M.C.Beaton-"Hamish Macbeth i śmierć plotkary"

Udostępnij ten post




Autor: M.C.Beaton
Tytuł: "Hamish Macbeth i śmierć plotkary"
Rok polskiego wydania: 2013
Seria: Hamish Macbeth #1
Ocena: 3/10







   Mała, niepozorna książka, zakupiona rok temu z jakiś magazynem, nareszcie doczekała się swoich pięciu minut. Mowa tutaj o lekturce pt. "Hamish Macbeth i śmierć plotkary" od M.C. Beaton. Autorka pisze powieści detektywistyczne, a w Polsce jest szerzej znana dzięki serii o Agacie Raisin. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i z przykrością stwierdzam, że nie do końca udane...

Lochdubh. Właściciele szkółki wędkarskiej- Heather i John Cartwrightowie oczekują właśnie nowej grupy nowicjuszy, którzy zapisali się na naukę wędkarstwa w ich szkole. Początkowe podekscytowanie zamienia się w strach, kiedy jedna z uczestniczek kursu zdaje się wiedzieć więcej niż powinna. Mowa tutaj o lady Jane, której wredne uwagi i cięty język psują kursantom całą radość z wypoczynku. Jednak kiedy zostaje znaleziona martwa, atmosfera się zagęszcza. A na scenę wkracza Hamish Macbeth- wiejski policjant, którego praca tak naprawdę sprowadza się do aresztowania ludzi za kłusownictwo.

  Zacznę od tego, że opis z tyłu okładki jest PASKUDNY. Po pierwsze- zdradza jedną z tajemnic, które zostały zawarte w książce. Po drugie- jest wyolbrzymiony. Kilka informacji, które zostały tam zawarte, w ogóle nie miały swojego odpowiednika w książce. A to właśnie ten opis był tym, dzięki czemu sięgnęłam po tę książkę. Nie chcę tutaj ściemniać, że liczyłam na mrożący krew w żyłach kryminał (wystarczył rzut oka na okładkę), ale na coś co przynajmniej mogłabym nazwać mianem kryminału.

  Bohaterowie skonstruowani są w bardzo nieskomplikowany sposób. Jesteś albo dobry, albo zły. Albo mądry, albo głupi. Albo czarny, albo biały. Jedyna taką naprawdę fajną postacią bym Hamish, jednak jego potraktowano bardziej pobieżnie.
Alice- dziewiętnastoletnia sekretarka na urlopie zasługuje na miano Najbardziej Irytującej Bohaterki Książkowej w miesiącu lipiec 2014. A na moje nieszczęście to z nią przyszło mi spędzić najwięcej czasu. Czasem przerywałam czytanie i zastanawiałam się czy nie można tej bohaterki jakkolwiek ożywić, żebym mogła jej przemówić do rozsądku. Albo uderzyć. Ta jej głupota i naiwność to coś, co kazało mi się zastanowić czy lalka Barbie nie ma czasem więcej oleju w głowie.

  Przede wszystkim zabrakło mi tych emocji związanych z rozwiązywaniem tajemnicy. Tego naprowadzania na podejrzanego, aby go później porządnie wyszorować z podejrzeń. Tego toku prowadzenia śledztwa. Na jednej stronie mamy zabójstwo lady Jane, na drugiej przyjeżdżają te wszystkie "jednostki wyższe" i zaczynają rozwiązywać sprawę, aby z kolei na trzeciej stronie oznajmić czytelnikowi, że zostały znalezione takie i takie poszlaki, oraz przesłuchano tego i tamtego. Żadnych opisów tego jak zostały znalezione te ślady, żadnych dialogów z podejrzanymi. Na dokładkę zaserwuję Wam wiadomość, że pierwsza połowa książki opisuje to całe wędkarstwo i definicję przyponu (dalej nie wiem jak to wygląda, lecę poszukać w tych internetach).

  Niewątpliwym plusem całej tej książki jest jednak Hamish i jego poczucie humoru oraz poszanowanie dla innych. Ta skromność i urocza nieśmiałość, nie uczyniły go takim bohaterem, jakiego spodziewałam się zastać. Jednak nie jestem zawiedziona.
I Priscilla- dama z tak zwanego dobrego towarzystwa, która próbuje udowodnić wszystkim, a zwłaszcza ojcu swą samodzielność. Być może zakochana w Hamish'u. Jej nie da się nie lubić.
I właśnie te dwie postacie podnoszą ocenę książki. Bo chociaż nie ma ich w książce dużo, to jednak nawet te małe ilości są super.

  Nie sięgnę po drugi tom o Hamish'u Macbeth'ie. Pierwszy mnie nie usatysfakcjonował i nie chcę się męczyć przy kolejnym. Ta książka leci na półkę "wymiana", więc jeśli jednak są chętni, których nie zniechęciłam to zapraszam :)

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


PS Może dość surowo oceniłam tę książkę, jednak po przeczytaniu "Obsydiana" nic mnie nie satysfakcjonuje ;) Obecnie czytam "Baśniarza", a w międzyczasie najnowszy numer English Matters. Mam zamiar dokończyć także "Dziedzictwo" (tak-dalej czytam), a potem zabiorę się za.. sama nie wiem co. Chciałabym skończyć ten stos, który czeka tylko na mnie, żeby potem z czystym sumieniem pójść do biblioteki po nowe książki ^^
Dalej czekam na Wasze zdjęcia z wymianki. Doszłam do wniosku, że jeśli nie chcecie publikować na swoim blogu tych fotek, to możecie wysłać mi je na maila ( jak to zrobiła pewna osóbka :D), nie mam z tym problemu :) Chodzi mi tylko o stworzenie fotogalerii :)




9 komentarzy :

  1. Książka nie dla mnie :( Obsydian - nie mogę doczekać się drugiego tomu w moich rękach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, "Obsydian" nie łatwo "przebić"

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moje klimaty. Wystarczy, że okładka dość skutecznie mnie odstrasza :D Obsydian to muszę mieć;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obsydian rzeczywiście podnosi poziom ;) Nie dziwię się, że tę książeczkę tak chłodno odebrałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie, kryminał bez niezbędnych opisów samego śledztwa, to jednak nie kryminał, dlatego zdecydowanie podziękuję tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nawet ją miałam, ale nie czytałam, bo mi się nie spodobała.
    Odnośnie Baśniarza to bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat "Obsydiana" już zarezerwowałam w bibliotece :) A co do tej książki to zdecydowanie podziękuję, po pierwsze nie moja bajka, a po drugie skoro tak słabo wypadła...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj. Nie zbyt ciekawa książka. Szczególnie nie podoba mi się opisywanie wędkarstwa. Mam nadzieję, że ,,Baśniasz" Ci się bardziej spodoba.

    OdpowiedzUsuń