Morgan Matson- "Odkąd cię nie ma"


Oryginalny tytuł: Since you've been gone
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 10/10


  Dla Emily miały to być wakacje życia-tylko ona i jej najlepsza przyjaciółka Sloane bawiące się aż do utraty tchu. Jednak nastolatka nagle znika i pozostawia po sobie listę zadań. Emily jest zdruzgotana-do tej pory wszystko robiły razem, a ona sama żyła życiem swojej przyjaciółki. Emily wierzy, ze odhaczenie każdego z punktów, pomoże jej odnaleźć najlepszą przyjaciółkę, jednak tak naprawdę odnajdzie samą siebie i pozwoli sobie wyjść z własnej strefy komfortu. A te wakacje, choć całkiem inne od wymarzonych, staną się przełomem w jej życiu.

  Morgan Matson to jedna z moich ulubionych autorek, jeśli chodzi o powieści dla młodzieży. Już sam opis dokładnie sugeruje jak potoczy się akcja książki, jednak sęk w tym jak to jest napisane. Lekko, przyjemnie i wartościowo. Przede wszystkim wartościowo, ponieważ z każdej książki autorki można wyciągnąć ważne lekcje-z pozoru błahe i oczywiste, ale możecie się zdziwić o jak wielu rzeczach zapominamy na co dzień. Troska o rodzinę, walka o siebie, przyjaźń, miłość, porzucanie ograniczeń-to tylko niektóre tematy o jakich pisze Morgan Matson. Co ważne-nie robi tego w nachalny,moralizatorski sposób-ona delikatnie je przemyca między kartkami, tak że czytelnik to zauważa, ale nie czuje się przytłoczony.

  To co nieodmiennie zadziwia mnie przy lekturze książek tej Pani to damskie bohaterki. Bardzo często jest tak, że kocham całą obsadę, ale powstają zgrzyty pomiędzy mną a główną rolą kobiecą. "Odkąd Cię nie ma" to trzecia przeczytana przeze mnie książka Morgan Matson i zarówno Amy, Taylor i Emily wzbudziły moją ogromną sympatię. To przede wszystkim młode, zagubione dziewczyny. Na drodze życia coś straciły-bliską osobę, ukochanego chłopaka czy samą siebie. Wraz z biegiem stron dowiadujemy się o nich coraz więcej i chcemy się z nimi zaprzyjaźnić. To osoby, które bardzo chciałabym spotkać w realnym życiu-mamy podobne problemy i szukamy ludzi, którym moglibyśmy się wygadać. Oczywiście bardzo polubiłam również resztę bohaterów, a przede wszystkim Franka. To taki trochę nerd oraz idealny przykład jak dobrze pozować, a w środku skrywać swoje tajemnice. Za każdą perfekcyjną fasadą kryje się realna osoba, którą również nierzadko dręczą koszmary.

  Sloane to dziwna bohaterka-poznajemy ją z retrospekcji Emily i momentami ciężko obdarzyć ją sympatią. Jednak lista zadań, którą wysyła swojej najlepszej przyjaciółce świadczy o tym jak bardzo chce, by Emily wyszła z jej cienia i odważyła się być sobą. Sam pomysł listy jest po prostu NIESAMOWITY! Sama wiem jak ciężko czasem opuścić własną strefę komfortu. "Odkąd Cię nie ma" to taki mały apel do ludzi bojących się zaryzykować mówiący "No dawaj, wiem że chcesz!".

  W gąszczu powieści młodzieżowych, których teraz jest tak dużo,czasem ciężko wyłowić coś, co jest wyjątkowe i zapada w pamięć na dłużej niż dziesięć minut po przekręceniu ostatniej kartki. Moją propozycją są wszystkie powieści Morgan Matson, ze szczególnym uwzględnieniem tej. To książki o młodzieży dla każdej grupy wiekowej. Odnajdzie się tutaj zagubiona nastolatka oraz zagubiony dorosły. Nie mają one ograniczeń wiekowych i nie zawierają w sobie wiele mądrych wątków i bohaterów. Nie czarują oryginalnością fabuły, ale sposobem w jaki jest ona przedstawiona.



Inne książki autorki opisane na blogu:

Czytaj dalej

Powiedz mi szczerze Book tag













Dzisiaj przedstawiam Wam TAG, który na polską blogosferę przeniosła Ola i od niej też dostałam nominację do wykonania. Muszę przyznać, że jeszcze nie odpowiadałam na pytania, które dotykałyby tematu emerytury, głodu i przedmów w jednym, a jednocześnie cały czas były związane z literaturą. Zapraszam!


1) Książka, która mieszka na Twojej półce najdłużej?
Przypuszczam, że "Dzieci z Bullerbyn" albo "Piątka z Zakątka", które dostałam swego czasu od rodziców.

2) Co czytasz obecnie? Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? Jaka książka czeka na Ciebie w kolejce?
Obecnie czytam "Błąd" Elle Kennedy oraz "Serca w pułapce" Adriany Popescu. Ostatnio przeczytałam "Urok Grace'ów", co do której mam pewne zastrzeżenia- moja opinia tutaj. W kolejce czeka na mnie "Kamieniarz", czyli trzeci tom serii kryminalnej Camilli Lackberg.

3) Jaką książkę wszyscy kochają, a Ty jej nienawidzisz?
Nienawiść to mocne słowo i nie ma książki, którą darzyłabym takim uczuciem. Są jednak tytuły, jak na przykład "Maybe someday" czy "Bez słów", które wszyscy kochają, a ja średnio za nimi przepadam. Zaraz po przeczytaniu moja ocena była bardziej pochlebna, ale teraz widzę tylko masę słodkości wylewającej się z kartek i brak odwagi (w przypadku Sheridan) by z sensem to zakończyć.

4) Jaką książkę wciąż powtarzasz sobie, że przeczytasz, ale sama dobrze wiesz, że tego nie zrobisz?
Nigdy nie wiem czy moje gusta książkowe się nie zmienią i jednak przeczytam jakiś tytuł, którego nie planowałam... ale jest jedna książka, do której zabierałam się już kilka razy i wciąż bez sukcesu. Mowa o "Buszującym w zbożu", którego zaczynałam dobre cztery razy i z każdym kolejnym moja pewność, że kiedyś to przeczytam- maleje.

5) Jaką książkę planujesz przeczytać na emeryturze?
Ło matko, aż tak daleko w przyszłość nie wybiegam i na pewno nie planuję mojego TBR na kilkadziesiąt lat do przodu :D

6) Odwieczny problem z ostatnią stroną - czytasz od razu czy spokojnie czekasz na to, jak skończysz całą książkę?
To zależy. Często jak książka średnio mi się podoba, zerkam na kilka kartek od końca i czytam, żeby dowiedzieć się czy będzie tam coś, co będzie warte mojej dalszej uwagi. Tego nie uważam za coś złego, natomiast jest jeszcze inna sytuacja. Taka, kiedy książka mega mi się podoba i już nie mogę usiedzieć na miejscu z niecierpliwości, żeby przekonać się co się wydarzy, więc zaglądam pod koniec.  To jest niedobre postępowanie, ale często tak robię i nie umiem się z tego wyleczyć :D

7) Przedmowy, posłowia, wprowadzenia - są potrzebne czy to tylko marnowanie czasu i papieru?
Uwielbiam! Zawsze czytam podziękowania i szukam jakichś znajomych nazwisk. Często jest tak, że znajomi autora to również pisarze i wymienia się ich w takich rzeczach. A ja wtedy szukam w pamięci czy czytałam coś od Pana X. Miło jest też, jak wymienia się polskie Wydawnictwa, które przyczyniają się do sukcesu książki na naszym rynku wydawniczym. I wydaje mi się, że takie podziękowania to w pewnym sensie chwila na poznanie autora, który napisał coś co nam się spodobało (bądź nie, w zależności od sytuacji).

8) Z jakim bohaterem książkowym chciałabyś zamienić się na życia?
Z żadnym. Wiadomo- są bohaterzy, których życie mnie fascynuje, ale moje też jest fajne i za nic w świecie bym go nie oddała.

9) Czy masz jakąś książkę, którą wiążesz ze szczególnym okresem w swoim życiu?
"Na krawędzi nigdy" zapoczątkowało moją miłość do siebie samej. Ja wiem jak narcystycznie to brzmi, ale dobrze jest widzieć w sobie przyjaciółkę i uśmiechać się do siebie w lustrze ze słowami "dajesz czadu!". Wtedy zaczynałam poznawać siebie i to czego pragnę, przeanalizowałam moje dotychczasowe życie i wyrzuciłam złe uczucia do niektórych osób. Od tego momentu minęły ponad dwa lata, a ja choć pamiętam moje życie "przed", to jednocześnie czuję, że od zawsze byłam taka jak teraz.

10) Opowiedz o książce, którą zdobyłaś w jakiś nietypowy sposób.
Moje książki to zakupy własne, prezenty, zdobycze konkursowe i wymianowe i w sumie chyba nic więcej. Nie zdobywam książek w fascynujących okolicznościach ;)

11) Jakiej książce pokazałaś najwięcej miejsc?
Oj nie mam pojęcia. Zazwyczaj kiedy mogę pokazać książce miejsce, to jest to autobus, dworzec, czasem ławka w parku. Ale zabieram tam różne tytuły, te które aktualnie czytam.

12) Lektura szkolna, która, gdy musiałaś ją przeczytać, zdawała się być koszmarem, ale później ją doceniłaś?
"Chłopi" tom pierwszy ( bo tylko tyle czytałam xd). Na początku bardzo przeszkadzał mi staropolski język i słowa, których znaczenia nie zawsze znałam. Jednak jak tak teraz myślę, to uważam że to naprawdę ciekawa opowieść o polskiej wsi i o ludzkich zachowaniach- trochę ciężko napisana, ale jednak nie żałuję że znam choćby ten jesienny kawałek.

13) Książki nowe czy używane?
Każde z nich mają swoje plusy. Lubię czytać książki z biblioteki, bo mają tam naprawdę dużo tytułów i to nawet nowości wydawniczych. Są używane, czytane przez innych, ale dla mnie to wiadomość, że są ludzie którzy kochają to robić tak samo jak ja. Lubię też kupować książki z outletów czy innych tego typu rzeczy- są tańsze to raz, ale przygarniając taką książkę, lekko zniszczoną, mam wrażenie że ratuję ją od zapomnienia. No bo nie wszyscy chcą coś takiego, wolą kupić nówkę sztukę nieśmiganą. Jednak czasem i ja zaopatruję się w lśniące i pachnące drukiem cudeńka- od tego są, żeby je kupować :)

14) Czytałaś coś Dana Browna?
Tak, "Kod Leonarda da Vinci". Bardzo mi się podobał i w przyszłości planuję sięgnąć po kontynuację.

15) Ekranizacja, która podobała Ci się bardziej niż książka?
Lemoniada Gada- ten film mogę oglądać setki razy, za każdym razem mnie zachwyca i nigdy nie nudzi. Papierowe miasta miały w sobie to coś, chociaż książka też była ciekawa. I zdecydowanie Szkoła uczuć na podstawie książki Sparksa. Nie przepadam za autorem ( chociaż akurat "Jesienna miłość" wyszła mu nawet znośnie muszę przyznać), za to film od lat należy do czołówki najwspanialszych i najważniejszych w moim życiu.

16) Czy czytałaś kiedyś książkę, która sprawiła, że poczułaś się głodna?
Nie kojarzę takiej. Książki rzadko sprawiają, że czuję głód, chyba że za długo przy jakiejś posiedzę i stracę poczucie czasu ;)

17) Czy jest osoba, z której polecenia książki zawsze czytasz?
Są blogerki, które mają tak bardzo podobny gust do mojego (pozdrowienia dla Meredith!), że po prostu możemy wymieniać się tytułami i poleceniami. Jednak w realnym życiu to raczej ja polecam innym książki, a nie oni mi.

18) Książka, która nie jest jedną z tych, po które często sięgasz, ale która bardzo ci się podobała?
"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń". To pewnego rodzaju biografia, a tych raczej nie czytam, ale świadectwo wiary i miłości jakie wyznaje Nick Vuijcic w połączeniu z jego odwagą i niesłabnącą determinacją by dobrze żyć, sprawiły że pokochałam tę książkę.

Te pytania są tak fajne, że z przyjemnością przekazuję je dalej do:
Limonette
Gosi
 Karoliny
Czytaj dalej

Veronica Roth- "Naznaczeni śmiercią"


Oryginalny tytuł: Carve The Mark
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Naznaczeni śmiercią #1
Ocena: 8/10

  "Naznaczeni śmiercią" to jedna z tych książek, po które sięgnęłam przez przypadek. Jasne- słyszałam o niej, wszak było o tym tytule dość głośno, jednak nigdy nie czułam chęci poznania treści. "Niezgodna" była bardzo fajna, przynajmniej w czasie kiedy ją czytałam-teraz nie budzi we mnie żadnych uczuć i niewiele z niej pamiętam. "Zbuntowana", czyli tom drugi to już ciut mniej udane spotkanie, a po "Wierną" nawet nie zamierzam sięgać, gdyż mniej więcej wiem jak to wszystko się zakończy. Na "Naznaczonych śmiercią" wpadłam w bibliotece i była to jedna z tych decyzji "nie planowałam, ale biorę". Nie byłam nastawiona ani pozytywnie, ani negatywnie i być może to sprawiło, że ta książka mi się spodobała o wiele bardziej niż kiedykolwiek mogłabym przypuszczać.

  Cyra i Akos pochodzą z dwóch walczących ze sobą rodów na planecie Thuve. Kiedy pewne wydarzenia doprowadzają do ich spotkania- darzą siebie wrogością, jednak im lepiej się poznają, tym bardziej doceniają siebie nawzajem i rodzi się między nimi uczucie.

  Bardzo dawno nie spotkałam w książce takiej różnicy pomiędzy wykreowanymi bohaterami. Cyra jest porywcza i uważa się za wyzutą z pozytywnych uczuć, a poza tym jest pionkiem w grze swojego brata Ryzeka. To typ twardzielki, osoby która walczy i siłą zmusza do posłuszeństwa, czasem nawet wbrew swojej woli. Dręczy ją poczucie winy, jednak uważa że zasłużyła na wszystko co najgorsze.
Akos natomiast stracił znaczną część swojej rodziny i teraz walczy o jej odzyskanie. Był cichym i dobrodusznym chłopakiem- treningi go wzmocniły i pokazały jego siłę, jednak ta miła część jego osobowości nadal pozostała. Widać niesamowity kontrast pomiędzy spokojnym Akosem, a porywczą Cyrą. Jednak kiedy przychodzi do walki, to oboje są gotowi do poświęceń i zaciętego boju, aby odzyskać to co dla nich najważniejsze-rodzinę i wolność.

  Cała akcja toczy się w kosmosie- jest to ta część, która niejednokrotnie przysparzała mi zmartwień i nie mogłam tak całkowicie tego ogarnąć. Po pewnym czasie jest łatwiej, ale dalej czuję że posiadam braki w mojej galaktycznej edukacji i liczę na to, że drugi tom nieco rozjaśni mi w głowie. A ten na pewno przeczytam, ponieważ uważam "Naznaczonych śmiercią"  za całkiem ciekawe połączenie powieści sci-fi z elementami młodzieżowymi.

  Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić jest kiepski początek- momentami naprawdę chciałam odłożyć książkę i zaliczyć ją do nieudanych czytelniczych spotkań. Jest to wina tego, że wtedy niewiele się dzieje, akcja stoi w miejscu, mało jest dialogów a więcej opisów, które co prawda tłumaczą wykreowany świat, ale niewiele wnoszą do fabuły.  Ten początek ciągnie się i ciągnie przez kilka rozdziałów, ale w pewnym momencie się kończy, a Veronica Roth zaczyna się rozkręcać.

  Reasumując- "Naznaczeni śmiercią" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Po pierwsze tym, że z tej książki jest niezły grubasek- to ponad 500 stron zapisanego tekstu i fabuła, którą poznajemy z dwóch perspektyw-Cyry i Akosa. Po drugie- bohaterowie naprawdę zapadają w pamięć i maja własne charaktery. Po trzecie- jakby nie patrzeć cała fabuła też wygląda zachęcająco- akcja dzieje się w kosmosie, planety mają własne nazwy a bohaterowie bardzo specyficzne imiona, które nie powtarzają się w co piątej książce. Jestem zadowolona z lektury- uważam, że to coś lepszego i bardziej wyróżniającego się niż seria "Niezgodna", którą autorka popełniła. Jestem na tak i z niecierpliwością czekam na kontynuację losów tej dwójki.
Czytaj dalej

Laure Eve- "Urok Grace'ów"


Oryginalny tytuł: The Graces
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Graces #1
Ocena: 5/10

  River jest nową uczennicą w szkole, gdzie prym wiedzie rodzeństwo Grace'ów- Summer, Thalia i Fenrin. Plotki głoszą że parają się oni magią-potężną i niebezpieczną, która może mieć dla reszty fatalne skutki. Nie przeszkadza to jednak River- ona ma nadzieję, że to prawda, bo tylko magia może ją uratować...a przynajmniej dziewczyna sama tak sądzi. Zaprzyjaźnia się z Grace'ami i powoli odkrywa ich sekrety.

  Największym plusem całej książki zdecydowanie jest tajemnicza aura, która ją otacza. Laure Eve odwaliła kawał dobrej roboty jeśli chodzi o klimat- mroczy, przygnębiający i zagadkowy. Nie sposób stwierdzić co jest prawdą, a co iluzją stworzoną dla czyichś potrzeb, a przynajmniej tak jest na początku. Nieodgadniona rodzina, dla której liczy się nieskazitelny wizerunek, liczne starania ludzi,aby wbić się w krąg Grace'ów i odgrywanie roli niedostępnych. Autorka podzieliła bohaterów na dwa typy -niedotykalną i perfekcyjną rodzinę oraz resztę pospólstwa. Wiem jak bardzo dziecinnie to brzmi, ale to prawda. Denerwowało mnie pokazywanie jak bardzo rodzina Grace'ów jest cudowna i jak bardzo reszta ludzi nie może się z nimi równać. Tak jakby był podział na lepszych i gorszych. Na tych, którzy są niegodni dotykać nawet dłoni kogokolwiek od Grace'ów i na tych, którzy te ręce chowają. Podział na biel i czerń. A w środku tego wszystkiego River.

  Mogłabym znaleźć pozytywną cechę w każdym bohaterze i bohaterce, w każdej niecodziennej sytuacji, ale nie w przypadku River. Ta dziewczyna żyje życiem innych ludzi, ma obsesję na punkcie magii i tajemniczej rodziny, którą skrzętnie ukrywa, bo jest lepsza od reszty i zasługuje na to by być przyjaciółką, a nie tylko zamazaną twarzą w tłumie. Pozuje na wyluzowaną i najbardziej nudną osobę, aby tym zwrócić na siebie uwagę. Żeby pokazać jak bardzo różni się od reszty i żeby Grace'owie zobaczyli jej odmienność. Kiedy już jej się to udaje, gra dalej. Pilnuje się, żeby zawsze mówić to czego od niej oczekują i być tym kogo chcą w niej widzieć, jednocześnie nie widząc hipokryzji w swoim postępowaniu. Jest niesamowicie bezczelna i denerwująca.Nie ma skrupułów przed ukrywaniem przed nimi prawdy o sobie, ale chciałaby poznać ich największe rodzinne tajemnice. Nic nie robi sobie z faktu, że przeszukuje pokoje swoich domniemanych przyjaciół i tym samym niechybnie traci ich zaufanie. River jest największym minusem powieści stworzonej przez Laure Eve. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak irytującą bohaterką, która uważa że wszystko jej wolno.

  Sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny. Magiczne klimaty, niedopowiedzenia i rodzinne tajemnice to coś, na co zawsze spoglądam łakomym wzrokiem. Autorka miała wspaniały pomysł, gorzej jednak z tym jak go wykorzystała. Albo raczej jak tego nie zrobiła, ponieważ książka ma tak zmarnowany potencjał, że to aż przykre. Mogłabym powiedzieć, że wszystko psuje River i ta jej totalnie nieudana kreacja jako głównej bohaterki, ale to nie do końca prawda. Jasne- główna postać to ta, z którą spędzamy czas przez te 400 stron, zwłaszcza że narracja przeprowadzona jest tylko z jej punktu widzenia i logiczne jest, że jeśli ona nas denerwuje, to i książka traci na wartości. Jednak problem tkwi również gdzie indziej. A mianowicie w pierwszych dwustu stronach, które są do bólu mdłe i nudne. Niewiele się tam dzieje i tylko własną zawziętością można przez nie przebrnąć. Niby warto, bo druga połowa książki przedstawia się trochę lepiej- mamy więcej akcji, a mniej gadania, jednak dalej nie jest to coś, co porwałoby czytelnika na kilka godzin i oddało w stanie totalnego oszołomienia.

  Co jeszcze mogłabym napisać na temat tej książki? Czytając, niejednokrotnie miałam uczucie deja vu, jednak nie potrafiłam dokładnie powiedzieć gdzie ma ono swoje źródło. Dopiero pewien komentarz gdzieś w czeluściach internetu uświadomił mi, że myślę o "Zmierzchu". Za mną wszystkie filmowe seanse i żadnych spotkań papierowych, jednak doskonale pamiętam co czułam widząc pierwsze sceny na ekranie i dokładnie to samo miało miejsce podczas czytania "Uroku Grace'ów". Zagubienie, surowy i zimny klimat, podziw jaki wzbudza pewna tajemnicza rodzina i ludzie, którzy chcą być blisko nich. To wszystko połączone razem i tworzące dość specyficzną mieszankę, tworzy historię co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony średnio mi się podobało, zwłaszcza pierwsze 200 stron, potem historia nabrała rozpędu, ale dalej nie było to coś co totalnie by mnie pochłonęło. Muszę jednak przyznać, że po skończeniu tej książki i odłożeniu na półkę-czasem wracam do niej myślami. Jest w niej coś co sprawia, że czytelnik czuje się wręcz zobowiązany poznać resztę tomów i dowiedzieć się więcej. Czy to zrobię? Zależy. Potrzebuję jeszcze ochłonąć po pierwszej części i dopiero później spojrzę na to pytanie jeszcze raz.


Za egzemplarz recenzencki i możliwość przeczytania książki Laure Eve dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-lipiec 2017

Lipiec to taki dziwny miesiąc. Zazwyczaj co roku nie mogę się go doczekać- przez prawie całe moje życie to był mój pierwszy miesiąc wakacji, a poza tym to czas moich imienin i jakoś tak zajmował wysokie miejsce w hierarchii ulubionych miesięcy. A w tym roku obyło się bez fajerwerków. Z jednej strony chciałabym pójść na studia, z drugiej nie wiem czy to dla mnie. Z jednej strony chciałabym się wyprowadzić, bo w rodzinnych stronach już się duszę, a z drugiej tu czuję się pewnie. Ostatnio moje życie przypomina rollercoaster emocjonalny "chcę-nie chcę" i powoli zaczyna mnie to denerwować. To, że sama nie wiem czego chcę.
Jednak podobno smutek do mnie nie pasuje, więc dość tych smętów, bo wbrew pozorom lipiec nie był taki zły. Odwiedziłam mój ukochany Kraków, bawiłam się na weselu, no i przeczytałam naprawdę sporo książek. Zapraszam do dalszej części posta!

Książki:

♥Kasie West-"Blisko Ciebie"
♥Cathy Maxwell-"W sidłach pożądania"
♥Laure Eve-"Urok Grace'ów"
♥Jessica Khoury-"Zakazane życzenie"
♥Max Monroe-"Złapać milionera"
♥Maja Lunde-"Historia pszczół"
♥Camilla Lackberg"-Kaznodzieja"


Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że pod względem książkowym ten lipiec ciągnął się         i ciągnął. Wydawać by się mogło, że "Zakazane życzenie" czytałam tak dawno temu, a to było dwa-trzy tygodnie wstecz. Tak samo sytuacja ma się z "Blisko Ciebie" czy "W sidłach pożądania". Poza tym troszkę zmęczyłam się książkami, przez wzgląd na dwa maratony czytelnicze, w których brałam udział i jeden w którym już po pierwszym dniu się poddałam. Nie lubię czytać za dużo, więc            w sierpniu daję na wstrzymanie i zobaczę czy coś z tego wyjdzie ;)

Filmy:
W lipcu nie oglądałam dużo filmów, bo i pogoda ku temu była niesprzyjająca, a trudno siedzieć przed ekranem kiedy tak pięknie świeci słońce! Ale poznałam 3 nowe produkcje-każda z nich była świetna i z czystym sumieniem je polecam. Och Życie, to jeden z ostatnich filmów komediowych z Katherine Heigl, który został mi do nadrobienia i z miłą chęcią go odpaliłam. To jest dokładnie to co lubię- fajni bohaterowie, ciekawa fabuła, dużo humoru, ale jednocześnie nie jest to film głupi czy żenujący. Baby Driver obejrzałam bardzo spontanicznie, poprzez wypad do kina ze znajomymi i również jestem zachwycona. Nareszcie rola Ansela, w której totalnie mnie kupił i do tego wyglądał nieziemsko. Do tego muzyka idealnie współgrająca z montażem. Nie umiem tego opisać, to trzeba zobaczyć. W lipcu widziałam jeszcze Descendants 2- ostatnie dwa tygodnie przeżywałam ponowną fascynację pierwszą częścią, piosenkami z najnowszej i tematem magii w ogóle, więc obejrzałam to po angielsku, aż taka niecierpliwa byłam :D Ogólnie jestem na tak-piosenki są o wiele lepsze, chociaż fabułą troszkę uciekła, ale nie zwracałam na to aż tak wielkiej uwagi. To Disney Channel, a ja kocham te ich młodzieżowe produkcje. Teraz jestem jedynie ciekawa jak wypadnie polski dubbing-byle do jesieni!

Seriale:
W ostatnim tygodniu lipca wzięło mnie na powrót do Once Upon A Time. Przez to zmęczenie czytaniem uznałam że potrzebuję czegoś na ekranie, ale czegoś co potrwa dłużej niż zwyczajowe dwie godziny. OUAT było doskonałym wyborem! Za mną 16 odcinków drugiego sezonu( wiem, wiem trochę popłynęłam), ale ten serial bardzo szybko został jednym z moich ulubionych, tym bardziej że teraz pojawił się Captain Hook, więc wiecie <3

Inne:
Podsumowanie czerwca
Półroczny przegląd czytelniczy
Tytuły za 15 zł, czyli kiermasz książkowy
#czytamcopolskie

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 21,4 cm za mną! Jeśli dobrze liczę zostało mi jeszcze nieco ponad 70 do ukończenia wyzwania <3
Wyzwanie biblioteczne- 3 książki pochodziły z biblioteki :)
Z półki- przeczytałam 3 książki z mojej półki, jednak wszystkie trafiły do mnie już w tym roku, więc się nie liczy :D
Zmierz się z tytułami z Olą K.- kolejny miesiąc bez żadnej książki :(


Plany:
W lipcu mocno zaniedbałam publikowanie co trzy dni, skutkiem czego narobiłam sobie jeszcze więcej zaległości niż miałam. Nie wiem czy to wypali, ale w sierpniu chciałabym zasypać bloga nowymi postami, żeby wreszcie się z tego wygrzebać i być na bieżąco, także trzymajcie kciuki!

Zapowiedzi:
Z sierpniowych zapowiedzi interesuje mnie "Fałszywy pocałunek", na który czekałam naprawdę długo i wreszcie jest! Oprócz tego jest jeszcze najnowsza Jojo Moyes, czyli "We wspólnym rytmie".

Jak tam Wasz lipiec pod względem książkowo-filmowo-serialowo-życiowym? <3

Czytaj dalej