowną torbę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio poszłam do biblioteki z małą torebką i myślałam, że ramię mi się urwie :))
      Do wizyt w bibliotece mam specjalną, płócienną torbę z książkowym napisem :P Pomieści wszystkie moje książkowe zachcianki :)

      Usuń
  5. Cóż... O książce nie słyszałam, ale mam nadzieję nadrobić zaległości, bo zapowiada się ciekawie. I znam ten stan, gdy muszę wziąść jakąś książkę z biblioteki, bo inaczej umrę. ;) Ostatnio byłam w bibliotece z zamiarem: "Pożyczę nawięcej 3 książki, bo szkoła". Wyszłam z siedmioma. Ale przynajmniej byłam szczęśliwa. Yhm, sorki, nadal jestem. :D

    Wpadnij do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, też miałam taki ambitny plan :P Zobaczyłam, że dodali nowe książki. Przepadłam :P

      Usuń