William Shakespeare- "Makbet"

Udostępnij ten post





Autor: William Shakespeare
Tytuł: "Makbet"
Rok polskiego wydania: 2004
Ocena: 5/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/











Dzieło. Wybitny autor. Musicie ją znać do matury itd.- Czyż nie tak zazwyczaj nauczyciele wypowiadają się o lekturach szkolnych?
Jest to przymus, obowiązek, zło konieczne. Tak lektury szkolne traktuje większość uczniów. A jak jest to dramat to już katastrofa. Przyznaję się, że moje podejście również takie było. Ale uznałam, że do matury tak czy siak trzeba coś wiedzieć, i zmieniłam punkt widzenia. Patrzyłam na książkę, nie jak na coś co MUSZĘ przeczytać, ale jak na coś co CHCĘ przeczytać. I z takim nastawieniem zabrałam się do czytania.

Makbet jest jednym z najodważniejszych rycerzy szkockiego króla Dunkana, jego zaufanym doradcą i przyjacielem. Jego kariera sięga szczytu - ma majątek, cieszy się poważaniem wśród rycerstwa, miłością wiernej żony, jest bohaterem. Wydaje się, że nic nie zburzy jego szczęścia. Tymczasem jedno spotkanie z tajemniczymi czarownicami oraz ich przepowiednie zmienią życie tego człowieka. Z jego powodu Szkocja pogrąży się w bratobójczej wojnie... 
(źródło: lubimyczytac.pl)

Zdaję sobie sprawę tego, że w czasach kiedy Szekspir pisał "Makbeta" to było pewnie wielkie dzieło. Jak dla mnie jednak ta książka jest obojętna. Czytałam, ale bez przywiązania do bohaterów i bez wzruszeń i płaczu gdy ktoś umierał. Nie widzę tutaj też żadnego psychologicznego podłoża.
Jednak w książce musi być coś, dzięki czemu została dopasowana do kanonu lektur w szkole średniej. W tym momencie ja tego nie zauważam.
Ciężko jest mi ocenić tę lekturę, ale myślę że spokojnie zasługuje na piękną piąteczkę. Może kiedyś powrócę do "Makbeta", znajdę "to coś" i zmienię zdanie :)

„Zamiary są wiatrem, kiedy nie idą z wykonaniem w parze”

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle ile mam wzrostu- 164-0,9=163,1 :)

20 komentarzy :

  1. Makbet to jedna z moich ulubionych pozycji Szekspira, szkoda że nie widzisz w niej "tego czegoś" - ale masz rację, wróć do niej za parę lat - może zmienisz nastawienie. :) A w temacie Szekspira - polecam Ci gorąco film "Anonimus" - rewelacyjny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygoglowałam ten film i powiem Ci, że brzmi ciekawie :DD

      Usuń
  2. Całkiem dobrze wspominam "Makbeta", chociaż trzeba przyznać, że może sprawiać pewne trudności w przyswojeniu sobie treści, bo jednak czasy, w których powstał utwór, są dawne, zatem i język dość archaiczny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były w tekście takie słowa, że dalej nie wiem co one teraz oznaczają :D

      Usuń
  3. O, widzę,że u Ciebie klasyka! "Makbet" był straszny ; p Tzn. tak dużo zła w tej książce, że aż się jej boję : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ;)) Taki renesansowy horror :P

      Usuń
  4. "Makbet" jest dla mnie obojętną lekturą. Przeczytałam stosunkowo szybko i stosunkowo szybko zapomniałam. Za rok matura, a ja zamierzam w wakacje wrócić do lektur szkolnych, ale potem? Na pewno więcej razy niż to koniecznie nie sięgnę.
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie matura za rok, a u mnie za trzy lata :) A ja już się boję :)

      Usuń
  5. Średnio podobała mi się ta lektura : >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że kolejne lektury w szkole średniej okażą się bardziej satysfakcjonujące :D

      Usuń
  6. Nie czytałam tej książki, ale czytałam całkiem niedawno Hamleta i mam podobne zdanie. W sumie podobne zdanie mam w stosunku to większości moich lektur, szczególnie jeśli chodzi o dramaty, które są w większości stosunkowo stare i jakoś ich przesłania do mnie nie docierają... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Zauważam podobne myślenie ^^

      Usuń
  7. Mi się Makbet właśnie podobał, jedna z ciekawszych lektur, jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie Makbet był na maturze pisemnej z polskiego :) miałam do wyboru Makbeta lub Chłopów, wybór padł oczywiście na Makbeta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to "Chłopi" jeszcze przede mną :D

      Usuń
    2. A ja wybrałabym jednak "Chłopów". Jakoś 'Makbet" do mnie nie przemawia. :)

      shelf-of-books.blogspot.com

      Usuń
  9. Dawno nie czytałam Szekspira, ciekawe jakbym go odebrała po latach. W szkole podchodziłam do niego... średnio na jeża :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ocenę dałabym nieco wyższą, choć ja Szekspira też kiepsko trawię, jego język zawsze mnie przerażał...

    OdpowiedzUsuń
  11. Makbeta czytałam w podstawówce, przed maturą do niej wróciłam, ale szczerze nie wywarła na mnie wrażenia, jakoś nie leżą mi takie książki.

    OdpowiedzUsuń