John Green-"Papierowe miasta"

Udostępnij ten post

  


Autor: John Green
Tytuł: "Papierowe miasta"
Rok polskiego wydania: 2013
Ocena: 7/10







  Quentin Jacobsen ma osiemnaście lat, pragmatycznych rodziców zwariowanych przyjaciół oraz szaloną sąsiadkę-Margo. Pewnego wieczoru dziewczyna puka do okna jego pokoju i proponuje mu nietypową rozrywkę. Następnego dnia znika. Nikt nie widzi w tym nic strasznego,ponieważ Margo już wcześniej uciekała z domu na jakiś czas. Quentin jednak jest przekonany, że dziewczyna chce zostać odnaleziona i to właśnie przez niego, w czym pomogą mu zostawione przez nią wskazówki. Aby ją odnaleźć bohater wraz z przyjaciółmi odkryje znaczenie "papierowych miast" i przekona się, że życie nie zawsze jest czarno-białe, a ludzie nie zawsze są tymi na jakich wyglądają.

  John Green to autor powieści młodzieżowych, które są znane i lubiane przez ludzi na całym świecie. W Polsce zadebiutował  książką "Gwiazd naszych wina", która zbiera bardzo pozytywne recenzje i jest wprost uwielbiana przez czytelników. Moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się od "Papierowych miast" właśnie. Postanowiłam, że zanim poznam "Gwiazd naszych wina", przeczytam jakąkolwiek inną twórczość autora. Tak na dobry początek.

  Poszukiwania Margo przypominały trochę zabawę w podchody. Wiecie- jedna osoba zostawia wskazówki i się ukrywa, a reszta ją szuka. Tyle, że w "Papierowych miastach" była to wersja dla zaawansowanych. Szukanie osoby, po kilku stanach USA nie może być przecież łatwe.

  Sama Margo to osoba dość skryta. Z pozoru wygląda na szaloną i pewną siebie, kiedy tak naprawdę jej "przyjaciele" nic o niej nie wiedzą. Ukrywa to kim jest, bo nie potrafi odnaleźć się w tym świecie wykonanym z papieru.
Quentin natomiast przechodzi metamorfozę. Co prawda jest to mały sukces, jednak z nieśmiałego, niezauważanego chłopaka staje się osobą, którą zawsze pragnął być. Nie sądzę, by ta zmiana mogła być widoczna na zewnątrz, jednak mając wgląd w jego myśli, widzimy osobę z show typu "Przed" i "Po" w wersji uczuciowej czy duchowej.

  John Green bawi się językiem. W książce występuje dość dużo wulgaryzmów, które mi osobiście nie przeszkadzały, zazwyczaj bywały po prostu śmieszne, bądź komiczne. Podczas czytania książki, od razu nasuwa się stwierdzenie: "O, tę książkę to jednak facet napisał". Widać męską rękę, bez dwóch zdań ( i nie- nie chodzi tutaj tylko o sceny wulgarne :))

  "Papierowe miasta" czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Jest to dobra lektura, która z pewnością skłoni człowieka do rozmyślań. Jednak liczyłam na coś więcej. Po całej tej fali zachwytów na Johnem Greenem i jego książkami, nastawiałam się na wielkie "WOW. To było niesamowite". Nie dostałam czegoś takiego. W dalszym ciągu nie pojmuję fenomenu tego autora. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


26 komentarzy :

  1. Wszystkim podobają się książki Greena, więc muszę się wreszcie za nie zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka bardzo mi się podobała , zdecydowanie bardziej od "Szukając Alaski " ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szukając Alaski" jeszcze nie czytałam :)

      Usuń
  3. Chciałam czytać ,,Gwiazd naszych wina", ale to zupełnie nie mój styl pisarski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja GNW przeczytam i to na sto procent. Chociażby po to, żeby się przekonać, za co ludzie kochają tę książkę :)

      Usuń

  4. Ja mam w planach "Szukając Alaski" na razie, później może na "Papierowe miasta" przyjdzie czas.
    Jak na razie czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" i bardzo mi się ta książka podobała.

    pasion-libros.blogspot.co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób zachwala GNW. A na dodatek niedawno wydali kolejną książkę Greena :)

      Usuń
  5. Szczerze ci powiem, że mnie Green też niestety rozczarował...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że mnie rozczarował, po prostu moje oczekiwania były wyższe. Ale totalną porażką książki nie nazywam ;)

      Usuń
  6. Lepiej się nie nastawiać na wielkie WOW przy takich bardzo zachwalanych książkach, bo często się rozczarowujemy :C Ja czytałam na razie Gwiazd Naszych Wina tylko i bardzo mi się spodobało, ale boję się, że rozczaruję się innymi jego powieściami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Kilka razy się już przejechałam, nawet minimalnie, a w dalszym ciągu oczekuję tego WOW ;D Nie przekonasz się, dopóki nie przeczytasz :)

      Usuń
  7. Interesująca fabuła oraz tajemnica Margo skłania do poznania tej ksiażki. Na razie nie poznałam jeszcze Greena, więc wszystko przede mną...

    OdpowiedzUsuń
  8. Za mną już 2 książki Green'a: Gwiazd naszych wina, 19 razy Katherine. GNW bardzo przypadło mi do gustu, więc ci polecam, a 19 razy Katherine to po prostu dobra książka na wakacje. A Papierowe miasta jeszcze przede mną i mam zamiar je przeczytać, gdyż nie zawiodłam się na autorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że oceniłaś podobnie "19 razy Katherine" jak ja "Papierowe miasta". Dobra książka, ale bez fajerwerków :) A GNW przeczytam. Interesuje mnie również film, a nie chcę go oglądać bez przeczytania książki :)

      Usuń
  9. Czytałam jedną ksiażkę tego autora, jego chyba najlepsza pt.' Gwiazd naszych wina'. Mam oczywiście zamiar zapoznać się z jego dalszą twórczością, więc pewnie ta ksiażka mnie nie ominie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość ludzi czytało właśnie "Gwiazd naszych wina" :)

      Usuń
  10. Książka ta szalenie przypadła do gustu. Zapewne ze względu na to jak Margo bawiła się pozorami, tak, że każdy wiedział o niej coś innego, ale zawsze nieprawdziwego (mam nadzieję, że to zdanie ma sens, bo nie za bardzo wiem jak uformować moją myśl w zdanie). Jeszcze nie byłam zawiedziona żadną książką Greena, co więcej, każda mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, rewelacyjnie to ujęłaś. Stwarzanie pozorów-to jest to :)

      Usuń
  11. Mam zamiar wziąć się za książki tego autora ; > Może coś dostanę na urodzinki, bo w bibliotece coś nie mogę wypatrzeć : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka jest świetna! Chyba najzabawniejsza książka Greena :D A Bena to wgl uwielbiam :D Ogólnie, to muszę się zgodzić, że widać tą męską rękę, z resztą jak we wszystkich jego powieściach - to jest taki specyficzny, wyjątkowy styl Greena <3
    A piosenka jest cudowna! Na sam film się nie wybieram (z resztą i tak by mnie chyba nie wpuścili na salę:D), ale tego mogę słuchać całe dnie! <3
    Pozdrawiam!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się w końcu zabrać za którąś jego książkę, skoro wszyscy się w nim tak zaczytują. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przymierzam się do zakupu tej książki, ponieważ uwielbiam twórczość Johna Greena :D

    OdpowiedzUsuń