Lisa Kleypas- "Jezioro marzeń"

Udostępnij ten post




Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: "Jezioro marzeń"
Rok polskiego wydania: 2014
Seria: Zatoka Friday #2
Ocena: 10/10







  Siedzę nad tą książką już kilka dni i zastanawiam się co w niej jest takiego wyjątkowego, że przez dwa wieczory ją czytałam, a kolejne dwa spędziłam na rozmyślaniu na niej. I dochodzę do wniosku, że naprawdę nie mam pojęcia, co w tej lekturce mnie urzekło :))

   Alex i Zoe. Cynik i marzycielka. Dwa światy- takie różne, a jednak podobne.
On jest rozwodnikiem, które własne problemy zatapia w whisky, uważającym, że nie nadającym się do życia rodzinnego oraz, że to nie jemu pisane jest szczęście.
Ona również jest rozwódką, chociaż jej rozstanie z mężem, przypominało raczej kulturalne pożegnanie, a nie wojnę. Romantyczna dusza, która uważa, że każdy zasługuje na to co najlepsze. Troskliwa, oddana ukochanej babci oraz doskonała kucharka. I stosuje zasadę : przez żołądek do serca. Tylko czy uda jej się ta sztuczka w przypadku Alexa? W końcu on sam przyznaje, że nie jest dobry dla Zoe, i ostrzega ją, aby trzymała się od niego z daleka. Wszystko jednak zawodzi.
Czy to wszystko? Nie. Jest jeszcze jedna ważna postać. A mianowicie duch.

"Kuchnia była dla niej bardziej intymnym miejscem niż sypialnia. Była jej pracownią artystyczną, urzadzoną wedle jej gustu."

  Pozornie "Jezioro marzeń" nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ona i on. Rodzące się miedzy nimi uczucie- stary, utarty schemat. Można by powiedzieć- zwykłe romansidło. Ale w miarę czasu, jak zagłębiałam się w tę lekturę, dostrzegałam coś więcej. A najgorsze w tym wszystkim, że nie potrafię dokładnie sprecyzować o co chodziło. To po prostu było. Bo nigdy po przeczytaniu romansu, nie rozmyślałam tak długo o książce ( inaczej było tylko w przypadku książek Nory Roberts). I choć zdaję sobie sprawę, że Alex i Zoe, to tylko fikcyjne postacie, to nie mogłam się powstrzymać nad układaniem ich dalszych losów. To brzmi tak banalnie, ale nie potrafię inaczej ubrać tego w słowa.

  Okładka jest bardzo ładna. Może nie rewelacyjna, ale to właśnie na nią zwróciłam uwagę będąc w bibliotece. Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, ale w tym przypadku wrażenia są bardzo podobne. I szczerze się zdziwiłam, gdy czytałam opinie na temat "Jeziora marzeń" i zobaczyłam, że polską premierę miała zaledwie dwa miesiące temu. Do mojej biblioteki wkracza coraz więcej nowych książek :)

"Jesteś wszystkim, co kiedykolwiek lubiłam [...]. Jesteś moją piosenką miłosną, moim tortem urodzinowym, szumem oceanicznych fal, brzmieniem francuskich słów i śmiechem dziecka. Jesteś aniołem, którego kształt ktoś odcisnął w śniegu, jesteś creme brulee, kalejdoskopem dającym świetlisty obraz"

  Wspomniałam o duchu, i uważam, że jest on całkiem ciekawą postacią (oczywiście jeśli ducha można tak nazwać :)). Nie będę za wiele zdradzać, lecz powiem, że odegra on w tej historii istotną rolę.


 Ta historia jest tak podobna, a równocześnie tak różna od innych. Lisa Kleypas totalnie mnie nią oczarowała, pozwalając mi na spędzenie kilku godzin w Zatoce Friday. Wiem, że jest to druga część cyklu, więc teraz będę polować na pierwszą :) Ale spotkałam się z informacją, że "Jezioro marzeń" to 3 tom serii, a pierwsza historia, ta o bracie Alexa została w Polsce niewydana. Bardziej jestem skłonna uwierzyć w tą drugą wersję :)
A książkę polecam wszystkim wielbicielkom ( bądź wielbicielom) romansów, oraz tym, których chociaż troszkę zachęciłam :)

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers
Czytam Literaturę Amerykańską
Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 159,4-2,0=157,4



12 komentarzy :

  1. Skoro tak polecasz to warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się tak pozytywnej recenzji. Z każdym kolejnym zdaniem miałam jeszcze większą ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z tego powodu :D

      Usuń
  3. :) bardzo pozytywna recenzja, mimo to nie dla mnie :) ładny tytuł, kojarzy mi się z serialem tym z Katie Holmes, szkoda, że już go nie puszczają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      A serialu w ogóle nie kojarzę :)) W sumie nie ma się co dziwić :D

      Usuń
  4. oczywiście, że się zalicza do klucznika, kolejna w serii to kolejna w serii ;) przyznaję +2 punkty.
    a o samej książce, jeszcze nie słyszałam, jednak Twoja tak bardzo pozytywna opinia kusi przeogromnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwiałaś moje wątpliwości :D
      Miło mi to słyszeć ( albo czytać-jak kto woli :D)

      Usuń
  5. Tak zachęcasz, że nie sposób się tą książką zainteresować:). Szczególnie, że w książkę wpleciony jest wątek kulinarny, a po lekturze "Przepiórki w płatkach róży" uwielbiam takie połączenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałam opisy wypieków czy potraw przygotowanych przez Zoe, to aż się głodna robiłam :D
      Zaraz sprawdzę, co to za książka te "Przepiórki...", bo wcześniej o niej nie słyszałam :)

      Usuń
  6. Czasami książka tak zachwyci, że aż trudno powiedzieć czym konkretnie, co tak nas zauroczyło. Sama raczej za romansami nie przepadam, ale może kiedyś spróbuję przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem ciekawa lektura. Tytuł od razu skojarzył mi się z moim ulubionych serialem!

    OdpowiedzUsuń