[ZAPOWIEDŹ] Kasie West- "Miłość i inne zadania na dziś"

Już niedługo, bo dokładnie 9 maja 2018 swoją premierę będzie mieć najnowsza książka Kasie West, jednej z moich ulubionych autorek powieści młodzieżowych! Poniżej przeczytacie czym tym razem zaskoczy nas autorka ;)


Przed 17-letnią Abby Turner całe lato. I ta perspektywa byłaby najwspanialsza na świecie, gdyby nie to, że… z paczki jej przyjaciół w mieście zostaje tylko Cooper, któremu kiedyś wyznała miłość, ale on zbył ją śmiechem, jej tata jest gdzieś daleko, a pod jego nieobecność mama już prawie nie wychodzi z domu i wszędzie szuka zagrożeń. Abby marzyła o wystawieniu swoich obrazów w miejscowym muzeum, ale jej prace zostały odrzucone – podobno brak im głębi i dojrzałości.

W tej sytuacji Abby postanawia ekspresowo dojrzeć. Tylko jak to zrobić? Pomóc może stworzenie listy zadań, których wykonanie przyniesie doroślejsze spojrzenie na świat. Abby daje sobie miesiąc na zrealizowanie wszystkich jedenastu punktów ze swojej "Listy serca". Wróć, dziesięciu, bo jedenasty punkt, "mieć złamane serce", już zaliczyła.

Ale gdy ten miesiąc nieuchronnie mija, Abby zaczyna zdawać sobie sprawę, że aby zostać prawdziwą artystką, być może trzeba nie tylko wypełnić zaplanowane zadania, ale nawet… zmienić siebie. Czy poszukując prawdziwej siebie, znajdzie jednocześnie odwzajemnione uczucie?...


"Miłość i inne zadania na dziś" to kolejna w dorobku autorki świetna powieść zarówno dla młodzieży jak i dla starszych osób, co doskonale ilustruje mój przykład ;) Powoli zbliżam się do końca i serdecznie zapraszam Was na przedpremierową opinię, która ukaże się już jutro! 
Czytaj dalej

[PREMIEROWO] Mathilde Aloha- "Story of bad boys"


Oryginalny tytuł: Another Story of Bad Boys
Rok polskiego wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Story of Bad Boys #1
Ocena: 8/10

  Jestem wielką fanką powieści młodzieżowych i nie sądzę by te kiedyś mi się znudziły, dlatego gdy ujrzałam piękną okładkę "Story of bad boys" i przeczytałam jej opis- wiedziałam że chcę ją poznać! Miałam obawy że tytuł okaże się mocno przeciętny i nie uraczy mnie niczym ciekawym, ale całe szczęście tak nie jest.

  Liliana Wilson potrzebuje przestrzeni i oddechu od rodzinnego Miami, dlatego decyduje się na studia dziennikarskie w odległym Los Angeles, a przypadek sprawia że zostaje przydzielona jako trzecia współlokatorka do pokoju Evana i Camerona. Jeden z nich jest niczym starszy brat, drugi budzi w niej pożądanie, ale Lili odkrywa że obaj notorycznie wracają do mieszkania poobijani. Każdy skrywa jakieś sekrety- ona ma swoje a chłopaki swoje, jednak poznanie tych drugich staje się dla niej zbyt kuszące aby się powstrzymać.

  "Story of bad boys" zapowiadało lekką i przyjemną wakacyjną opowieść, choć tutaj pomyliłam się już na starcie, bo mimo iż okładka jest iście letnia, to akcja rozgrywa się na początku roku akademickiego. Muszę jednak przyznać, że fabuła tocząca się w uczelnianych murach to jakieś 5% całej historii, reszta dzieje się poza nimi. Mamy Lilianę, młodą studentkę której przyjaciółka leży pogrążona w śpiączce i nie wiadomo czy kiedykolwiek się obudzi. Lili obwinia siebie za wydarzenia, które do tego doprowadziły, choć czytelnik do samego końca może jedynie podejrzewać co to było, autorka nie mówi nam o tym wprost. Również Evan i Cameron mają swoje sekrety i tutaj też są one owiane nutką tajemnicy, której nikt nie chce nam przedwcześnie zdradzić, mimo iż możemy przypuszczać sobie do woli. Autorka powoli szarpie za sznurki i podejrzewam, że dopiero drugi tom rozjaśni nam nieco w głowie. Podobało mi się również zakończenie, które jest spokojne i nie zawiera w sobie jakiegoś nagłego zwrotu akcji, a wygląda raczej tak jak można zamknąć jeden rozdział a nie całą książkę.

  Bohaterów naprawdę polubiłam, żaden z nich nie wywołał u mnie natychmiastowej chęci wyrzucenia książki przez okno ani nie wzbudził we mnie irytacji. Lili była bardzo miłą i niekonfliktową osóbką, Evan rzeczywiście może kandydować na tytuł starszego brata, natomiast Cameron ostatecznie okazał się zabawnym facetem z problemami z komunikacją.

  "Story of bad boys" początkowo zapowiadało się dla mnie jako kopia DIMILY od Estelle Maskame. Inna fabuła i inne miejsce akcji, ale podskórnie czułam że te powieści będzie się czytało podobnie i miałam rację. Jednak powieść Mathilde Aloha wydaje mi się przystępniejsza i mniej przedramatyzowana, co sprawia że w moim prywatnym podium oceniam ją korzystniej niż powieści Pani Maskame. Nie jest to może drastyczna różnica, ale gdyby ktoś zapytał co podobało mi się bardziej, odpowiedziałabym "The story of bad boys". Nie zaliczam jej również do grona ulubionych, jest to przyjemna powieść dla młodzieży, taka "na raz", ale nie zmienia to faktu że z radością przekręcałam kolejne strony i połknęłam tę książkę w kilka godzin. Teraz z niecierpliwością czekam na drugi tom, który z pewnością przeczytam bo jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Lili, Camerona i Evana.

Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Czytaj dalej

WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ // 5

To już piąty raz kiedy biorę udział w Wielkiej Wymianie Książkowej organizowanej przez Magdę oraz Dagmarę. Tym razem bawimy się od 15 do 22 kwietnia i mimo iż trochę się spóźniłam z publikacją posta, mam nadzieję że uda mi się coś wymienić, ponieważ tej akcji nigdy nie zdarzyło mi się zakończyć z pustymi rękami ;)


1. Laura Gallego- "Księga portali"- stan idealny, nieczytana
2. Tammara Webber- "Tak krucho"- stan bardzo dobry
3. Michelle Hodkin- "Mara Dyer. Tajemnica"- stan bardzo dobry
4. Kathrin Lange- "Serce w kawałkach"- stan bardzo dobry, egzemplarz recenzencki przed korektą
5. Lauren Kate- "Upadli"- stan dobry
6. Marianne Curley- "Straż"- stan dobry
7. John Marsden- "W objęciach chłodu" - stan bardzo dobry
8. Ally Condie- "Dobrani"- stan idealny
9. Veronica Roth"- "Niezgodna" & "Zbuntowana"- stan bardzo dobry, wolałabym wymienić w komplecie
10. Rainbow Rowell- "Załącznik"- stan bardzo dobry
11.Gabrielle Zevin- "Zapomniałam, że Cię kocham"- stan bardzo dobry
12. Joss Stirling- "Znajdę Cię Crystal"- stan bardzo dobry



13. Alan Bradley- "Tych cieni oczy znieść nie mogą"- stan idealny
14. Rhiannon Frater- "Pierwsze dni"- stan idealny
15. Dave Eggers- "Dzikie stwory"- stan dobry
16. Robert Kilen- "Krew Illapa"- stan bardzo dobry
17. Eva Pohler- "Purgatorium"- stan bardzo dobry
18. Nicole Byrd- "Zdradzona"- stan idealny
19. Sidney Sheldon- "Czy boisz się ciemności?"- stan bardzo dobry
20. Adriana Trigani- "W stylu Valentine"- stan bardzo dobry
21. Cathy Glass- "Run, Mummy, Run"- stan dobry, wersja anglojęzyczna, pieczątka szkoły językowej w środku
22. Lee Crutchley- "Jak być szczęśliwym (albo chociaż mniej smutnym)- stan dobry, kilka początkowych stron jest wypełnionych przeze mnie
23. Robert Trojanowski- "Z życia dzieci wzięte"- stan idealny
24. Remigiusz Mróz- "Kasacja"- stan bardzo dobry, wydanie kieszonkowe



STAN IDEALNY- książka nowa, nieczytana
STAN BARDZO DOBRY- książka raz przeze mnie przeczytana, ale wygląda na nówkę sztukę
STAN DOBRY- książki pochodzące z wymian, widać lekkie zagięcia okładek, jednak nie jest to nic co utrudniałoby czytanie


Niektóre tytuły jestem w stanie wymienić w systemie dwie moje za jedną Twoją, w razie potrzeby dodatkowych zdjęć- proszę pisać :) Złapać mnie można tutaj, albo pod mailem dominika.justyna@poczta.onet.pl 


Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] J.A.Redmerski- "Zabić Sarai"


Oryginalny tytuł: Killing Sarai
Rok polskiego wydania: 11.04.2018r. PREMIERA!
Wydawnictwo: NieZwykłe
Seria: W towarzystwie zabójców #1
Ocena: 8/10


  Chciałabym dzisiaj pogadać sobie o książce która przyciągała mnie do siebie już od pierwszej zapowiedzi, jednak nie opisem, a nazwiskiem autorki na okładce. Jessica Ann Redmerski to osoba, której zawdzięczam zmianę mojego światopoglądu i samej siebie o naprawdę sporą ilość stopni. "Na krawędzi nigdy" i "Na krawędzi zawsze" pokazały mi, że życie może wyglądać lepiej- bardziej kolorowo i bardziej prawdziwie niż kiedykolwiek śmiałabym pomyśleć. Udowodniły mi, że mam w sobie głód podróży, niezaspokojoną potrzebę słuchania dobrej muzyki oraz moje marzenia w moich rękach. Są to książki, które po części ukształtowały mój obecny charakter, albo chociaż kilka jego odłamów i już do końca życia będę wdzięczna autorce za to, że stworzyła tak potrzebną mi w tamtym okresie życia powieść. To dlatego zapałałam tak wielkim entuzjazmem do jej nowej dla mnie powieści- "Zabić Sarai".

  Gdy Sarai miała czternaście lat, razem z matką przeprowadziła się do Javiera Ruiza, znanego barona narkotykowego. Dziewczyna została niewolnicą i mimo iż przysługiwały jej specjalne względy, nigdy nie porzuciła myśli o ucieczce z tego miejsca. Taka okazja objawiła się w postaci Victora, zabójcy który pojawił się w domu Ruiza aby przedyskutować zlecone mu zadanie. Sprawy toczą się jednak inaczej niż Sarai podejrzewała i teraz wszyscy chcą ją zabić, a Victor zaplątany w niespodziewaną ucieczkę musi utrzymać ją przy życiu, tym bardziej że między tą dwójką pojawia się niecodzienne uczucie.

  Mam tak duże zaufanie do autorki, że nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ta książka mogłaby mi się nie spodobać. Byłam pewna że J.A.Redmerski sprosta moim oczekiwaniom, wszak już raz pokazała na co ją stać. Problem w tym, że kiedy poznajesz kolejną historię od autorki która jest dla Ciebie tak ważna, pojawia się pytanie czy ta okaże się równie zachwycająca jak jej poprzedniczki.Odpowiedź brzmi: i tak i nie. "Zabić Sarai" to bardzo dobra powieść- jest napakowana akcją, bohaterów polubiłam już od pierwszej strony i do samego końca nie byłam pewna jak to się skończy. Jednak nie zmieniła ona mojego życia, nie wpakowała się do niego z jakimś wartościowym cytatem, ani też nie wywołała na mojej twarzy łez. Przeczytałam ją zaskakująco szybko i nie mogłam się oderwać, jednak "Na krawędzi nigdy" z mojego prywatnego podium nie spadło. Ale w sumie tego się spodziewałam, bo wyjątkowe książki na zawsze zapisują się w naszych sercach i nic nie jest w stanie ich zepchnąć.

  Sarai to bardzo fajna i bardzo naturalna dziewczyna. Mając dwadzieścia trzy lata przeżyła tak wiele rzeczy, że częściowo zobojętniała na widok krwi i śmierci, ale zachowała swoją empatię i głos sumienia.Wie że chce uciec i robi wiele by to pragnienie się urzeczywistniło. Momentami było mi przykro z jej powodu- nie miała dostępu do tylu rzeczy, które ja osobiście uważam za codzienne, jak na przykład ciepła kąpiel czy świeże ubranie, ale mimo wszystko zachowywała jako taki optymizm, bo wiedziała że inni mają gorzej. Ta bohaterka nie dramatyzuje, nie stara się być na siłę inteligentna czy zachwycona dopiero co poznanym facetem, jest przede wszystkim realna i bardzo łatwo było mi uwierzyć, że taką Sarai można gdzieś spotkać.

  Kiedy szukałam informacji na temat tej książki, dowiedziałam się że została wydana pięć lat temu i  początkowo byłam zdziwiona, że dopiero po tak długim czasie pojawia się u nas jej tłumaczenie, skoro J.A.Redmerski już debiutowała na naszym podwórku i wyszło jej to całkiem nieźle. Dalej jestem zaskoczona tym faktem, ale też szczęśliwa że wreszcie się to udało, a kolejny tom ujrzymy już w lipcu! Z pewnością sięgnę po kontynuację, bo jak już kiedyś pisałam "przeczytam nawet listę zakupów napisaną przez tą Panią". Przyczepiłabym się może jedynie do korekty, ponieważ niejednokrotnie widywałam kwiatki w postaci powtórzeń, literówek czy zmieniania końcówek męskich na żeńskie i odwrotnie, jednak wierzę że wszystko jest do poprawienia.

  "Zabić Sarai" dumnie stoi na półce obok "Na krawędzi nigdy" i aż nie mogę się na nie napatrzeć i nacieszyć tym widokiem. Jestem szczęśliwa, że po tylu latach wreszcie mogłam przeczytać coś nowego od jednej z moich ulubionych autorek i czekam na moment, kiedy będę to mogła zrobić ponownie. A wszystkim tym, którzy nie są do końca przekonani- czytajcie! Dajcie szansę nowej autorce i nie bójcie się, że może nie dorównać innym, bo nie o to tu chodzi, a o dobrą rozrywkę.

Inne powieści autorki na blogu:

Za możliwość przedpremierowego przeczytania i napisania opinii dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Czytaj dalej

[BOOK TOUR] Estelle Maskame- "Wróć, jeśli masz odwagę"


Oryginalny tytuł: Dare to fall
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 6/10


  Estelle Maskame była mi już wcześniej znana z wakacyjnej trylogii DIMILY, po której mam pozytywne odczucia, mimo iż od zakończenia z nią mojej przygody minął już rok. Uważam że dziewczyna pisze dobrze, bardzo lekko i bardzo przyjemnie, co sprawia że te książki wręcz się połyka. Nie inaczej było i tym razem. Poznajemy siedemnastoletnią MacKenzie, która odsunęła się od swoich przyjaciół po tym jak zginęli ich rodzice. Miała swoje powody, jednak teraz tęskni za kontaktami z nimi i próbuje to naprawić. Czy będzie miała na tyle odwagi by to zrobić?

  MacKenzie jest jedynym punktem powieści, z którym zdecydowanie miałam problem. Raz za razem podejmuje irracjonalne decyzje, których nijak nie potrafię zrozumieć. Głupio się zachowuje, a powody jej milczenia i obojętności w stosunku do rodzeństwa Hunterów również budziły moje zdziwienie. Jest nastolatką i ma ode mnie taryfę ulgową właśnie przez wzgląd na ten wiek, zresztą bohaterkom powieści młodzieżowych wiele jestem w stanie wybaczyć. Każdy z nas popełnia błędy i najważniejsze jest to, by wyciągać z nich wnioski. Kenzie stara się godzić ze sobą pracę, naukę i spotkania towarzyskie, a na dodatek radzi sobie z problemami domowego zacisza. Tak w sumie jest dość bystrą i ogarniętą osóbką, rzecz w tym że totalnie nie wychodzi jej rozwiązywanie jakichkolwiek problemów w sposób nieinwazyjny. Przykład z książki: musisz podjąć decyzję dotyczącą Twojego obecnego chłopaka, jednak nie możesz tego skonsultować ani z nim, ani z żadnym swoim przyjacielem. Co robisz? Udajesz się do swojego byłego faceta i prosisz go o radę. Logiczne. Mam zresztą wrażenie, że Kenzie jest dość podobna do Eden- bohaterki DIMILY, choć to chyba zasługa tego że obie dziewczyny wytworzyły się w wyobraźni tej samej kobiety.

  Cała reszta bohaterów pozostała dla mnie obojętna- polubiłam Jadena, starałam się zrozumieć Dani, śmiałam się razem z Willem i smuciłam z Holdenem, jednak żadne z nich nie wyróżnia się niczym na tle całej gamy powieści młodzieżowych i jestem pewna, że tak szybko jak ich poznałam, tak szybko też o nich zapomnę. Sensacja dotycząca jednego z nich, pod koniec naprawdę mnie zaskoczyła, ponieważ czytałam tę książkę dość obojętnie i w sumie nie zastanawiałam się nad nią głębiej. Bardzo mi miło że w młodzieżówkach są rzeczy, które w dalszym ciągu są w stanie mnie zaskoczyć.

  "Wróć, jeśli masz odwagę" nie wzbudziło we mnie żadnych emocji, czytałam tę książkę dla samego faktu czytania, po to aby urozmaicić sobie wolny czas i obyło się bez fajerwerków. To fajna historia napisana w bardzo lekki sposób dzięki czemu nie nuży, a kartki przewija się błyskawicznie. Jednak to tytuł "na raz", szybko zapomnę o większości wydarzeń i nie wrócę ponownie. Jednak książki Estelle mają w sobie coś takiego, co sprawia że z każdą nowo publikowaną historią mam ochotę się w nią zagłębić, mimo iż wiem że będzie raczej przeciętna. I nie wiem czy to tylko mój wymysł, ale bardzo chętnie przeczytałabym tom drugi, który opowiadałby historię Dani i Holdena- ta dwójka idealnie pasuje mi na główną parę kolejnej części, o ile taka powstanie.

-----------------------------------
Książkę poznałam w ramach Book Touru organizowanego przez Michalinę i serdecznie dziękuję za to, że mogłam wziąć udział!

Inne książki Estelle Maskame na blogu:

Czytaj dalej