Antonia Michaelis-"Baśniarz"

Udostępnij ten post




Autor: Antonia Michaelis
Tytuł: "Baśniarz"
Rok polskiego wydania: 2012
Ocena: 6/10








Otwieram książkę. Strona pierwsza, druga, trzydziesta, dwusetna. Nie kontroluję czasu. Wchodzę do świata szarości i zimna. Do świata Baśniarza. Znajduję tam smutek. Mnóstwo smutku i rozpaczy. Żal i cierpienie. To one grają tam pierwsze skrzypce. Widzę ludzi. Ale tak naprawdę nie jestem pewna czy to są ludzie. Może są to marionetki, którymi ktoś steruje? W tym świecie nic nie jest takie jak na początku mogło się nam wydawać. Możesz być kimś innym. Możesz nie znać prawdziwej mnie. Możesz stać pośrodku tłumu i zastanawiać się czym różnisz się od reszty. Czy w ogóle czymś się różnisz. A może Twoja bańka mydlana nie pozwala ujrzeć Ci prawdy? Nie pozwala odróżnić prawdy od fikcji? Co tak naprawdę w życiu się liczy? Ile warto poświęcić dla najwyższego dobra? Ile marzeń i nadziei zaprzepaściłeś podążając ślepo za tłumem? Dlaczego jest tak, a nie może być inaczej?

 Nie tego oczekiwałam po "Baśniarzu". Nie spodziewałam się znaleźć tam wszechobecnego smutku. Liczyłam na... właściwie to nie wiem na co liczyłam. Ale na pewno nie na to, co otrzymałam.

 Pani Michaelis czaruje słowami. Wyczarowała ona opowieść o chłopcu i dziewczynie. A między nich zaplątała się jeszcze jedna mała sześcioletnia dziewczynka, kilka osób, które zrobiły coś czego zrobić nie powinny oraz zima. Puch, który nakrywa Ziemię jak biała kołdra, która nie daje nam ciepła. Nie daje nam poczucia bezpieczeństwa. Ale daje nam nadzieję.
Ilekroć wchodziłam do świata Anny czułam się jak podglądacz, którym mam prawo być. Oglądałam wydarzenia, gubiłam się w domysłach, poznawałam Baśń. 

 Czułam żal do bohaterów chociaż nie mam do tego prawa. Żal za nich, za ich życie. Oni są fikcyjni, nigdy tak naprawdę nie istnieli, to tylko opowieść. A mimo wszystko było mi źle. Było mi źle, że nie mogłam wpłynąć na to, aby wydarzenia potoczyły się inaczej, aby ktoś podjął inną decyzję. Przytłoczyło mnie to.

 Wbrew wszystkiemu książka mi się podobała. Owszem podobała mi się, jednak...nie do końca mnie usatysfakcjonowała. Czegoś mi w niej zabrakło. Może jakiejś radości niepodszytej cierpieniem? Może szczęścia bez przyczepionej łatki bólu?  Może było to zwykłe "mamo", "tato"  powiedziane do rodziców? Może. Tego już się nie dowiem. Ni chcę brnąć dalej.

 Boję się. W zasadzie jestem przerażona i truchleję na myśl, że jeszcze kiedyś ponownie chciałabym przeczytać "Baśniarza". Za dużo melancholii, za dużo żalu. Nie chcę chcieć po raz kolejny wejść do świata Anny i Abla. Chyba jestem tchórzem. 

Wychodzę ze świata pustki i wątpliwości. Żegnaj Baśniarzu...

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

12 komentarzy :

  1. Mi książka bardzo się podobało, choć zgadzam się, że była smutna.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mimo wszystko i tak kiedyś przeczytam tę książkę, czy słyszałam o niej i tak dużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś przeczytam i sama się przekonam jaka jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielką ochotę na Baśniarza <3
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam różne recenzje tej książki, wszystkie skutecznie mnie odstraszyły. Ty dołożyłaś swoje 3 grosze i już wiem, że smutku nie chcę odczuwać. I nawet czarowanie słowem mnie nie zachęci ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, mi także się podobała, ale jest bardzo smutna. Na pewno już do niej nie wrócę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam okazji sięgnąć po tę pozycję , ale skoro jest dolujaca to nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że to moje przygnębiające klimaty, Mam ją dawno już zapisaną, iwec pewnie w przyszłości przeczytam. Mam nadzieje, ze mi się bardziej spodoba, bo dużo oczekuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy wcześniej nie slyszałam o tej pozycji, z chęcią przeczytałabym coś w tym klimacie. ;)
    Przy okazji pragnę poinformować, że nominowałam Cię do świetnej inicjatywy blogerów LBA. Jeśli znajdziesz czas i będziesz miała ochotę odpowiedzieć na mój zestaw pytań, będzie mi niezmiernie miło. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajna recka, a co do książki to jakoś mnie nie ujmuje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo podobają mi się twoje recenzje. Ale "Baśniarza" nie przeczytam. Nie lubię melancholijnych książek. Działają na mnie depresyjnie.

    Zapraszam też do mnie:http://ksiazkowe-rozkminy-asi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń