Nora Roberts- "Koniec i początek"

Udostępnij ten post




Autor: Nora Roberts
Tytuł: "Koniec i początek"
Rok polskiego wydania: 1997
Seria: Wszystko dla pań
Ocena: 3/10








Olivia jest dziennikarką.
Thorpe również jest dziennikarzem.
On ma nadzieję stworzyć z nią poważniejszy związek, myśli o małżeństwie i marzy o niej odkąd ją po raz pierwszy zobaczył.
Ona przez to uważa go za szaleńca. Ponadto nie może zapomnieć pewnego wydarzenia ze swojego życia, które teraz uczyniło ją osobą uważaną za chłodną i zdystansowaną.
Ale coś się zmienia. Tych dwoje nagle zaczyna coś łączyć. On jest szczęśliwy, ale ona się boi. Co z tego wyniknie?

  Pierwsza myśl po przeczytaniu książki? Nie wierzę. Nie wierzę, że TO wyszło spod pióra pani Roberts.
Nie wierzę, że uwielbiana przeze mnie pisarka stworzyła coś tak prostego.
Bo fabuła książki praktycznie ogranicza się do tego wszystkiego, co napisałam powyżej. Nic ponadto. 
I choć jak zaczynałam czytać lekturkę, miałam pewne podejrzenia, to brnęłam dalej z przekonaniem że to Nora Roberts. Przecież ona nigdy nie zawodzi.
Teraz czuję się tak jakby książkę napisał ktoś inny; jakiś inny autor, który umieścił na okładce nazwisko Roberts. Albo nawet niech to będzie błąd drukarski. Niestety, choć wytłumaczeń może być wiele, to prawda jest tylko jedna.

  Jedyną rzeczą, dzięki której łatwiej mi usprawiedliwić panią Roberts, jest to, że książka została napisana w 1984 roku, czyli zaraz na początku jej kariery pisarskiej. Staram się to zrozumieć. No bo przecież każdy od czegoś zaczyna. Każdemu zdarza się gorszy początek. Każdemu zdarza się upadek.

  Żeby nie było tak całkiem ponuro- choć książka w moim mniemaniu jest bublem, to jest coś co mi się podobało. A są to mianowicie opisy pracy dziennikarza. Podobał mi się ten świat od wewnątrz( co nie znaczy, że gotowa jestem rzucić ekonomię i zostać dziennikarzem). W dalszym ciągu nie było to to, co teraz pisze autorka, jednak namiastka tego, czym zachwyca obecnie.

  To boli. Boli mnie to, że wystawiam książce tak niską ocenę. Jeszcze bardziej dołujące jest to, że będzie ona miała najniższą ( jak dotąd) notę na blogu. Mam ochotę wystawić jej coś wyższego, jednak  nie potrafię.


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Przeczytam tyle ile mam wzrostu 144-0,8=143,2
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Czytamy Norę Roberts
Wyzwanie biblioteczne


Kto jeszcze nie słyszał o biedronkowej akcji książek za 5 zł ? :D
klik

13 komentarzy :

  1. Mam tę książkę w domu, gdzieś na półce mojej mamy. Z tego co pamiętam była dodatkiem do jakiejś gazety. Ani ja, ani mama jej nie czytałyśmy. Teraz widzę, ze słusznie. Zresztą ksiażki Nory Roberts omijam szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie zaczęłam swojej przygody z Norą Roberts, ale jak już to zrobie to raczej nie będę zaczynać od tej książki.... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No widzisz to trafisz na jeszcze nie jedną książkę Nory, którą tak odbierzesz, to typowy romans pisany dla H. - lekki i przyjemny, ale bez szaleństwa;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś nigdy nie szalałam za romansami i nie miałam szansy spotkać się z twórczością Nory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie bardzo znam się na literaturze pani Roberts, gdyż czytałam jedynie dwie jej książki, które jednak spodobały mi się. By nie psuć sobie dobrego wrażenia o niej po tę pozycję nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jedną czytałam tej autorki i naprawdę nie mam ochoty na kolejną, tym bardziej, że widzę, że i Ciebie nie zachwyciła, choć pisarka ma swoich zwolenników.

    OdpowiedzUsuń
  7. To już wiem, którą książkę Nory omijać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie zapoznałam się z Twórczością Nory i jakoś nie ciągnie mnie, wolę inne gatunkowo ksiązki, ale jakby co wiem, którą ksiązkę omijać^^

    Zapraszam do mnie:
    notreportefeuille.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm, coś mi ten tytuł mówi, ale nie wiem czy jest u mamy na półce czy gdzieś wcześniej mi mignął. Szkoda, że taka słaba jest, ale każdy autor może mieć gorszy okres ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem wśród tych perełek znajdują się i takie słabsze pozycje :) choć i one pewnie mają swoich fanów :) Książki w Biedronce to dopiero może być gratka :) mam nadzieję się obkupić :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę książkę na półce i odstrasza mnie czcionka, bo jest masakrycznie malutka, ale widzę że dobrze postępowałam :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam tej książki Nory Roberts. Ja na szczęście zawsze trafiałam na te perełki i nigdy nie zawiodłam się czytając jej twórczość :-) Dzięki Tobie wiem co omijać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli widać, że pisze nierówno. Tej więc nie będę szukać :) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń