Filmowa Dominika: "Jestem numerem cztery","Historia Kopciuszka","Dwa tygodnie na miłość", "Miasteczko Innocence", "Wyśpiewać marzenia"

Udostępnij ten post






O tym, że "Jestem numerem cztery" powstał na podstawie książki, dowiedziałam się po fakcie, jednak i tak przeczytam książkę. Film był naprawdę fajny. Boski Alex Pettyfer jest tak naprawdę boski tylko z wyglądu. Bo gra aktorska pozostawia wiele do życzenia. Ale daję chłopakowi szansę, żeby się mógł wykazać w innych produkcjach. Wszystkie efekty specjalne, też były dobre, a tych gości co przybyli zniszczyć Johna ( naszą czwóreczkę) to się na początku przestraszyłam :P I wszystko byłoby super gdyby nie Dianna Argon. Boże jak dla mnie jest mistrzynią jednego wyrazu twarzy i bardzo, ale to bardzo sztucznie gra.
(Wyk. Alex Pettyfer, Dianna Argon, Timothy Olyphant; Premiera: 2011; Ocena: 7/10)











"Historia Kopciuszka" to film z gatunku tych, co powinnam oglądać dwa, trzy lata temu, kiedy byłam ciut młodsza i miałam naprawdę niskie oczekiwania co co filmu. Bo chociaż zagrała tam Hilary Duff to i tak film pozostał kolejną opowieścią o Kopciuszku jakich wiele. Biedna dziewczyna, sławny chłopak, bal na którym ona gubi jakiś przedmiot ( w tym wypadku telefon) i love forever. Echh chociaż film był dość nudny oceniłam go jako czternastoletnia ja, kiedy to mniej więcej mogłam chcieć go oglądać. Kiedy w końcu znudzi mi się powielanie historii Kopciuszka?
(Wyk. Hilary Duff, Chad Michael Murray,Jennifer Coolidge; Premiera: 2004; Ocena: 7/10)














 Z kolei "Dwa tygodnie na miłość" leciały na Polsacie i tylko obsada aktorska skłoniła mnie do oglądania. Ale mimo, że uwielbiam zarówno Bullock jak i Granta, to w duecie wypadają bardzo blado. Nie potrafiłam przestać porównywać ich do innych filmów, w których grali i innych osób im towarzyszącym. Na szczęście z tego co wiem jest to jedyny film, w jakim zagrali w duecie ;)
(Wyk. Sandra Bullock, Hugh Grant,David Haig; Premiera : 2002; Ocena: 6/10)














"Miasteczko Innocence" też leciało w telewizji. I jestem zła, paskudna i okropna, że to oglądnęłam. Nie dlatego, że film był głupi, tylko dlatego, że jest to ekranizacja książki Nory Roberts. I dowiedziałam się kto jest mordercą. Byłam naprawdę zła na siebie samą, bo teraz jak będę czytać to nie będzie elementu zaskoczenia. Mimo to film sprostał moim oczekiwaniom, chociaż nie mogę pozbyć się wrażenia, że każda ekranizacja książek Nory, którą miałam przyjemność obejrzeć jest robiona "na odwal" kolokwialnie mówiąc. Tak jakby nie zależało im na ludziach, którzy będą to oglądać, tylko na pieniądzach.
(Wyk. Gabrielle Anwar,Colin Egglesfield, Pancho Demmings; Premiera: 2011; Ocena: 8/10)









"Wyśpiewać marzenia" to jak widzicie kolejne odgrzewane kotlety. Chociaż z lekkim dodatkiem, bo tutaj to chłopak występuje w roli Kopciuszka i to nie byle jaki chłopak, tylko Max Schneider (♥), Uwielbiam głos tego chłopaka, który możecie podziwiać między innymi na youtubie. I poznałam kolejny bardzo ładny głos naszego księcia, a w tym wypadku jego żeńskiej wersji. Keke Palmer to dziewczyna, którą od niedawna mogę słuchać godzinami ^^ Jednak mogłabym zabić za ten dubbing. Nie bez powodu wolę filmy z napisami.
(Wyk. Keke Palmer, Max Schneider,Drake Bell; Premiera: 2012; Ocena:  4/10)










Lista obiecanych filmów :) Na początku października, również się z takową pojawię :)
I jeszcze jedno- na wszystkie Wasze komentarze odpowiem na weekendzie.

14 komentarzy :

  1. Oglądałam zarówno "Dwa tygodnie na miłość" , jak i "Wyśpiewać marzenia". O ile ten pierwszy nie przypadł mi do gustu, tak drugi bardzo mi się spodobał. I zgadzam się z tym dubbingiem. Również wolę napisy, lub lektora. Wtedy lepiej widać grę aktorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chodzi o to, że film byłby o wiele lepszy, gdyby był z napisami. A tak to można było czymś rzucić w ekran :P

      Usuń
  2. Oglądałam tylko pierwszy film i przyznaję się, że tylko dzięki głównemu bohaterowi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego, co opisałaś kilka filmów brzmi ciekawie, ale nie na tyle, bym musiała natychmiast je oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żaden film mnie neistety nie zachęcił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o wszystkich, jednak ani jednego nie obejrzałam. Jakoś nie było okazji. "Jestem numerem cztery" czeka na półce,więc jak przeczytam, miejmy nadzieję niedługo, wezmę się za film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, a ja też mam zamiar zabrać się za tę książkę, ale w bibliotece nie mają i jestem niepocieszona :( Ale może kiedyś nadarzy się okazja :)

      Usuń
  6. Oglądałam jedynie "Jestem numerem cztery" i był to całkiem dobry film na niezobowiązujący wieczór. Może są to niekoniecznie moje klimaty, ale miło było popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie filmy są najlepsze na jesień :)

      Usuń
  7. "Kopciuszka" oglądałam już parę lat temu, gdy byłam totalnie zakręcona na punkcie Chada Michaela Murray'a :) Zakochałam się w nim, gdy oglądałam serial One Tree Hill :) I po tylu latach dalej mam do niego sentyment, chociaż jego gra aktorska czasami pozostawia wiele do życzenia :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń