Victoria Alexander- "Komedia świąteczna"


Oryginalny tytuł: What Happens At Christmas
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: OLE
Seria: Millworth Manor #1
Ocena: 9/10

  Romanse historyczne to gatunek, po który obecnie sięgam stosunkowo rzadko, ale nie zawsze tak było. Kilka lat temu potrafiłam pochłaniać jeden za drugim i wyglądało na to, że nigdy nie miało mi się to znudzić. I w sumie nie wiem co się stało. Sama z siebie urwałam ten kontakt, zaprzestałam poznawania nowych historyczno-romantycznych historii, poza paroma wyjątkami. Jednak ostatnio udało mi się odnowić przyjaźń z tym gatunkiem, dzięki książce "Komedia świąteczna" autorstwa Victorii Alexander.

  Lady Camilla jest wdową, której zmarły małżonek zostawił pokaźny majątek w spadku. Jednak kobiecie nie do końca to wystarcza. Chciałaby tytuł, większe przywileje i nowego męża. Kiedy poznaje pewnego arystokratę, który totalnie zawraca jej w głowie, zaprasza go do swojego domu na Boże Narodzenie. Problem w tym, że rodzina Camilli jest nieco... niekonwencjonalna, dlatego młoda kobieta postanawia wynająć aktorów, którzy będą udawać jej familię. Już sam ten fakt jest nieco szalony i trudny do zrealizowania, jednak kiedy w drzwiach domu Camillii staje jej młodzieńcza miłość -Grayson, który proponuje pomoc w odgrywaniu farsy, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Co wyniknie z tej komedii pomyłek?

  Osoby, które czytują od czasu do czasu romanse osadzone w oddalonej przeszłości, być może zauważyły, że te książki bardzo często wydawane są mało starannie. Cieniutkie, z okropną grafiką i małą czcionką. Nie mówię tutaj o każdym tytule, ale prawdą jest, że praktycznie każde moje spotkanie wyglądało właśnie tak. Dlatego zostałam bardzo przyjemnie zaskoczona, kiedy żaden z tych elementów nie powtórzył się przy okazji lektury "Komedii świątecznej". Książka jest gruba oraz bardzo ładnie wydana. Nie zauważyłam błędów- ani logicznych, ani ortograficznych, co sobie cenię, bo w ostatnim czasie czytałam jedną książkę, od której aż bolały mnie oczy. Co mogę zarzucić wydaniu? Brak kontynuacji. Chętnie poczytałabym o innych bohaterach, których polubiłam. Chciałabym zobaczyć jak potoczyły się ich dalsze losy, jak ułożyli sobie życie. Niestety, coś czuję że na ciąg dalszy nie bardzo mam co liczyć.

  To co ogromnie zapunktowało w moich oczach to fakt, że tytuł idealnie odzwierciedla rzeczy, które dostaniemy w książce. Mamy mnóstwo nieprzewidywalnych wydarzeń, które połączone ze sobą, dają nam naprawdę niezły kabaret. Sytuacja już na początku nie przedstawia się korzystnie, ale to co dzieje się dalej, wzbudza tylko niepohamowane wybuchy śmiechu. To nawet trochę irracjonalne i mało prawdopodobne, ale czyż nie jest tak, że jak chcemy żeby coś wypadło perfekcyjnie, to właśnie wtedy się burzy? Camilla dwoi się i troi, żeby to wszystko opanować, żeby jej małe kłamstewko, które przerodziło się w wielką farsę, nie wyszło poza mury jej domu... a to czy jej się uda, polecam sprawdzić każdemu z osobna.

  Fan romansów na pewno nie będzie zawiedziony. Już dawno się tak nie ubawiłam czytając książkę z tego gatunku, gdzie nie występują nastolatkowie, a dorośli ludzie. Dodatkowo akcja ma miejsce w zimie, w okresie świątecznym- mamy śnieg, mamy klimat. Ja osobiście nie dotrwałam do Bożego Narodzenia, tak bardzo nie mogłam się powstrzymać, że przeczytałam ją w trzy wieczory, kilka dni przed świętami właśnie. Jeśli ta autorka jeszcze kiedyś pojawi się w Polsce, natychmiast kupię jej powieść. I Wam też radzę tak zrobić :)
Czytaj dalej

Michelle Falkoff- "Pod presją"

 
Oryginalny tytuł: Pushing Perfect
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 8/10

  Kara ma cel: dostać się na wymarzony uniwersytet i po drodze nie dać się zdeptać. Ma też jednak problem:  na ważnym egzaminie, który ma ją przygotować do studiów dostaje ataku paniki. Nabyte przekonanie bycia idealną rodzi więcej kłopotów niż pożytku. Dziewczyna denerwuje się na tyle, że sięga po tabletkę, która rzekomo eliminuje strach i pozwala się wyluzować. Jednak ktoś ma na nią haka- zdjęcie, które pokazuje transakcję zakupu Novalertu, pokazane odpowiednim osobom, może zrujnować szansę na przyszłość Kary. Co więcej- nastolatka nie jest jedyną, która ma ten problem. W szkole jest ktoś kto bardzo dobrze zna uczniów i może szantażować każdego z nich.

  Temat książki był mi bardzo bliski. Parę lat temu miałam okres kiedy każde wydarzenie przeżywałam dwa razy mocniej niż moi rówieśnicy, dążyłam do bycia lepszą, lepszą i najlepszą. Przejmowałam się każdym słowem skierowanym w moją stronę, nawet jeśli było ono powiedziane tylko w formie żartu. Analizowałam swoje zachowanie i myślałam co mogłam zrobić inaczej. Jako cicha i spokojna osoba raczej pozwalałam sobą pomiatać, co niektórzy bardzo perfidnie wykorzystywali. Miałam narzuconą presję bycia idealną, ponieważ byłam przekonana, że tylko to sprawi że ludzie zaczną mnie szanować i lubić. Okazało się, że to działa całkowicie odwrotnie, zwłaszcza kiedy jesteś nastolatką ( a przynajmniej w czasie kiedy ja nią byłam, to tak to działało). Dlatego dążenia Kary do określonego poziomu bycia "dobrą" były mi bardzo dobrze znane. Wiedziałam co kierowało dziewczyną, jak się z tym czuła i jak bardzo ją to ograniczało. Pewnych nawyków nie da się wykorzenić z człowieka w ciągu kilku miesięcy, niektóre zostają z nami na lata, mimo ciągłej walki i chęci zmiany. Doskonale wiem jak to jest chować się w swoim kokonie w obawie przed odrzuceniem, ale niejednokrotnie wynika to właśnie z bycia pod presją.

  Tabletki ukazane na okładce, opis z tyłu sugerujący właśnie walkę z uzależnieniem czy tragiczne skutki wynikające z długotrwałego ich zażywania nie są głównym planem powieści. Wydaje mi się trochę oszukane to, że autorka zachęca nas taką wizją, a dostajemy coś innego, mianowicie wątek kryminalny. Akcja książki skupia się na dążeniu do poznania prawdy, na zjednoczeniu się kilku obcych sobie ludzi, aby wyjaśnić kto jest odpowiedzialny za ten cały bałagan. Nie mówię, że to źle- mi osobiście bardzo podobał się ten kierunek fabularny, ale nie znałam wcześniej autorki i nie wiedziałam czego się spodziewać. Osoby, które chciałyby poczytać coś o uzależnieniach czy znaleźć tutaj właśnie takie lekko moralizatorskie przesłanie, raczej się rozczarują. Tutaj główne skrzypce gra zagadka, której punktem zapalnym stały się właśnie tabletki i szantaż.

  Punkt kulminacyjny, moment w którym poznajemy imię sprawcy, był dla mnie zaskoczeniem, chociaż gdyby tak porządnie się nad nim zastanowić, wpadłabym na nie wcześniej. Podążałam w złym kierunku, a pominęłam w sumie najbardziej prawdopodobną osobę. Podchody i załatwienie sprawy, aby nie wzbudzać niczyich podejrzeń mogą się wydawać lekko naiwne, jednak nie należy zapominać, do kogo skierowana jest ta książka. O nastolatkach, dla nastolatków. To jest grupa odbiorców i przypuszczam, że to oni poczują dreszczyk emocji podczas czytania tego tytułu. Dla mnie "Pod presją" jest książką lekką, przyjemną i niezobowiązującą. Nie zmieniło mojego postrzegania świata ( podejrzewam, że nawet nie taki był zamysł), ale też nie męczyłam się z nią. Z zaciekawieniem przekręcałam kolejne strony, a po skończeniu czułam się usatysfakcjonowana. Trzy popołudnia spędzone w bardzo przyjemnym towarzystwie, tyle wymagałam, tyle dostałam.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young:


Czytaj dalej

Poradź sobie z książką TAG by Limonette

Wieki temu Kitty nominowała mnie do Poradź sobie z książką TAG, który oryginalnie stworzyła Limonette. Dzięki!
Zabawa polega na tym, że wybieramy sobie 8 książek, otwieramy na losowo wybranej stronie i wybieramy pierwszy czasownik z lewej jaki widzimy. Pomoże on nam odpowiedzieć na kilka pytań, które to mogą paść w naszym otoczeniu każdego dnia ;) Losowałam książki z tego stosu poniżej, a teraz Wy możecie zobaczyć jak sobie poradziłam :)





Jak zmienić żarówkę?
("Wyścig śmierci")

Idziesz do sklepu, kupujesz żarówkę, wracasz do domu i szukasz stołka. Stajesz na stołku, wykręcasz starą żarówkę i wkręcasz nową. Nie możesz sobie jednak pozwolić na upadek ze stołka, ani tym bardziej działanie pod prądem!

Jak upiec ciasto?
("Chłopak na zastępstwo")


Nieważne czy masz talent do pieczenia ciast, czy jesteś początkującym amatorem- zawsze możesz zacząć od najprostszego na świecie przepisu ( na pewno taki znajdziesz). Musisz tylko uwierzyć w siebie i podbudować poczucie własnej wartości, a na pewno dasz radę!



Jak napompować koło w rowerze?
("Przebudzenie Arkadii")

Aby napompować koło w rowerze, wbrew pozorom nie potrzebujesz wielu rzeczy. Wystarczy pompka. Jednak gdy się okaże, że ta magicznie zniknęła z garażu, cóż wtedy musisz wybrać się do kolegi, aby Ci pożyczył swoją ;)



Jak dostać 5 z testu?
("Cisza")

Kluczem do sukcesu jest nauka. Gorzej jest wtedy, kiedy na tę naukę nie masz chęci ( zwłaszcza na matematykę). Ale mimo wszystko musisz wiedzieć, że wiedza procentuje, a matura sama się nie napisze.



Jak szybko posprzątać pokój?
("Kochając Pana Danielsa")

Skoro musi być szybko, to koniecznie sprawdzasz szafkę i patrzysz czy z czasów oglądania Barbie nie została Ci jakaś magiczna różdżka, którą mogłabyś machnąć i raz dwa zapanował by porządek w pokoju ;)



Jak schudnąć?
("Prawo Mojżesza")

Żeby schudnąć należy spać 7 godzin na dobę, pić dwa litry wody dziennie, zacząć się ruszać ( bieganie, fitness- wybór jest Wasz) oraz jeść dużo owoców i warzyw. Musisz też zrezygnować z wszelkiego rodzaju fast foodów i obiecać, że już tam nie wrócisz ;)



Jak naprawić zepsutą pralkę?
("Malfetto. Mroczne piętno")

Zepsuta pralka nigdy nie wróży dobrze, a już na pewno nie wtedy, kiedy akurat znajdują się w niej nasze ubrania. Ale jeśli widzisz, że urządzenie odmawia posłuszeństwa, to podchodzisz do niego, kucasz i zaczynasz szeptać "Jeszcze wytrzymaj, jeszcze kilka minutek, dasz radę, wierzę w Ciebie!". Nie gwarantuję poprawy sytuacji, ale poprawę humoru jak najbardziej ;)



Jak mieć więcej czasu na czytanie?
("Kiedy pada deszcz")

Więcej czasu na czytanie to jeden z większych problemów mola książkowego i właśnie tutaj znajdujemy na nie odpowiedź! Otóż, moi drodzy należy zaprzestać odwiedzania Facebooka, Instagrama czy strony z serialami, a czas magicznie nam się wyczaruje! Sprawdzona informacja ;)


Świetnie się bawiłam podczas robienia tego tagu! Do dalszej zabawy wyzywam Lexiss oraz  Tatianę :) Dajcie znać jak go wykonacie ;)
Czytaj dalej

Lauren Kate- "Upadli"


Oryginalny tytuł: Fallen
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: MAG
Seria: Upadli #1
Ocena: 6/10

  Odnoszę wrażenie, że ostatnio bardzo często książki oznaczone etykietką "dla młodzieży" mnie rozczarowują. Mogę przypisać to temu, że powoli wychodzę z tego nastoletniego etapu, ale mimo wszystko dalej chciałabym czytać wciągające historie o tych kilkunastoletnich osobach. Są autorzy, którzy potrafią wyczarować coś interesującego i godnego uwagi. Są też autorzy, z których książek wynoszę niewiele więcej poza mało przyjemnym posmakiem. I dzisiaj o tym drugim typie.

  Luce Price przez całe życie widziała cienie, a ludzie dookoła niej traktowali ją przez to protekcjonalnie i ostrożnie. Kiedy pewien nieszczęśliwy wypadek sprowadza ją do szkoły poprawczej Sword&Cross, spotyka tam Daniela Grigori, chłopaka którego już kiedyś gdzieś widziała... rzecz w tym, że nie umie przypomnieć sobie gdzie. Sam Daniel twierdzi inaczej i stara się ją od siebie odepchnąć, ale Luce nie daje za wygraną. Prawda może okazać się jednak o wiele bardziej nieprawdopodobna, niż Luce kiedykolwiek mogła przypuszczać.

  Kiedyś tam, dawno temu bardzo chorowałam na tę książkę. Wydawała mi się ona spełnieniem młodzieńczych fantazji- przystojni faceci, trójkąty miłosne, aniołowie zakochujący się w śmiertelniczkach i mnóstwo tajemnic. Tym bardziej, że wtedy na tapecie ulubionych powieści, królowało coś podobnego klimatycznie, więc oczekiwanie na nowych bohaterów tylko się wzmagało. Jednak miesiąca mijały, a "Upadli" odchodzili na dalszy plan. Poznawałam inne książki i innych bohaterów, trójkąty miłosne zbrzydły mi do tego stopnia, że nie potrafię przejść obok nich bez irytacji... ale słabość do aniołów i tajemnic pozostała do dziś. Więc kiedy nadarzyła się okazja do przeczytania "Upadłych" sięgnęłam po nią bez wahania, ale też bez wygórowanych oczekiwań.

  To co NAJBARDZIEJ drażniło mnie podczas czytania, nazywa się Luce Price. A dokładniej jej zachowanie w stosunku do innych ludzi ( tak mam na myśli męską część widowni). Strona 50, a ona już poznała dwa największe ciacha szkoły ( nierealne), jest zafascynowana jednym i drugim ( realne), a najgorsze w tym wszystkim jest to, że uważa się za zakochaną i nie wie jak ma postąpić, kogo ma wybrać ( czujecie tę desperację, to wołanie o pomoc?). 50 strona. 50 strona na ponad 400 możliwych. A ja nie wiem czy mam się z tego śmiać, czy załamywać ręce. Po prostu ten trójkąt miłosny tak wysunął się na prowadzenie i był tak przesłodzony, tak przerysowany, że ciężko było mi uwierzyć w jakiekolwiek uczucia w nim ujęte.

  W sumie nasza główna bohaterka to największy, ale zarazem jedyny minus powieści, którą muszę przyznać czytało się wyjątkowo szybko i przyjemnie. Styl pisania Lauren Kate jest lekki i niewymuszony, widać że przeznaczony głównie dla młodzieży. Na to w sumie liczyłam, ponieważ za mną jest już inna książka autorki- "Łza", którą czytałam dobre dwa lata temu, ale nie wyniosłam z niej jakiś lepszych wspomnień. Książka na raz, bez większych fajerwerków, za to ze świetnym pomysłem na fabułę. Przy okazji "Łzy" była to mitologia, w "Upadłych" mamy do czynienia z aniołami oraz tajemniczą zagadką, której rozwiązanie czeka na czytelnika dopiero w dalszych częściach. Wydaje mi się, że w tej "wędrówce po świecie" ( nie wiem jak inaczej nazwać ten fakt, aby nikomu czegoś nie zaspoilerować) jest ukryty duży potencjał i mam nadzieję, że w kolejnych tomach Pani Lauren ogarnie jakoś Luce i stworzy z niej kogoś, z kim da się przebywać bez załamywania rąk dłużej niż jeden rozdział.

  Seria Upadli jest całkiem fajna, ale nic ponadto. Możliwe, że minęłyśmy się w czasie i powinnam ją przeczytać kilka lat wcześniej, żeby zawładnęła moim serduchem. Teraz tak się nie stało, chociaż nie żałuję poznania tej historii. Jest kilka wątków, których rozwinięcie chciałabym poznać, ale nie dzwoni nade mną sygnał alarmowy z dźwiękiem "teraz, teraz, teraz". Okładki tych książek są po prostu obłędne, każda bez wyjątku i w sumie trochę szkoda, że nie widnieją one na równie niesamowitych i zapadających w pamięć książkach. Ale nie błyszczą też na totalnym gniocie, więc nie narzekam. Wiem, że powstaje film na podstawie tworu Pani Lauren Kate, ja jednak po obejrzeniu zwiastuna nie wróżę mu wielkiej popularności i oszałamiających zysków. Mam wrażenie, że przejdzie bez echa, no może pomijając zagorzałych fanów serii. Już teraz widzę jak to wszystko zostało przeinaczone ( a to tylko dwie minuty) i zastanawiam się w jakim kierunku pójdzie reżyser. Obejrzę, ciekawi mnie  ekranowa wersja, ale liczę na coś co z założenia miało być potraktowane poważnie, a wyjdzie z tego komedia. Cóż- zobaczymy.

Inne książki autorki opisane na blogu:

Czytaj dalej

O wydawnictwach, zakładkach oraz okładkach | LBA


Bardzo dawno temu zostałam dwukrotnie nominowana do Liebster Blog Award- przez Natalię oraz Blue Spark. Dziewczyny, bardzo dziękuję Wam za nominację i zapraszam do poczytania moich odpowiedzi :)

 1. Wybierając lekturę, kierujesz się opisem z tyłu książki?
Tak. Na pierwszy rzut oka idzie okładka. Potem autor. Ale to opis sprawia, że sięgam po daną pozycję bądź nie. Często są to też polecenia blogerów, ale jakby nie patrzeć tam też najpierw czytam o czym jest książka. Wyjątki stanowi kilku autorów, których uwielbiam i przeczytałabym ich książki o czym by tylko nie były. Ale ich wcześniejsze powieści też wybierałam ze względu na opis ;) #opiszawszewygrywa

2. Jaka ekranizacja danej książki spodobała Ci się najbardziej?
Było takich parę. Przede wszystkim dlatego, że nie uważam że zawsze książka jest lepsza od filmu. Albo są też takie ekranizacje, które są tak samo dobre jak pierwowzory. Do kategorii numer jeden zaliczam zdecydowanie Lemoniada Gada czy Szkołę uczuć, do drugiej- Gwiazd naszych wina.

3. Jaka jest Twoja ulubiona bohaterka książkowa? Dlaczego ona?
Wybrać jedną bohaterkę to tak jakby skrzywdzić resztę potencjalnych. Bardzo bliska jest mi Gia z "Chłopaka na zastępstwo", ponieważ czytając o niej, momentami czułam się jakbym znalazła bratnią duszę. Nie w każdym aspekcie, ale w kilku na pewno.



4. A jaki jest Twój ulubiony bohater książkowy? Dlaczego akurat on?
Tutaj nie mam wątpliwości. Andrew Parrish. Cudowny i niezastąpiony Andrew z "Na krawędzi nigdy". Samo jego imię to jakby powód, dla którego tak bardzo go lubię. Oprócz tego zaimponowała mi jego miłość do matki, w późniejszym czasie do Camryn, jego walka, jego muzyka oraz jego podejście do życia. Ten chłopak to ideał. I gdyby nie to, że jest fikcyjny i ma kobietę, którą kocha nad życie i którą szanuję ja, to zdecydowanie bym o niego walczyła.

 5. Lubisz wersje kieszonkowe książek?
Nie mam nic przeciwko takim wydaniom- wiadomo kosztują mniej i są bardziej poręczne, jednak i tak wolę wersje pełnowymiarowe.

6. Wolisz twarde czy miękkie okładki?
Uwielbiam książki w twardych okładkach. Mogę je wtedy położyć i nie bać się, że podczas czytania przekręci mi się kartka, ewentualnie zamknie całość. Ale i tak najczęściej czytam w miękkich. Takie najczęściej są wydawane, najłatwiej dostępne w bibliotece i ciut tańsze niż te drugie. Wiem jednak, że są takie książki które po prostu muszę mieć w twardych oprawach, bo są przepiękne!



7. Zaznaczasz ulubione fragmenty w książkach?
Nie zawsze i tylko te, które naprawdę mocno chcę pamiętać. A naklejek indeksujących używam inaczej niż inni- Wy zaznaczanie z boku, ja u góry. Dodatkowo podkreślam cytat ołówkiem, żeby go nie zgubić.

8. Jaki tytuł nosi książka, którą mógłbyś/mogłabyś czytać cały czas?
"Misja Ivy"- Amy Engel ( druga części, gdzie jesteś?)

9. Jaki jest Twój ulubiony autor/ autorka?
Odsyłam do lubimy czytać---> KLIK KLIK

10. Jaka seria książek jest Twoją ulubioną?
Tak najbardziej na świecie? Na pewno Trylogia Arkadyjska ( jak lubicie silne bohaterki i męsko nakreślony związek romantyczny) , seria Wybrani ( chociaż jeszcze jej nie skończyłam) oraz "Lato koloru wiśni" i "Zima koloru turkusu" <3



11. Czy Tobie też brakuje już półek na kolejne książki?
Nie, ja nie mam takiego problemu. Bardzo łatwo powstrzymuję się przed kupowaniem nowych książek, trochę inaczej sprawa ma się z wymianami, ale i tak wiem kiedy muszę przystopować. Poza tym pozbywam się książek, których po prostu nie potrzebuję trzymać na własność. Moja biblioteczka jest stosunkowo nowa i mam na niej naprawdę dużo miejsca.


I pytania numer dwa- od Blue Spark ^^

1. Gdybyś miała w przyszłości wydać własną książkę, jakiego byłaby gatunku?
Nie umiem pisać czegokolwiek od podstaw. Nie wyobrażam sobie, że wydaję książkę, oznaczoną moim imieniem i nazwiskiem, bo po prostu nie umiem stworzyć czegoś samodzielnie. A uwierzcie mi próbowałam- najczęściej opowiadania w tematyce szkolnej i młodzieżowej. Za każdym razem zależało mi po prostu na poznaniu zakończenia, więc spłycałam historię do granic możliwości i się niecierpliwiłam. Tyle z mojej zawrotnej kariery :D

2. Masz jakieś ulubione wydawnictwo? Jak tak to jakie?
Na blogu pojawił się post z moimi ulubionymi wydawnictwami- polecam zajrzeć o tutaj :)




3. Jakie wolisz zakładki? Te standardowe, lekkie, magnetyczne, drewniane?
Od kilkunastu miesięcy stałam się zakładkową maniaczką i w sumie nie przeszkadza mi to w jakiej formie występują, chociaż najbardziej chyba lubię te najzwyklejsze, papierowe z jakąś ładną grafiką. Mam kilka drewnianych, ale ich szkoda mi używać ;) A magnetyczne lubię i posiadam, ale jakoś niespecjalnie one do mnie przemawiają. I tak używam ich jak zakładek tradycyjnych, po prostu wrzucając między kartki, nie magnesując :)

4. Jakieś zwierzęta towarzyszą Ci podczas czytania?
Nie mam zwierzaków domowych, więc podczas czytania nie towarzyszy mi nikt :)

5. Ile potrafisz średnio przeczytać książek w tydzień?
To zależy. Zazwyczaj czytam średnio jedną książkę na tydzień, wiadomo przy gorętszym okresie ta liczba się zmniejsza, a przy luźniejszych dniach- zwiększa. Bardzo często wtedy, kiedy mam kilka książek do dokończenia- 100 stron czy 50. Wtedy wychodzą nawet i 3 w tydzień. Ale jak mówię- to zdarza się jednak rzadko. Czytam około 4-5 książek miesięcznie, nie wymagam od siebie cudów :)



6. Lubisz przeglądać różnego typu magazyny modowe lub kosmetyczne?
Moja przyjaciółka lubi kupować takie rzeczy, więc czasem się załapię i coś poczytam, jednak sama z siebie? Rzadko. Najczęściej wtedy kiedy wiem, że jest tam coś o czym chciałabym przeczytać.

7. Jaki tytuł ma książka, po której ostatnio miałaś kaca książkowego?
Oj już dawno nie złapałam takiego konkretnego kaca książkowego, który nie pozwolił by mi na sięgnięcie po coś nowego. Ostatnio było to chyba we wrześniu, kiedy to czytałam "Ognisty pocałunek".

8. Wolisz czytać powoli i przyswajać jak najwięcej szczegółów czy szybciej, licząc tylko przekartkowane strony?
Wiecie- to wszystko zależy od książki, którą czytam. Czasami mam ochotę na coś ambitniejszego, co wymaga ode mnie pełnego skupienia i zaangażowania, więc wymusza powolne czytanie. A czasem po prostu szybko przekręcam strony- dlatego, że książka jest lekka, przyjemna i mega wciągająca. Nie ma na to reguły ;)



9. Co sprawiło, że zaczęłaś czytać książki?
Kiedyś popełniłam na ten temat tekst- zainteresowanych zapraszam. Ostrzegam- jest długi ;)

10. Czytasz czasem inne blogi? O jakiej tematyce?
Pomijając masę tych stricte książkowych? Tak, czytam. Najlepsza trójka przedstawia się tak: AniaMarta i Kreatywa. Kolejność bez znaczenia. Te blogi po prostu musicie poznać!

11. Myślałaś czasem nad opuszczeniem bloga? Takie chwilowe załamanie, że nie czerpałaś już z tego przyjemności? Jeśli tak, to co sprawiło, że blog jednak dalej funkcjonuje?
Miałam taką sytuację. Cały rok 2016 był pasmem wzlotów i upadków blogowych- z jednym kategorycznym, aczkolwiek niespełnionym "ODCHODZĘ". Nie wyszło, a ja ciągle jestem tutaj. Dlaczego? Kocham to robić i nie wyobrażam sobie rezygnacji z czegoś co jest cząstką mnie samej. Czasami jest źle, czasami nie mam czasu, czasami nie mam po prostu siły. Ale jestem, chociaż w mniejszych ilościach, ale jestem :)



To byłoby  tyle pytań na dziś. Chcę wyjść na czysto z wszystkimi zaległymi nominacjami, więc w najbliższym czasie możecie spodziewać się ich więcej. Tym bardziej, że póki co nie bardzo mam materiał do pisania recenzji, bo po prostu czytam lektury czy coś, o czym nie będę wspominać na blogu ;) Dzisiejszy post przeplatałam piosenkami, które uwielbiam! Koniecznie dajcie znać co z tego znacie, a co Wam wpadło w ucho dzięki mnie ;)

Czytaj dalej