Jayne Ann Krentz- "Tak zwani wspólnicy"

Udostępnij ten post






Autor: Jayne Ann Krentz
Tytuł: "Tak zwani wspólnicy"
Rok polskiego wydania:  1999
Ocena: 10/10
Zdjęcie okładki pochodzi z: http://lubimyczytac.pl/









Uwaga! Moja opinia może zawierać śladowe ilości spoilerów!!

Jayne Ann Krentz. Gdy tylko widzę to nazwisko od razu wiem, że spędzę z jej  książką miłe chwile. Na blogu nie ma nic autorstwa tej pani, a że bardzo lubię i cenię jej pracę, postanowiłam coś opublikować.

Książkę "Tak zwani wspólnicy" wypożyczyłam z biblioteki w ciemno. Na okładce nie było opisu fabuły, a później w domu szukając w internecie, też ciężko było się do tego dogrzebać. Ale zaczęłam czytać...

   Historia opowiada losy dwóch osób- Oliwii i Jaspera, którzy wskutek niefortunnego ( a może i fortunnego) zbiegu okoliczności zostają wspólnikami w firmie, która należała do Rolanda Chantry- wujka dziewczyny.
Oczywiście nie obejdzie się, bez kłótni i sporów. On -pedantyczny, zawsze dba o porządek wokół siebie. Szkoda, że taki układ nie sprawdza się w jego życiu prywatnym, tak dobrze jak w zawodowym. Ona- jest jego przeciwieństwem. Wiecznie roztrzepana, mająca jednak głowę na karku jeśli chodzi o interesy. Oboje mają sekrety, które lepiej,aby pozostały na zawsze w ukryciu. I tu na scenę wkracza szantażysta. Grozi ujawnieniem tych informacji, które mogą załamać ich oboje. Oliwia i Jasper są zdecydowani powstrzymać szantażystę. Jednak czy nie będzie za późno??

   Hmm, opisując tą książkę chyba dodałam mojej opinii trochę dramatyzmu. Tak jakbym opisywała jakiś kryminał, gdzie już w ostatnim stadium śledztwa liczy się każda sekunda. Trochę przesadziłam. Należy pamiętać, że akcja książki skupia się głównie na związku między głównymi bohaterami, a incydentami związanymi z szantażystą. Nie ma tutaj kryminału z prawdziwego zdarzenia. Ale jest za to miła rozrywka :)

  Książkę zaczyna prolog pierwszy, i jest to ta część , która opisuje wcześniejsze losy Jaspera. W prologu drugim główną rolę odgrywa natomiast Oliwia. Szczerze powiedziawszy nie spotkałam się jeszcze z taką książką, która zawierałaby w sobie dwa prologi. Przynajmniej tak mi się wydaje :)
I muszę przyznać, że od początku polubiłam oboje bohaterów. Mili, nieskomplikowani, ale jakże uroczy. Podobała mi się też ta koncepcja, że autorka stworzyła wielki klan rodziny Chantrych,w którym każdy jest w stanie zrobić dla każdego wszystko. Kochają się nad życie. Taki rodzaj wielkiej , szczęśliwej rodziny, oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

   Tak z innego kąta patrząc- bardzo lubię jak pomysł autorki na nadanie imion bohaterom zgadza się z moją koncepcją. A tutaj pani Krentz się postarała. Jak dla mnie imiona były piękne, praktycznie idealnie wpasowały się w mój gust i moje wyobrażenia o postaci :))
Muszę przyznać, że co do tego wątku "kryminalnego" to nie był on zbyt trudny do rozwikłania. Nawet takiemu pechowcu jak ja się to udało. Co prawda, bez większych fajerwerków, nawet ja całkowicie ich motywów nie odgadłam, ale to zawsze coś :)

  Czy jest tutaj ktoś kto słyszał o Jayne Ann Krentz? Albo o Jayne Castle lub Amandzie Quick, bo pod takimi pseudonimami również pisze? Jeśli tak to świetnie, a jeśli nie ? Hmm, cóż, wiem że taki gatunek, takie połączenie romansu z delikatnym wątkiem kryminalnym nie każdemu pasuje. A nawet jeśli to może mają swoich ulubionych autorów. Różnie bywa :))
Mi osobiście najbardziej podobała się książka "Niebezpieczna układanka" , albo te o Arcane Society. W sumie do wyboru, do koloru :) Nie obyło się również bez niewypałów np. "Spadek" . Ale i tak zaliczam ją do jednej z moich ulubionych pisarek :)

Komu polecam?
Tym, których choć trochę zachęciłam moim wodospadem słów.
Tym, którzy znają twórczość pani Krentz, jednak tej książki jeszcze nie czytali.
Tym, którzy lubią połączenie romansu z delikatnym wątkiem kryminalnym.
Tym, którzy nie boja się wyzwań i nowości, i z chęcią przeczytają coś co wyszło spod pióra pani Krentz .


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
Book lovers

14 komentarzy :

  1. Coś kojarzę nazwisko tej autorki, ale nie pamiętam tytułu, który czytałam. Z tego, co pamiętam jej twórczość mnie jednak nie zachwyciła, choć możliwe, że z tą książką byłoby inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również natknęłam się na kilka niekoniecznie ciekawych lektur pani Krentz, jak wspomniany "Spadek" :D

      Usuń
  2. Spotkałam się z twórczością tej pani i chętnie wracam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna recka! widać, że książka Cię zachwyciła;) Aż chce się czytać! tej autorki jeszcze nie znałam;) oczywiście recka będzie dodana do wyzwania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do zapoznania się z jej twórczością :)

      Usuń
  4. Szczerze powiedziawszy nie skusiłabym się na tę książkę, patrząc na okładkę... Jednak jak widać, nie wolno oceniać książki po okładce. :) Myślę, że romans połączony z wątkiem kryminalnym może przypaść mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie okładka aż się prosi o wznowienie :))

      Usuń
  5. to niestety nie jest książka dla mnie :) pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwa prologi? Dziwne :P Okładka do lektury raczej nie zachęca, ale ja lubię połączenie romansu z wątkiem kryminalnym, więc niewykluczone, że się skuszę - tym bardziej że Tobie książka przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie prologi też były zaskoczeniem :))
      ale jak już pisałam, okładka faktycznie, aż się prosi o wznowienie :))

      Usuń
  7. Uwielbiam twórczość tej autorki, dlatego cieszę się, że powyższa książka tak bardzo przypadł ci do gustu. Sama też ją chętnie poznam.

    OdpowiedzUsuń