Kami Garcia & Margaret Stohl- "Piękne istoty"

Udostępnij ten post






Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Tytuł: "Piękne istoty"
Rok polskiego wydania: 2010
Seria: "Kroniki Obdarzonych" #1
Moja ocena: 5/10
Zdjęcie okładki pochodzi z : http://lubimyczytac.pl/









Uff, nareszcie. Po praktycznie dwóch tygodniach męczarni skończyłam czytać "Piękne istoty". Który to dzisiaj? Aha 25.02.2014 rok. Muszę sobie zapisać tę datę w kalendarzu :)

"Piękne istoty" to historia Leny i Ethana, który to od kilku miesięcy śni o pewnej dziewczynie. Jakie jest jego zdumienie, kiedy to wspomniana dziewczyna pojawia się w jego szkole. Jak łatwo się domyślić jest to Lena. Siostrzenica Macona Ravenwooda, uważanego przez miejscowych za dziwaka. Jednak ta rodzina, kryje pewną tajemnicę. Bo wiecie- oni są kimś więcej niż zwykłymi ludźmi...
Jak to bywa Ethan i Lena zakochują się w sobie, jednak nie jest im pisane szczęśliwe zakończenie. A wszystko to wina klątwy, ciążącej nad rodziną dziewczyny od kilku pokoleń. A co wspólnego z tym wszystkim mają szesnaste urodziny Leny? ...

Chciałabym napisać takie miłe zakończenie: "Przekonajcie się sami". Ale nie mogę. Jak już wspominałam, żaliłam się wcześniej- ta książka to nieporozumienie.
Odkąd w tamtym roku zobaczyłam zwiastun filmu, i dowiedziałam się, że jest to ekranizacja, to aż mnie coś świerzbiło, żeby historię tę poznać. A kiedy już mi się udało- pomyślałam sobie: "Ludzie, to chyba jakiś żart".
Fajnie się czytało mniej więcej do połowy, a potem to było tylko "Skończę czytać, choćby nie wiem co". Mówiąc prosto z mostu: było to po prostu czytanie na siłę. Nie lubię czegoś takiego. Zresztą- kto lubi.

Pozwólcie, że podzielę książkę tak, aby lepiej się Wam czytało moje wypociny:
*pierwsza część/ pierwsza połowa
*druga część/ druga połowa

Pierwsza połowa jest spoko. Wiecie- sny, nowa dziewczyna w szkole, jakieś informacje o Ravenwoodach, coś tam o Obdarzonych, spotkania Ethana i Leny, no i wreszcie Miłość przez wielkie M. I dla mnie wtedy zaczyna się druga połowa. Kochani- ileż można słuchać w kółko jak to Ethan kocha Lenę, a Lena Ethana? Zlitujcie się. Dajecie książkę nastolatkom (ewentualnie dorosłym), a nie dzieciom. Nie trzeba w kółko powtarzać "Och jak ja ją kocham", "Zrobię dla niej wszystko" "Nie pozwolę Cię skrzywdzić". Pamiętamy i rozumiemy.Nie trzeba o tym w kółko mówić. Jak dla mnie to lekka przesada. I tak w wielkim skrócie mniej więcej zapamiętałam drugą część książki. 

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Ethana. Cała. Calutka. Pod koniec jest tylko kilka stron od Leny. W pewnym momentach umierałam z nudów. Odkładałam książkę na półkę, a raz udało mi się nawet przysnąć. Historia całkowicie opowiedziana z punktu widzenia Ethana to błąd. Mdła, nijaka, bez wyrazu.
Można było wcisnąć więcej od Leny, coś od kilku innych bohaterów. I byłoby lepiej. Naprawdę.

I w tym miejscu chcę pochwalić autorki za postać Macona i Ammy. Polubiłam ich bardzo, nawet bardziej, niż głównych bohaterów. Jak dla mnie są rewelacyjnie wykreowani. Tutaj autorki u mnie punktują.

Kolejnym plusem są retrospekcje sprzed kilkudziesięciu lat. Nie będę spoilerować i zagłębiać się w szczegóły, kto czytał ten wie kim była Genevieve :)

A! Byłabym zapomniała. Na tylnej części okładki pisze coś takiego:

"Niepokojące, mroczne fantasy. Czaruje fascynującymi bohaterami i gotycką oprawą. Tego debiutu nie możecie przegapić"

No a teraz najlepsze. Jest to rekomendacja od Cassandry Clare! 
Jak dla mnie było to maksymalne zdziwienie :))

Wszystkie te elementy składają się na jedną całość, i wychodzi połowa( to chyba dzisiaj moje ulubione słowo :D) mojej skali :( Niziutko, ale cóż poradzić :)) Nie mam zielonego pojęcia, czy zechcę dokończyć serię i przeczytać resztę. Nawet jeśli- to w najbliższym czasie do tego nie dojdzie :)

23 komentarze :

  1. Podzielam Twoje zdanie! Znam ten ból kiedy czytasz ochy i achy i masz dość. Ja z tą książką też męczyłam się co nie miara... myślałam, że gorzej trafić nie mogłam a jednak! Trafiłam! Na szczęście już ukończyłam męki number 2. a mianowicie Fionavarski Gobelin. Mogę oddychać spokojnie uff uff...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tytuł kojarzę jedynie z Twojego bloga, wcześniej się z nim nie spotkałam :))

      Usuń
  2. Czyli ja raczej ją sobie odpuszczę, bo jakoś mnie nie przekonuje do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No... film też był słaby. Szkoda czasu...
    Pamiętaj - drugiej części nie czytaj! ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja opinia na temat filmu, jeszcze się pojawi, a co do drugiej części- na razie się do niej nie zabieram :DD

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja z tą książką męczyłam się prawie miesiąc. Strasznie mnie wkurzało zachowanie Leny i Ethana.

    http://wonderlandof-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie miesiąca nie było, jednak 2 tygodnie na jedną książkę, to dla mnie wystarczająco długo :)

      Usuń
  5. Mi podobała się bardziej (pisałam kiedyś o niej), ale potrafię zrozumieć twoje odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi książka całkiem przypadła do gustu. Chciałabym przeczytać kontynuację ale to dopiero kiedyś. A oglądałaś już film? Bo ja uważam osobiście, że film sam w sobie jest fajny tyle, że praktycznie wcale nie na podstawie książki. Tam już w pierwszej minucie zmieniają i przekręcają fakty. Ale zakończenie jest lepsze niż w książce. Tak przynajmniej mi się wydaje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam film i napiszę o nim na blogu, ale się z Tobą zgodzę :)) Film był całkiem fajny :D

      Usuń
  8. Według nie książka aż taka zła nie była, ale nie będę pędzić po kolejne części do biblioteki. Jeśli się nawiną - okej, jeśli nie - trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się podobały Piękne Istoty, wczułam się w te nudne Gatlin :D

    OdpowiedzUsuń
  10. wiesz ja za nią zabrać się nie mogę, bo już widziałam film i ogólnie trochę mnie śmieszył, więc teraz to sama nie wiem co zrobić....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie czytanie książki nie było przyjemnym doświadczeniem, a o filmie postaram się napisać osobną notkę ;))

      Usuń
  11. Mi się podobało, może książka nie jest fenomenem, ale chętnie sięgnęłam po kolejne części (które swoją drogą chyba są nawet lepsze, więc czytaj dalej :)). Jeśli chodzi o film to w tym miejscu mogę się zgodzić, że jest to jakieś nieporozumienie, bo z książką ma niewiele wspólnego, a niektóre sceny były według mnie dość kiczowate, nie wiem jakim innym słowem mogłabym to określić, po prostu pewne elementy (czytaj: prawie cały film (może oprócz aktorki grającej Lene, bo ją bardzo polubiłam)) nie spełniły moich oczekiwań.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj na razie mam przesyt co do "Pięknych istot" ;))
      Ja o filmie mam zamiar stworzyć osobną notkę, ale zgodzę się, że aktorka grająca Lenę była naprawdę świetna ;D

      Usuń
  12. Też staram się doczytać to, co zaczęłam, choć były i gnioty, przy których się poddałam... Dlatego współczuję męczenia się z książką, wiem, jak to jest. Co do "Pięknych istot", to jak tylko zobaczyłam plakaty reklamujące film, pewna byłam, że to jakiś klon "Zmierzchu" - teraz wiem, że tu się nie pomyliłam. Dzięki za ostrzeżenie! Pozdrawiam i innych, miłych lektur życzę.
    PS. "Muszę sobie zapisać tą datę w kalendarzu" - TĘ datę. Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie porównuję "Pięknych istot" do "Zmierzchu" bo go nie czytałam :)
      Dziękuję za " tę datę" ;) Już poprawiam ;)

      Usuń
  13. widziałam film, który nawet mi się spodobał, momentami mnie nudził, ale nie był mdły. Koleżanki polecają mi tą książkę, ale już nie wiem czy to czytać, myslałam że to będzie fajne, ale twoje zdanie nieco odmieniło mój punkt widzenia

    OdpowiedzUsuń