English Matters - 48/2014

Udostępnij ten post



Czytaliście może kolejny, nowy numer English Matters?  Jeśli nie-to szybciutko pędźcie do kiosku, aby go zakupić. Chociażby dla boskiego Bruno Marsa :)
W tym wydaniu znajdziemy między innymi:


  • This and that: najczęściej popełniane błędy językowe, które jak zauważyłam bardzo często mi towarzyszą. Niby takie małe, a różnicę robi :) 
  • Bruno Mars-aaaaaa on jest rewelacyjny!  Chociaż jego obecne piosenki nie przebijają tych starszych. It will rain już zawsze będzie mi się kojarzyć ze "Zmierzchem", a Marry you z radosnymi chwilami. Jest też Greenade- piękna piosenka, którą do tej pory mam na swoim telefonie. To ona w tym wydaniu została poddana gruntownej analizie. W samym artykule poczytamy o tym dlaczego Bruno Mars nazywa się Bruno Mars, czy o tym jak to się stało, że ten mężczyzna zaczął śpiewać.
  • Kolejny artukuł pokazuje nam różne (fajne bądź niefajne) sposoby oszczędzania. 
  • Buty- a konkretnie szpilki- idea ich powstania oraz wiele ciekawych informacji nie tylko dla miłośniczek tych butów :)
  • Wywiad z Hazel Jones (nie czytałam GNW, a to imię było piewszym moim skojarzeniem O.o)- znawcą powieści Jane Austen. Nie czytałam nic od pani Austen i chociaż bardzo mocno chcę znać chociażby "Dumę i uprzedzenie" nijak mi to wychodzi. Jako "nie-fanka" tej powieściopisarki- uważam, że artukuł był ciekawy. Nie wiem natomiast czy spodobałby się on znawcom powieści Jane.
  • ciekawa aplikacja na smartfony(?) o wdzięcznej nazwie Vocabla.Może wypróbuję.
  • W dziale Travel kolejne piękne miejsce do biernego zwiedzania. Tym razem wybór padł na Bath.
  • Zumba dla każdego. Hmm? Nie widzę siebie przy tym tańcu, ale kto wie? :)


Bath. Idealny obrazek na puzzle :)

Po raz kolejny chcę pochwalić bardzo ładną, pozytywnie nastrajającą okładkę.

Zaczął się rok szkolny, język angielski na lekcjach, a ja odnoszę wrażenie, że przez te wakacje naprawdę lepiej go rozumiem. I w mowie i w słuchu ( bo z pisaniem nawet nie miałam i nie mam problemu). Mało kiedy oglądam filmy z polskim dubbingiem ( który swoją drogą często mnie po prostu wkurza), wybieram te z napisami. Mam też ambitny plan, zacząć oglądać całe filmy po angielsku. Zakupiłam sobie również fiszki, z których co prawda jeszcze nie korzystałam, ale już widzę, że to był dobry zakup. Dzięki EM poszerzył się również zasób mojego słownictwa. A najlepsze w tym wszytskim jest to, że to widać. I to nie ktoś mi to mówi, tylko ja sama to zauważam. Zdecydowanie robię postępy :))

Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Colorful Media






18 komentarzy :

  1. Wydanie specjalne już sobie zamówiłam, bo niestety w żadnym kiosku nie mieli, a do empika nie chciało mi się jechać do innego miasta. A co do zrecenzowanego wydania przez Ciebie - również wydaje się ciekawe :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz jakbyś chciała je sobie kupić, pewnie znowu musiałabyś zamawiać. Albo pozostaje empik :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no to gratuluję postępów w nauce!
    cieszę się, że zauważasz różnice :)]
    co do dubbingu to też go nie lubię, i np mam wielki żal, że Harrego Pottera tak skrzywdzili...
    uściski moja droga! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję :)
      HP nie oglądałam, jednak potrafiłabym wymienić co najmniej 5 filmów, które tak zepsuli :(

      Usuń
  4. Okładki faktycznie są bardzo barwne i nastrojowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle obiecuję sobie, że przeczytam choć jedno wydanie, a wiecznie to odwlekam. Muszę w końcu na własnej skórze przekonać się, czym wszyscy się tak zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z odwlekaniem tak właśnie jest. Myślę, że każdy z nas potrafiłby podać przykład co najmniej jednej rzeczy, którą wiecznie odkłada na później. :)

      Usuń
  6. Niedługo ja również będę miała przyjemnosc recenzowania tych dwóch magazynów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadną Ci do gustu :)

      Usuń
  7. Też zauważyłam że dużo więcej rozumiem i umiem powiedzieć niż przed wakacjami i bardzo mi się to podoba. A wydanie faktycznie super, a nie miałam okazji go przeczytać. Tyle świetnych artykułów, no!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje to był dla mnie czas, kiedy naprawdę porządnie zabrałam się za szkolenie swojego języka. Także gratuluję Tobie :))

      Usuń
  8. Muszę koniecznie sobie zakupić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie znoszę dubbingów i oglądam najczęściej seriale z napisami, albo wyłącznie po angielsku, choć najbardziej podobają mi się te, gdzie jest opcja oglądania z angielskimi napisami. :) Wtedy w ogóle nie mam problemu ze zrozumiem, może dlatego, że czytuję książki w oryginale i po prostu... lepiej wszystko przyswajam niż parę lat temu. ;)
    English Matters naprawdę lubię, bo nie dość, że kolejne numery są naprawdę świetnie wykonane pod względem grafiki, estetyki i treści to jeszcze oferują tyle ciekawych artykułów! Bruno Marsa uwielbiam i myślę, że naprawdę postaram się dorwać do najnowszego numeru. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała oglądnąć jakiś film całkowicie po angielsku! I przeczytać książkę :))
      Ale opcja oglądania z angielskimi napisami, faktycznie może być świetna.
      Uściski :)

      Usuń